fbpx

PIERWSZY KOBIECY KRĄG POD LUBLINEM – RELACJA ZE SPOTKANIA

Autor: Basia Szmydt

Spotkanie na żywo z kobietami, moimi czytelniczkami, marzyło mi się od dawna. Myślałam o tym niemal od początku istnienia mojego bloga, czyli od chwili, w której zaczęłam nawiązywać wirtualne relacje z moim czytelniczkami. Ja pisałam teksty, one zostawiały komentarze i prywatne wiadomości. Wzajemna wymiana. Bez tego moja działalność w sieci była by niewiele warta 🙂
I choć z całego serca pragnęłam takiej formy kontaktu, to najzwyczajniej w świecie zabrakło mi odwagi, albo też motywacji i umiejętności, by takowe zorganizować. Było jeszcze coś: zawsze powtarzałam „ja sama, wszystko sama”. I przez to swoje „sama” większość moich genialnych pomysłów lądowała niedokończona w szufladzie, a ja dalej marzyłam i nic z tymi marzeniami nie robiłam.

Aż pewnego dnia spotkałam moje lubelskie koleżanki, o których dzisiaj będzie więcej, ale to co istotne w tym wstępie, to fakt, że jedna z nich rzuciła hasło „hej! zorganizujmy wspólnie piękne, kobiece spotkanie, zorganizujmy kobiecy krąg!”. Wszystkie cztery podchwyciłyśmy ten pomysł, a ja uświadomiłam sobie, że nie muszę wszystkiego robić sama, że mogę wykorzystać swoje talenty, to co mam do zaoferowania najlepszego i połączyć siły z innymi kobietami i ich innymi, wspaniałymi talentami. To był dla mnie krok milowy. Krok milowy do odwagi, do sprawczości i do doprowadzenia na metę jednego ze swoich pomysłów z szuflady.

Gdyby nie te wspaniałe dziewczyny ze zdjęcia: Aga, Sylwia i Kasia, tej historii w ogóle by nie było.

JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO?

Kiedyś bym powiedziała, że spotkałyśmy się przypadkiem. Dzisiaj jestem przekonana, że przypadków nie ma, a dobrzy ludzie i dobre zdarzenia spotykają nas, gdy jesteśmy na nie otwarci, gdy wysyłamy w świat dobro i ono do nas wraca ze zdwojoną siłą. Tak samo było tutaj. Po przeprowadzce do Lublina zaczęłam spotykać się z dawnymi przyjaciółmi, ale otworzyłam się też na zupełnie nowe znajomości. I całe szczęście! Bo dzięki temu dziś mam swój prywatny, kobiecy krąg, na którego wsparcie mogę liczyć w nocy o północy. Z każdym kolejnym spotkaniem z dziewczynami uświadamiałam sobie jak wiele jest spraw, których nikt nie zrozumie tak jak druga kobieta. Jak wiele jest kobiet, które są niewysłuchane, niezrozumiane, zapomniane.

Widząc jak wiele mi daje relacja z tymi dziewczynami, ale i z każdą ważną kobietą w moim życiu, marzyłam by stworzyć przestrzeń do kobiecych spotkań, takie jak to, z którego pokażę Ci fotorelację. Chciałam, by więcej kobiet mogło doświadczyć takiego właśnie poczucia siostrzanego wsparcia. Myślę, że się udało 🙂

Co cztery głowy to nie jedna i tym sposobem na początku lipca ogłosiłyśmy, że organizujemy spotkanie w kobiecym kręgu, na wsi pod Lublinem. Bilety wyprzedały się w ciągu kilku dni, a my ruszyłyśmy z przygotowaniami.

MIEJSCE – KIEŁCZEWICE, CZYLI UROCZE SIEDLISKO

Nasze kobiece spotkanie zorganizowałyśmy w stodole 🙂 Tak, tak, w stodole. A konkretnie w stodole, która jest częścią niedawno kupionego przez Agnieszkę i jej męża Kamila siedliska. Siedlisko czeka na gruntowny remont, który pewnie potrwa kilka ładnych lat. Jednak my stwierdziłyśmy, że to absolutnie nic nie szkodzi i my z tej stodoły zrobimy użytek. Zwłaszcza, że mamy środek lata i piękną pogodę, a dokoła rosną pachnące łąki. Miejsce magiczne, wyjątkowe!

I tutaj zadziałała cudowna, kobieca energia, która pozwala zrobić coś z niczego i stworzyć dom i ciepło absolutnie wszędzie, niezależnie od okoliczności. Każda z nas, nie umawiając się za bardzo z resztą dziewczyn, przyniosła różne rzeczy z domu. W ruch poszły firanki, stare dywany, poduchy z mebli tarasowych, koce, fotele, lampeczki, świece, wazony, dzbanki, kubki, talerze, słoiki po ogórkach, sznurki, kadzidełka i wszelkiej maści dekoracje. Nie mam pojęcia jak to się stało, że bez w zasadzie żadnego planu, wpadłyśmy we 4 do tej stodoły i każda wiedziała co ma robić, żeby stworzyć przestrzeń, w której ugościmy 30 kobiet. To jest właśnie siła kobiet. Talenty, które w nas drzemią, i których tak często w ogóle nie jesteśmy świadome.

Do pomocy miałyśmy też Kamila, męża Agi. Silne, męski dłonie są na wagę złota, gdy trzeba coś przenieść, przestawić, przybić etc. Kamil – dziękujemy!

Zdjęcia powyżej są mojego autorstwa. Kolejne w tym poście zrobiła dla nas Ania Traczyk. Aniu bardzo, bardzo Ci dziękujemy za piękną relację z tego dnia i za uchwycenie na zdjęciach tych wszystkich, wspaniałych kobiet.

TUTAJ zapraszam Cię na Instagram Ani Traczyk.

KOBIECY KRĄG – CO TO WŁAŚCIWIE JEST ?

Długo się broniłam przed nazywaniem naszego kobiecego spotkania „kręgiem”. Bo spotykałam się z mnóstwem uprzedzeń, schematów i stereotypów. Bo padały hasła „a co to za sekty organizujesz?” albo sugerowano mi, żebym była ostrożna w nazewnictwie, no bo jednak nie każdy się czuje komfortowo z nazwą „krąg”.

Dostałam nawet komentarz na Instagramie: „Basiu nawet Ty…? Myślałam, że jesteś racjonalną i twardo stąpającą po ziemi dziewczyną”. Najpierw się dziwiłam na takie i podobne słowa, potem się wkurzałam, a potem, gdy emocje opadały, przychodziła do mnie taka myśl, że zawsze te kobiety mają pod górkę. Nawet jak sobie chcą zorganizować spotkanie w kręgu 🙂

Czym zatem jest kobiecy krąg? Jest spotkaniem w kręgu, co oznacza, że wszystkie uczestniczki tworzą krąg, jak sama nazwa wskazuje 🙂 Tyle i aż tyle. Na środku kręgu leżą karty z afirmacjami i intencjami, o których napiszę więcej za chwilę. Bywałam na kręgach, gdzie na samym środku leżały kompozycje ze świeżych kwiatów, świec, kamieni, kadzidełek. Dla mnie było to piękne i bardzo klimatyczne.

Na samym początku kręgu każda z uczestniczek może, ale nie musi wylosować sobie kilka kart. Karty mają afirmacje, intencje, cytaty, zdania, które mogą okazać się dla nas drogowskazem, inspiracją, mogą być strzałem w dziesiątkę i odpowiedzią na pytania, które sobie zadajemy, mogą wywołać ciary, a mogą nie znaczyć dla nas nic i to też jest ok.

Ja na pierwszym kręgu wśród kart przedstawiających Aniołów Stróżów wylosowałam Anioła o imieniu Teresa. I choć zazwyczaj bywam sceptyczna, to w tym wypadku zrobiło mi się gorąco, bo Teresa to moja śp. babcia, która towarzyszy mi każdego dnia. Patrzy na mnie ze zdjęcia w kuchni i jestem pewna, że tam w Niebie awansowała na mojego Anioła Stróża. Można w to wierzyć, można uśmiechać się pod nosem lub można tak jak ja, uświadomić sobie, że dobrze jest gdy w naszym życiu jest zachowany balans pomiędzy sferą materialną i duchową, pomiędzy prawem przyciągania różnych zdarzeń w naszym życiu, a racjonalnym do niego podejściem. I gdy zaczynamy w sobie grzebać i szukać odpowiedzi, to możemy dojść do zaskakujących wniosków. A gdy do tego wszystkiego mamy obok siebie krąg kobiet, z którym możemy się podzielić wszystkim, co nam leży na sercu, no to już mamy sytuację niczym wygrana w totka 🙂 Przynajmniej ja tak to czuję.

Zanim zaczęłyśmy spotkanie z kobietami, ustaliłyśmy kilka żelaznych zasad. Po pierwsze co się wydarzyło w kręgu – zostaje w kręgu. Oznacza to pełne zaufanie do wszystkich w grupie. W grupie, w której pojawiają się różne historie i różne emocje. Jest śmiech ale jest też dużo łez i takiej uważności na drugiego człowieka. Po drugie: staramy się słuchać bez oceniania, bez terapeutyzowania drugiej osoby, bez osądu, bez „ja bym tak nie mogła”, bez wywyższania się i bez poczucia, że jest się kimś gorszym. Po trzecie: nie przerywamy, a przynajmniej staramy się tego nie robić.

PO CO TAK WŁAŚCIWIE KOBIETOM JEST POTRZEBNY TEN KRĄG?

Na swój pierwszy krąg kobiet poszłam w Warszawie z nastawieniem: „ok, sprawdzę co to jest, co mi szkodzi?”. Podobało mi się. Cholera, podobało mi się i to bardzo! Ciężko jest opisać konkretnie, precyzyjnymi słowami czym jest krąg. Dla mnie to jest po prostu spotkanie, na którym poruszamy wszelkie tematy, o których każda z nas może powiedzieć, że są z życia wzięte. Rozmawiamy o relacjach z rodzicami, partnerami, dziećmi. O schematach, w których tkwimy latami i nie mamy nawet o tym pojęcia. O kobiecości, seksualności, o kobiecych biznesach, o przyjaźni i miłości. O seksie, o tym czego się boimy i o tym bólu związanym z samotnością i stratą też. O zmianie, o motywacji, o pieniądzach, o życiowym wypaleniu, o tym skąd brać energię do codziennych wyzwań i jak nią mądrze dysponować. O tym jak porzucić te wszystkie traumy, które nam towarzyszą przez większość życia i odważyć się, by żyć według swojego scenariusza i zasad.

Na naszym kręgu tłem była cudowna muzyka, zapachy kadzidełek i pyszne jedzenie, które przyniosłyśmy my i ku naszej ogromnej radości przyniosły również uczestniczki. To była piękna i pyszna uczta.

Mam takie poczucie, że kobiety z takiego spotkania wychodzą przede wszystkim z przeświadczeniem, że nie są same. Ze swoimi smutkami i radościami. Że inna kobieta też tak ma, że rozumie, wysłucha i poda kubek z kawą. To niby nic wielkiego, a w świecie, który dziś tak pędzi, a relacje utrzymujemy głównie klikając w ekran naszego telefonu, coś za czym w głębi serca bardzo tęsknimy.

Mnie takie spotkania dają cenne lekcje, wiedzę, czasem rozwiązania, czasem umiejętność odpuszczenia różnych spraw, którymi się zamartwiam. Poznaję mnóstwo nowych osób. No i w końcu mam szansę poznać choć niektóre z moich wspaniałych czytelniczek. To wspaniałe uczucie i z pewnością chcę więcej.

Były też bębny, a konkretnie aż 30 bębnów, które przywiozła ze sobą Sylwia. Ależ to były niesamowite emocje. Dziewczyny najpierw uczyły się wygrywać rytm, a po kilkudziesięciu minutach odegrały cały, mega energetyzujący utwór pełen pisków i okrzyków. To było bardzo, bardzo uwalniające! I nie było na tej sali kobiety, której chociażby nóżka rytmicznie nie chodziła. Jak to mówi Sylwia, skoro nasze serce bije rytmicznie, to my się nie mamy czego uczyć – rytm jest w nas! Gdy wprawiamy nasze ciała w ruch, gdy dajemy się porwać muzyce, tańcu, to tak jakby ktoś zdjął z naszych ramion kilka kilogramów balastu. To taki moment, w którym mamy szansę przypomnieć sobie o tym drzemiącym w nas beztroskim i wolnym dziecku. Wystarczy spojrzeć na te uśmiechy… 🙂

Było mnóstwo rozmów. I tych w kręgu, i tych podczas przerwy na kawę. Cudownie było obserwować jak między dziewczynami nawiązują się nowe znajomości, jak wymieniają się numerami telefonów, wzajemnie się polecają. Cudownie było być gospodynią tego wydarzenia razem z Sylwią, Agą i Kasią.

Chciałabym z całego serca podziękować sponsorom, a konkretnie sponsorkom, dzięki którym uczestniczki naszego kręgu dostały prezenty. Naszym zamysłem było to, by skomponować prezent, który chętnie dałybyśmy przyjaciółce z okazji urodzin albo zupełnie bez okazji też. Oto marki i osoby, które nas wsparły:

KLAUDYNA HEBDA

Pracować przy kampaniach jej produktów to dla mnie zawsze ogromna przyjemność. Podpisuję się obiema rękami pod wszystkim, co wyjdzie spod rąk tej wspaniałej zielarki i alchemiczki 🙂 Na moim blogu i instagramie bardzo często możesz przeczytać polecenia różnych naturalnych produktów na bazie olejków eterycznych, które towarzyszą mi każdego dnia. Uwielbiam je! Byłam naprawdę szczęśliwa obdarowując kobiety na kręgu roll-onami „Na silne emocje”, które ja sama noszę w torebce, i które są moim osobistym antystresowym zapachem. Oto co składa się na jego kompozycję:
*Olejek ylang ylang, który ma działanie harmonizujące i wyciszające.
*Olejek jaśminowy, poprawiający nastrój.
*Olejek wetiwerowy, odprężający i łagodzący napięcia.

KLAUDYNA zaopatrzyła nas też w pyszne herbaty ziołowe (TUTAJ znajdziesz je wszystkie) i drewienka palo santo do palenia na spotkaniu. Przypominam, że przez cały czas obowiązuje kod rabatowy na wszystkie produkty w sklepie Klaudyny na hasło basiaszmydt10 (10% rabatu) i basiaszmydt5 (5% rabatu) na produkty przecenione.

MARTA IWANOWSKA – POLKOWSKA I JEJ KSIĄŻKA „NAŻYĆ SIĘ”

Książkę Marty dostałam z wydawnictwa Mamania ponad miesiąc temu. Od tego czasu czytam tę książkę, dawkując ją sobie. Nieustannie zakreślam, podkreślam i wracam do początku. Bo według mnie jest po prostu świetna! Moim ogromnym marzeniem było móc podarować tę właśnie książkę uczestniczkom naszego spotkania. Napisałam do Marty, a ona po kilku minutach powiedziała „tak! wspaniale! zróbmy to!”. Okazało się, że Marta jest moją czytelniczką i wcale nie musiałam jej długo przekonywać, że to spotkanie będzie idealnie wpisywać się w definicję „nażyć się!”. Marta – dziękuję! Każdego dnia dostaję wiadomości od uczestniczek naszego kręgu z podziękowaniami za książkę <3

Na moim blogu już niedługo pojawi się recenzja książki Marty Iwanowskiej – Polkowskiej, a tymczasem zostawiam tutaj mały jej fragment.

„Stara historia musi dobiec końca, dopiero wtedy rozpocznie się nowa. Nie chcę dalej opowiadać swojej historii. Czas postawić kropkę, zacząć nowe rozdziały. Nie chcę celebrować bólu i smutku, który jest we mnie. I będzie. I pewnie nigdy mnie nie opuści. Nie odetnę się od tych strat, bo one ciągle mnie budują. Ale nie tylko one.

Nie chcę tylko się bać, choć się boję i pewnie w wielu sytuacjach życia strach będzie mi ciągle towarzyszył. Chcę żyć!! Chcę postawić kropkę i żyć. Chcę cieszyć się zimą za oknem. Uśmiechem moich dzieci. Przytuleniem i ciepłem męża. Chcę cieszyć się smakiem kawy i pysznego ciasta. Rozmowami przy stole. Chcę czerpać z relacji z wspaniałymi ludźmi, których mam wokoło i których imiona by się tu nie pomieściły. Nie chcę już opowiadać mojej historii. Żyć nią. Być w niej. Chcę spojrzeć w przyszłość. Postawić kropkę i iść dalej.”

ŚWIECE SWOYE Z WOSKU PSZCZELEGO

Kolejnym prezentem dla uczestniczek były pachnące ulem i letnią łąką świece. Ta marka jest wyjątkowa również dlatego, że jest maleńką manufakturą z Lubelszczyny. A pszczoły, dzięki którym te piękne świece powstają, zbierają pyłek z chabrów i maków podobnych do tych, które otaczały nas na łąkach podczas kręgu. Lepszej metafory nie mogłyśmy sobie wyobrazić. Świece od SWOYE są bez barwników i konserwantów, pakowane w duchu less waste, z poszanowaniem przyrody, a proces wykonania każdej świecy odbywa się od początku do końca ręcznie. Lubelszczyzna zamknięta w formie naturalnej świecy 🙂

TUTAJ zostawiam link do Instagrama marki SWOYE i zachęcam do obserwowania.

LAWENDOWE WZGÓRZE

I kolejna lubelska manufaktura, która nas wsparła. Lawendowe Wzgórze to plantacja lawendy założona na wsi oddalonej 30 km od Lublina. Ukryta pośród pól, wąwozów i lasów, w dolinie Bystrzycy. Można tu przyjechać, by po prostu odpocząć i odurzyć się cudownym zapachem lawendy. Można zrobić tu sobie sesję wśród tych fioletowych, pachnących łanów. ALbo zrobić zakupy w lawendowym sklepie, który oferuje mnóstwo naturalnych produktów na bazie tego zioła.

Lawendowe Wzgórze podarowało nam bukiety, które uczestniczki zabrały ze sobą, i które wypełniły pięknym zapachem stodołę na czas trwania spotkania.

Uczestniczki w prezencie dostały również piękne upominki od Lawendowego Wzgórza. Syropy lawendowe, mydła, olejki, hydrolaty, kule do kąpieli, herbaty lub balsamy do ust. Bardzo, bardzo dziękujemy!

A ja zapraszam i na stronę Lawendowego Wzgórza (jeszcze jest czas, by pojechać tam zrobić sobie piękną sesję albo pozachwycać się widokiem) i na Instagram.

ROBI SIĘ RĘKODZIEŁO

Bardzo dziękujemy również Weronice i jej pracowni Robi Się Rękodzieło za wręczenie uczestniczkom voucherów na pierwsze zajęcia z ceramiki. Każda z nas już u Weroniki była i spędzając czas w jej klimatycznej pracowni na poddaszu od początku do końca zrobiła swoje ceramiczne naczynie. Na wypał czeka moja miseczka na owsiankę, którą nawet samodzielnie pomalowałam. Mam 38 lat i przysięgam – miałam frajdę jak dziecko na warsztatach plastycznych. To również wpisuje się w moją definicję „nażyć się” 🙂

To była dobra sobota. Naładowana piękną, kobiecą energią. Kiedyś kobiety umawiały się na wspólne darcie pierza albo zakładały koła gospodyń wiejskich, a dziś mamy wszelkiej maści kręgi, warsztaty, spotkania, kluby książki. Jedno jest pewne – my kobiety potrzebujemy siebie wzajemnie i uważam, że jest to coś pięknego.

Jeśli znalazłaś dziś siebie na którymś ze zdjęć – dziękuję Ci za Twoją obecność.

Już niedługo organizujemy kolejne spotkanie w kobiecym kręgu. Tym razem skupimy się na temacie OBFITOŚCI.

Porozmawiamy o przekonaniach, które mamy na temat pieniędzy i zarabiania, i które towarzyszą nam niemal przez całe życie, i które zazwyczaj są krzywdzące i blokujące nas w działaniach.
O poczuciu własnej wartości i jak to się ma do zarabiania, do przyjmowania w życiu obfitości.
O prawie przyciągania i o odwadze do pracy marzeń, która pojawia się, gdy połączymy edukację finansową i wiarę we własne możliwości.

To tak w telegraficznym skrócie, bo szczegóły spotkania ogłoszę jeszcze w tym tygodniu na moim blogu.
Narazie wiem, że odbędzie się 20.08., prawdopodobnie w tym samym siedlisku w Kiełczewicach i że będzie kosztować 300 zł.

Pozostańmy w kontakcie <3

Hej, jeśli doceniasz moją pracę, możesz postawić mi kawę na buycoffee.to

Spodobają Ci się także:

11 komentarzy

Asia 3 sierpnia, 2022 - 1:35 pm

Piękne zrelacjonowane spotkanie, domyślam się, że energia była na nim niesamowita, ale pamiętaj Basiu, że KRĘGI KOBIET są z założenia bezpłatne, nie wypaczajmy tej idei. Jeśli jakieś kobiety stać na takie spotkania to cudowne, że są osoby z takim darem i chęcią organizacji, ale krąg z jego założeniem pozostawmy dla wszystkich, bezpłatnie.

Reply
Basia Szmydt 3 sierpnia, 2022 - 2:09 pm

Oj Asiu tutaj się z Tobą nie zgodzę. Za wszystkie kręgi, na których ja byłam płaciłam organizatorkom z przyjemnością. Ja odwrotnie – nie spotkałam się z bezpłatnym kręgiem. Szanujmy swoją pracę i swój czas ❤️

Reply
Ewa 4 sierpnia, 2022 - 6:20 am

Przeglądam te zdjęcia z zachwytem ! Są na nich przepiękne kobiety ! Każda inna, rożna, a taka kobiecość od nich bije ! Serio. Różne zdjęcia widzimy – z imprez, wakacji, wesel gdzie kobiety są wyszykowana na igle, fryzura i makijaż ale nie są tak piękne i kobiece jak tutaj. Każda zupełnie inna – w sukience, w jeansach, w dresach, z koralami, w żakiecie, w t-shircie, z grzywka, bez grzywki, z włosami gładkimi i z niesfornymi lokami, z kucykiem…..
każda jest taka piękna ! KOBIECA !
Serio dawno nie widziałam tyle kobiecości na jednym zdjęciu !

Reply
Basia Szmydt 4 sierpnia, 2022 - 6:39 am

Tak ❤️❤️❤️❤️

Reply
Agnieszka 4 sierpnia, 2022 - 6:53 am

Jak szkoda , że mnie nie było…Choć zawyżyłabym odrobinę średnią wieku:) musiało być cudownie. I naprawdę im dłużej życie mnie doświadcza, przyjemnie i mniej przyjemnie, tym bardziej upewniam się w przekonaniu , że kobiecej wspólnoty doświadczeń, problemów i radości nie da się niczym zastąpić. I że tylko kobieta jest w stanie zrozumieć drugą kobietę. Tak dogłębnie i często prawie bez słów.

Reply
Basia Szmydt 4 sierpnia, 2022 - 9:44 am

Zgadzam się ❤️

Reply
Marta 5 sierpnia, 2022 - 9:42 am

Ależ piekne. Wszystko . Piekne miejsce, piekny pomysl i realizacja . Piekne kobiety. Kiedys dołacze. Jeszcze nie teraz w sierpniu ale dołącze . A Wam zycze i prosze : kontynuujcie co robicie . Cudowna sprawa

Reply
Basia Szmydt 5 sierpnia, 2022 - 2:28 pm

Dziękuję ❤️

Reply
Marta 23 sierpnia, 2022 - 11:28 am

Przecudowna sprawa! Wszystko było, co kocham i chciałabym wziąć udział. Basiu, jakich kart używałyście podczas KRĘGU?

Reply
Basia Szmydt 11 września, 2022 - 12:25 pm

„Karty wgladow”, „Przewodnictwo bogin”, „Slowa mocy” , „Geometra pytan”, „Przeslania twoich aniolow” 🙂

Reply
fce.pl 9 września, 2022 - 10:49 am

Wyczuwam słowiańską nutę 🙂 Wszystko takie SWOYE

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem