fbpx

MOJE PLANY NA GRUDZIEŃ + PODSUMOWANIE LISTOPADA

Autor: Basia Szmydt

Nigdy nie sądziłam, że to powiem w listopadzie, ale to był naprawdę piękny miesiąc!
To jak wyglądał mój listopad, potwierdza tylko to, że w tym cytacie jest 100 % racji:


I ja wiem, że cytaty motywacyjne to coś, na co czasami można reagować alergicznie, ale jestem najlepszym przykładem tego, że życie może wyglądać tak, jak tego oczekujemy. Od tego jak spędzamy wolny czas, jakie myśli i nastawienie w sobie pielęgnujemy, jakimi ludźmi się otaczamy. To działa jak prawo przyciągania. Dobro przyciąga dobro, pozytywne nastawienie sprawia, że nasza rzeczywistość jest … pokolorowana 🙂 Jeśli całą swoją energię skupię na tym, by narzekać, zastanawiać się nad tym co robię źle, co mi się nie udało i na co nie mam czasu to tak właśnie będę przeżywać kolejny miesiąc – smutna i lekko zdołowana. Jeśli natomiast postanowię traktować siebie jak swoją najlepszą przyjaciółkę, zamiast siedzenia na kanapie wybiorę się na spacer do miasteczka nieopodal, do teatru czy na babski weekend i do tego zrealizuję kilka postanowień to wówczas będę mogła napisać tak jak na wstępie dzisiejszego tekstu – to był piękny miesiąc. To bardzo proste.

Jakiś czas temu postanowiłam robić co miesiąc swoje listy marzeń, celów, postanowień. Przyjęłam, że na listę będę wpisywać tyle punktów ile dni ma dany miesiąc. Po co to robię? Po to, żeby ubarwić swoją rzeczywistość, żeby być bardziej uważną, żeby przeżywać fajne chwile samej i w gronie moich bliskich, żeby uczyć się nowych rzeczy, żeby się zatrzymać, oderwać od rutynowych, codziennych, domowych czynności i wreszcie, żeby różne plany, trudne zadania podzielić na mniejsze i w końcu je zrealizować (tak, tak wciąż mam na myśli umycie okien 🙂 ).
Dzięki liście powieszonej na lodówce, gdy Tomek pytał „co robimy w weekend”, ja miałam gotową odpowiedź 🙂 To była też super motywacja, by pomimo pogody wyjść z domu, pospacerować po mieście, nauczyć się czegoś nowego, odwiedzić nowe miejsca, w których dotąd nie byłam.
Wśród ogromu pozytywnych komentarzy dostałam kilka w których czytelniczki twierdziły, że robienie takich list jest bez sensu, że narzucanie sobie takiej ilości planów, których nie jesteśmy w stanie zrealizować demotywuje i wreszcie, że nie realizując tych planów stajemy się niewiarygodni.
Dlaczego musimy do wszystkiego podchodzić tak bardzo serio? Dla mnie to jest kwestia nastawienia. Cieszę się, że mam możliwość zrobienia tylu fajnych rzeczy, że mam wybór. Nie zamartwiam się tym, że czegoś z listy nie wykreślam. Trudno, najwyżej zrobię tylko dwie rzeczy. Lepiej zrobić dwie niż spędzić miesiąc nie kodując nawet, że już zaczął się następny. No i nie są to plany dotyczące pracy, w której raczej nie można wykonać tylko części obowiązków. Mówimy wciąż o czasie wolnym.
Bardzo, bardzo polecam Ci takie planowanie miesiąca. Nie musisz tak jak ja wpisywać 30 punktów. Wpisz 3 i ciesz się na myśl o ich realizacji. Niech będą małe, niech będą uszyte na Twoją miarę, niech Cię cieszą.

JAK MI POSZŁO W LISTOPADZIE?

Odgruzowałam sporą część mieszkania: kuchnię, spiżarkę, kotłownię i część garderoby. Jestem z siebie dumna! Podzieliłam to zadanie na etapy, część rzeczy sprzedałam, część popakowałam w pudła i czekają na wywiezienie do jednej fundacji. Sporo pracy wciąż przede mną, ale ogrom już wykonałam. Moim marzeniem jest zostawić w domu tylko te rzeczy, które są piękne, użyteczne i potrzebne. Zrobię to sukcesywnie, krok po kroku.

W listopadzie zwiedzałam i wyjeżdżałam w różne miejsca i to było super! Najpierw fantastyczny, babski weekend w Bydgoszczy. Świetne miasto, piękna architektura, pyszne jedzenie i naładowane moje baterie. Wrócę tam latem, bo skoro Bydgoszcz spodobała mi się w listopadzie, to latem musi być tam mega klimatycznie. Ach zapomniałabym! Bydgoszcz to też super ciuchlandy, przywiozłam sobie kilka niezłych perełek.



W Bydgoszczy odwiedziłyśmy z Joką muzeum. Chyba się starzejemy, bo zamiast trwonić oszczędności życia w miłych restauracjach my wolimy się uczyć jak robić mydło w  Muzeum Brudu i Mydła. Najfajniejsze jest to, że wśród zwiedzających byłyśmy my dwie i dwie klasy z podstawówki. Bardzo polecam Ci to Muzeum, jeśli będziesz w Bydgoszczy. Po pierwsze – świetni przewodnicy, którzy opowiadają historię brudu niczym najlepszy horror. Po drugie imponująca ilość eksponatów, które ogląda się z takim samym podekscytowaniem jak dzieciaki (nawet z większym, bo dzieciaki nie pamiętają reklamy proszku do prania ze słynnym 'Ojciec prać?'). Po trzecie warsztaty z robienia mydła i sklepik z eko mydłami. I po czwarte przenosiny w czasie do łazienki z PRL-u. Kto taką pamięta 🙂 ? Wypisz wymaluj jak moja łazienka w bloku z końca lat 80-tych 🙂


Podczas spaceru po Żoliborzu odwiedziliśmy polecaną przez czytelniczki „Jaskółkę” – małe, wegetariańskie bistro, w którym tego dnia zjedliśmy przepyszną zupę, lasagne z dynią i duszonymi warzywami i sernik – niebo w gębie. Bardzo polecam Ci to miejsce.


W ramach weekendowego randkowania wybraliśmy się w końcu z Tomkiem do Żyrardowa. Długo odkładana w czasie wycieczka przypadła na dzień potwornego zimna na dworze, ale pomknęliśmy naszym żółtym kabrioletem w kierunku tegoż miasteczka i nie żałowaliśmy ani chwili, choć zmarzliśmy przeokrutnie. Żyrardów jest niepowtarzalny. Głównie ze względu na klimat pofabrycznego miasta. Pełen starych budynków z czerwonej cegły, wielkich fabryk – niektórych już zrewitalizowanych, inne wciąż czekają na swój dzień. Odwiedziliśmy Muzeum Lniarstwa i biuro sprzedaży loftów de Girarda czyli pięknych mieszkań w zabytkowej, starej przędzalni. Obejrzeliśmy kilka takich loftów i stwierdziliśmy, że to super opcja do mieszkania dla singla lub pary. Z Żyrardowa do Warszawy można dojechać pociągiem w pół h, a ceny tych loftów to wciąż 1/5 cen warszawskich.


Dosyć spontanicznie też wybraliśmy się z Tomkiem do Łodzi, którą ja uwielbiam, choć zawsze wpadam do niej jak po ogień. Słabo znam to miasto, a moje odwiedziny zwykle ograniczają się do Piotrkowskiej, Off Piotrkowskiej i kina Charlie. Zazwyczaj po prostu gapię się w zachwycie na kamienice. Lubię Łódź ze względu na to, że jest tak pełna kontrastów. O moim pierwszym zachwycie Łodzią pisałam tutaj — > ŁÓDŹ W MOIM OBIEKTYWIE.
W Łodzi zjedliśmy wegetariański, bardzo dobry obiad w super urządzonej knajpce zwanej „Zjadliwości”. Ja zamówiłam kotlety z kalafiora, puree ziemniaczano cytrynowe i buraczki z kardamonem, a Tomek zielone curry. Do tego kawa gotowana wg. 5 przemian – całość naprawdę pyszna. Zachwycił mnie mural reklamujący to miejsce namalowany (o czym napisał mi jeden z czytelników 🙂 ) przez Aleksandrę Morawiak. Koniecznie znajdź ją na instagramie, tworzy przepiękne kolaże.
W Łodzi zahaczyliśmy o  bożonarodzeniowy jarmark, kupiliśmy pierwsze prezenty i najlepszy jaki dotąd jadłam chleb orkiszowy.




W ramach odkrywania nowych, warszawskich knajpek polecam trzy. Po pierwsze Shuk na Rakowcu – kuchnia bliskiego wschodu i arabska, zdaje się, że wegetariańska. Pyszne przystawki: pierożki z soczewicą i bakłażanem, hummus i buraki z orzechami pekan i wegańską fetą. Do tego szaszłyk z sera haloumi i kasza z pesto koperkowo – kolendrowym – niebo w gębie. Ogromny plus za obsługę, minus za frytki gotowce jak z maczka.


Druga odkryta knajpka to Bar Pacyfik na Hożej w samym centrum stolicy. Przepyszne, meksykańskie jedzenie, które zjada się przy barze i studencka atmosfera. Zamówiliśmy tacosy z wieprzowiną i salsą verde oraz młode ziemniaki z chorizo i szpinakiem. Jedliśmy aż nam się uszy trzęsły – pyszne!
Na deser cukiernia Słodki Bez też na Hożej, a w niej ciasta z kaszy jaglanej i nerkowców na przykład, bez białej mąki, cukru, nabiału. Coś dla niedowiarków i tych, którzy myślą, że się nie da. Otóż da się i to w wielkim stylu. Mnie zachwyciło ciasto orzechowe z kaszy jaglanej, ze słonym karmelem posypanym fistaszkami oraz sernik mango z nerkowców. Prawdziwą królową okazała się być czekolada na gorąco ze śmietanką kokosową, sokiem pomarańczowym, daktylami i kakao – lepszej w życiu nie piłam, serio. Wracam po nią jutro jak będę po treningu.

Listopad to był dla mnie kolejny miesiąc dbania o siebie. Zrobiłam już prawie wszystkie badania okresowe, które sobie zaplanowałam. Ograniczyłam alkohol, kawę, cukier, pszenicę i mleko krowie do minimum. Piję bardzo dużo ziół, złotego mleka, zajadam się ciepłymi zupami i kaszami. Coraz lepiej idzie mi z wcześniejszym chodzeniem spać i wcześniejszym budzeniem się. Wciąż daleko mi do ideału i nie raz zarywam noc z serialem, ale mam na uwadze to, że mój organizm jest mi wdzięczny, kiedy o niego dbam. Ćwiczę regularnie, spaceruję, porzucam samochód na rzecz komunikacji albo własnych nóg. Idę w dobrym kierunku.


Nie wywołałam wprawdzie zdjęć z Karaibów, ale zmontowałam pierwszy film z Gwadelupy, z którego jestem dumna, choć totalny ze mnie amator. Mega, mega się cieszę, że się za to zabrałam. To dla nas bardzo ważna pamiątka.

Poszło mi dobrze z prowadzeniem domowego budżetu. Mam znowu pod kontrolą wydatki i mogę lepiej je planować. To komfortowe uczucie, gdy się panuje nad pieniędzmi.

Udało mi się kupić na ostatnią chwilę bilety do Teatru Capitol i poszłam z moimi synkami na niedzielną sztukę „Wanna Archimedesa”. Super zabawa, świetny Krzysztof Tyniec w roli głównej, dzieciaki zachwycone i ja też.  Chcemy więcej 🙂

CZEGO NIE UDAŁO MI SIĘ ZROBIĆ?

Umyć okien! 😀 Oczywiście. Pozostawię to bez komentarza. Tylko najbliżsi wiedzą jak bardzo nienawidzę myć okien i prasować. Ale dziś dzwoniła moja siostra mówiąc, że ten tydzień, co to teraz idzie podobno najlepszy na mycie. Matko kochana muszę się sprężyć.
Poszło mi naprawdę kiepsko w temacie DIY. Tak naprawdę to nie zrobiłam ani kartek, ani kalendarza adwentowego, ani tym bardziej maskotek dla moich chłopaków. Trudno! Zrobię w grudniu 🙂
Nie zorganizowałam spotkania blogowego dla czytelników, bo uznałam, że styczeń będzie bardziej odpowiednim miesiącem.
Nie dokończyłam łazienki na górze, bo zmieniła mi się koncepcja. Z kolei ta koncepcja totalnie zmieniła budżet na tę łazienkę przeznaczony, ale jak robić to raz a porządnie 🙂
Nie odwiedziłam Muzeum Geologicznego z dzieciakami. Bardzo nam zależy, by zobaczyć tego dinozaura!
Nie zrobiłam porządku w dokumentach.

To był super listopad! Chyba pierwszy super listopad w moim życiu 🙂

W grudniu chciałabym zwolnić, wyłączyć się z wirtualnego życia, uspokoić się, pomyśleć, otulić się ciepłem mojego domu w świątecznej odsłonie, pobyć wieczorami z Tomkiem, pograć z dzieciakami w planszówki, które przyniesie im Mikołaj (matka najlepiej poinformowana 🙂 ).
Co jeszcze bym chciała w tym grudniu porobić?

1. Ograniczyć kupowanie.
To mój duży cel, szczególnie na grudzień, kiedy zwykłe wyjście do sklepu wiąże się z pragnieniem wykupienia połowy asortymentu. Wszystko jest takie śliczne, czerwone, złote, białe, świąteczne. Na wieszakach wiszą mięciutkie swetry i piękne sukienki. Wszystkiego jest tak dużo, a ja jestem tym zmęczona. Nie o to chodzi w tym grudniu. Marzę o tym, by kupić tylko to, co potrzebne – piękne, przemyślane prezenty dla bliskich. Po raz kolejny stwierdzam, że nie chcę brać udziału w tej przedświątecznej gonitwie po galeriach. Chcę spokoju. W grudniu kupuję mało.

2. Detoks informacji i inspiracji.
W grudniu wracam do początku, do moich zasobów, do tego, co potrafię. Wyłączam informacje i inspiracje płynące zewsząd. Chcę sobie przypomnieć o tym, co sprawiało mi przyjemność, moją lekkość pióra, gdy pisałam na balkonie w Lublinie, bez Internetu, bez rozpraszaczy, bez tony inspiracji. Bardzo teraz tego potrzebuję, bo w moim domu powstaje moja książka. Coś tylko mojego. Nie chcę, by cokolwiek i ktokolwiek miał na nią jakiś wpływ. Plus jestem już zmęczona tym, że dzisiaj większość czasu spędzamy podziwiając piękne projekty w sieci, nie próbując nawet swoich sił robiąc własne. Chcę to zmienić.

3. Zrobić świąteczne kartki.
4. Udekorować świątecznie kuchnię i salon. Stworzyć ciepłą, pachnącą ciastem, zimową atmosferę dla moich bliskich.
5. Namalować lamperię u Michała w pokoju w fajnym kolorze.
6. Nauczyć się piec kilku wegańskich świątecznych ciast, które będę mogła zawieźć do mamy.
7. Udekorować nasz taras małymi choinkami i lampkami – marzyłam o tym od zawsze <3
8. Zawieźć niepotrzebne rzeczy do sklepu z używanymi rzeczami pewnej fundacji.
9. Uporządkować szafkę z dokumentami.
10. Umyć okna lub wymyślić jakiś sposób na to, by stały się czyste 😀
11. Zrobić sobie w słoiku pachnący świętami domowy peeling.
12. Pójść na łyżwy.
13. Kupić dwie nowe bombki zgodnie z naszą coroczną tradycją.
14. Spokojne wieczory z muzyką, rozciąganiem, książką, kąpielą – najlepiej od 19.
15. Pójść samej do kina w ramach imieninowego prezentu.
16. Oddać przeczytane czasopisma i książki do biblioteki.
17. Pójść z dzieciakami do Łazienek i nakarmić ptaki.
18. Zrobić z dziećmi ręcznie kilka ozdób świątecznych. Może papierowy łańcuch?
19. W dalszym ciągu kontrolować budżet domowy.
20. Nauczyć się robić gorącą czekoladę taką jak w Słodkim Bzie.
21. Ćwiczyć tak jak do tej pory + wieczorne rozciąganie + może dać się w końcu namówić Monice M. na jogę 🙂

22. Spotkania z językiem angielskim raz w tygodniu
Pierwsze spotkanie już za mną – było świetnie. Mam nauczycielkę angielskiego z dojazdem do domu. Rozmawiamy sobie przez 2 godziny po angielsku i ćwiczymy gramatykę, która u mnie leży totalnie. Głównie dlatego, że angielskiego uczyłam się w życiu łącznie jakieś 1,5 roku. Zatem moja wymowa, zasób słów jest na poziomie B2, a gramatyka jakieś A1 🙂 Te spotkania to dla mnie super sprawa. Odkurzam swój język, którego na codzień nie mam okazji używać.

23. Kupić karmnik dla ptaków i zainstalować go w ogrodzie.
24. Kosmetyczny projekt denko, czyli zużywam łazienkowe zbiory zamiast kupować nowe.
25. Przeczytać kolejne dwie książki z domowej biblioteki zamiast kupować nowe.
26. Pójść całą rodziną do teatru w ramach jednego ze świątecznych prezentów.
27. Zapakować pięknie prezenty.
28. Uszyć dzieciakom maskotki lub poduszki pod choinkę.
29. Pójść na przynajmniej jedną lekcję jazdy na snowboardzie na Górkę Szczęśliwicką i nie uciec po pierwszym zjeździe jak kiedyś w Karpaczu 🙂
30. Zanieść aparat do naprawy.
31. Spędzić Sylwestra w Norwegii z bliskimi mi osobami <3

Niech się spełnią! 🙂

Jak Twoje plany?
Życzę Ci spokojnego, zimowego, pachnącego, rodzinnego grudnia pełnego miłości <3

Spodobają Ci się także:

27 komentarzy

Katarzyna Kowalska 4 grudnia, 2018 - 10:36 pm

Czasem zastanawiam się po co nam tyle rzeczy, skoro potem 80% naszego czasu poświęcamy segregowanie, porządkowanie i wyrzucanie. Jedne ciuchy posegregowane, sprzedane, wyrzucone oddane już następne wjechały. Nie ważne, że z lumpa i mało kosztowały, istotne jest, że znowu zajmują nasze ciężko wywalczone przestrzenie. Ja kupując jeden ciuch, już wiem, gdzie będę go trzymać i wiem, że jednej rzeczy muszę się pozbyć od razu.

Reply
Ania 5 grudnia, 2018 - 8:53 am

Duuużo tego zaplanowałaś 🙂 Niech Ci się wszystko uda! Pachnie w tym poście pięknymi świętami 🙂 dziękuję za energię i zimowy optymizm, zabieram się za swój grudzień – minimalistyczny, z dziećmi i też z papierowym łańcuchem 🙂

Reply
Michalina 5 grudnia, 2018 - 9:08 am

Prasowanie i mycie okien…. góra prasowania rośnie w moim domu w tempie zastraszającym i żyje własnym życiem. Jak mamy mało ciuchów to zaczynamy nosić niewyprasowane -.- nienawidzę 😉 okien w tym roku nie umyłam ani raz… śmieję się, że ja to okna wymieniam, nie myję 😛 ale teraz już wymienione, parapety zamontowane… trzeba umyć -.-

Reply
asz222931 5 grudnia, 2018 - 9:47 am

Basiu książkaaaaaaa!!!! ❤️❤️ ❤️
Cudownego ciepłego grudnia ❄️☃️

Reply
Monika Mo 5 grudnia, 2018 - 10:25 am

Gratki za inglisz i powodzenia z książką.Czy można się już wpisać na listę oczekujących psychofanów Basi?

Reply
Anna 5 grudnia, 2018 - 10:53 am

Baaardzo lubię podsumowania miesiąca i plany na kolejny w Twoim wykonaniu. Pomagają mi zebrać do kupy moje miesiące i moje plany. Kolejny krok to spisywanie tego 🙂

Ps. Gdybyś mieszkała nieco bliżej to z miłą chęcią bym przyjechała i poprasowała Ci – pod warunkiem, że najpierw byś coś ugotowała, a potem trwałby wieczór filmowy. KOCHAM PRASOWAĆ I OGLĄDAĆ JEDNOCZEŚNIE FILMY!!!!!

Reply
Kornelia 5 grudnia, 2018 - 11:49 am

Piękne grudniowe plany. Ja w tym roku robię niespodziankę rodzicom i przyjeżdżam do domu rodzinnego (co prawda po swiętach bo w nocy 26tego, ale na tydzień i z daleka). Czeka mnie cały dzień w podróży, ale wiem, że będzie warto. Udanego grudnia Ci życzę Basiu 🙂

Reply
Angela 5 grudnia, 2018 - 11:53 am

Nie uważam żeby lista była długa czy zbyt rozbudowana. Fakt, zawsze znajdą się pozycje, które są trudne do wykonania (jak okna u Ciebie) ale z drugiej strony człowiek jest bardziej zorganizowany i wie co ma robić gdy ma już wolną chwilę. No i lista to nie tylko obowiązki czy rzeczy „to do” ale też drobne przyjemności i postanowienia. Świetna sprawa! Zainspirowałaś mnie! Zrobię sobie swoją listę na grudzień ❤️

Reply
Marta 5 grudnia, 2018 - 1:09 pm

Do okien polecam zwykłą ściągaczkę. Ja używam szmatki z woda i odrobiną płynu do naczyń, później ściągam zwykłą ściągaczką a pozostałości ścieram papierem 🙂
Naprawdę polecam ten sposób, bo jest mega szybki 🙂

Reply
iwona 5 grudnia, 2018 - 1:45 pm

Basiu, Łódź jest cudowna! Polecam szczególnie adres Piotrkowska 102 a tam słynny lokal Łódź Kaliska. Dalej w tej bramie znajduje się dyskoteka/ klub nocny. Kiedyś był to West Side – (bosko się tam bawiłam kiedyś), potem Port West (też pamiętam to miejsce), a teraz podobno Lordis. Kiedyś było fajne kino Cytryna. No i oczywiście Manufaktura… Palmiarnia…..Muzeum Kinematografii – coś dla dzieci to mały kinematograf…… tak, tak w Łodzi można spędzić bardzo miło weekend:)) a moje plany na grudzień to przeprowadzka:)))

Reply
asia 5 grudnia, 2018 - 3:16 pm

Basia, uwielbiam Cię!!! Też sobie taką listę machnę, a co!

Reply
Joanna 5 grudnia, 2018 - 8:06 pm

Sylwester w Norwegii 🙂 Przecudnie 🙂

Reply
Janna 5 grudnia, 2018 - 10:39 pm

Zabieram się za grudniową listę! Zainspirowałaś mnie miesiąc temu, więc kontynuuję 😉 Udanego grudnia! 🙂

Reply
Zosia 5 grudnia, 2018 - 11:13 pm

Haha Basieńko jak znajdziesz sposób na czyste okna bez konieczności ich mycia,daj proszę znać! 😉
Aaaa i spóźnione życzenia imieninowe..:) moja córcia też jest Basia więc to moje ulubione imię;)

Reply
Juria 5 grudnia, 2018 - 11:32 pm

Plany świetne, a do okien myjka Karcher ( mała do okien), tylko jeszcze trzeba mieć płyn Karcher, ale jest mega wydajny. Mam w domu ok. 20 okien i uratowała mi życie.
Pozbywanie się nadmiaru rzeczy pozwala dowiedzieć się co tak naprawdę lubimy, co nam się podoba i prowadzić bardziej świadome życie. Mnie doprowadziło do uporządkowania finansów, zdrowego odżywiania ( tak, śmietnik można też mieć w lodówce) i generalnie większej dojrzałości.

Reply
Aga 6 grudnia, 2018 - 8:01 am

A ja jestem ciekawa tych ciast. W tamtym roku makowiec wyszedł mi pierwsza klasa, oczywiście bezglutenowy, wegański . W tym roku też go zrobię,tylko większa porcję, bo zniknął błyskawicznie. Mam również ochotę na ten sernik mango z nerkowców i jakieś ciacho z karmelem z daktyli… Mam nadzieję, że wkrótce wrzucisz Basiu jakieś fajne, proste przepisy

Reply
Kasia 6 grudnia, 2018 - 1:31 pm

A jaki jest adres Jaskółki? W necie w ogóle nie mogę znaleźć.

Reply
Basia Szmydt 6 grudnia, 2018 - 4:57 pm

Plac Wilsona 4 – Bistro Jaskółka

Reply
KasiaKasia 6 grudnia, 2018 - 9:42 pm

Super lista Basiu 🙂 Punkt pierwszy mam za sobą, kiedy pod koniec listopada wyszłam z CH z małą traumą i postanowieniem, że prędzej niż za pół roku tam nie wrócę. A umiem w to, pierwsza połowa roku 2018 to zero zakupów odzieżowych, tylko bielizna i buty ( jeśli się rozkleiły stare!). Szczególnie bliski teraz jest mi punkt drugi. Jeszcze nic nie zrobiłam DIY, ale już 70% czasu mniej spędzam na przewijaniu pięknych obrazków, zapominam o Pintereście, ha! 😉 I tyle książek w domu czeka… Pozdrawiam!

Reply
Babcia Gawędziarka 7 grudnia, 2018 - 12:00 pm

Z Joką? A to nie Tekstualna?

Reply
Basia Szmydt 7 grudnia, 2018 - 12:01 pm

I z Joką i z Tekstualną. Na zdjęcia b jest Monika.

Reply
Ilona 8 grudnia, 2018 - 8:49 pm

To ja proponuję, żeby pieniądze oszczędzone na unikaniu wizyt w galeriach, przeznaczyć na zatrudnienie kogoś do i umycia okien. I przebieram nogami na myśl o książce 🙂

Reply
Moni 8 grudnia, 2018 - 11:40 pm

Interesuje mnie punkt 8. Która fundacja ma sklepy? Chętnie sie zainteresuję i oddam część rzeczy.

Reply
Ela 11 grudnia, 2018 - 10:07 pm

Zazwyczaj prowadzą je lokalne fundacje, więc trzeba poszukać w danym mieście (np. googlując „sklep charytatywny + nazwa miasta”). Przykładowo w Gdańsku jest Punkt Charytatywny Dary, w Gdyni sklep „Z głębokiej szuflady”.

Reply
Julita 11 grudnia, 2018 - 9:07 pm

Jakie fajne plany na grudzień. Oby się spełniły!

Reply
Namysłowska 3 15 grudnia, 2018 - 8:39 pm

Dios…jesteś pierwszą osobą, która pozytywnie wypowiada się na temat listopada 🙂 Może kiedyś sama docenię ten miesiąc.
A na dinozaura to do Berlina zapraszam do Muzeum Przyrodniczego. Naprawdę robi wrażenie. Jak całe muzeum z resztą.

Reply
Wycieczka Życioznawcza 24 grudnia, 2018 - 8:04 am

Dziękuję za inspirację na życie i na bloga 😉 Zrobiłam sobie taką listę, przekornie nie na styczeń (tylko nie postanowienia noworoczne :D) – a na najbliższe 4 tygodnie 🙂 Podoba mi się to podejście „bez spiny”, lubimy wpadać w stresowanie samych siebie czymś, co może być miłą wkładką do dobrego życia. Wesołych świąt!

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem