fbpx

PAŹDZIERNIK W MOIM OBIEKTYWIE

Autor: Basia Szmydt

Och jakże ja czekałam, żeby móc sobie usiąść na swojej sofie, w swoim salonie, z laptopem na kolanach, z kubkiem herbaty na parapecie i delikatnie sączącą się z telefonu muzyką. Oczywiście wizualizowałam to sobie przez ostatnie miesiące. Jestem ogromną fanką wizualizowania sobie niedalekiej przyszłości 🙂 Ta wyobraźnia w połączeniu z cholernym uporem i pracowitością to połączenie, które się u nas sprawdza. Wiem, co mówię. Kilka dni temu w końcu, po 8 miesiącach remontu, po roku mieszkania u teściowej i w Norwegii – przeprowadziliśmy się! Udało nam się.
Jesteśmy już u siebie i jesteśmy z tego powodu naprawdę bardzo szczęśliwi.

Za nami ogrom pracy i projektów, ogrom pomysłów, które niemal natychmiast wcielaliśmy w życie i ogrom czasu, który na to poświęciliśmy, by dziś mieszkać pod nowym adresem. Bardzo to przyjemne uczucie móc się właśnie tutaj budzić, układać rzeczy w szufladach i ustawiać na półkach swoje drobiazgi.

Zapraszam Cię dziś na październik w moim obiektywie i mnóstwo momentów złapanych w zwyczajne kadry.

// 1. Nie jestem dobra w skręcaniu mebli. Pomimo moich szczerych chęci zawsze na koniec zostaje mi kilka śrubek 🙂
Za to uwielbiam malowanie! // 2. W październiku nie rozstawałam się z tym pędzlem. Pomalowałam stare drzwi i ich framugi, a także boazerie w pokojach chłopaków. // 3. Rozpoczęliśmy przewożenie rzeczy do naszego nowego domu. Matko Kochana cóż to był za bałagan! Do tego codzienne wizyty panów kurierów i mnóstwo, mnóstwo roboty! // 4. Ale tę robotę przerywaliśmy co jakiś czas, żeby na przykład przymierzyć lampę w jadalni. Pamiętaj – wizualizacja marzeń i celów to podstawa 🙂

// 1. W pewnym momencie tak bardzo rozładowaliśmy swoje baterie podczas remontu, że postanowiliśmy nieco odpuścić, zwolnić, nie robić nic za wszelką cenę i poszukać jakiś rozwiązań ułatwiających życie. To było miłe uczucie przez miesiąc wczesnym rankiem znajdować pod drzwiami torby z pysznym wegańskim jedzeniem. Żałuję tylko, że to tak droga opcja, bo korzystałabym z jedzenia w pudełkach chyba przez cały rok. // 2. Nagroda za skończony projekt „Boazeria u dzieci” – zimne piwko z nowej lodówki i pizza. // 3. Nic nie sprawia mi ostatnio większej przyjemności niż wyszukiwanie perełek vintage do naszego domu.Obiecałam sobie, że z urządzaniem naszego domu nie będę się nigdzie spieszyć. Te krzesła z Radomska mają kilkadziesiąt lat, a wciąż wyglądają pięknie. Zwłaszcza przy stole w naszej kuchni. // 4. Boazeria prawie gotowa. O tym jak ją zrobiliśmy napiszę osobny wpis. Wyszła przepięknie! Zostały nam jeszcze tylko narożniki.

// 1. Przywieźliśmy nasz zagłówek i nocne szafki. To jedna z niewielu rzeczy, które zabraliśmy z dawnego domu. Mamy do nich sentyment. Zagłówek to ręczna robota z Indonezji od Boho Swing, a szafki to staruszki z lat 60 wyszperane na OLX. // 2. 3. Kurier dostarczył łóżko i najwygodniejsze na świecie materace. Nie ma dla nas lepszych materacy niż te od polskiej marki Plant Pur. Polecałam je już dziesiątki razy, bo po prostu są wspaniałe. Nigdzie nie wysypiam się tak jak we własnym łóżku. Świetną opcją jest możliwość przetestowania materaca Plant Pur i jeśli nie spełni naszych oczekiwań – zwrócenie go. Choć nie znam osobiście nikogo, kto zechciał go zwrócić. To lekarstwo dla naszych pleców. // 4. Można dekorować sypialnię. Pierwsze ramki już wiszą na ścianie.

Czy ja wspominałam jak wielką miłością darzę wszelkie lumpeksy, sklepy ze starociami i pchle targi? Nie umiem tego wytłumaczyć, ale takich emocji jak przy wyszperaniu czegoś z drugiej ręki i danie temu drugiego życia nie umiem odnaleźć podczas zakupów w galeriach handlowych. Lubię, gdy rzeczy w moim domu są zdobyte, wyszperane, z historią. Lubię, gdy znowu mogą błyszczeć, pełnić swoją rolę przez następne lata. Po co wyrzucać i wciąż kupować nowe, skoro można znaleźć niepowtarzalne przedmioty w second handach?

// 1. Poszewki na poduszkę z grubej bawełny pasują idealnie do białego, drewnianego łóżka i szarej boazerii w pokoju Marcina. Metalowa foremka na muffinki kosztowała 4 zł, a talerz 2. Ten ostatni jest naprawdę wdzięcznym obiektem do fotografowania. Jestem pewna, że pojawi się w niejednym moim blogowym poście. // 2. Wiklinowy kosz za 40 zł pomieścił wszystkie pluszaki mojego syna. Mimo, że to już duży gość, to wciąż ma ogromną słabość to swojej pluszowej kolekcji. // 3. Bawełniana koszula w cytryny za 10 zł – czyż nie jest piękna? // 4. Stare, angielskie obrazki z balonami urzekły mnie totalnie i pasują na tę wąską ściankę idealnie. Oczywiście kupione za grosze.

Oho! Powoli robi się tutaj pokój naszego 8 latka. Podczas mojej ostatniej wizyty w Warszawie znalazłam na OLX ten regał z serii Leksvik IKEA. Uwielbiam te meble i żałuję, że już nie są dostępne w regularnej sprzedaży. Ale od czego są aukcje z używanymi meblami? Mapa jest z nami od kilku lat. To kilkudziesięcioletnia staruszka znaleziona na strychu zaprzyjaźnionej szkoły. Urocza szafka nocna jest z polskiego sklepu Lenart Meble.

// 1. Im więcej w naszym domu pojawia się naszych osobistych drobiazgów, tym bardziej dom zaczyna pachnieć…domem, a nie remontem. // 2. W końcu moje dzieło, czyli akwarela z namalowaną świnką – przytulanką zawisła oprawiona na ścianie. Moje dziecko uważa, że to najpiękniejsze dzieło. // 3. Ta szafka nocna wygląda przepięknie na tle jeansowej boazerii. // 4. Tyle jeszcze zdjęć do powieszenia. 90 % to zdjęcia naszych dzieci. Mam nadzieję, że wystarczy ścian.

// 1. Październikowy dzień, w którym posprzątaliśmy nasz dom po remoncie i spryskaliśmy wnętrza tym pięknym, korzennym sprayem od Klaudyny Hebdy zapamiętam na długo. Szczęście! // 2. Nasz salon. Każdy nas pyta, kiedy go zapełnimy sprzętami i różnymi rzeczami, a nam jest taaaak dobrze w tej minimalistycznej przestrzeni 🙂 No i mamy już kwiatka do salonu. To strelicja. // 3. Uwielbiam ten miękki dywan z HM Home. Kupiłam go wiele miesięcy temu, a dziś w końcu mogę go rozłożyć na podłodze w salonie. // 4. Prezenty od męża z Norwegii. Skandynawskich gazet wnętrzarskich nigdy dość.

To właśnie ten minimalizm w salonie, który tak nam się aktualnie podoba 🙂 Pozbawiony zbyt wielu rozpraszaczy. Narazie mamy sofę, fotel, dywan, stolik przywieziony z Norwegii (tam też są takie strony jak nasz polski OLX 🙂 ). Jest też szafka pod TV ( sklep Górna Półka – szafkę polecam, jest solidnie wykonana, ale instrukcję montażu trzeba rozpracowywać przez wiele godzin). Jest też ulubiony plakat, który dostaliśmy jakieś 7 lat temu, a na nim hasło „Życie jest naprawdę proste, tylko my lubimy je komplikować”. Moja życiowa dewiza. Lubię ją mieć centralnym miejscu domu.

// 1. Ściany pomalowane, posprzątane, można zawieszać lampę i wnosić meble. Stół pochodzi z Francji z lat 60 i znalazłam go na Allegro w marcu 2021, czyli krótko po tym jak kupiliśmy dom. Przetrwał remont bez ani jednej ryski, choć mój mąż w to wątpił. Krzesła znalezione w Jysk. Lampa wyszperana w secondhandzie w Oslo. Goście już mogą przyjeżdżać. // 2. Ten dzień, kiedy zrzuciłam z siebie dres, farbę z rąk zmyłam rozpuszczalnikiem i doprowadziłam się do ładu, by wyjść „na miasto”. Przyjemnie było sobie przypomnieć, że istnieje jakieś życie poza remontem 🙂 // 3. To doskonałe mazidło uratowało nasze dłonie po wszystkich tych pracach z farbami, rozpuszczalnikami i gruntami. Jest po prostu rewelacyjne! Masło shea, olej babassu, lanolina, olej krokoszowy, alkohol cetylowy, olej awokado, olej wiesiołkowy, macerat z dziurawca, olej laurowy, olej jojoba, witamina E, naturalne olejki eteryczne z lawendy, rumianku rzymskiego i wetiwerii pachnącej. // 4. Ten widok! W końcu wszystkie moje książki na swoim miejscu. W domowej biblioteczce.

// 1. Warszawa, moja miłość. Tak bardzo się bałam, że wyprowadzając się do Lublina coś mnie ominie, że będę tak bardzo tęsknić za tym miastem. Podczas mojej ostatniej wizyty w stolicy, patrzyłam na nią i spacerowałam jej ulicami z tymi samymi wypiekami na twarzy, ale już nie tęsknię. Zachwycam się tym miastem, chłonę, inspiruję się, ale już nie tęsknię. Ono ciągle jest w tym samym miejscu, a ja mogę je odwiedzać ilekroć najdzie mnie na to ochota. Nie zostawiałam już Warszawy z żalem. Wracałam do siebie. Do domu w Lublinie // 2. Ta torba jest genialna. Sprawdzi się naa mniejsze i większe wypady i pomieści chyba pół domu. Ja zabieram ją ze sobą na weekend w Warszawie, a chłopaki pakują do niej wszystkie rzeczy na basen. Jest niezniszczalna. Uszyta w maleńkiej polskiej manufakturze LOFRO City z tkaniny, która przypomina mi żagiel. Mocna, solidna, z mnóstwem kieszeni. Bardzo polecam.

Dostałam wyjątkowy prezent od mojej zdolnej czytelniczki. Trzy piękne talerzyki, w których odgniecione są kwiaty z polskich łąk. Ja nie będę ich używać w kuchni. Powieszę to piękne trio na ścianie. Ania, która robi między innymi takie talerze ma swoją pracownię artystyczną w Krakowie. W pracowni można kupić jej prace albo przyjść na warsztaty i nauczyć się robić takie cudeńka samodzielnie. Polecam serdecznie Anna Chmura – Art.

Gdybym nie wyjeżdżała gdziekolwiek choć na chwilę podczas naszego remontu zwariowałabym. To było moje work life balance. Kazimierz Dolny zachwyca mnie za każdym razem. To miasteczko ma niepowtarzalny klimat o każdej porze roku i jest tak bardzo fotogeniczne! Z ostatniego zdjęcia jestem szczególnie dumna. Stary mercedes sprawił, że ta fotografia wygląda jak stara pocztówka prawda? Na swoim Instagramie co jakiś czas pokazuję różne części mojej Lubelszczyzny. W ostatni weekend były to właśnie kadry z Kazimierza Dolnego.

PRZECZYTAJ MÓJ SUBIEKTYWNY PRZEWODNIK PO KAZIMIERZU DOLNYM.

Na koniec magiczny, jesienny Lublin. Moje miasto, które uwielbiam pokazywać na blogu, na Instagramie i na żywo, kiedy odwiedzają mnie goście. Lublin potrafi w sobie rozkochać. // 1. Wchodzimy przez Bramę Grodzką na Stare Miasto (tę bramę wiele lat temu remontował mój tata). // 2. Zaułek Hartwigów – jeden z moich ulubionych zaułków Starego Miasta. // 3. Pięknie odnowione kamienice Starego Miasta. // 4. Pierwsi goście, a w tle nasz lubelski zamek.

No i dobrnęłam do końca mojego października złapanego w kadry. Mam nadzieję, że znajdziesz dziś dla siebie coś, co Cię zainspiruje.

Spodobają Ci się także:

19 komentarzy

Ola 2 listopada, 2021 - 7:55 pm

Basiu,jak pieknie, rodzinnie. Uwielbiam Cię czytać, nawet opisy remontu ( jeszcze nie opadły emocje po własnym). Ale teraz..teraz to czuję,że będą cudne wpisy. Gratuluję Wam.

Reply
Basia Szmydt 2 listopada, 2021 - 8:25 pm

Dziękuję Olu ❤️❤️❤️

Reply
Lofro 2 listopada, 2021 - 8:41 pm

Ja to jak przeczytałam to mi się zachciało dokończyć rzeczy których nie zrobilismy 3 lata temu jak robiliśmy remont

Reply
kasia 2 listopada, 2021 - 9:17 pm

Jak ja Ci zazdroszczę tej przeprowadzki, pochodzę z Roztocza, mieszkam w Warszawie i coraz bardziej tęsknię za mniejszym miastem, okolice Lublina chodzą mi cały czas po głowie, tu mam siostrę, bliżej do rodziny, ale moja połówka ani dzieci nawet nie chcą słyszeć o przeprowadzce 🙁

Reply
Marta 3 listopada, 2021 - 10:54 am

Wspaniale, imponuje mi Wasze podejście do życia, bądźcie szczęśliwi pod nowym adresem!!

Reply
Basia Szmydt 3 listopada, 2021 - 12:08 pm

Dziękuję po stokroć ❤️

Reply
Magda 3 listopada, 2021 - 11:07 am

Siła woli, determinacja, pracowitość, pomysłowość i… jest dom! Wspaniałego życia w ciepłym od ludzi i tempa życia Lublinie. Jestem tu od 33 lat, studia przywiały mnie z Mazowsza, i nigdy nie żałowałam. A gdy ostatnio ktoś zapytał, gdzie chciałabym mieszkać, gdybym nie mieszkała w Lublinie, to przez chwilę przeleciały włoskie klimaty, lizbońskie fado, hiszpańska radość życia, francuskie wybrzeże i parę innych, aż odpowiedziałam „hmmm, nie wyobrażam sobie mieszkania gdzie indziej, Lublin mnie adoptował”.

Reply
Basia Szmydt 3 listopada, 2021 - 12:08 pm

Wspaniała historia

Reply
Anna 3 listopada, 2021 - 3:49 pm

Kochana Basiu!
Tak bardzo stęskniłam się za Twoimi wpisami na blogu Twojego bloga traktuje jak dobra książkę, i ciągle wracam do starych wpisów.
Trafiłam na Twój adres w 2017 , i ciągle lubię tu wracać, tworzysz niesamowitą atmosferę.
Jesteś dla mnie trochę jak Judyta z nigdy w życiu. Uwielbiam Cię czytać, jesteś dla mnie ikona kobiecości. Pozdrawiam i niech Wam się dobrze mieszka pod nowym adresem.!

Reply
Basia Szmydt 3 listopada, 2021 - 8:12 pm

Dziękuję za te piękne komplementy ❤️❤️❤️

Reply
Gosia 5 listopada, 2021 - 11:13 am

świetne zdjęcia, aż miło popatrzeć. Ja zdecydowanie robię za mało zdjęć

Reply
Basia Szmydt 5 listopada, 2021 - 1:44 pm

Dziękuję ❤️

Reply
ASIA 6 listopada, 2021 - 9:08 pm

Basiu,
To jedyny blog, który odwiedzam. Tak dobrze się Ciebie czyta, tak pięknie potrafisz celebrowac codzienność, ze chce się tego uczyć.
Cieszę się, że remont macie za sobą i czekam na kolejne kadry i wpisy.
A tymczasem planuje wypad do Kazimierza

Reply
Basia Szmydt 7 listopada, 2021 - 9:54 am

Dziękuję Asiu ❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Reply
Kaśka 8 listopada, 2021 - 8:30 pm

Też jestem po remoncie choć jeszcze nie do końca ukończonym a trwał naprawdę sporo czasu , z tym że u mnie z zapałem jest zupełnie odwrotnie . Życzę powodzenie w realizowaniu dalszych planów

Reply
Agata 10 listopada, 2021 - 5:45 am

Przepiękny wpis. Wciąż nie mogę się nadziwić, że uwinęliście się tak szybko z tak dużym remontem! Wcale się nie dziwię, że wróciłaś do Lublina, to absolutnie wyjątkowe miasto z wyjątkową historią. Lubelszczyznę odkrywam od kilku lat snując się w wakacje po Lublinie i okolicznych wsiach i jestem zakochana w tym miejscu. Trochę mam je w genach, bo tam mieszkali moi pradziadkowie. W Muzeum Wsi Lubelskiej mogłabym zamieszkać . Chciałabym bardzo przenieść się wczasie i zobaczyć to miasto jeszcze przed wojną, szkoda, że to niemożliwe . Choć właściwie spacer zaułkami starego miasta już sam w sobie jest takim wehikułem czasu, wystarczy odrobina wyobraźni. Pozdrawiam serdecznie i zazdroszczę tego Lublina na codzień!

Reply
Basia Szmydt 10 listopada, 2021 - 7:35 am

Dziękuję ❤️ Miło to słyszeć bardzo!

Reply
Julia 13 listopada, 2021 - 12:17 pm

Urzekła mnie lampa z Oslo. Czy możesz zdradzić, w jakiej cenie udało Ci się ją upolować? Na olx można je znaleźć, ale ceny są dość wysokie…

Reply
Basia Szmydt 13 listopada, 2021 - 12:23 pm

Ok 200 zł 😉

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem