fbpx

15 RZECZY, KTÓRE CHCIAŁABYM ZROBIĆ W LISTOPADZIE

Autor: Basia Szmydt

Czy listopad może być miły i przyjemny? Ciężko stwierdzić. Myślę, że jedyna adekwatna odpowiedź brzmi „to zależy”. To naprawdę zależy od tak wielu rzeczy. Od nastawienia, od naszego zdrowia i samopoczucia, od tego ile pracujemy i ile czasu poświęcamy na swój dobrobyt, odpoczynek i tak zwane „selfcare”. Od tego czy umiemy sobie odpuścić, kiedy jest trudniej, bardziej szaro, mniej ekscytująco niż w takim lipcu. Od tego czy umiemy odpuścić innym, na przykład kierowcom na drogach, którzy zdaje się codziennie mają gorszy dzień i w listopadzie jakoś bardziej im się wszędzie spieszy.

To zależy czy do domu wracamy, gdy jest już ciemno, zimno i jeszcze leje nam się deszcz na kark i głowę. Albo od tego czy pracujemy w domu i każdego poranka nieco trudniej nam wyjść z łóżka, by zmotywować się do pracy i zarabiania na życie. Albo do spacerów z bobasem, gdy jesteśmy mamami „siedzącymi” z dziećmi w domu. To zależy czy dobrze jemy, jakie paliwo dostarczamy ciału, ile śpimy i w jakiej formie jest nasz układ odpornościowy.

Spójrz tylko, od tak wielu czynników to zależy. Przynajmniej u mnie. Mam wrażenie, że listopad kumuluje w sobie wszystkie trudności, narzekania, malkontenctwo i słabości. Mam wrażenie, że przez to, że ten miesiąc jest taki mglisty, ponury i nieprzyjemnie wilgotny, to narzuca nam pewien sposób bycia. Tak jakbyśmy mieli grać do rytmu, który nam wyznacza.

Nie lubię listopada. Nigdy nie lubiłam. Ale w tym roku jakoś mi nie przeszkadza. Często zastanawiam się co takiego się we mnie zmieniło, że przyjmuję go z całym inwentarzem i nauczyłam się w nim funkcjonować. Pozwól, że bazując na własnym przykładzie i doświadczeniach powiem Ci co zrobiłam dla siebie, by czuć się dobrze, niezależnie od miesiąca i pogody za oknem. Oczywiście nie zawsze jest idealnie i ja też do życia potrzebuję słońca, najlepiej tego letniego, ale biorąc pod uwagę moje wahania nastrój sprzed paru lat i to jak bardzo uprzykrzały mi życie, myślę że dużo się we mnie zmieniło.

Po pierwsze nauczyłam się żyć w zgodzie z rytmem natury. Wystarczy się rozejrzeć. Nie bez powodu świat zwalnia jesienią. To sygnał dla nas, że też dobrze by nam zrobiło włączenie niższej przerzutki w maszynie zwanej życiem. I wiem, że łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić, ale według mnie to konieczne, by poczuć się lepiej. Listopad to dla mnie czas, gdy staram się MAKSYMALNIE o siebie zadbać. Spaceruję, oglądam wieczorami ulubione filmy pod kocem, piję hektolitry ziół i jesiennych naparów, używam pięknie pachnących balsamów do ciała, jem pyszne rzeczy. Ale też sporo sobie odpuszczam, częściej mówię „nie”, gdy pojawiają się nowe projekty, zwłaszcza że w mojej pracy końcówka roku jest najbardziej intensywnym czasem. Dużo mi daje przebywanie na świeżym powietrzu i celowo wybieram komunikację miejską zamiast auta. Właśnie po to, by szybkim marszem przejść się po mieście na moją Ogrodową z ulubionym podcastem w słuchawkach. Dobrze jest czasem zmarznąć, by z uczuciem wdzięczności wejść do ciepłego mieszkania, zawinąć się w koc niczym burrito i wyszeptać „ale mi jest tu dobrze”. Tak właśnie rozumiem dbanie o siebie w listopadzie.

Po drugie uregulowałam gospodarkę hormonalną. Kobiece hormony i ich wahania sprawiały, że w ciągu jednego dnia mój nastrój przeskakiwał z jednej skrajności w drugą. Było mi ciężko wytrzymać samej ze sobą. Najpierw Monika Mrozowska, później Sylwia Luks poleciły mi suplementowanie adaptogenów marki Mothers Protect. Od niemal roku przyjmuję codziennie kilkanaście kropel „Królowej” i zmiany, które we mnie zaszły są ogromne. Przede wszystkim pozbyłam się bardzo trudnych PMS-ów, uregulowałam okres, nie mam spadków nastroju związanych z pogodą albo cyklem miesiączkowym. Dla mnie to jest jak wygrana na loterii, bo byłam tą dziewczyną, która przed okresem zamieniała się w potwora uprzykrzającego życie najbliższym i sobie. Niestety nie mam dla Ciebie żadnego kodu rabatowego, bo nie współpracuję z tą marką (poszukaj u wspomnianych wyżej dziewczyn na ich instagramowych kontach), ale jeśli masz podobne do moich dolegliwości, zostawiam link do strony. Dobre rzeczy trzeba polecać. LINK DO ADAPTOGENÓW. Jeszcze może dodam, że przyjmowanie adaptogenów należy przerywać po jakim czasie, bo organizm się przyzwyczaja i można się przerzucić na inne. Ja teraz kończę na jakiś czas z Królową i zaczynam przyjmowanie Czarodzieja, który wspomaga w okresach wzmożonej aktywności umysłowej, zawodowej, a to właśnie mnie w najbliższych tygodniach czeka. Wiem, że te nazwy brzmią jak bajki, ale bardzo chciałam tutaj napisać o tych produktach, choć nie mam w tym żadnego interesu. Po prostu mi pomogły i uważam, że są doskonałym wsparciem.

Po trzecie, w listopadzie staram się odwrócić swoją uwagę od tego co nieprzyjemne, męczące, złe, stresujące. I choć nie zawsze mi się to udaje, to takie listy jak ta z dzisiejszego wpisu, bardzo mi w tym czarowaniu codzienności pomagają. Co roku w listopadzie budzi się we mnie jakiś niepohamowany głód podróży. Ciężko mi to wyjaśnić. Może to dlatego, że gdzieś na Karaibach, nad Oceanem, właśnie zaczyna się pora sucha i sezon turystyczny. Ustają huragany i ulewne deszcze i zaczynaja się piękne, słoneczne dni nad lazurową wodą? W listopadzie ustawiam na tapecie w telefonie rajskie plaże i palmy, a każdą wolną chwilę poświęcam na roztaczanie przed sobą wizji ewentualnego wyjazdu. Gdy to robię, mam większą motywację do pracy, do oszczędzania, bo gdzieś już z tyłu głowy mam cel. Tak samo było w zeszłym roku z Meksykiem. Najpierw pojawiło się pragnienie, a w lutym siedzieliśmy w samolocie do Cancun. Byłam naprawdę konsekwentna i uparta. Dobrze jest mieć takie pragnienie i marzenie. Zwłaszcza w listopadzie.
Co jeśli się nie uda? A co jeśli się uda? 🙂

To tyle tytułem wstępu, choć wpis przecież nie o tym miał być. Miałam przyjść dzisiaj z listą dobrych i pięknych rzeczy do zrobienia w listopadzie. Niech hasłem przewodnim tej listy będzie „ZWOLNIJ, ODPUŚĆ”. Zatem wstęp był potrzebny, bo wszystko się ze sobą wiąże i tak jak napisałam, nasz nastrój zależy od bardzo wielu czynników. Moim zdaniem również od tego, jak często robimy w naszym życiu różne mniej lub bardziej ekscytujące nas rzeczy, jak często doświadczamy nowości i korzystamy z możliwości.

Mój październik był wspaniały i pozostanie na długo w mojej pamięci. Listę rzeczy, które chciałam zrobić w październiku, wydrukowałam i powiesiłam na lodówce. Ależ mi się wszystkiego chciało! To był cudowny, energetyczny miesiąc! I ta pogoda jak marzenie!

31 RZECZY, KTÓRE CHCIAŁABYM ZROBIĆ W PAŹDZIERNIKU

Odwiedziłam Kazimierz Dolny i Sandomierz – uwielbiam takie mikrowyprawy i urok maleńkich, starych miasteczek. Kawa w termos, kanapki do torebki i w drogę.
Przeczytałam dwie książki, obejrzałam kilka pięknych filmów, gotowałam nałogowo kompot z jesiennych gruszek i zużywałam domowe herbaty, nie kupując nowych.
Zapalałam wszędzie pachnące świece, do kąpieli dosypywałam jesienną, korzenną sól, posadziłam cebulki tulipanów w ogrodzie, a wejście do domu udekorowałam dyniami i wrzosami.
Zorganizowałam spotkanie z koleżankami, podczas którego robiłyśmy mapę marzeń i fantastyczne warsztaty z Aldoną Fizjoestetyczną, która uczyła nas słuchać swojego ciała i wykonywać odmładzające masaże twarzy. O warsztatach opowiem Ci w osobnym wpisie.
Poszłam do maleńkiej kawiarni „Między słowami” na lubelskim Starym Mieście i zrobiłam sobie randkę sama ze sobą. Byłam na grzybach z moją rodziną, a potem przy wspólnym stole oczyszczałam i nawlekałam na nitki te grzyby z moimi rodzicami.
Zamroziłam dynie pokrojone w kosteczkę, co by jej nie zabrakło do ulubionych zup.
Wywołałam zdjęcia z wakacji i byłam na rowerze.
Zrobiłam też coś, czego nie robiłam nigdy w życiu – swój pierwszy witraż na warsztatach u Rity w jej pracowni Svitlo Glass. Bawiłam się jak dziecko na plastyce i ani razu nie skaleczyłam szkłem.

To są drobiazgi, małe rzeczy, ale z tych drobiazgów właśnie składa się później cały, piękny miesiąc. Gorąco zachęcam, żebyś zrobiła swoją listę. Niech to będzie tylko 5 punktów, albo nawet 3! Byleby były Twoje, bylebyś się zatrzymała, zrobiła coś dla siebie, zauważyła to.

To co? Pora na listopad? Odczarujmy trochę tę szarówkę. Ja w tym miesiącu również postanowiłam odpuścić to co odpuścić mogę. W związku z tym na mojej listopadowej liście znajdzie się 15 planów zamiast 30. Dostrajam się do tego szczególnego miesiąca w roku. Z uważnością i odpowiednim mierzeniem sił na zamiary 🙂

1.ZORGANIZUJĘ PIERWSZE SPOTKANIE MOJEGO KLUBU KSIĄŻKI NA OGRODOWEJ

Najpierw zobaczyłam tę inicjatywę u Ani Szczypczyńskiej znanej w sieci jako Panna Anna Biega. Ania jest autorką świetnych powieści i prawdziwą miłośniczką książek, o których pięknie pisze na swoim blogu i IG. No i w swojej Szklarskiej Porębie organizuje spotkania Klubu Książki właśnie. Uznałam, że to wielka szkoda, że Szklarska Poręba jest tak daleko od Lublina, bo na pewno bym dołączyła. A później, gdy moja serdeczna koleżanka Beata powiedziała mi, że ona z koleżankami założyła taki klub właśnie, w Lublinie, w mieszkaniu, uznałam, że nie ma na co czekać – zakładam swój Klub Książki. Oczywiście nie mam jeszcze pojęcia jak się prowadzi takie spotkania, ale wiem że mam swoją Przestrzeń na Ogrodowej, kocham czytać, a jeszcze bardziej kocham o książkach rozmawiać i dosyć łatwo nawiązuję kontakty 😀
Na pierwsze spotkanie wybrałam cudowną książkę „Życie Violette” Valerie Perrin. Jestem już w połowie czytania i jestem zachwycona.
Jak Ci się podoba ten pomysł? Może zorganizujesz coś podobnego w swoim mieście / wsi? To doskonały pomysł na poznanie nowych osób.

2. BĘDĘ UŻYWAĆ KORZENNEGO MASŁA DO CIAŁA. CODZIENNIE. Z CZUŁOŚCIĄ.

Czy Ty też tak jak ja jesteś niekonsekwentna w zużywaniu tych wszystkich pięknie pachnących maseł, kremów, olejków etc? W zeszłym miesiącu projekt denko objął herbaty (poszło mi nieźle), w tym padło na kosmetyki do ciała. Na mojej szafce nocnej mam niezłą kolekcję wszystkich tych pięknie pachnących mazideł. Mój numer jeden aktualnie to masło do ciała Czterech Alchemików od Hebdy (jestem wierna tej marce od długiego już czasu). Jest obłędne! A ja mam mocne postanowienie używać go każdego wieczoru po kąpieli. Z czułością.

3. BĘDĘ ROBIĆ MASAŻ TWARZY ZGODNIE Z ZALECENIAMI FIZJOESTETYCZNEJ

Skoro jesteśmy przy kosmetykach i dbaniu o siebie, to obiecuję sobie, że będę robiła wszytko, czego na warsztatach nauczyła mnie i uczestniczki, Aldona Gumienniak Fizjoestetyczna. Dostałam małą bańkę chińską i piłeczkę i mam zamiar ukrwić i dotlenić tę moja skórę na buzi, właśnie za pomocą automasażu. Robię go już od kilku dni i widzę jak buzia nabiera blasku. Sama Aldona twierdzi, że kremy to tylko mały ułamek tego, co możemy zrobić dla swojej twarzy, i że taki autodotyk ma ogromną moc. Wiem, że dziewczyny były zachwycone warsztatami z Aldoną na Ogrodowej i wiem, że zorganizuję je ponownie.

4. PÓJDĘ NA JAKĄŚ CIEKAWĄ WYSTAWĘ

Już nawet wiem na jaką. 9 listopada startuje wystawa obrazów Beksińskiego w Centrum Spotkania Kultur. Bardzo lubię jego twórczość.

5. KUPIĘ ALBO ZROBIĘ ZAKWAS Z BURAKÓW

I będę pić na zdrowie każdego dnia w kieliszku do wina. O odporność dbamy przez cały rok robiąc maleńkie kroki, takie jak picie zakwasu na przykład. Pisałam o tym w tym poście: JAK W NASZEJ RODZINIE DBAMY O ODPORNOŚĆ?

6. OPRAWIĘ W RAMKI UKOCHANE RODZINNE ZDJĘCIA

Kolekcjonuję ramki z lumpeksów, a później w zakładzie oprawiania obrazów, dorabiam do nich passepartout na wymiar. To tani i efektywny sposób na eleganckie oprawianie zdjęć, bo ramki z lumpeksów są drewniane, szlachetne i mają taki vintage vibe.. Po wymianie passepartout i wstawieniu ulubionego zdjęcia (polecam czarno białe), wyglądają jak z Zara Home 🙂

7. NAMALUJĘ OBRAZ

Chodzi mi po głowie jakaś abstrakcja od dłuższego czasu. Powiesiłabym sobie taki wielki obraz nad sofą w salonie. I w jadalni też. I może na Ogrodowej kilka. Farby już mam… 🙂

8. ZABIORĘ SIEBIE SAMĄ NA RANDKĘ

Taką na wypasie. Pójdę na śniadanie, potem do kina i może na masaż. Cały dzień tylko dla mnie. Z wyłączonym telefonem 🙂

9. PÓJDĘ NA JESIENNY SPACER DO OGRODU SASKIEGO

Zrobię sobie w termos herbatę z cytryną, sokiem malinowym, imbirem, goździkami i cynamonem. W uszy włożę słuchawki z ulubionym podcastem, a potem przemaszeruję tysiące kroków, aż będę mieć rumieńce na twarzy. To podobno też odmładza 🙂

10. SPOTKAM SIĘ Z DAWNO NIEWIDZIANYMI PRZYJACIÓŁMI I UGOTUJĘ IM COŚ PYSZNEGO.
11. BĘDĘ KUPOWAĆ KILKA RAZY W TYGODNIU JARMUŻ I SZPINAK

A potem będę z nich robić koktajle z owocami. To najlepszy sposób na to, byśmy jedli więcej surowych, turbo zdrowych, zielonych liści.

12. URZĄDZĘ JAKIŚ KĄT W DOMU

Gdy skończyliśmy remont, byliśmy tak zmęczeni, że przestaliśmy mieć taką radość w urządzaniu domu. Byleby tylko się wprowadzić, odpocząć, zapomnieć o tym kurzu i pyle. A przecież lubię to robić, lubię powoli i uważnie urządzać kąt po kącie. Zastanawiać się nad dywanem, starą szafką, kolorem na ścianie. Czuję jak powoli wraca mi chęć na takie aktywności i w listopadzie zajmę się urządzaniem jakiegoś skrawka naszego domu.

13. UPIEKĘ Z MOIM SYNKIEM TORT MARCHEWKOWY

Moje młodsze dziecko uwielbia piec, a ja to jego uwielbienie jeszcze podsycam i za każdym razem, gdy rzuca „Mamo, może coś upieczemy”, rzucam wszystko i zgadzam się natychmiast. Moje dzieci są już w takim wieku, że takie chwile są dla mnie na wagę złota. Spróbujemy upiec tort marchewkowy z kremem mascarpone.

14. SPĘDZĘ Z MOIM STARSZYM SYNEM JEDEN DZIEŃ

Jeden dzień lub jedno popołudnie tylko ja i mój pierworodny syn. Wiem, że taki czas działa cuda w relacji z dzieckiem i wiem jak bardzo moje dzieci tego potrzebują. Gdy ma się rodzeństwo, to czasem naprawdę chcę się pobyć bez niego. I ja to doskonale rozumiem. W codziennej gonitwie często brakuje nam czasu na uważną rozmowę. Tak naprawdę dzieci nie wymagają od nas wielkich rzeczy, tylko poświęcenia im czasu, szacunku i zrozumienia.

15. ZROBIĘ SOBIE ZAPIEKANKI NA WYPASIE

Boże jak mi się chce zapiekanek! Takich jak te z krakowskiego Kazimierza. Na bagietce, z cebulką, pieczarkami, serem i keczupem. Zrobię.

Niech to będzie dobry listopad. Życzę tego Tobie i sobie z całego serca.

Spodobają Ci się także:

9 komentarzy

Sonia 8 listopada, 2022 - 7:47 am

Dzięki Basiu za motywacje Mój listopad to głównie pranie ciuszków w rozmiarze 62 , karmienie odbijanie i przewijanie i starłam się łapać każda chwile bo wiem ze szybko minie ten czas. Spacery są cudowne na przełamanie rutyny, mam postanowienie żeby codziennie iść w inne miejsce, odkryć nowa uliczkę . Czasem zmęczenie prowadzi mnie po najprostszej linii oporu do najbliższego parku dlatego dzięki „za kopa”

Reply
Basia Szmydt 8 listopada, 2022 - 8:29 am

Piękny masz czas teraz. I trudny jednocześnie. Bądź dla siebie dobra ❤️

Reply
Dorcik 8 listopada, 2022 - 9:01 am

Kojący post i piękne plany :* Mój listopad jest porażką i wypadkową „zajeżdżania się” we wrześniu i pażdzierniku. Pora z tym skończyć i postawić na selfcare 🙂 Dziękuję Basiu :*

Reply
Basia Szmydt 8 listopada, 2022 - 9:36 am

tego Ci życzę <3

Reply
Andrzelika 8 listopada, 2022 - 9:35 am

Basiu, czekałam na tą listę, lubię się nimi inspirować 🙂 ja też już swoje listopadowe #nażyć się# spisałam, np. zamówiłam wosk i zrobię sobie własne świece sojowe i zakupiłam cebulki kwiatów, które mam zamiar posadzić wg pomysłu Marty Potoczek – cebulowa lasagne, żeby na wiosnę cieszyć się ich widokiem.
Pozdrawiam Cię cieplutko.

Reply
Basia Szmydt 8 listopada, 2022 - 9:37 am

och wow – cebulowe lasagne – brzmi extra!

Reply
Justyna 8 listopada, 2022 - 10:37 am

Czesc Basiu! 🙂 Bardzo przyjemnie sie to czytalo i tak otulilo 🙂 Bardzo fajne pomysly i usmiechnelam sie dzisiaj bo czytajac ten post bo pilam sok z kiszonych ogorkow. A z planow na listopad to marze o tym by odnowic i zaolejowac niesamowicie zniszczony parkiet w sypialni. Ale krok po kroczku 🙂 Dzieki za ten wpis.

Reply
evela 10 listopada, 2022 - 7:41 am

Na PMS najlepszy jest wiesiołek i można go brać cały czas, kiedyś doradziła mi go ginekolog i faktycznie pomogło. ci di tego masła do ciała to dosyć drogie a opinie ma niezbyt pochlebne, od lat używam oleju kokosowego do masażu ciała, tani i efektywny sposób, a tez ładnie pachnie kokosem. Ten masaż twarzy wykonuje naga kobieta?? 😀

Reply
Basia Szmydt 10 listopada, 2022 - 7:46 am

Na mój PMS najlepszy okazał się adaptogen, który polecam. Masło do ciała według mnie ma cenę adekwatną do jakości i moja opinia o nim jest jak najlepsza. Dlatego jedną i drugą rzecz polecam.
Masaż twarzy wykonuje kobieta ubrana. Ma na sobie strój pokazujący mięśnie człowieka i taśmy kinezyjne, które pomagają nam dbać o swoje piersi.
W razie kolejnych pytań pozostaję do dyspozycji 🙂

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem