GWADELUPA: CO JEMY I ILE KOSZTUJE JEDZENIE NA WYSPIE.

Autor: Basia Szmydt

Kiedy podróżuję – jem.
Zanim wyruszę w podróż – czytam.
O jedzeniu, o najlepszych lokalnych knajpkach, do których idę w pierwszej kolejności omijając zabytki i muzea.
O tym, co ze sobą przywieźć: jakie przyprawy, owoce, specjały kuchni.
Moja podróż zawsze w ogromnej mierze kręci się wokół stołu i musisz uwierzyć mi na słowo, że naprawdę potrafię delektować się jedzeniem.
Zanim przylecieliśmy na Gwadelupę szukałam w sieci, książkach informacji o tej wyspie. Wszystkie artykuły traktujące o jedzeniu były cóż… oszczędne.
Z czym przede wszystkim kojarzą się Karaiby? No oczywiście, że ze świeżymi kokosami, owocami dojrzewającymi w pełnym słońcu, rybami prosto z morza i owocami morza. Przecież jeśli mamy do czynienia z takim miejscem – nie może być źle!

Nie jestem tylko turystką. Od tego chyba muszę zacząć, bo kiedy jesteś na dwutygodniowych wakacjach to po pierwsze nie przejmujesz się aż tak tym, co ląduje na twoim talerzu, a po drugie kalorie również nie mają aż tak wielkiego znaczenia.
Kiedy jadę na 2 tygodnie do Chorwacji doprawdy mało interesują mnie konsekwencje codziennie zjadanej pizzy, która tam jest najlepsza na świecie. Kiedy jednak przyszło mi mieszkać tutaj przez prawie pół roku – priorytety się nieco zmieniły i tu zaczynają się schody.
Bo nie mogę zabrać rodziny co drugi dzień do jakiejś fajnej restauracji, w której serwują naprawdę dobre jedzenie. Dlaczego?
Porozmawiajmy o pieniądzach, a później o tym, co można zjeść w gwadelupskiej knajpce, na którą powiedzmy, że będzie nas stać.
Weź pod uwagę, że nie jestem tutaj na 2 tygodniowych wakacjach, podczas których nie liczysz tak bardzo każdego grosza. Twoje spostrzeżenia mogą być inne i ostatecznie stwierdzisz, że ceny na Gwadelupie są porównywalne do cen w innych większych stolicach europejskich.

Chcesz wiedzieć ile kosztuje jedzenie na Gwadelupie? Przygotowałam dla ciebie ceny przykładowych produktów. Zakupy robione głównie w sklepie Lider Price, czyli odpowiedniku naszej polskiej Biedronki.

opakowanie mrożonych, dużych krewetek (ok 30 – 40 sztuk) – 9-11 euro
opakowanie mrożonej ryby, np. tuńczyk (ok 8 kawałków) – 9 euro
1 kg piersi z kurczaka, importowanej – 6 euro (już jej nie kupujemy…)
1 kg muli – 8-10 euro
mleko 2 euro
śmietana 1-1,50 euro
duży owocowy jogurt z dobrym składem – 4 euro
300 g sera żółtego – 3,50 euro
bagietka – 1 euro
croissant – 1 euro
papryka –  5 euro/kg
dynia – 6 euro za dwie ćwiartki
włoszczyzna – 4 euro
pomarańcza lokalna – 3 euro / kg
ananas lokalny – 3-5 euro
małe banany – 2 euro/12 sztuk
mango z sąsiedniej Dominikany – 2 euro
granat – 4 euro / kg
awokado – 2 euro / szt
pieczarki 250 g – 6 euro
puszka pomidorów – 0.75 euro
opakowanie mrożonych warzyw – ok. 5 euro
cebula – 2 euro / kg
mleko kokosowe w puszce – 2,50 euro
pistacje 125 g – 3 euro
nerkowce 300 g – 5 euro
makaron spaghetti – 1,70 euro
butelka wody – 0,33 euro

butelka wina – od 3 euro
butelka rumu – 7 euro
1,5 litra świeżej wody kokosowej – 4 euro
obiad w restauracji przy głównej ulicy w Sainte Anne – ok 30 euro
kanapka z foodtrucka – od 3 euro
pączek od pana na plaży – 2,50 euro
mała porcja lodów gałkowanych „na mieście” – 2,50 euro

To tak w skrócie. Reasumując – tygodniowe zakupy dla naszej rodziny, przy założeniu, że nie lubimy jeść byle czego, ale jednocześnie lubimy proste jedzenie, nie wyrzucamy go, gotujemy w domu, kombinujemy – wychodzi tutaj jakieś 100-150 euro na tydzień.

Jak wygląda sprawa z restauracjami? Pokażę ci to na przykładzie wraz ze zdjęciami 🙂 Podczas niedzielnej wycieczki znaleźliśmy knajpkę, której wygląd spokojnie mógłby znaleźć się na wszystkich kartkach z pozdrowieniami z Karaibów. Klimatyczna na maksa. Nie mogliśmy tam nie zjeść. Zamówiliśmy zestaw rodzinny, na który składało się to, co widzisz na zdjęciu, czyli dwa spore udka, pieczona ryba, kilkanaście kulek smażonego ciasta kukurydzianego, starta marchewka, sałata, ogórek zielony, melon. Do tego dwie kanapki – jedna z tuńczykiem, druga z kurczakiem. Dwa desery, czyli kawałki pomarańczy zanurzone w likierze bananowym. Do tego lemoniada albo piwo do wyboru. Całość mdłe, niedoprawione, słabe i nijakie – po prostu. Zjedliśmy, bo byliśmy głodni, bo żal było zostawiać, ale to nie jest obiad, na który zabralibyśmy gości z Polski – rozumiesz. Portfele lżejsze o jakieś 160 zł. Drobiazg…

20171118_142405(0) 20171118_142744 20171118_142803 20171118_143046 20171118_143401 IMG_7065 IMG_7102

Idziemy dalej – foodtrucki! Te, które znam z Warszawy czy Lublina serwują prawdziwy festiwal smaków niczym z filmu „Chef”.
T
u w Sainte Anne, gdzie mieszkamy, tez każdego wieczoru rozkładają się food trucki. Kuszą zapachami, naprawdę! Pomyślałam, że może tam będzie lepiej? Zamówiłam kanapkę z siekanym mięsem, serem, jajkiem – na bogato. Siekane mięso składało się z siekanej parówki, kawałków wędliny i kurczaka. Całość bez smaku. Gdzie się podziewają te cudne przyprawy, które każdego ranka sprzedają piękne Kreolki na lokalnym targu??

Jestem zdemotywowana. Cenami, jakością, tym, że muszę kombinować, żeby zjeść tu dobrze. Gwadelupa póki co kulinarnie mnie mega rozczarowuje. Nie poddam się jednak. Przede mną jeszcze ponad 3 miesiące. Zamierzam porzucić samochód na rzecz spacerów, powłazić w boczne uliczki, tak jak wczoraj. Wczoraj właśnie, w jednej z takich uliczek, w maleńkim warzywniaku poza turystycznym szlakiem znalazłam dynię. Widziałam też sklep mięsny z rzeźnikiem w biełaym fartuchu, który sprzedawał wołowinę od lokalnych krów, które tutaj pasą się na trawie przez cały boży dzień (brak obór!). Marzę, by znaleźć stałe źródło świeżych ryb. Być 200 metrów od morza i kupować mrożone ryby to jest paradoks. Uruchomię mój 6 zmysł i znajdę miejsce, gdzie tu dobrze karmią, a potem tłustym drukiem napiszę na blogu adres. Kto wie, może kiedyś i ty wylądujesz na Gwadelupie i pójdziesz prosto do tego miejsca 🙂

Co na Gwadelupie jest pyszne? Owoce pod każdą postacią!
Ananasy, banany, mango, marakuja, papaja, melony, awokado, granaty.
Absolutnie pyszne, dojrzewające w słońcu, tak słodkie, że sok cieknie po rękach, gdy się je je. Obłędne!
I kokosy oczywiście. Świeżutkie, pachnące i sycące. W ilościach nieprzyzwoitych.