fbpx

WEEKEND W MOIM OBIEKTYWIE

Autor: Basia Szmydt

Kupuję te wszystkie talerze, ręcznie malowane, wyszukane w pudłach, na stoiskach, na pchlich targach.
Te wszystkie szklanki z wisienkami przypominające mi te moje, z których piłam kompot truskawkowy u babci na wsi.
Kiedy je kupuję zawsze wtedy wyobrażam sobie ludzi, którzy będą z nich jedli. Wyobrażam sobie mój dom i stół, na którym rozłożę je wszystkie, nie pasujące do siebie, ale pasujące do mnie totalnie i do atmosfery, która panuje w moim domu, kiedy wypełniają go ludzie.
Przynoszę je do domu zapomniane, niechciane. Nie są już dla nikogo piękne. Przykryte warstewką kurzu,  w mojej kuchni, w tym zlewie pełnym piany odzyskują swój blask sprzed lat. Czyszczę je, wycieram do sucha i z wypiekami na twarzy układam na półkach. Tylko po to, żeby za chwilę je z nich zdjąć. Przecież jadą goście.

Jestem pewna, że w mojej sofie jest jakiś czujnik, który informuje wszystkie dzieci w zasięgu, że matka miała czelność usiąść wygodnie.
Nie jestem w stanie zliczyć ile razy usiadłam i wstałam, by nalać szklankę malinowego soku wszystkim dzieciom, które biegają po naszym domu w weekend. W te szklanki z wisienkami. Właśnie tak wyobrażałam sobie je w mojej kuchni. Trzymane w dłoni przez małe rączki.
Z zimnym sokiem malinowym, tym od mojej mamy, który gasi pragnienie podczas niekończących się zabaw w piratów i star wars.
Patrzę na te wszystkie dzieciaki, które się ze sobą trzymają tu, u nas na wsi. Patrzę na ich pierwsze przyjaźnie, konflikty, na pierwsze wspólne pasje, na ich wieczory bajkowe i na to jak dzielą się kocem na sofie, na skakanie do nieba na trampolinie i na szukanie skarbów gdzieś na podwórku.
Patrzę na nich i się dziwię mocno, że to już. Że tak szybko.
Że jeszcze wczoraj byłam tym samym dzieckiem i piłam sok malinowy z identycznych szklanek.
A dziś jestem mamą, która robi podwieczorki, zakleja skaleczone palce plasterkami i pozwala karmić kota parówkami.



A w naszej wsi wiosna na całego. Nie pamiętamy takiego kwietnia – przyznasz chyba? Ty czekałaś na tę wiosnę, bo zima w tym roku przeczołgała wszystkich strasznie. Ja czekałam również, bo zimę spędziłam naprawdę daleko. I choć z Karaibów wróciłam niecały miesiąc temu, to gdy oglądam nasze zdjęcia z rajskich plaż, z targów pachnących przyprawami, iguany i palmy kokosowe, to czuję jakbym oglądała jakiś film. Jakby to się wydarzyło wszystko w jakimś innym wymiarze! Zapomniałam już, że 5 miesięcy spędziłam na Gwadelupie, a przecież to kawał mojego życia był! Tak sobie myślałam dlaczego tak się dzieje i odkryłam przyczynę! Nie mam kiedy pomyśleć o tych rajskich Karaibach, bo moje życie tu, na miejscu, w Polsce jest zbyt ciekawe, szczęśliwe i intensywne. Mój dom non stop wita nowych ludzi, w mojej kuchni wciąż coś pachnie i się gotuje. Dzieciaki od rana do wieczora biegają całą ferajną, umorusane od stóp do głów. Gdy kończy się dzień nie myślę o tym jak cudownie by było poleżeć na plaży w Sainte Anne, ale o tym jak mi dobrze, tu i teraz.
Mam nadzieję, że powiem to samo w listopadzie 😀 Ale póki listopada nie ma to niech się wszystko dzieje tak jak teraz. Niech wszystko tak pachnie, smakuje i wygląda. Niech te dzieci mnie wciąż proszą o ten sok malinowy, niech bałaganią, kruszą i się śmieją.

Tak więc znoszę do domu te gałęzie kwitnące. Robię wiele, by wycisnąć z tych dni wiosennych ile się da. Dużo myślę, dużo gotuję, dużo rozmawiam, dużo się śmieję i mam poczucie, że mogłabym tak zamrozić ten czas właśnie w tym momencie.
I to jest niesamowicie dobre uczucie.

Często ktoś mnie pyta po co mi ten blog. Po co go piszę i po co te zdjęcia? Ja wiem po co. Bo mam misję 🙂
Bo wierzę w to, że te najlepsze rzeczy dzieją się bardzo blisko.
Że niepotrzebne nam skandynawskie hygge i japoński zen, by odnaleźć proste szczęścia.
Bo mnie się udało i teraz chcę pokazać, że to nie jest przecież trudne.
Wystarczy się zatrzymać, wystarczy zwolnić, docenić to co nasze, polskie i jak to mówi moja Babcia Teresa „nie szukać w dupie raków”.
Nie potrzebna Ci tona poradników, inspiracji i porównywanie się. Rozejrzyj się. Jest dobrze.

Jak Twoja wiosna? Ta w sercu, domu i na zewnątrz?

Spodobają Ci się także:

25 komentarzy

Agnieszka Jop 25 kwietnia, 2018 - 7:37 am

Basiu pisz częściej! Jak ja lubię Ciebie czytać ❤️

Reply
tekstualna 25 kwietnia, 2018 - 7:47 am

Wiesz Basiu, lubie wiosnę 😀

Reply
Marta W. 25 kwietnia, 2018 - 7:58 am

Jesteś moim osobistym balsamem Basiu!!

Reply
zuik_plus 25 kwietnia, 2018 - 8:05 am

Basiu, zawsze czekam z utesknieniem na Twoje posty. Moja wiosna pachnie bzem skradzionym podczas deszczu z pewnego gospodarstwa 😉 mleczem zrywanym na syrop,zapachem drzew owocowych na wycieczkach rowerowych przez pobliskie wsie i oczywiscie wszystkim tym co sie w naszej kuchni dzieje 😉
Buziaki wiosenna Basiu 🙂

Reply
Basia Szmydt 25 kwietnia, 2018 - 8:18 am

pięknie pachnie ta Twoja wiosna <3

Reply
Marta 25 kwietnia, 2018 - 8:26 am

Basiu, czytanie Twoich wpisów to balsam dla duszy 🙂

Reply
Anna i Norge 25 kwietnia, 2018 - 8:28 am

Basiu, ale ja Ciebie lubię czytać:) potrafisz się tak prawdziwie cieszyć z życia że aż czlowiek uśmiecha się czytając Twoje posty 🙂

Reply
mala.do 25 kwietnia, 2018 - 8:43 am

Boże kochany, jaki piękny wpis! Robisz to, co ja zawsze też staram się robić (choć prawdopodobnie z mniej spektakularnym skutkiem, bo Ty akurat jesteś w tym mistrzynią): wywołujesz emocje, wspomnienia i chęć do robienia dobrych, prostych rzeczy. Dzięki 🙂

Reply
Agish Home 25 kwietnia, 2018 - 8:51 am

Weszłam tu na chwilę i już zostanę.

Reply
ania 25 kwietnia, 2018 - 9:14 am

Z kazdym postem stwierdzam, ze warto Cie poznac! pozdrawiam

Reply
Bernarda 25 kwietnia, 2018 - 9:42 am

Dodam od siebie,że z każdym kolejnym postem, stwierdzam jak dobrze,że trafiłam na tego bloga 😉 Serdeczności.

Reply
A. 25 kwietnia, 2018 - 9:21 am

Piękny wpis.
Od mojej wiosny boli brzuch i leżę zwinięta w kłębek pod kołdrą. To jest dobry ból, cudowny, to mój Syn za kilka tygodni pojawi się na świecie. Właśnie mi kwitnie, w tym brzuchu.

Od tej samej wiosny w domu bałagan, bo leżę przecież, zwinięta. Góra domu jeszcze przykryta śniegiem remontowego kurzu, bo Tata szykuje dziecku świat.

Moja wiosna już zamknęła gościom drzwi. Teraz jest czas tylko dla nas, nie potrzeba nam nikogo. W rozmowach tylko odliczamy, tylko nas to może nie znudzić, tylko nas wzrusza codziennie.

Nigdy nie chciałam więcej, niż tej wiosny. Mam to ogromne szczęście, że to wiem. I chłonę.

Reply
Basia Szmydt 25 kwietnia, 2018 - 9:28 am

ależ piękny i wzruszający komentarz. Jak wiersz <3 Zdrówka dla Was 🙂

Reply
Magda 27 kwietnia, 2018 - 7:58 am

Bardzo dziękuję za ten komentarz, szczególnie za ostatnią linijkę. Dała mi do myślenia. Przeczytałam ją chyba z dwadzieścia razy 🙂 Pozdrawiam

Reply
Agnieszka 25 kwietnia, 2018 - 9:58 am

Mniam 🙂

Reply
Asia 25 kwietnia, 2018 - 10:04 am

Basiu Ty jestes blogerem roku, lat, wieków. Taka prawdziwa, najprawdziwsza i jedyna w swoim rodzaju. Nie żadne pitu sritu, ale to, do czego każdy z nas tęskni, z czym się identyfikuje i czego chciałby od życia. Albo przynajmniej większość. Mogłabym Cię czytać książkami. Może napiszesz? 🙂

Reply
edytad9 25 kwietnia, 2018 - 11:10 am

Może głupie moje pytanie, ale chciałabym zapytać skąd taka świetna maselniczka? Pozdrawiam

Reply
AgaR 25 kwietnia, 2018 - 11:46 am

Co tam pichcisz? podasz przepisy ? skąd te różowe kubasy? :))

Reply
Pau Elegancka Tracz 25 kwietnia, 2018 - 11:54 am

Basia, cudnie, że nas zaprosiłaś do siebie. Pięknie i przytulnie.
I podziel się, no podziel się przepisem na szarlotkę

Reply
Ania 25 kwietnia, 2018 - 3:24 pm

Chciałabym kiedyś przeczytać Twoją książkę, lubię jak piszesz…

Reply
Ola 25 kwietnia, 2018 - 3:54 pm

Dobrze widzieć Cię szczęśliwą. Buziaki

Reply
asia 28 kwietnia, 2018 - 12:27 am

Lubię Ciebie czytać, lubię podglądać, lubię myśleć i wiedzieć, ze szczęście jest w tych drobiazgach. Fajnie, że piszesz 🙂 Dziękuję.a.

Reply
alina 4 maja, 2018 - 4:15 pm

Basiu,
ja nie w temacie..
Napisz, proszę, gdzie kupiłaś taką piękną kozę do salonu?

Reply
Basia Szmydt 4 maja, 2018 - 9:01 pm

To koza norweskiej firmy Jotul 😉

Reply
Alina 8 maja, 2018 - 9:09 am

Dziękuję!

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem