MOJE PLANY NA LISTOPAD + PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA

Autor: Basia Szmydt

Pamiętasz moją listę planów na październik? Było ich aż 31! Lista składała się zarówno z drobiazgów, które można było zrobić od razu i tych całkiem większych rzeczy, do których trzeba było się przygotować i poświęcić im czas.
Jak mi poszło? Czy robienie takich list według mnie ma sens? Czy aby na pewno niezrealizowane punkty nie wpędzały mnie w poczucie winy? I wreszcie czy mam ochotę na listopadową edycję takiej listy? O tym wszystkim w dzisiejszym wpisie.

PO CO TAK WŁAŚCIWIE JEST MI LISTA PLANÓW NA DANY MIESIĄC?

Przede wszystkim po to, by móc przeżywać i doświadczać więcej. By dziesiątki małych, wykonalnych rzeczy złożyło się na wartościowy miesiąc, o którym będę długo pamiętać. Po to, by nie dać się takiej codziennej prozie życia, życiu tylko dla obowiązków i pracy plus, by te obowiązki i pracę właśnie wpleść pomiędzy inne, przyjemniejsze zadania. Po to, by nie narzekać, że nie mam na nic czasu, że ten czas przez palce przecieka, że nigdzie nie wyjeżdżamy, że się zrobiło nudno nagle. Posiadanie takiej listy i odpowiedzi na kartce na pytanie „co teraz mogę porobić” dają mi takie przyjemne poczucie kontroli nad czasem i życiem.
Poza tym sporządzając październikową listę wpisałam tam kilka rzeczy, które zawsze chciałam zrobić, na które nie starczało mi czasu, albo o nich zapominałam. Taka lista motywuje!

JAK MI POSZŁO W PAŹDZIERNIKU?

Udało mi się zrealizować 2/3 październikowych planów, przy czym nie traktowałam tej listy ani jak wyzwania, ani jak obowiązku. Raczej postępowałam w myśl zasady „zrób to no i zbyt długo nie analizuj” 🙂 Z łatwością rezygnowałam z różnych punktów na liście, kiedy uznawałam, że nie mam do tego zdrowia, siły lub pieniędzy. Cieszyłam się na maksa, kiedy naturalnie przychodziła mi realizacja tych punktów, dla których październik był idealnym czasem. Wyszło naprawdę lepiej niż się spodziewałam.

1.  Odgruzować mieszkanie.
2. Zaprosić rodziców na kolację.

Zabrakło mamy, która była chora, ale wzięliśmy jej pyszny obiad na wynos.


3. Planować menu na cały tydzień.
4. Pójść na zaplanowane wizyty lekarskie.
5. Odkryć nowe jesienne przepisy.
6. Spacerować.


7. Pójść na grzyby z moim tatą.
8. Świętować rocznicę ślubu.
9. Zrobić sobie kilka wieczornych seansów filmowych przy kominku.

10. Nie opuścić żadnego treningu.
11. Przebiec 5 km.
12. Wywołać zdjęcia z Karaibów.
13. Pójść potańczyć do klubu.
14. Skończyć gotowanie potraw do mojego ebooka.
15. Planować, żeby móc zwolnić.
16. Posprzątać garaż.

17. Wyszorować auto.
18. Udekorować jesiennie taras.
19. Zasiać trawę.


20. Odwiedzić Muzeum Geologiczne w Warszawie.
21. Pojechać gdzieś.
22. Umyć okna.
23. Rozpocząć wykańczanie piętra naszego domu.
24. Czytać książki z domowej biblioteki zamiast kupować nowe.
25. Pójść do lumpeksu po swetry perełki.
26. Odwiedzić Żyrardów.
27. Kupić obraz do malowania po numerach.
28. Codziennie siebie samą za coś chwalić.
29. Nauczyć się czegoś nowego.

30. Zrobić dzieciakom jesienne ognisko.
31. Pisać!.

Odgruzowanie mieszkania. Nie zabrałam się do tego tak jak chciałam i wisiało to nade mną każdego dnia – serio. Bardzo, bardzo chciałam zakończyć miesiąc odgraconym domem, każdym pomieszczeniem, ale okazuje się, że będę musiała na to poświęcić dużo więcej czasu niż myślałam. Plus zauważyłam, że rozstaję się z rzeczami dużo ciężej niż 2-3 lata temu :/ W tym miesiącu uporałam się z pokojami chłopaków. Zaniosłam też kilkadziesiąt książek do biblioteki. Wciąż czeka na mnie reszta domu: garderoba, kuchnia, spiżarka i ciemna grota bez dna czyli kotłownia, do której wrzucamy wszystko, zamykamy za sobą drzwi i staramy się tam nie wchodzić. O zgrozo…

Niektóre plany musiałam odpuścić ze względu na zdrowie. Poszłam na umówione wizyty lekarskie, ale wyrzuciłam pieniądze w błoto i po raz kolejny przekonałam się, że lekarze, do których trafiam nawet przez sekundę nie szukają przyczyny danego schorzenia tylko ekspresowo wypisują recepty z lekami, które mają pozbyć się objawu. To nie dla mnie. Ja swój organizm chcę traktować holistycznie, tak jak się to robiło od wieków. I jeśli coś mi dolega, to będę szukać przyczyny tak długo, aż ją znajdę, bez pomocy leków ze sterydami w składzie. W związku ze swoim zdrowiem i z wielką akcją odrobaczania domowników (pasożyty rulezz!) ni mogłam być na wszystkich treningach z trenerem i odpuściłam bieg na 5 km. To nie był ten czas.
Nie udało mi się umyć okien (codziennie zapominałam 😛 ), ani wyszorować samochodu (za to go efektownie przerysowałam w pewne piątkowe przedpołudnie). Nie udało mi się pójść z tatą na grzyby, ani odwiedzić Żyrardowa. Nie wyszło nam zrobienie ogniska dla dzieciaków i nie wywołałam zdjęć do albumów.
Za to cała reszta planów się udała i złożyła się na wyjątkowy, piękny miesiąc!
Rozpoczęła się wykończeniówka piętra naszego domu (hurra!), zasialiśmy trawę przed domem, na tarasie są piękne jesienne dekoracje, a garaż jest wysprzątany.
Udało nam się randkować w tym miesiącu, być w klubie i w nim tańczyć, spacerować po Powiślu i po Lublinie, świętować rocznicę ślubu, zaprosić rodziców na pyszną kolację i odwiedzić ulubiony lumpeks, z którego wyniosłam siatkę kaszmirowych swetrów <3
Udało mi się na tyle zorganizować nasze życie, że znalazł się czas i na swoje własne projekty, i na pracę w domu, i na podróżowanie i na wieczorny, domowy relaks. Planowanie ma moc.

To był naprawdę dobry miesiąc, a ja mam poczucie, że był taki jakim go sobie zaprojektowałam. Dlatego w listopadzie powtórzę zrobienie takiej listy i Ciebie zachęcam do tego samego.
Dostałam od swoich czytelniczek masę wiadomości. Większość z nich brzmiała mniej więcej tak „Basia to są takie ‚pierdoły’, a przecież to z takich ‚pierdół’ składa się życie w istocie! Zainspirowałaś mnie i też robię swoją listę”.
I oto właśnie chodzi! Żeby się nie dać marazmowi i jesiennej depresji. Żeby starać się robić codziennie coś, co nam ten dzień ubarwi. Mnie to naprawdę pomaga, a musisz wiedzieć, że jesienią zawsze niczym niedźwiedź robiłam sobie z koca gawrę i stwierdzałam co 5 minut „oby do wiosny…”. Ja tak już nie chcę, bo czas zapieprza. Nie chcę czekać ani do wiosny, ani do lata, ani do weekendu.

MOJE 30 PLANÓW NA LISTOPAD

1. Pojechać z dziewczynami (Joką i Tekstualną) gdzieś w Polskę.

Już nawet wiem gdzie pojedziemy. Wiem nawet jakie będziemy miały nastroje i jak naładowane z takiego weekendu wrócimy. Oh jak ja kocham te wyjazdy. Jak to zrobić? Ustalić z mężem tudzież partnerem kiedy ma wolne, potem zarezerwować jakiś tani hostel w mieście, w którym żadna jeszcze nie była (wychodzi po jakieś 100 zł/ os za 2 noce), kupić bilet kolejowy i ruszyć przed siebie. Najtrudniejszy pierwszy raz – „promys”.

2. Uszyć maskotki dla moich synów.

Moja siostra, mama, kuzynka, babcia jedna i druga, ciocia to są tak zdolne kobiety, że gdybym zebrała ich dzieła w jednym miejscu i otworzyła sklep to wyprzedałabym cały asortyment w jedno popołudnie. Mnie do nich daleko, ale spędziłam z tymi kobietami kilka dni i wróciłam do domu z zamiarem odkurzenia mojej maszyny do szycia, na której potrafię uszyć tylko poszewkę na poduszkę i zabraniem się za produkcję maskotek dla moich synów. Jeszcze nie wiem co z tego wyjdzie, ale motywacja jest 🙂

3. Skończyć ebooka <3

Ten ebook to będzie moje pierwsze, blogowe dziecko. Od wiosny tego roku zamęczam moje babcie, mamę, ciocie i wyciągam od nich przepisy z mojego dzieciństwa. Potem próbuję odtworzyć je w domu, fotografuję, spisuję i właśnie takie przepisy, perełki z mojego dzieciństwa, które sprawiają, że wraca całe morze moich wspomnień chcę podarować moim czytelnikom w formie ebooka. Nie mogę się go doczekać! Pozostało mi spisać wszystkie teksty i zlecić złożenie go w całość komuś zdolnemu.

4. Zorganizować spotkanie świąteczne dla czytelniczek.

Takie spotkanie chodzi mi po głowie od dawna i chyba czas na to, by w końcu się odważyć i zorganizować takie popołudnie przy wspólnym stole w jakimś fajnym miejscu, z dobrym jedzeniem i rozmowami przy herbacie i kawie. Co Ty na to? Zaczynam szukać miejsca.

5. Odwiedzić Muzeum Geologiczne w Warszawie.

Gdyby nie te głupie godziny, w których to muzeum jest otwarte… W tym miesiącu może się uda.

6. Umyć okna (!!!)

Zasłaniam oczy, gdy obok moich okien przechodzę. Jest tyle przyjemniejszych rzeczy w życiu niż mycie okien :/ Ale zrobię to, w końcu to zrobię.

7. Odwiedzić Żyrardów.

Przepisane z zeszłego miesiąca. W październiku ten Żyrardów był nam zupełnie nie po drodze. Pod koniec miesiąca o nim zupełnie zapomniałam. Tym razem zapiszę sobie na lodówce.

8. Przynajmniej raz w tygodniu zrobić jakiś prosty projekt DIY.

Tęsknię za DIY nieustannie. Ciągle coś. A to tracę czas skrolując instagrama przez godzinę, a to oglądam jakiś głupi serial. Przecież wystarczy zamienić to na stół, muzykę w tle i dziesiątki tych wszystkich rzeczy do ręcznej roboty, które wciąż mam pochowane po kątach w domu. Kocham taki reset, gdy coś tworzę. Nie trzeba mieć przecież super talentu, by móc odnaleźć w tym przyjemność. Ja zamierzam zrobić różne fajne rzeczy dla moich dzieciaków, dla bratanków i siostrzenicy. Handmade to jest to!

9. Dokończyć łazienkę na górze.

Mamy już podłogi i ściany w płytkach, mamy też wannę. Pozostaje jeszcze znalezienie reszty wyposażenia i pomysłów na nie, bo te wizje wciąż jeszcze niesprecyzowane. Nie wiem czy chcę stara szafkę ze sklepu z antykami przemalowaną na różowo czy może surowy skandynawski, ale wygodny design?

10. Odwiedzać BUW przynajmniej 2 razy w tygodniu.

Odnalazłam swoją starą kartę do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, wsiadłam w Kolej Mazowiecką i od zeszłego tygodnia jestem tu gościem kilka razy w tygodniu. Uwielbiam to miejsce! Za architekturę, klimat, ciszę. Jest wyjątkowe. To aktualnie taka moja strefa coworkingowa.

11. Wybrać się na spacer po Żoliborzu z aparatem.

Byłam tylko przejazdem…

12. Wywołać zdjęcia z Karaibów.

Bez komentarza. Chyba muszę to zrobić w pierwszej kolejności.

13. Odgruzować kuchnię i pozbyć się wszystkich niepotrzebnych rzeczy.
14. Odgruzować spiżarkę i pozbyć się z niej wszystkich niepotrzebnych rzeczy.

I kuchnię i spiżarkę wpisałam jako osobne plany, bo to odgruzowywanie domu to duża rzecz jest i podzieliłam je na mniejsze zadania.

15. Zaplanować świąteczne posiłki i zebrać przepisy w jednym miejscu.
16. Odkryć jakąś nową knajpkę w Warszawie.
17. Zrobić zaplanowane badania.
18. Wybrać się do kosmetyczki.
19. Zabrać dzieci do teatru.
20. Pić codziennie przeciwzapalne złote mleko z kurkumą.
21. Zrobić porządek w dokumentach.
22. Zrobić wegańskie pumpkin latte (zawsze chciałam tego spróbować).
23. Pojechać z Moniką M. do Sochaczewa na poszukiwania dodatków do łazienki.

24. Założyć zeszyt do budżetu domowego i zacząć znowu pilnować pieniędzy w naszym domu.

Znowu dotarłam do miejsca, w którym nie kontroluję przepływu pieniędzy. Nie lubię tego stanu. Wolę mieć finanse w ryzach. Nie mam tego nawyku wyrobionego więc zaczynam po raz kolejny. Zakładam zeszyt i działam tak, jak napisałam w tym poście –> KLIK!

25. Rozpocząć produkcję świątecznych kartek.

Wiem, że to dopiero listopad, ale to własnie teraz jest czas na to, by zacząć ręczną produkcję świątecznych kartek, żeby ze wszystkim zdążyć.

26. Zorganizować babskie spotkanie w moim domu.

Takie jak to! –> klik!

27. Zrobić kalendarz adwentowy dla moich dzieci.
28. Spędzić cały dzień osobno z każdym dzieckiem.
29. Trenować 3 razy w tygodniu.
30. Nauczyć się czegoś nowego (może kilka zdań po norwesku?).

Tyle z moich listopadowych planów. Znowu sporo tego. Jestem ciekawa jaki będzie ten miesiąc i co okaże się być strzałem w dziesiątkę, a co kompletnym niewypałem.

To jak? Robisz swoją listę?

Spodobają Ci się także:

66 komentarzy

Do more of what makes you happy 5 listopada, 2018 - 2:26 pm

Faktycznie dużo tego. Mi by to wszystko zajęło ze 3 m-ce. Ale bardzo lubię te Twoje plany. Dają mi kopa do działania. Pozdrawiam 🙂

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:20 pm

zrób listę składająca się z 3 punktów – to będzie już INNY miesiąc 🙂

Reply
Franczeska 5 listopada, 2018 - 2:49 pm

podoba mi się Twój pomysł planowania, i żeby skorzystać z Twojego planu październikowego – punkt 24, zrobię listę książek które mam (dużo!) a wciąż leżą nieprzeczytane na specjalnym stoliku dla nieprzeczytanych książek i zaplanuję 4 tytuły na listopad 🙂

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:18 pm

super pomysł! Ja te, które chcę przeczytać położyłam na stoliku w salonie i już dwie „łyknęłam” 🙂

Reply
Iwona 5 listopada, 2018 - 2:50 pm

Pierwszy punkt jest całkowicie mój. Raz na miesiąc/ dwa staram się z koleżanka pojechać gdZieś w Polskę, właśnie na dzien/dwa. Najtańszy hostel, pociąg, plecak i hej przygodo. Na ten weekend jedziemy do Gdańska. Pewnie więcej będziemy w pociągu (jedziemy z południa) niż nad morzem, ale warto czasem się wyrwać od rzeczywistości. A teraz biorę kartkę papieru, długopis i idę robić swoja listę. Powodzenia Basiu!

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:19 pm

jak ja uwielbiam takie babskie wyjazdy <3 !

Reply
Kasia 5 listopada, 2018 - 3:04 pm

Taki plan to bardzo fajna sprawa. Zainspirowałaś mnie! Jednym z punktów na listopad ma być spotkanie z Tobą! Do zrealizowania? 🙂

Reply
Monika 9 listopada, 2018 - 4:18 pm

Czemu ja mieszkam tak daleko od Was ?! Wbijajcie na kawę nad morze 😀

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:13 pm

Tak! ja z Tobą też, koniecznie.

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:19 pm

mój też <3

Reply
Paulina G Lifestyle 5 listopada, 2018 - 3:17 pm

Mnóstwo planów na nowy miesiąc, a to tylko świadczy o tym, jak wiele energii i motywacji do działania jest w Tobie! Do boju! 😉 życzę powodzenia, a o okna zupełnie się nie martw. To normalne. Moje czekały a wypucowanie rok ;D (aż wstyd się przyznać)
Pozdrawiam ciepło !

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:13 pm

okna – rozumiem 🙂 Staram się ten listopad dołujący trochę odczarować 🙂

Reply
Naralua 5 listopada, 2018 - 5:32 pm

A można się pod ten Żoliborz podłączyć? Kocham całym sercem, a kawa w miłym towarzystwie w Prochowni Żoliborz smakuje najlepiej 🙂

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:11 pm

dam znać jak będe się wybierać 🙂 może się spotkamy!

Reply
Eboum 15 listopada, 2018 - 4:32 pm

Basiu, a ty co z tymi oknami?! One sa po to aby nie wpadlo za duzo wiatru do domu! Poza tym jest listopad i tylko pada, pada i pada! Szkoda twojej energii na tego typu prace!
Twoja lista zmusza do zrobienia wlasnej….

Reply
Marta 5 listopada, 2018 - 5:51 pm

Wiem ze zeszyt jest fajny, ale moze budżet w exelu Michała Szafranskiego będzie Ci pomocny?:) Polecam tez blog Marcina Iwucia:) Co do wpisu.. Ja tez uważam ze spisanie zadań, planów czy marzeń przybliża nas do ich realizacji a także o nich przypomina.. 🙂 czas wtedy nie przelatuje nam pomiędzy palcami. Tak jak piszesz, tu przysiądę z telefonem, tu zapatrze sie w jakis film.. i te „chwile” okazuje się, ze zabierają nam 2, moze 3 godziny każdego dnia.. Powodzenia! trzymam kciuki byś zrealizowała jak najwiecej ze swojej listy!:)

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:11 pm

Otóż to. Moje wiszą na lodówce, a ja sobie przy kawie porannej zerkam co by tu porobić popołudniu 🙂 Co do excela – jestem absolutnym beztalenciem jeśli chodzi o pakiet Office 😀 wbrew pozorom jestem absolutnie analogowa 🙂

Reply
Julita 5 listopada, 2018 - 6:08 pm

Super pomysł z tymi listami! Chętnie bym realizowała taką listę ale akurat mam 2 wielkie cele do skończenia do grudnia i na nich muszę się skupić poświęcając temu każdą wolną chwilę (a z 1,5 rocznym maluchem tych chwil nie ma zbyt wiele 😉 No ale w grudniu koniecznie mam zamiar stworzyć i zrealizować taką listę

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:09 pm

powodzenia z dużymi projektami <3

Reply
Dagmara 5 listopada, 2018 - 6:50 pm

Ja do złotego mleka dodaje espresso 🙂 Po pierwsze jest przepyszne (zmiksowane w blenderze kielichowym, żeby pianka wyszła; można też poszaleć z przyprawami: kardamon, cynamon…), po drugie nie ma mowy, żebym o nim zapomniała, bo bez kawy nie wstanę. Polecam!

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:08 pm

jestem ciekawa jak smakuje i czy to się nie wyklucza? Espresso i te wszystkie przeciwzapalne superskładniki? Dla mnie to mleko jest na dobranoc idealne 🙂

Reply
Karolina89 5 listopada, 2018 - 8:25 pm

Kochana Basiu,

Może mała droga na skróty? Zawsze możesz połączyć wycieczkę z koleżankami i Żyrardów :)?

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:06 pm

z dziewczynami jadę do Bydgoszczy 😀

Reply
Inga 5 listopada, 2018 - 8:35 pm

Basia, no chyba tym razem też zrobię!

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:06 pm

go girl <3!

Reply
Asia 5 listopada, 2018 - 8:58 pm

Plany planami, ale mów tu szybko, gdzie te kaszmirowe swetry wynalazłaś! 🙂

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:06 pm

w Lublinie na Diamentowej i ostatnio na Jerozolimskich w Warszawie 🙂

Reply
Monika 5 listopada, 2018 - 10:00 pm

Jesli chodzi o pkt. 4 to chyba musisz wynajac halę expo 🙂

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:05 pm

😀 😀 😀 <3

Reply
Ilona 6 listopada, 2018 - 8:13 am

Zainspirowałaś mnie !

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:04 pm

super <3

Reply
Karolina 6 listopada, 2018 - 8:35 am

Basia! Czy ty masz jakiś czasowstrzymywacz?! Za każdym razem podziwiam ilość twoich planów, w tym miesiącu również próbuję 🙂 Nie będzie tego tyle, ale zapisane na papierze jakoś bardziej „zobowiązują”.

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:03 pm

Karolina po raz kolejny powtarzam – zrób sobie 3 punkty, też będzie dobrze. Ja kieruję się liczbą dni w miesiącu, ot i cała tajemnica 🙂

Reply
Marta 6 listopada, 2018 - 9:00 am

18. Polecam kosmetyczkę zmienić na kosmetologa 😉

Reply
Joanna 6 listopada, 2018 - 5:13 pm

Basia napisała od serca, pewnie ma zaufaną KOSMETYCZKĘ pozdrawiam serdecznie, też kosmetyczka, na dodatek świetna i z magistrem po dwóch fakultetach

Reply
Joanna 6 listopada, 2018 - 5:16 pm

Zainspirowałaś, kolejna lista się dzieje, serdeczności Basiu na cały listopad

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:02 pm

go girl <3

Reply
wtrybieoffline 6 listopada, 2018 - 7:25 pm

Kilka lat temu rzetelnie planowałam każdy dzień, a następnie sukcesywnie realizowałam wyznaczone wcześniej cele. Jak jest teraz? Cóż, staram się trzymać co nie co w ryzach, praca również dyscyplinuje mnie na tym polu ale pokochałam swój chaos, mój i mojego Konrada, ten nasz flow 🙂

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:02 pm

Ja lubię spontaniczność, a nie chaos. Chaos mnie po pewnym czasie męczy. Lubie miec plany, nie mam problemu, by je zmieniac, kiedy zajdzie taka potrzeba, ale nie potrafię działać, jeśli nie mam porządku w głowie, w mailach, w kuchni, w zlewie etc 🙂

Reply
Ula 6 listopada, 2018 - 8:04 pm

Proponuję połączyć 2 punkty w jedno i zjeść lunch w Jaskółce na Żoliborzu. Pyszne, tanie, wegetariańskie jedzenie. Lokal jest malutki i oblegany w porze lunchowej więc w razie czego można wziąć wynos i zjeść w pięknym parku Żeromskiego w pobliżu.

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:00 pm

o dzięki za polecenie 🙂

Reply
Karolina 7 listopada, 2018 - 5:42 am

No gdyby było to spotkanie dla czytelniczek… tak, tak, tak!!! Ach, jak wspaniale!

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 6:00 pm

Może się uda w grudniu, jeśli nie – w styczniu 🙂

Reply
Anna 7 listopada, 2018 - 4:39 pm

Witaj Basiu, czy mogłabyś napisać mi w paru zdaniach na czym polega u Was akcja odrobaczania, już od jakiegoś czasu myślę o tym ale im więcej o tym czytam tym zdania są podzielone i mam mętlik….Robicie to regularnie, niezależnie od tego czy u kogoś stwierdzono pasożyty???PS. Bardzo Ci kibicuję….fajna z Ciebie dziewczyna:)

Reply
Basia Szmydt 7 listopada, 2018 - 4:56 pm

Aniu odrobaczamy się profilaktycznie dwa razy do roku (np. Wiosną i po wakacjach). Najpierw tydzień przed dieta bez cukru, białej maki, nabiału, owoców. W pełnie księżyca bierzemy tabletki przepisane przez lekarza (polecam dr.Ozimka) potem pranie wszystkiego w 90 stopniach, znowu restrykcyjna dieta przez tydzień-dwa. Warto wtedy się tez wzmocnić: wit d, wit c, brać węgiel codziennie i pic hektolitry wody. Wydaje się skomplikowane ale takie nie jest.

Reply
Agata 7 listopada, 2018 - 5:56 pm

Piękne i inspirujące plany. Trzymam kciuki. Szczególnie za odgruzowanie domu. Ja nadal w procesie.

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:59 pm

Kuchnia i spiżarka już odgruzowane 😀

Reply
Monika Mo 7 listopada, 2018 - 6:58 pm

Z tymi handmade kartkami świątecznymi to super pomysł i odpowiedni moment – później już zawsze coś innego jest na głowie i potem na ostatnią chwilę kupuję jakieś gotowce.

I w ogóle dziś mi po głowie chodziły projekty DIY. Znalazłam koło śmietnika worek drewnianych wieszaków na ubrania. Wyczyszczę, wyszlifuję, pomaluję w fantazyjne wzory i od razu w szafie będzie weselej. To mój numer jeden na liście listopadowej, myślę ju nad kolejnymi.

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:59 pm

Mo jak zawsze w formie <3 🙂

Reply
Aleksandra 7 listopada, 2018 - 11:22 pm

Moja już jest dawno gotowa,, ale mam opory, żeby ją opublikować 😀

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:53 pm

O rany! A o czym jest? I dlaczego jeszcze nie jest dostępna ??

Reply
Aleksandra 13 listopada, 2018 - 7:57 am

Zmotywowałaś mnie i opublikowałam swoją listę, ale pominęłam pracę i tematy prywatne dotyczące dzieci.

Reply
monika 8 listopada, 2018 - 12:57 am

Odgruzowywanie, to jakaś masakra! Udało mi się z tylko kuchnią i widzę jak jest wygodnie, gdy wszystko ma swoje miejsce i jest luźno bez zbędnych klamotów, Udało mi się też nadludzkim wysiłkiem umyć okna. To było wiekopomne dzieło, zwłaszcza że mam potwornego lenia. Ogarnęłam ciuchy, co zaowocowało stertką ciuchów do przeróbki, która leży nieruszona cały miesiąc i nie wiem kiedy to nastąpi. Żelazne postanowienie – NIE KUPOWAĆ!. Mam pytanko – to odrobaczanie, to jest pokłosie Karaibów- inna mikroflora? Czy macie stwierdzone jakieś pasożyty w badaniach?

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:53 pm

Brawo, za odgruzowanie 🙂 O pasożyty naprawdę wcale nie trudno. Wystarczy zjeść nieumyte jabłko albo wysłac dziecko do przedszkola 🙂

Reply
Weronika Moja inspiratornia 8 listopada, 2018 - 10:26 pm

Świetne plany ;). Do Sochaczewa wpadnę nie raz, bo stamtąd pochodzę, a i może w Żyrardowie się pojawię szukając sukni ślubnej :). Co do muzeów to ja planuję wreszcie skorzystać z darmowego listopada i odwiedzić Zamek Królewski, muszę też w ramach prezentu urodzinowego zabrać mojego narzeczonego do Centrum Nauki Kopernik. Chcę wybrać się wreszcie do góralskiej knajpy niedaleko mieszkania i kupić suknię ślubną :).

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:51 pm

Dziękuję za przypomnienie o darmowym listopadzie w muzeach 🙂

Reply
Ola 9 listopada, 2018 - 6:10 am

Zawsze zazdrościłam ludziom umiejętności planowania. Wtedy życie jest pod kontrolą, jako taką oczywiście, ale zawsze. U mnie totalny chaos organizacyjny chyba w kazdej sferze życia. Ale twoj post dal mi tez do myslenia. Bo jak zaczelam czytac to pomyslalam, ok, jedna z tych rzeczy ktore ludzie podobno robią, ale mi nigdy nie bedzie to dane, ale poczytac mozna. Jak skonczylam czytac moje mysli byly dokladnie takie same. Ale potem gdzies mnie chyba zaczal uwierać twoj post i mowie sobie, ok no dobra tyle punktow to ja przez rok nie jestem w stanie zrealizowac. Ale dlaczego nie zaczac od 3? Wypisac 3 rzeczy ktore naprawde bardzo chce zrobic w tym miesiacu? I tak naginac rzeczywistosc zeby sie udalo. I zrobie taki plan na listopad. I beda to 3 punkty. Zeby zobaczyc i zaskoczyslc siebie, czy oby na pawno sie nie da? Dzieki Basiu. Na 5km mozemy sie umowic 🙂 co prawda lekarz mi zabronil, ale who cares…Calusy

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:50 pm

Ola, każdy ma inny styl życia. Nasze się od siebie różnią, chociażby ze względu na zawód. Nie możemy się do siebie porównywać 🙂 chodzi o to, żeby nam to życie nie umykało od weekendu do weekendu tylko było fajne. A spotkanie z Tobą czy to z biegiem czy też nie – zawsze <3

Reply
Joanna 12 listopada, 2018 - 7:06 am

Taka refleksja w sprawie planowania. Pracuję ponad 20 lat jako menadzer średniego i wyższego szczebla, wiec moje życie podporządkowane jest planom, a co z tego wynika – kontroli. Parę uwag:
plan powinien być realny. Planowanie 30 aktywnosci, gdzie niektóre mogą zajac wiecej niż jeden dzien, a przecież jeszcze zyc trzeba, obiad ugotować, po zakupy pojechać, pracować, a moze o zgrozo- nawet polenić sie lub odpocząć- jest z góry skazany na porażkę, jak w październiku. Co niesie porażka w tym wzgledzie ? dwie rzeczy: nie traktowanie poważne własnych planów , co skutkuje sytuacją- plan sobie- zycie sobie i w ogóle mija się z celem, a jeszcze gorzej, nierealizowanie zamierzonych planów obniża początkowo naszą samoocenę, potem naszą wiarygodnosć , potem poziom zaufania do siebie i otoczenia, i wzajemnie. Prowadzone są szerokie badania na ten temat miedzy innymi przez WS Koźmińskiego w Warszawie, ale nie tylko. Lepiej wiec zrobić 10 planów, określając czas i je wykonać , niz robić listy, których nigdy sie nie zrealizuje. No bo po co ????
Oczywiscie można sie uprzeć i zrealizować załozony plan. Ja tak robie nawet z niemozliwymi planami, dlatego zrobiłam kariere w korporacjach. Jestem ambitna i zadaniowa. Jaki to ma skutek ? Zapomnij o jakiejkolwiek spontanicznosci, przygodzie,niespodziance, zycie pod ciagłym planem i kontrolą, z zegarkiem, plannerem, stresem. Nawet wakacje muszą być zaplanowane, a dzieci w ciagłej mustrze i rynsztunku. Tak, są ułozone, wyszły na ludzi, zadaniowe obowiazkowe. Czy szczęśliwe? Czy ja jestem szczęśliwa ? Spełniona, z sukcesami, z dobrymi zarobkami- tak.
Ostrzegam przed nierozważnym planowaniem.

Reply
Basia Szmydt 12 listopada, 2018 - 5:48 pm

Chyba właśnie dlatego nie pracuję w korpo… 🙂 Moje plany nie są włożone do szufladki „być albo nie być”. To luźne propozycje spędzenia wolnego czasu, zrealizowania swoich planów, marzeń. Nie czuję jakbym w październiku zaliczyła porażkę, straciła wiarygodność i zaufanie do siebie samej. Wręcz przeciwnie – czuję wdzięczność, że udało mi się przeżyć tak fajny miesiąc 🙂 Oby więcej takich, nawet jeśli tylko z połową zrealizowanych planów. Czego sobie i Tobie życzę 🙂

Reply
Mart 14 listopada, 2018 - 11:40 am

A masz jakieś swoje ulubione lumpeksy w Warszawie godne polecenia? 🙂

Reply
Basia Szmydt 14 listopada, 2018 - 6:15 pm

Chodzę do jednego na Jerozolimskich niedaleko Ronda Zawiszy.

Reply
Catalina 15 listopada, 2018 - 9:43 am

Basiu, jeżeli chcesz połączyć wizytę na Żoliborzu i fajnej knajpki to polecam Thaisty na Pl. Wilsona. Jedzenie w sam raz na jesienną szarugę <3 Ps. polecam curry 🙂

Reply
Natalia 18 listopada, 2018 - 2:02 pm

Hej! Piszesz o lekarzach przepisujących sterydy – kojarzy mi się z moimi problemami ze skórą (swędzące, łuszcząca zmiany od xxx lat, co ciekawe zaczęły sie po przeprowadzce do Warszawy, ustępują na jakis czas tylko po sterydach) . Czy może podobnie jest u Ciebie tez? Jeśli tak- może mogłabyś podzielić sie doświadczeniami?

Reply
Basia Szmydt 20 listopada, 2018 - 9:47 am

Natalia ja mam uczulenie na rozne produktu żywnościowe, ale to u mnie może mieć związek z pasożytami.
Może mogłabyś zainteresować się medycyną chińską? Warto spróbować, bo te sterydy ładowane przez całe życie w siebie nie brzmią zachęcająco. Może coś Ci szkodzi? Coś można wyeliminować i zobaczysz poprawę? Napisz do mnie maila 🙂

Reply
Gośka 8 stycznia, 2019 - 8:12 pm

Planowanie to dobra sprawa. Pamiętam, kiedyś oglądając jakiś amerykański serial, para młodych, zakochany w sobie ludzi napisała wspólne plany na cały rok. Po roku otworzyli, sprawdzając, ile z listy zrobili. Powtórzyłam to w domu. Napisałam karteczkę i schowałam. Po roku otworzyłam. I chociaż o kilku punktach zapomniałam, okazało się, że podświadomie je zrealizowałam. Może jeden był nietknięty. Warto planować! 🙂

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem