INSPIRACJE URZĄDZANIE

METAMORFOZA SYPIALNI MOICH RODZICÓW

Czerwiec 6, 2018

Zapraszam Cię dzisiaj do zobaczenia w pełnej krasie metamorfozy sypialni moich rodziców. To był mój prezent z okazji Dnia Mamy i Taty i jestem z niego mega, mega dumna! 🙂

SKĄD POMYSŁ NA METAMORFOZĘ SYPIALNI?

Sprawa była dosyć oczywista. Otóż bardzo, bardzo chciałam dać moim rodzicom z okazji ich święta coś extra, coś wyjątkowego, coś, co zapamiętają na długo, coś, co nie będzie tylko przypadkowo kupionymi czekoladkami, książką o wędkowaniu czy bukietem kwiatów. Bo choć te prezenty zawsze sprawiały moim rodzicom radość, to ja wiedziałam, że nadszedł czas na tak zwany prezent na wypasie. Pomysłów miałam sporo. Chciałam wysłać ich do SPA, albo na jakąś zagraniczną wycieczkę. Była też myśl, by kupić im jakiegoś szczeniaka. Oczywiście wszystkie moje pomysły spotykały się z ich pełnym politowania kiwaniem głową, ewentualnie ze stukaniem się w czoło. Nie jestem najlepsza w robieniu niespodzianek, a rodzice moi są bardzo kiepscy, jeśli chodzi o przyjmowanie tych niespodzianek. Jakby to ująć – wolą być przygotowani. Tak więc byli na nie. I w kwestii wyjazdu, i w kwestii SPA, i w kwestii szczeniaczka tym bardziej. Zgodnie stwierdzili, że niczego nie potrzebują, i najważniejsze, żeby zdrowie było. Znasz tę „gadkę” prawda?
Bo nie mają czasu, bo nie mają urlopów, bo nie mają ochoty, nie bo nie. Robienie prezentu dla moich rodziców doprawdy nie należy do rzeczy łatwych i przyjemnych.

Finalny pomysł pojawił się w okolicach Świąt Wielkanocnych. Wtedy to podsłuchałam rozmowę moich rodziców, podczas której tata stwierdził, że wynosi się (o zgrozo!) z sypialni, bo nie zniesie dłużej tego niewygodnego materaca, na co mama stwierdziła, że również się wyniesie (nie wiedziała jeszcze gdzie), bo nie zniesie dłużej widoku siłowni mojego taty, stojącej w centralnym punkcie pokoju. Atmosfera była ciężka, a ja właśnie wtedy podjęłam decyzję, że wyremontuję im ten pokój i to będzie moim prezentem na Dzień Mamy i Taty. Sama sobie przyklasnęłam, że wpadłam na tak wspaniały pomysł. Od razu chciałam ruszyć z robotą, ale to okazało się wcale nie być taką prostą rzeczą. Według moich rodziców wystające sprężyny materaca i ściany wybrudzone rączkami wnuków to za mało istotny argument przemawiający za tym, żeby robić jakikolwiek remont.
Sprawa jednak nie była tak oczywista jak mi się na początku wydawało i musiało minąć trochę czasu zanim pozwolili mi wejść z ekipą do pokoju i zrobić metamorfozę sypialni.
Przyznam, że obserwując ich reakcję podczas kolejnych etapów prac zastanawiałam się jak ja będę czuła się, gdy będę starsza o te 20 lat, i gdy moi synowie stwierdzą, że czas na remont. Czy będę tak jak moi rodzice wspominała 95 rok, w którym to za uzbierane pieniądze kupili sobie wówczas najładniejsze łóżko w sklepie meblowym „Jarex”? Czy tak jak oni opowiem wtedy o pamiętnej sesji fotograficznej aparatem analogowym Kodak na tymże łóżku, bo było takie nowe, amerykańskie, w modnym kolorze „meblowym”. Widziałam, że to dla nich dosyć emocjonujący moment, w końcu są pokoleniem innym niż my 30-letni, którzy wszystko mają podane na tacy, ale w końcu odważnie stwierdzili, że są gotowi na zmiany, i że rzeczywiście sypialnia ta była spoko, ale 20 lat temu. Mieli jednak długą listę zastrzeżeń, która głównie składała się z tego, czego mi nie wolno. Oczywiście do większości rzeczy się nie zastosowałam, ale finalnie, znając swoich rodziców i ich gust, stworzyłam wnętrze uszyte specjalnie dla nich.

JAKIE WYMAGANIA MIELI RODZICE?

– nie wolno wyjmować z okien żaluzji, bo są ładne i praktyczne
– musimy zachować ustawienie mebli, bo się przyzwyczaili i tak jest dobrze
– żadnych zasłon
– firanki muszą zostać
– szafa jest wciąż dobra i praktyczna – musi zostać
– nowe łóżko – są na tak
– kolory ścian mają być jasne, najlepiej w odcieniach takich jak były, generalnie to kolor sypialni jest ok i o co mi chodzi, wystarczy odświeżyć
– nie wolno mi zagracić przestrzeni
– mam wynieść z sypialni siłownię i nie pozwolić tacie przemalowywać jej na biało
– żadnych nowoczesnych rozwiązań, mam zachować ich styl, bo taki lubią i już

SZALONE LATA 90. – SYPIALNIA PRZED

Tak się kiedyś urządzało, taka była moda, tak było ładnie i nie ma co tutaj dyskutować. Sama doskonale pamiętam te emocje, gdy jako mała dziewczynka obserwowałam tatę skręcającego to piękne łóżko ze złotymi zdobieniami. Miało zastąpić starą wersalkę i z sypialni rodziców uczynić wnętrze niczym z katalogów przywożonych z RFN-u. I tak też się stało! Pokój marzeń. Robiliśmy pozowane zdjęcia na tymże łóżku, jaraliśmy się małymi lampeczkami do czytania dobranymi pod kolor tych złoceń, a gdy wchodziliśmy do pokoju, by pokazywać go sąsiadom to obowiązkowo należało przed postawieniem stopy na tym imponującym dywanie zdjąć kapcie.
Po 20 latach od tego pamiętnego zakupu złote zdobienia nieco wyblakły. Ja i moja siostra przestałyśmy być dziećmi, ale w zamian za to dostarczyłyśmy do rodziny 5 małoletnich i brudzących wszystko pociech.
Wszystko było w kolorze meblowym czyli beżowo – beżowym. To wnętrze potrzebowało powiewu świeżości, tak by znowu można było z wypiekami na twarzy robić sesje fotograficzne siedząc na nowym łóżku. Kiedyś Kodakiem do albumu rodzinnego, dzisiaj na bloga – takie czasy 🙂


Sama widzisz, że było co robić. Gdy planowałam tę metamorfozę wiedziałam, że zmiana po remoncie będzie ogromna, ale że jednocześnie nie będzie ona wymagała tak dużego nakładu pracy, czego obawiali się moi rodzice. Trzeba było trochę rzeczy wyrzucić (czego również obawiali się moi rodzice!), trochę odmalować, zmienić kolorystykę i wstawić kilka nowych mebli. Plan był prosty, nadszedł czas na jego wdrożenie.

ZACZYNAMY REMONT! CZYLI CO ZROBILIŚMY PO KOLEI.

Nie zaczęłabym jakiejkolwiek metamorfozy, gdyby nie nieoceniona pomoc Kasi z Piątego Pokoju, która towarzyszyła mi na każdym etapie i mojego męża Tomka, który w milczeniu i znając doskonale charaktery moich rodziców podejmował często radykalne kroki, biorąc to na swoją klatę.

Zaczęliśmy od wyniesienia słynnej siłowni. Tata początkowo sugerował, że przecież możemy ją przemalować na biało, żeby pasowała. Bał się chłop, że nie będzie miał gdzie koszul odwieszać. Napotkał jednak na mój mrożący wzrok i szybko znalazł dla swojego sprzętu miejsce w garażu.
Wynieśliśmy stare łóżko i telewizor, zdjęliśmy dywan i nagle pokój stał się ogromny.
Gdy mimo sprzeciwu rodziców wyjęliśmy z okien stare żaluzje (rozsypały się w rękach!) w sypialni pojawiło się mnóstwo światła, a ja wiedziałam, że jutro o tej samej porze to wnętrze będzie piękne!

Zabezpieczyliśmy cały pokój folią malarską, włączyliśmy radio na fulla i zabraliśmy się do roboty.
Najpierw musieliśmy zaszpachlować wszystkie dziury po gwoździach i ubytki w ścianach. Tu mistrzynią okazała się Katarzyna. 5 minut roboty i po kłopocie.

To nie było trudne! Następnym etapem było nałożenie na ściany i sufity farby gruntującej Tikkurila Optiva Primer. To było konieczne, żeby ujednolicić powierzchnię, którą mieliśmy malować i wyrównać jej chłonność, co umożliwia równomierne rozkładanie się farby nawierzchniowej. Coś a la taka baza pod cienie do powiek 🙂 Dla mnie zaskoczeniem było to, że farba nie śmierdzi farbą. Wiesz o co mi chodzi? Tak naprawdę możesz zamknąć się w pokoju na kilka godzin i nikt nie będzie miał pojęcia, że właśnie zmieniasz kolor ściany z białego na granatowy 🙂 Oprócz tego, że farba nie śmierdzi to jest ekologiczna i bezpieczna dla zdrowia i środowiska. Posiada międzynarodowy certyfikat EU Ecolabel oraz rekomendację Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.


Farba gruntująca sobie schła przez 4 godziny, a ja w tym czasie wybrałam się po dodatki do sypialni. Wiedziałam już, że w pokoju zapanują szarości, brudny róż, biel i odrobina złota. Koniec z tymi beżami. Choć moi rodzice chcieli jak najmniej zmian, wiedziałam, że będą zadowoleni.
Po powrocie ze sklepu był czas na malowanie farbą. Wiedziałaś, że jest kilkadziesiąt odcieni bieli??? Dla mnie biały to biały i wybranie tej właściwej bieli było równie trudne co wybranie odpowiedniego czerwonego lakieru do paznokci u kosmetyczki. Zdecydowałam się na odcień Tikkurila Optiva White odcień Dove, który okazał się być bielą przełamaną, a po wyschnięciu farby ściany miały kolor waniliowy. Wyszło super! Wnętrze już na tym etapie nabrało elegancji. Zadaliśmy tymi wałkami szyku! 🙂 Finalnie położyliśmy po dwie warstwy z każdej z farb kolorowych – 3 ściany stały się waniliowe, a jedna uzyskała kolor złamanego różu.





MALOWANIE ŚCIAN – ETAPY PRAC

– zabezpieczenie podłogi w pokoju folią malarską
– zaszpachlowanie wszystkich ubytków w ścianie
– nałożenie farby gruntującej Tikkurila Optiva Primer (czas schnięcia 4 godziny)
– nałożenie farby w kolorze docelowym Tikkurila Optiva White odcień Dove (czas schnięcia jednej warstwy 4 godziny). Położyliśmy dwie warstwy.
– nałożenie farby Tikkurila Optiva Matt 5 w różowym kolorze G325  na jedną ze ścian za łóżkiem (czas schnięcia jednej warstwy to 4 godziny). Położyliśmy dwie warstwy.

Co robiliśmy w czasie, gdy ściany sobie spokojnie schły? Dawaliśmy nowe życie starej szafie. Moi rodzice za nic w świecie nie chcieli jej wyrzucać. Ja z kolei nie chciałam, by szpeciła to pomieszczenie po metamorfozie. Ok – będzie miała nowy kolor. I to był etap, którego obawiałam się najbardziej. Głównie dlatego, że w swojej karierze mam już kilka nieudanych renowacji mebli w okleinie. Farba z nich zawsze spływała, a mebel nadawał się do wyrzucenia. Dosyć szybko się poddawałam. Tutaj wsparcie zapewniła mi Kaśka, która stwierdziła, żebym się nie bała nic, i że będzie pięknie. Okazało się, że przemalowanie tej szafy jest proste. Wystarczy użyć odpowiednich produktów, o których istnieniu ja wcześniej nie miałam pojęcia. Otóż na taki wiekowy mebel nakładasz preparat Tikkurila Maalipesu. To konieczne, żeby odtłuścić i wyczyścić powierzchnię mebla. Następnie, gdy powierzchnia jest już wyczyszczona przecieramy ją papierem ściernym i nakładamy farbę gruntującą Tikkurila Otex Akva (wystarczy tylko jedna warstwa).
W tym przypadku również musisz odczekać, aż farba gruntująca wyschnie (ok. 4 h) i dopiero potem nakładasz emalię w kolorze, który sobie wybierzesz z szerokiej palety Tikkurila. My zdecydowaliśmy się na kolor szary (nr 9730). Pomalowaliśmy szafę dwa razy.
Wyszło pięknie!

MALOWANIE SZAFY W OKLEINIE – ETAPY PRAC

– przygotowanie powierzchni mebla, odtłuszczanie i czyszczenie – preparat Tikkurila Maalipesu. Wystarczy nałożyć go na flanelową szmatkę i dokładnie wytrzeć nim powierzchnię mebla. My użyliśmy go w formie nierozcieńczanej.

– pomalowanie szafy farbą gruntującą Tikkurila Otex Akva. Zabezpieczaliśmy lustra taśmą malarską i małym wałeczkiem pokryliśmy dokładnie całą powierzchnię mebla. Wystarczy jedna warstwa. Czas schnięcia 4 godziny. Ten etap jest konieczny. Wygładza powierzchnię, którą będziemy malować kolorową emalią i zwiększa jej przyczepność.

– na koniec malujemy mebel emalią w wybranym przez nas kolorze. Konieczne jest położenie dwóch warstw farby. Czas schnięcia jednej to 4 h.

Wszystkie te prace zajęły nam cały dzień. Przez noc wszystko sobie schło, a rano zaczęła się najlepsza część „imprezy”. Dekoracja wnętrza!

SYPIALNIA RODZICÓW PO – CO SIĘ ZMIENIŁO?

– przede wszystkim sypialnia ma zupełnie nowe kolory. Wszystko utrzymane jest w eleganckiej tonacji złamanej bieli, delikatnego różu, szarości i gdzieniegdzie elementów złotych. Ściany są odświeżone i czyste.
– pojawiło się kilka nowych mebli: łóżko i szafki nocne.
– przemalowaliśmy szafę na szary kolor, który idealnie współgra z łóżkiem. To moja ulubiona część metamorfozy. Lubię dawać drugie życie starym rzeczom. W szafie wymieniliśmy też gałki.
– wpuściliśmy do pokoju więcej światła rezygnując ze starych i zepsutych żaluzji.
– pojawił się nowy dywan.
– zlikwidowaliśmy siłownię taty i brzydką szafkę pod TV. Telewizor finalnie wrócił do sypialni, ale mój tata ukrył go za firankami i na czas oglądania TV wysuwa się na takim wsporniku – genialne rozwiązanie!
– zostawiliśmy stary żyrandol, który okazał się być ładnym dodatkiem do całości.
– tak samo jak kwietnik, który wystarczyło zaopatrzyć w nowe kwiaty i piękne osłonki.
– zrobiliśmy rodzicom taką bazę, tak by mogli po swojemu wprowadzać do swojego wnętrza dodatki.

No dobrze, a teraz czas na zdjęcia po – to moja ulubiona część dzisiejszego posta 🙂





Nie zrobiłabym tej metamorfozy, gdyby nie pomoc fantastycznej Kasi z bloga Piąty Pokój, która przyjechała do mnie na Lubelszczyznę, udzielała rad co zrobić, by się jednak nie narobić, ale żeby był efekt, i która oprócz umiejętności szpachlowania ma również niebywale cięty język, a jej poczucie humoru jest bliskie memu sercu. Praca z nią nad tą sypialnią to była prawdziwa uczta 🙂
Nie zrobiłabym również tej metamorfozy gdyby nie Piotrek Motrenko – genialny fotograf, który cierpliwie robił zdjęcia, słuchał wskazówek albo też nie, który postanowił te zdjęcia zrobić po swojemu i dobrze, bo wyszło mu to genialnie.
Nie zrobiłabym tej metamorfozy, gdyby nie mój mąż Tomek, który jako jedyny wie jak rozmawiać ze swoimi teściami, i którzy słuchają się go bardziej niż własnej córki.
I wreszcie nie zrobiłabym tej metamorfozy gdyby nie marka Tikkurila, która sprawiła, że ogarnęliśmy tę sypialnię w 24 godziny, i która dostarczyła nam wszystkie niezbędne materiały, i która pozwoliła mi uwierzyć, że jeśli przestanę być blogerką zawsze mogę zająć się budowlanką, bo z takimi produktami to przyjemna robota jest.

A na koniec nasza ekipa i zadowoleni z prezentu rodzice.

I już jako wisienka na torcie porównanie sypialni przed i po metamorfozie.

Jak Ci się podoba mój prezent na Dzień Mamy i Taty?

Może Ci się również podobać

34 komentarze

  • Odpowiedz S. Czerwiec 6, 2018 at 1:18 pm

    Bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba!!! Efekt super, uwielbiam takie remonty i przeróbki. Drzwi sosnowe wypatrzyłam w tej sypialni rodziców, fajne są i je także się łatwo odnawia 🙂 Choć te tego nie wymagają, trzymają się dobrze:-)

  • Odpowiedz Aga Czerwiec 6, 2018 at 1:29 pm

    Pięknie:) Jesteś cała mama, a Twoja siostra cały tata. Pozdrawiam:)

  • Odpowiedz Justyna Czerwiec 6, 2018 at 1:50 pm

    pieknie!
    a co z silownia taty? zostaje w garazu? czy to bedzie Twoj nastepny project? 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 6, 2018 at 1:51 pm

      wylądowała w garażu 😀

  • Odpowiedz Ola Czerwiec 6, 2018 at 3:59 pm

    Jest pięknie i szykownie. Uwielbiam Was dziewczyny

  • Odpowiedz Dorota Czerwiec 6, 2018 at 6:18 pm

    Bardzo orzeźwiająca zmiana! Piękny i wzruszający prezent. Czy te firanki w kropki są z ikei? Dokładnie takich szukam od dawna.

  • Odpowiedz Krzysia Czerwiec 6, 2018 at 6:27 pm

    Rewelacja. Pozdrowienia dla rodziców 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka Czerwiec 6, 2018 at 6:34 pm

    Zupełnie obiektywnie: wyszło epicko! <3

  • Odpowiedz Nina Czerwiec 6, 2018 at 6:36 pm

    Pięknie:)

  • Odpowiedz tekstualna Czerwiec 6, 2018 at 6:45 pm

    ale czad!!!

  • Odpowiedz Ania Czerwiec 6, 2018 at 6:52 pm

    Bosko! Poproszę i u mnie 🙂

  • Odpowiedz Asia Czerwiec 6, 2018 at 7:01 pm

    Ależ rewelacyjne wnętrze:D super. A taka sama szafa przemalowana na biało stoi u mojej siostry w jej mieszkaniu:D odziedziczona po rodzicach:D Pięknie Wam to wyszło:)

  • Odpowiedz Marta Czerwiec 6, 2018 at 7:38 pm

    Śliczne łóżko 🙂
    A pomysł świetny. Ja do tej pory co jakiś czas zrzucalam się z bratem na prezent dla rodziców typu pralka, zmywarka itp bo wiem, że sami by tego nie kupili. W domu mają tyle jeszcze do zrobienia, może faktycznie jakaś metamorfoza by im się przydała 🙂 pozdrawiam

  • Odpowiedz Monika Kudryk Czerwiec 6, 2018 at 7:59 pm

    Niebo a ziemia 🙂 Też nie zniosłabym widoku tej siłowni na środku pokoju 🙂

  • Odpowiedz Lidka Czerwiec 6, 2018 at 8:16 pm

    Pięknie. A skąd ten ładny dywan? I jaki ma rozmiar?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 6, 2018 at 8:24 pm

      To Ikea 😉

  • Odpowiedz Ewa Czerwiec 6, 2018 at 8:32 pm

    Rewelacja. Wszystko mi się podoba, pokój nie do poznania. Ale! Chcę taki dywan!!!!!

  • Odpowiedz Olga Czerwiec 7, 2018 at 6:05 am

    Super metamorfoza! A kwietnik superfantastyczny!

  • Odpowiedz Magda Czerwiec 7, 2018 at 6:10 am

    Bardzo piękna metamorfoza 🙂 obserwuje Panią od niedawna ale jestem pod ogromnym wrażeniem, jak ogarnia Pani swoje życie. Brawa 🙂 Naprawdę super blog, dobrze się czyta oraz z przyjemnością ogląda na instastory.
    Pozdrawiam :*

  • Odpowiedz Olga Czerwiec 7, 2018 at 7:40 am

    Ale czad. Jak mnie wzrusza, gdy ktoś robi takie cudowne rzeczy dla rodziców. Mega zmiana i świetny prezent. I jednak milutko, że się rodzice nie wyprowadzą z sypialni 🙂

  • Odpowiedz Marta (Pani Sowa) Czerwiec 7, 2018 at 9:02 pm

    Wyszło świetnie!

  • Odpowiedz Maria Czerwiec 8, 2018 at 1:37 am

    Świetny efekt końcowy. A skąd jest łóżko?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 8, 2018 at 4:49 am

      Plant Pur <3

  • Odpowiedz Madzia Czerwiec 8, 2018 at 9:34 am

    Chciałabym zapytać ile tak orientacyjnie wyniósł koszt takiej metamorfozy (bez mebelków)? 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 8, 2018 at 10:23 am

      Hej Magda, koszt samych farb do szaf i ścian to ok 600-700 zł. Metraż pokoju to ok 25 m2. Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Aneta Czerwiec 8, 2018 at 11:23 am

    A gdzie telewizor? Rodzice pewnie rozczarowani, że już w łóżku nie pooglądają…

    • Odpowiedz Basia Szmydt Czerwiec 8, 2018 at 11:32 am

      Telewizor jest teraz wysuwany zza firanki, jak w hotelu – tak sobie tata wymyślił i wyszło fajnie 😉

  • Odpowiedz Małgosia Czerwiec 8, 2018 at 12:13 pm

    jest mega fajnie! tak czysto, świeżo, klasycznie, dobrze dobrane pod rodziców!

  • Odpowiedz AgaR Czerwiec 8, 2018 at 12:20 pm

    super to zrobiliście! 🙂

  • Odpowiedz Edyta Czerwiec 8, 2018 at 7:16 pm

    Tato na pewno cieszy się z różowej ściany.

  • Odpowiedz Marta Czerwiec 11, 2018 at 9:02 am

    Nie do wiary! Brak mi słów:) Re-we-la-cja!

  • Odpowiedz Chrabąszczk_to_ja Czerwiec 15, 2018 at 7:59 am

    Dla mnie bomba!

  • Odpowiedz Centrum Pożyczek 360 Czerwiec 18, 2018 at 4:23 am

    Wow, ależ świetna przemiana 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka Czerwiec 18, 2018 at 3:37 pm

    Metamorfoza jest od razu widoczna 🙂 Z pewnością da się to zauważyć brakiem „mini siłowni” w sypialni 🙂 Ale ogólnie efekt wyszedł niesamowity – sama bym tak chciała 🙂

  • Napisz odpowiedź