fbpx

KSIĄŻKI, KTÓRE OSTATNIO PRZECZYTAŁAM

Autor: Basia Szmydt

Książki – moja miłość absolutna. Od zawsze. Pamiętam, gdy jako nastolatka miałam powieszony nad biurkiem cytat Umberto Eco „Kto czyta, żyje podwójnie”. Och jak bardzo się z tymi słowami zgadzałam i zgadzam wciąż. Książki tak wiele mnie uczą. Uczą mnie rozumieć emocje swoje i innych. Wzruszają, trzymają w napięciu, sprawiają że kładę się zbyt późno spać, że baczniej przyglądam się światu i wszystkim, co mnie otacza.

Zawsze czytałam dużo i łapczywie. Do dziś nie potrafię sobie dawkować dobrej książki. Nie umiem przerwać, wciąż powtarzam „jeszcze tylko jeden rozdział”. Potrafię gotować, mieszać i jednocześnie ukraść kilka kolejnych stron wciągającej lektury. Miłością do czytania zarażały mnie różne kobiety na różnych etapach mojego życia. Mama, która od zawsze sporo czytała i pozwalała mi nie wychodzić na dwór tylko czytać, nawet do późna. Babcia, która pochłaniała 7 książek tygodniowo, pomiędzy przyjmowaniem klientek (była krawcową), szyciem, a gotowaniem obiadu, i po które co tydzień wysyłała mnie do biblioteki.
Były też panie bibliotekarki, z którymi łączyła mnie wyjątkowa więź. W liceum wyciągały dla mnie spod stołu zakazane horrory Mastertoona, przez które zarywałam noce. Czytałam je obgryzając paznokcie i jednocześnie mając głęboko w poważaniu „Dziady” Mickiewicza (kiedyś nadrobię). Gdy otwierałam drzwi ukochanej biblioteki te panie witały mnie uśmiechem i słowami „o jesteś w końcu, mam dla ciebie coś wyjątkowego”. Ależ to były emocje!

Zawsze wiedziałam co książki mi dają, ale dzisiaj mam wrażenie, że muszę się tego czytania trzymać wręcz kurczowo. W czasach, w których smartfon zastępuje nam niemal wszystko, łącznie z samodzielnym myśleniem niekiedy, ja uciekam ze zdwojoną siłą w książki. Nie chcę, by życie przeciekło mi przez palce. Palce przesuwające się rytmicznie po ekranie telefonu. Jeszcze w zeszłym roku postanowiłam sobie, że wprowadzam wieczory bez Internetu. Telefon zostawiam w kuchni, w szufladzie i dopiero wtedy w łóżku, z kubkiem ulubionej herbaty czytam. Czytam namiętnie, pasjami, z wypiekami na twarzy, ze szklanymi ze wzruszenia oczami albo z notesem i piórem, gdy w moje ręce akurat wpadnie mądry poradnik.

Książki dają coś jeszcze – potrafią wyciszyć przebodźcowany po całym dniu umysł.
Doświadczam tego bardzo intensywnie.
To dla mnie wystarczająco dobry argument by wieczorem sięgnąć po książkę.

Jak zaczęłam więcej czytać?

  • po pierwsze odłożyłam telefon. Znasz ten stan prawda? Jeszcze tylko coś sprawdzę, jeszcze tylko wejdę na Instagrama. Jeszcze tylko poszukam idealnych dresów do ćwiczeń w internetowym sklepie albo pooglądam śmieszne memy na Make Life Harder. I ups, właśnie zdałaś sobie sprawę, że minęły 3 h, a na zegarze północ. No właśnie. Wiesz ile fascynującej książki można przeczytać przez 3 godziny? I czy wiesz jaki to jest relaks? Trzeba sobie wyrobić nawyk, zamiast wieczornego telefonu, wieczorna książka. U mnie to nie podlega dyskusji.
  • po drugie sięgam po polecane książki. Bardzo często korzystam z rekomendacji. Moja siostra bardzo dużo czyta i co chwilę mi coś poleca. Blog Panny Anny jest dla mnie również ogromną skarbnicą. Dwie książki z dzisiejszego zestawienia przeczytałam z jej polecenia, obie świetne. No i pytania do czytelniczek o ulubione książki. Te nigdy nie zawodzą. W ten sposób łatwiej mi trafić na książkę, od której nie sposób się oderwać. Wtedy nie trzeba się zbytnio wysilać, żeby znaleźć na nią czas.
  • po trzecie noszę książki przy sobie i czytam w tzw. międzyczasie. A ileż tych „międzyczasów” jest w ciągu dnia to sobie nawet sprawy nie zdajemy. Kolejki, korki, tramwaj, autobus itd. Ja przepadam za książką papierową i zawsze mam taką w torebce, ale doskonale sprawdzi się czytnik książek z ebookami albo audiobook wysłuchany w aucie zamiast tych wszystkich katastroficznych wiadomości.
  • po czwarte nie czekam na idealny moment. Nawet czytanie książek można podciągnąć do rangi jakiegoś wyjątkowego eventu. Wiesz grubaśne skarpety, jesienne liście, robiony na drutach koc, latte z piankami itd. Myślisz sobie, że jeszcze tylko wyremontujesz dom, to zaczniesz czytać. Albo zrobisz 500 prań to wtedy usiądziesz i będziesz czytać dokładnie w takim stylu jak na tych pinterestowych obrazkach. No bzdura totalna. Czytanie to czytanie. Może być w dresie, może być nawet w toalecie, albo w zatłoczonym tramwaju.
  • po piąte szukam elektryzujących powieści, reportaży, thrillerów i od czasu do czasu mądrych poradników, czyli jednym słowem żongluję różnymi rodzajami literatury. Gdy czytasz za dużo książek poradników, w których szukasz recepty na to jak być lepszą, lepiej sprzątać, lepiej wychowywać dzieci itd to myślę, że po jakimś czasie możesz stracić zapał do tego czytania albo jak to mówi Ola Budzyńska – będziesz ćpać tę wiedzę nic z nią tak naprawdę nie robiąc. Czasem warto za cel obrać sobie po prostu to, by zatopić się w fabule totalnie. Bez nauki, bez rozwoju osobistego, bez 52 książek w rok. Po prostu i zwyczajnie odpłynąć 🙂

No dobrze, a teraz pora na książki, które przeczytałam z dziką i ogromną przyjemnością w grudniu i styczniu. Sporo ich, ale tak właśnie wygląda efekt ograniczenia używania telefonu. Magia ile człowiek nagle zyskuje czasu.

W moim dzisiejszym zestawieniu znajdziesz przepiękne, kobiece powieści, przy których uronisz niejedną łezkę, kryminały mojego ulubionego Mroza i jeden reportaż.

ZACZNĘ OD KRISTIN HANNAH.

Przygodę z tą autorką zaczęłam od jej powieści „Wielka Samotność”. Pisałam o niej tutaj. Przeczytałam ją w kilka wieczorów i od pierwszych stron książki wiedziałam, że do tej autorki będę wracać. Tak też się stało. W ostatnim czasie przeczytałam jej dwie książki. Każda inna, każda dotykająca zupełnie innych, tak bardzo życiowych tematów, a jednocześnie każda z nich tak bardzo poruszające moje wszystkie kobiece, wrażliwe strony. Jestem naprawdę zaskoczona tym w jak świetny sposób ta autorka potrafi opisać świat, który rozumiemy tylko my, kobiety. Nasze emocje i cały wachlarz różnych sytuacji w życiu, z którymi musimy się mierzyć. Decyzji, które musimy podejmować, relacji, w których tkwimy latami lub które z bólem odcinamy.
Jej pisanie to jak rozmowa z przyjaciółkami przy herbacie. Wciąż kiwam głową szepcząc ciche „jak ja to rozumiem…”.

„ZIMOWY OGRÓD” KRISTIN HANNAH

Dwie siostry, dwie bardzo, bardzo różne kobiety. Meredith i Nina.
Łączą ich w zasadzie tylko starzejący się rodzice. Ojciec, którego kochają nad życie, który przez całe ich dzieciństwo zastępował im matkę, dawał miłość i ciepło i … matka. Zimna jak lód, wyniosła Rosjanka, która przybyła do Stanów po wojnie, i która w każdej minucie daje swoim córkom do zrozumienia, że są niczym zbędny mebel. Gdy umiera ich kochany ojciec ma do swoich córek tylko jedną prośbę: by zadbały o mamę i wysłuchały do końca jej bajki. Jak tego dokonać, gdy matki tak naprawdę się nienawidzi? Jak się do niej zbliżyć gdy ona tego nie chce? Jak rzucić swoje zajęcia i sprawy dla jakiejś głupiej bajki?
Przepiękna opowieść o niemożliwej wręcz sile kobiet. O rodzinnej, bolesnej tajemnicy, której początek daje wybuch II wojny światowej. O bólu, walce i miłości osadzonej w pogrążonym w wojnie Leningradzie. Ale to też historia o trudnych relacjach z matką czy siostrą. Wzruszająca powieść.

„ODLEGŁE BRZEGI” KRISTIN HANNAH

Nie tak dobra jak „Wielka samotność” czy „Ogród zimowy”, ale przeczytałam tę powieść z wielkim entuzjazmem. Być może dlatego, że tak łatwo jest mi się wczuć się w główną bohaterkę, wyobrazić sobie co czuje i odnaleźć w jej historii jakąś swoistą …przestrogę?
Elizabeth i Jack to małżeństwo z 24 letnim stażem. Dwie córki, które oczywiście już wyjechały na studia i zostawiły po sobie puste pokoje. On jest prezenterem telewizyjnym, który wciąż czeka na wielką karierę, a goniąc za kolejnymi ofertami pracy zmusza swoją rodzinę do ciągłych przeprowadzek. Ona to kobieta po 40tce, która nigdy nie pracowała, a swoje życie poświęciła dzieciom, karierze męża i tym właśnie licznym przeprowadzkom. Zapisałam z tej książki kilka cytatów. Oto one:

Tylko dzięki ponurej zimie może przyjść wiosna. Elizabeth chciałaby, żeby ta sama zasada dotyczyła gospodyń domowych i żon, które zbłądziły, żeby zamiast przegrywać życie, mogły przejść w okres hibernacji i zebrać siły na nadejście wiosny

Teraz znów się przeprowadziła i jak dawniej czekała na Jacka. Miała wrażenie, że w taki właśnie sposób spędziła całe życie – czekając na męża

-Nie darowałabym sobie, gdybym przegapiła taką okazję, ale wiem, że mój mąż będzie chciał osobiście go obejrzeć.
Elizabeth doskonale to rozumiała; sama powiedziałaby to samo. Nagle poczuła ogromną ochotę, żeby ostrzec Sharon, wytłumaczyć jej, jak łatwo w małżeństwie pobłądzić. Oczywiście wszystko zaczyna się od decyzji, której nie można podjąć w pojedynkę”

Gdy umiera jej ojciec, który przez całe życie błagał ją, by nie zapominała o sobie, a w tym samym czasie jej mąż informuje ją o kolejnych przenosinach, coś w Elizabeth pęka. W końcu postanawia zacząć żyć i dowiedzieć się kim właściwie jest. Fabuła tej książki jest chwilami gorzka, bo przecież ten scenariusz zapomnienia o sobie wcale nie jest taki znowu nam, kobietom obcy. Mnie się podobała, choć chwilami autorka zbyt spłycała temat, a zakończenie nie dość, że przewidywalne to jeszcze ciut banalne. Ale czyż takich banałów nam czasem nie potrzeba?

DELIA OWENS „GDZIE ŚPIEWAJĄ RAKI”

Tę książkę polecało mi już tyle osób, że nie mogłam pozostać wobec niej obojętna. To jest naprawdę dobra książka. Wciągająca, trzymająca w napięciu, ale przede wszystkim karmiąca mnie czytelnika absolutnie zachwycającymi i barwnymi opisami przyrody, bagien i mokradeł, wśród których rozgrywa się akcja książki.
Główną bohaterką książki jest mała dziewczynka zostawiona przez całą swoją rodzinę w starej chacie na mokradłach. Najpierw odchodzi matka, potem rodzeństwo, na końcu ojciec pijak. Mała, 7 letnia Kya zostaje sama i musi sobie radzić. Jesteśmy świadkami jej walki o przetrwanie, jej dojrzewania, nauki wszystkiego, pierwszej miłości, a także zbrodni, o którą Kya, odrzucona przez rasistowskie i uprzedzone społeczeństwo lat 60tych zostaje posądzona. Ta książka bardzo mnie wciągnęła i została w pamięci. I choć autorka po mistrzowsku zobrazowała wszystkie sceny, plenery, dziką przyrodę, to spodziewałam się odrobinę czegoś bardziej „wow” i być może mniej oczywistego zakończenia, ale to tylko moje, zupełnie subiektywne odczucie albo efekt większej ilości przeczytanych książek i typowego dla takiego stanu wybrzydzania 🙂 Niemniej naprawdę warto. Polecam.

PANIE REMIGIUSZU – POZOSTAJĘ FANKĄ!

Remigiusz ach Remigiusz, pisarz, o którym juz krążą memy w Internecie, jakoby przyjął wyzwanie napisania 52 książek w 52 tygodnie. No cóż trzeba przyznać, że to wyjątkowo płodny autor, co mnie cieszy ogromnie, bo ja Pana Remka kupuję w całości. Ze wszystkich jego książek, które przeczytałam, o maksymalnie dwóch powiedziałabym, że są takie sobie. Całą resztę połknęłam na raz. Już nie raz polecałam Ci na moim blogu zarówno serię o mecenas Chyłce i serię o komisarzu Forście. I tu uwaga – serial „Chyłka’ w ogóle nie przypadł mi do gustu. Według mnie fatalnie dobrano aktorów, a i sama fabuła chwilami jest nudna jak flaki z olejem. Nie to co książka. Każda kolejna książka o Joannie Chyłce i Zordonie to dla mnie uczta. Do tej pory ukazało się 12 tomów w serii „Chyłka”. Każdą można czytać niezależnie od siebie, bo każda przedstawia zupełnie inną sprawę kryminalną, jednak ja polecam zacząć od początku. Tylko wtedy będziemy mogli śledzić jak rozwija się uczucie pomiędzy Joanną i Kordianem i tylko wtedy będziemy mogli wyłapać jak poprzednie sprawy rozwiązywane przez ten duet rzutują na te następne. To samo dotyczy Wiktora Forsta, niepokornego komisarza z Podhala. Warto zacząć czytanie od pierwszego tomu z serii.

Seria o Chyłce to nic innego jak powieści kryminalne, których akcja w większości przypadków toczy się w stolicy. Jeśli lubisz prawnicze klimaty i fabułę, która rozgrywa się głównie na sali sądowej to ta seria jest dla Ciebie. Zwłaszcza, że Joanna Chyłka to pani prawnik, która klnie jak szewc, a po mieście jeździ najdelikatniej rzecz ujmując nieprzepisowo. Bezkompromisowa, nieugięta, odważna i niesamowicie inteligentna jest moją ulubienicą. Słynie z tego, że wygrywa sprawy niemożliwe do wygrania. Zawsze po stronie klienta, niekoniecznie zawsze w zgodzie ze swoim sumieniem. Wartka, wciągająca akcja pełna zagadek, która trzyma czytelnika w napięciu do ostatniej strony i zaskakuje rozwiązaniem.

Seria o Forście to mocniejsza lektura i mocniejsza zbrodnia w tle. Akcja dzieje się w naszych polskich Tatrach, a autor doskonale snuje opowieść o górach. Kiedy byłam ostatnio w Tatrach, wiał halny, a ja spacerując po górach wciąż miałam przed oczami sceny z książki. Lubię tę serię, lubię komisarza Forsta i chciałabym zobaczyć go na ekranie. O a jeszcze gdyby w jego rolę wcielił się ktoś taki jak Leszek Lichota, to już w ogóle bajka.

No i jest też kolejna seria książek Pana Mroza, tym razem głównym bohaterem jest Seweryn Zaorski, patomorfolog. Przeczytałam pierwszą część „Listy zza grobu” i bardzo mi się podobała. Małe miasteczko, zamiatane pod dywan zbrodnie, dulszczyzna polskich domów i sprawy, które powinny nie wychodzić poza 4 ściany. A do tego układy, układziki i gadanie ludzi. Wkręcam się powoli, na półce czeka na mnie kolejna część, po którą z chęcią sięgnę.

Tutaj kupisz wspomniane książki w okazyjnej cenie:

SERIA O CHYŁCE

SERIA O FORŚCIE

JACEK HUGO – BADER „DŁUGI FILM O MIŁOŚCI”

Jacek Hugo Bader – jego reportaże tak dobrze się czyta! Uwielbiam jego poczucie humoru, sarkazm i to jak prosto i bez żadnych filtrów opisuje świat w swoich książkach. Najpierw przepadłam w jego reportażach o Rosji: „Dziennikach kołymskich” i „Białej gorączce”. To właśnie po przeczytaniu tych książek zaczęło we mnie kiełkować marzenie, by wyruszyć pewnego dnia w podróż do dalekiej Rosji. Bardzo Ci polecam te książki.

„Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach…Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis: WITAJCIE NA KOŁYMIE – W ZŁOTYM SERCU ROSJI”.

I polecam też „Długi film o miłości”, reportaż, który powstał tylko dlatego, że Hugo Bader wybłagał Jacka Berbekę, polskiego alpinistę, by ten zabrał go w góry. I to nie byle jakie góry, tylko pod ośmiotysięcznik Broad Beak. I teraz tak, wcale nie trzeba znać się na górach, by sięgnąć po tę książkę. Wręcz przeciwnie. To reportaż, który zwykłemu laikowi być może da odpowiedź na pytanie co kieruje ludźmi, których żadna siła nie może zatrzymać, by pójść w niebezpieczne góry. Na jakiej zasadzie funkcjonują relacje, koleżeństwo, przyjaźń, gdy funkcjonuje się w warunkach, w których ciężko zrobić kolejny krok i wziąć oddech? Czy rzeczywiście powinniśmy tak łatwo wydawać osądy, gdy jeden z członków wyprawy zdobywa szczyt, jednocześnie zostawiając w drodze powrotnej swojego kolegę, który już nie miał siły, i którego góry zabrały na zawsze? Bardzo mną ta książka poruszyła i myślałam o niej tygodniami, a to chyba znak, że to lektura warta każdej poświęconej jej minuty. Dla mnie Hugo Bader to mistrz. Nie tylko udało mu się dotrzeć fizycznie w te góry, ale pomimo ekipy, która go już na miejscu zwyczajnie odtrąciła i się do niego nie odzywała, zdołał dotrzeć w jakiś sposób do tych ludzi, poruszyć najczulsze struny i ostatecznie napisać „Długi film o miłości”.

Na dziś to wszystko, bo inaczej ten wpis nie miałby końca, a ja o książkach mogłabym godzinami. Czytałaś którąś z polecanych przeze mnie książek? A może zostawisz w komentarzu tytuł książki, która ostatnio szczególnie Cię poruszyła?

PS. Uruchomiłam dziś zapis na mój newsletter. Gorąco zachęcam do zapisów. W prezencie dostaniesz ebooka z moimi ulubionymi przepisami z bloga. Newsletter będę wysyłać prawdopodobnie 2 razy w miesiącu. Dołożę wszelkich starań, by każdy z moich elektronicznych listów był pełen inspiracji i niespodzianek. Okienko do zapisów znajdziesz po prawej stronie lub jeśli korzystasz z telefonu – na dole strony. Pozostańmy w kontakcie.

Spodobają Ci się także:

33 komentarze

Asia 7 lutego, 2021 - 8:19 pm

Basiu jeśli lubisz książki K.Hanna to bardzo Ci polecam Słowik i Firefly Lane-piękne książki na pewno Ci się spodobają !
Książka ,która ostatnio podbiła moje serce to Gorzko,gorzko Joanny Bator-polecam z całego serca!

Reply
Basia Szmydt 8 lutego, 2021 - 4:42 pm

Gorzko – gorzko, wiele osób mi polecało. Zapisuję. A „Słowik: czeka na półce do przeczytania 🙂

Reply
Renata 7 lutego, 2021 - 8:46 pm

Mi bardzo spodobała się książka Mróza „osiedle rzniw”. Pierwsza na papierze tego autora, bo wcześniej sluchalam jeszcze na telefonie (w pracy). Bardzo zdolny autor

Reply
Iwoni_ka 7 lutego, 2021 - 8:46 pm

Gdybym pisała tekst na bloga (którego nie mam) o czytaniu, pewnie zaczynałby się tak samo. Swoje najważniejsze książki przeczytałam w liceum i na studiach. Niestety, z roku na rok czytam coraz mniej. Zauważyłam, że im więcej mam kłopotów na głowie tym trudniej mi skupić się na czytaniu. Nie umiem zaangażować się w to, co czytam, bo podświadomie rozkminiam w głowie, jakie decyzje mam podjąć. W takiej sytuacji telefon daje mi niestety większe ukojenie. Tu wskoczę na Insta, tam trochę Fejsa. W tamtym roku mimo lockdownu czytałam już bardzo mało. Ale byłam już zmęczona przewijaniem telefonu. Wcale nie dawało mi to wytchnienia, a jedynie przebodźcowywało. Od nowego roku powiedziałam sobie: dość. Plan jest skromny: czytać w każdej wolnej chwili tak, aby przeczytać minimum 30 książek przez rok. A żeby mi się chciało chcieć założyłam konto na Instagramie, na którym zamieszczam zdjęcia przeczytanych książek. No i ja też bardzo lubię Kristin Hannah. Ostatnio czytałam „Firefly Lane” i bardzo zapadła mi w pamięć. Teraz jest też serial na Netflixie, ale go nie polecam.

Reply
Basia Szmydt 8 lutego, 2021 - 4:42 pm

Telefon szybko zaspokaja, ale też przebodźcowuje. Ja z roku an rok też czytałam mniej i miałam duże problemy z koncentracją. Na szczęście nasz mózg jest wspaniały i plastyczny i małymi, regularnymi krokami możemy wrócić do początku 🙂 Pozdrawiam ciepło

Reply
Domi 7 lutego, 2021 - 10:16 pm

Uwielbiam Twoje pasty Basiu! Ja tez uwielbiam czytac, odkad tylko pamietam. Wlasnie jestem w trakcie czytania Podroz Cilki, a wczesniej skonczylam W cieniu prawa Remigiusza Mroz, wczesniej przez Ciebie wspomnianego. Z przyjemnoscia zapisze sie na Twoj newsletter, bede czekac z niecierpliwoscia. Trzymaj sie cieplo i pisz dalej, bo wychodzi Ci to swietnie!

Reply
Basia Szmydt 8 lutego, 2021 - 4:39 pm

dziękuję <3

Reply
Joanna 8 lutego, 2021 - 5:00 am

Również kocham Mroza i już się bałam, że tylko mi nie spodobał się serial o Chylce A”Halny”wymiata ! Dziękuję za propozycję ciekawych książek, bo też jestem od nich uzależniona

Reply
Marta 8 lutego, 2021 - 12:31 pm

Basiu, „Gdzie śpiewają raki” to rzeczywiście wspaniała książka 🙂 taka, która pozostawia po sobie jakieś ciepło, rozmarzenie… Ja niedawno skusiłam się na sagę o siedmiu siostrach, jeśli nie czytałaś to koniecznie musisz nadrobić!
Bardzo lubię czytać Murakamiego, jego książki niesamowicie odprężają. Lubię Diane Chamberlain, właściwie żadna książka mnie nie zawiodła.
Mroza za bardzo nie znam, aż wstyd się przyznać, ale mam na liście 🙂

Reply
Basia Szmydt 8 lutego, 2021 - 4:39 pm

A ja nie czytałam nigdy Diane Chamberlain – też muszę nadrobić 🙂 Pozdrawiam!

Reply
Kasia 8 lutego, 2021 - 1:47 pm

Och książki:):)! Temat rzeka, bez nich świat by chyba nie istniał, a przynajmniej byłoby bardzooooo nudno, ubogo… Czytam od zawsze (pamiętam pierwsze wspomnienia ze szkoły: dlaczego inne dzieci nie potrafią tego czy tamtego przeczytać…), ale faktem jest, że czytała moja mama,moja babcia (stąd staramy się teraz z mężem czytać również przy naszym synku, bo widzimy, że on nas naśladuje, że książeczki też go wciągają). Z podanych przez Ciebie Basiu książek znam Mroza, ale nie przekonałam się – podsunięto mi Chyłkę, która w ogóle jako bohaterka mi nie podeszła (może to nie był czas na poznanie przeklinającej i pijącej non stop osoby, a może nigdy nie przekona mnie do siebie bohater pijak, przez złe doświadczenia w życiu). Z polskich autorów kryminałów polecam Miłoszewskiego i jego serię z prokuratorem Szackim, trochę makabryczne, ale wciągające książki pisze Max Czornyj. Poza tym kochana Chmielewska. Ponadto Simon Becket i seria z dr Hunterem, czy Robert Galbraith z Kormoranem Strikem. A spoza kryminałów ostatnio wciągnęła mnie książka (z polecenia) Małe miasto, wielkie kłamstwa Diane Chamberlain. Polecam! Co do poradników i innego gatunku książek to mam metodę, że czytam zwykle dwie książki naraz: poradnik/biografię/reportaż/itp. na zmianę z powieścią, i sprawdza się:) Mogłabym tak jeszcze długo, ehhh, pozdrawiam serdecznie i proszę o takie podpowiedzi książkowe częściej:)

Reply
Basia Szmydt 8 lutego, 2021 - 4:38 pm

Cześć Kasiu, Dziękuję za Twoje polecenia. Prokuratora Szackiego poznałam i rzeczywiście książki Miłoszewskiego trzymają w napięciu. Maxa Czornyja polecało mi juz wiele osób. Muszę po niego sięgnąć zwłaszcza, że podobno autor jest z Lublina 🙂 Pozdrawiam

Reply
Agnieszka 8 lutego, 2021 - 2:10 pm

Cześć Basiu. Jeśli podobał Ci się „Długi film o miłości…” to na pewno spodobałaby Ci się również inna książka, dotycząca polskiej wyprawy na Broad Peak – „Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak” napisana przez Beatę Sabałę Zielińską (tak, tę od książek o TOPR i Schronisku w D5S) – jest to opowieść żony Pana Macieja, Ewy Berbeki. Bardzo wzruszająca, nie da się nie płakać, ale jest piękna bo o pięknych ludziach, pięknych wewnętrznie. „Górskie” książki to moje ulubione, ale tylko te non-fiction. Z ostatnio przeczytanych poruszyła mnie równiez książka „Chrobot” Tomasza Michniewicza. Rownież reportaż, nie sposób się oderwać i skłania do przemyśleń. Polecam

Reply
Basia Szmydt 8 lutego, 2021 - 4:36 pm

Dziękuję za polecenie, chętnie przeczytam tę opowieść z innej perspektywy. Jest chyba też książka napisana przez Adama Bieleckiego, któremu dostało się chyba najbardziej.

Reply
Juana 9 lutego, 2021 - 7:46 am

Remigiusz Mróz zamiast produkować po kilka książek rocznie mógłby ograniczyć ilość a skupić się na jakości. Niestety to, że są pisane szybko, bardzo widać. O ile kilka pierwszych było ok, to od pewnego czasu mam wrażenie że rozmienia się na drobne, i wydaje kolejne książki żeby podtrzymać mit najbardziej płodnego polskiego pisarza. Dodatkowo zaprzyjaźniony prawnik zwrócił mi uwagę że popełnia dosyć podstawowe błędy w dziedzinie w której jest wykształcony – w kwestiach prawnych. Z polskich autorów kryminałów gorąco polecam Chmielarza i Ćwieka.

Reply
Basia Szmydt 9 lutego, 2021 - 8:49 am

Ilu autorów i książek tyle opinii na ich temat – każdy ma do swojej prawo 🙂
Mróz w każdej książce podkreśla, że popełnia błędy na polu prawniczym, i że prosi, by traktować fabułę jak fikcję literacką, ale rozumiem, że prawnikowi może być ciężko spotkać się z taką lekturą. Ja myślę odwrotnie, to właśnie jego ostatnie książki są dla mnie lepsze jakościowo niż te pierwsze.

Reply
ania 9 lutego, 2021 - 6:08 pm

Czechowicz napisał ” kto czyta ,żyje wielokrotnie,kto zaś z książkami obcować nie chce na jeden żywot jest skazany ” – Ileż żywotów ja już zaliczyłam trudno zliczć a wszystko przez ksiązki A propos Himalajów na pewno znasz ksiażkę Krakauera – Wszystko za Everest ? jesli nie polecam ( Góry wysokie co im z wami walczyć każe ) na mnie ogromne wrażenie zrobiła książka Jaume Cabre ” Wyznaję” i ” Głosy Pomano” – z całego serca polecam a z nowszych „Gorzko gorzko ” – Joanny Bator a całkiem rozrywkowo – Polecam Camille Lackberg – lekturę jej książek obowiązkowo z cynamonowymi bułeczkami – przepis podałaś
A w ogóle dziękuję Ci Twój blog jest taki ciepły i bardzo inspirujący

Reply
Basia Szmydt 14 lutego, 2021 - 8:37 pm

dziękuję <3 <3

Reply
Ola 10 lutego, 2021 - 5:53 am

Basiu, od kilku lat zabieram się za reportaże Jacka Hugo Badera i jeszcze nie miałam jakoś okazji nic przeczytać. Ale po Twoim poście jest wpisana na listę książek do przeczytania. Ja z kolei bardzo polecam Ci książkę „Bóg rzeczy małych” Arundhati Roy. Jestem dopiero w połowie tej książki, ale od pierwszych stron mnie po prostu zaczarowała. Język jest tak piękny, że można by zapisywać sobie cytaty niemalze caly czas. Wiec po prostu tego nie robie, tylko delektuje sie ta ksiazka strona po stronie.

Reply
Basia Szmydt 14 lutego, 2021 - 8:36 pm

Dziękuję – zapisuję 🙂

Reply
Bernarda 10 lutego, 2021 - 6:36 am

Zacznę od tego,że tyle czasu ile spędzam we kolejkach do biblioteki to świat nie widział. Jedna z pań stojąca za mną kiedyś powiedziała,że mimo,że do kolejek na dworze na uraz z dzieciństwa to stanie w kolejkach do bibliotek ją cieszy ;-)). Z książek, które mi przypadły do gustu i zostały ze mną na dłużej są : pozycja Kena Wilbera „Śmiertelni Nieśmiertelni”, „Chrobot” Tomasza Michniewicza, książki Charlotte Link( nie wszystkie mi spasowały, zaczęłam od Przerwanego Milczenia), nowa seria Camilli Lackberg, która się zaczyna od pozycji”Złota klatka”, na ten trudny czas dla nas wszystkich polecam bardzo pozycje p. Ewy Woydyłło. A z lżejszej lektury książkę „(NIE) Miłość” Nataszy Sochy, która kiedyś poleciła Asia z Green Canoe. Na półce do przeczytania ( z biblioteki) mam jeszcze kolejne książki z serii (NIE) pani Sochy oraz Annę Kareniną ;-)). Dziękuję Basiu za Twoje polecenia. Odnoszę wrażenie,że takie wpisy na blogach osób, które piszą o wszystkim są bardziej szczere aniżeli wpisy osób, które recenzjami zajmują się na codzień.

Reply
kama 10 lutego, 2021 - 8:52 am

Witam Autorke bloga i drogie Panie. Moj pierwszy wpis i od razu w jednym z najprzyjemniejszych tematow.
Ale bede przewrotna i polece ksiazki dla tych, ktorzy lubia sie bac i nie beda to kryminaly. Raczej z serii czarny scenariusz „co byloby gdyby” … Jesli sie na cos takiego decydujecie to polecam :
Elsberg Marc – Blackout : najczarniejszy scenariusz z możliwych.
Forstchen William – Sekundę za późno.
Dwie ksiazki o tym co nas czeka jesli zabraknie pradu.
Schätzing Frank – Odwet oceanu. Ksiazka o tym co byloby gdyby tytułowy bohater chcial wziac sprawy w swoje „rece”, nauczyc nas rozumu i uwolnic np. klatraty metanu.
Patterson James – ZOO. Podobnie jak wyzej o tym, co moglaby z nami zrobic przyroda, jesli bedzie miala nas dosyc.
Po tej lekturze polecam juz tylko jakis kurs suvivalu 🙂

Reply
Asia 12 lutego, 2021 - 12:19 pm

Cześć Basiu, „Długi film o miłości” również w mojej głowie pozostał na długo i przyczynił się do przeczytania kolejnych tytułów o tematyce wspinaczkowej. Od siebie również polecam „Jak wysoko sięga miłość” jako rozwinięcie tematu i spojrzenie nań z innej strony. Jeśli mnie pamięć nie myli to kiedyś pytając nas czytelników o polecane książki to wspominałam właśnie o „Długim filmie o miłości”, a sama chętnie sięgnę po kolejne tytuły J. H. Badera. Ostatnio zafascynowała mnie Kasia Nosowska swoim „Powrót z Bambuko” i „A ja żem jej powiedziała”, widziałam już że trafiła i w Twoje ręce. Dla mnie o są tak świetnie teksty że dozuję sobie te przyjemności i czytam jedną historyjkę dziennie. Polecam również „Króla” Szczepana Twardocha, jestem po serialu i książka wciąga równie mocno oraz „Żmijowisko” W. Chmielarza ale pod warunkiem nie oglądania serialu bo jest odwzorowany tak dokładnie że nie warto sięgać po jedno i drugie. „Jak zawsze” Miłoszewskiego jest bardzo ciekawe, świetny i oryginalny pomysł na książkę, ale nie kryminał czego możnaby się spodziewać po autorze. Miłych wieczorów z książką życzę i pozdrawiam.

Reply
Basia Szmydt 14 lutego, 2021 - 8:35 pm

super polecenia – dziękuję 🙂

Reply
Zosia 14 lutego, 2021 - 4:56 pm

Ja polecam też dwie pozycje Mroza z fantastyki „Chór zapomnianych głosów” i wspomniane wczesniej „Osiedle Rzniw” 🙂 Chmielarza bardzo bardzo, ale jego raczej słucham na audiobookach. Hannah leży na półce i czeka na lepsze czasy, w których będę mieć czas na książki 🙁

Reply
Marta 14 lutego, 2021 - 5:10 pm

Hejka jeśli chodzi o książki R. Mroza to największe wrażenie zrobił na mnie Behawiorysta jest super seria z Chyłką jest ok jestem na 6 serii, Osiedle RDZiW to czytałam ale szału nie było, bardziej że względu na czasy w jakich ja byłam młoda. Chodzi o muzykę jaka tam jest wymieniana, pojawiał się uśmiech i wspomnienia… Bastylia, No Bo Pozdrawiam wszystkich którzy wiedzą o co chodzi

Reply
Basia Szmydt 14 lutego, 2021 - 8:35 pm

Bastylia 😀 <3

Reply
www.upvod.pl 16 lutego, 2021 - 6:22 pm

Ja dodam jeszcze od siebie, że nie warto się męczyć z jakąś książką, jeżeli po prostu źle nam się ją czyta 😉 Ja czasami mam tak, że daną książkę czyta mi się fajnie do połowy a potem kompletnie nie mogę przebrnąć, więc odstawiam ją i biorę się za coś innego.

Reply
ZapachyDomu 19 lutego, 2021 - 11:38 am

Super wpis 🙂

Reply
https://monikabienik.pl/ 19 marca, 2021 - 1:10 pm

Jacka Badera poznałam osobiście… Niesamowity człowiek z ogromna pasją… U mnie ostatnio dominują książki o samorozwoju 😉

Reply
Dagmara 5 kwietnia, 2021 - 8:48 am

Seria o Chyłce – kocham! Nie mogę doczekać się kolejnego tomu 😉 A jak masz ochotę się trochę pośmiać przed snem to polecam „Kółko się pani urwało” Jacka Galińskiego

Reply
Jowita 9 maja, 2021 - 8:39 am

Ciekawa lista 🙂 Ja mogę polecić także „Wszyscy pragnęliśmy miłości”. Piękna i poruszająca historia 🙂

Reply
Pan Książeczka 20 czerwca, 2021 - 7:34 pm

Super piszesz, oby tak dalej! Świetnie się to czyta!

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem