10 SPOSOBÓW NA SPOKOJNIEJSZY GRUDZIEŃ.

Ten wpis powinnam zacząć od pytań: „Jak się dziś czujesz? Jak Ci mija dzień?”. Bo właśnie wróciłam z zakupów spożywczych i smuci mnie bardzo to, co aktualnie dzieje się z ludźmi. Większość kierowców na drodze jest wściekła, zajeżdża sobie drogę, pędzi i trąbi na siebie, wyzywając się od baranów. Ludzie w kolejkach stoją smutni, przemęczeni, sfrustrowani i zmęczeni. A ja sama nie mogę się doczekać, by jak najszybciej znaleźć się z powrotem w moim ciepłym, bezpiecznym domu i schować się przed tymi wszystkimi bodźcami.

Ten wpis możesz również wysłuchać w wersji podcastowej. Wystarczy, że klikniesz poniżej.

Grudzień z roku na rok zdaje się wciągać nas w coraz większy wir niemożliwych do spełnienia oczekiwań. Mam wrażenie, że nieustannie towarzyszy nam presja.
Presja, by ze wszystkim wyrobić się do świąt.
Presja, by wszystko dokładnie posprzątać, zorganizować, ugotować, udekorować i załatwić.
Presja, by znaleźć wyszukane prezenty, by wyglądać idealnie, by mieć doskonały, świąteczny nastrój.

I kiedy odkrywamy, że nie mamy najmniejszej ochoty i przede wszystkim siły, by tym oczekiwaniom sprostać, często w głębi duszy zadajemy sobie pytanie: „Co jest ze mną nie tak? Dlaczego nie potrafię się cieszyć tym miesiącem i świętami? Dlaczego nie mogę stworzyć tak pięknej atmosfery, jak ta, którą codziennie widzę na Instagramie? Dlaczego najchętniej zakopałabym się pod koc i przeczekała końcówkę tego roku niczym niedźwiedź w swojej gawrze?”.

Oczywiście tylko uogólniam. Bo przecież każdy z nas ma prawo czuć się inaczej i na swój sposób wszystko przeżywać i wszystkiego doświadczać. Ja sama mam lata, gdy czuję się, jakby mój dom był planem bajki Disneya, ale mam też takie, gdy jedyne, czego pragnę to nieprzerwany święty spokój i świeża dostawa mandarynek.

I może właśnie tego najbardziej dziś potrzebujemy – żeby ktoś nam przypomniał (pozwól, że będę to ja 🙂 ), że święta naprawdę można przeżywać po swojemu. Że czasem mamy w sobie energię, by stworzyć piękną, dopracowaną atmosferę, a innym razem wystarczą lampki, kilka gałązek i zwyczajna codzienność. Czasem mamy ochotę świętować w gronie licznej rodziny, a czasem wyjechać do jakiejś chatki w lesie albo zaszyć się w swoim domu. Niezależnie od tego, którą wersję wybierzemy, warto w grudniu szukać spokoju i wyciszenia.

1. Przeżywaj ten grudzień w swoim rytmie i po swojemu.

Myślę, że od tego musimy zacząć rozważania na temat upragnionego spokoju. Bo czy można wyobrazić sobie bardziej szczególną okazję, niż właśnie Wigilia i Boże Narodzenie, która wzbudzałaby w nas tyle emocji na tak wielu płaszczyznach? Tak często słyszymy wtedy, co nam wypada, a czego nie, co powinniśmy robić, a czego absolutnie nie. Jak się ubrać, co ugotować, jak udekorować dom, jak posprzątać… To taki czas, kiedy bardzo często spełniamy mnóstwo oczekiwań innych osób.
Bo mama obrazi się, jeśli nie przyjedziemy na Wigilię.
Bo przecież co roku piekłaś to ciasto i wszyscy się już przyzwyczaili.
Bo zawsze dostajecie drogie prezenty od siostry i szwagra i wypadałoby się zrewanżować.
Bo to przecież rodzina, bo to święta, bo tradycja musi pozostać tradycją!
W tym nieustannym szumie cudzych pragnień i oczekiwań przestajemy słyszeć siebie.

A czego Ty tak naprawdę pragniesz właśnie teraz?
Jak chciałabyś spędzić ten czas?
Czym jesteś już tak bardzo zmęczona, ale nie masz odwagi się do tego przyznać?
Co możesz odpuścić, żeby zrobić miejsce na nowe?

Te pytania mogą być motorem do podjęcia świadomej i przede wszystkim dorosłej decyzji do tego, by spędzić święta dokładnie tak, jak Ty sama sobie tego życzysz. Według Twoich zasad i Twoich reguł.

Owszem czasem trzeba tupnąć nogą, być może przyjąć to, że ktoś się na nas obrazi, nie zrozumie nas, obgada za plecami, ale jak to mawiała w swojej książce Mel Robbins: „POZWÓL IM. Ci wszyscy dorośli ludzie będą musieli sami poradzić sobie ze swoimi emocjami”. Nie twierdzę, że to jest łatwe, ale wiem, że jest bardzo uwalniające i uczciwe wobec siebie samej.

2. Porządki? Tak, ale tylko jeśli masz na nie siłę.

Od kilku lat nie robię generalnych porządków na święta. Dlaczego? Bo po pierwsze nie mam siły, a po drugie odkryłam, że dużo większą ochotę mam na nie na początku roku lub na przedwiośniu. To właśnie wtedy dni stają się coraz dłuższe, powietrze jakby czystsze, światło wpadające przez okno jaśniejsze, zewsząd znikają wszystkie ozdoby świąteczne i przepych w sklepach, a ja mam chęć oczyścić przestrzeń ze zbędnych przedmiotów i kurzu. To jak nowy, energetyzujący początek! Dlatego w grudniu skupiam się tylko na takim codziennym ogarnięciu przestrzeni, żeby po prostu było przyjemnie i miło, a wraz z nowym rokiem zabieram się powoli, ale konsekwentnie za decluttering, czyli odgracanie. Wyrzucam zbędne rzeczy, porządkuję szafę z ubraniami, pozbywam się starych gazet, ulotek, bibelotów, notatek, ale o tym to będziemy tu jeszcze na blogu sobie rozmawiać w odpowiednim czasie 🙂

3. Podejdź ze spokojem do prezentów i zakupów.

Nic mnie tak nie męczy, jak grudniowy konsumpcjonizm, ilość rzeczy na sklepowych półkach i ta świąteczna presja, by coś kupić. Na prezent, w promocji, bo zaraz tego nie będzie. Z roku na rok coraz bardziej mnie to męczy. W grudniu staram się po pierwsze kupować mniej, a po drugie robię to głównie on line. Nasze Wigilie liczą zazwyczaj kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt osób. Dlatego kilka lat temu wprowadziliśmy zwyczaj losowania osoby, której podarujemy prezent. Dzięki temu każdy ma do obdarowania tylko jedną osobę. To mniej chodzenia po sklepach, mniej stresu, mniej wydanych pieniędzy i … bardziej wyszukane przedmioty.

To samo dotyczy zakupów spożywczych, czy ubrań. Mamy tendencję do robienia zbyt dużych zakupów, tak jakby sklepy miały zostać zamknięte nie na kilka świątecznych dni, ale na długie tygodnie. W konsekwencji zestresowani stoimy w kolejkach, dźwigamy siaty wypełnione po brzegi i gotujemy niesamowite ilości jedzenia, które później bardzo często niezjedzone ląduje w koszu. Zachęcam do tego, by dwa razy się zastanowić, czy na pewno potrzebujemy tego kolejnego, ślicznego kubka z Mikołajem lub sweterka z reniferem. Te wszystkie gadżety są naprawdę urocze. Jak tu nie zachwycić się szklankami z cieniutkiego szkła, na dnie których jest zatopiony mały renifer? Albo ściereczkami z mięsistej bawełny z wyhaftowanymi sikorkami na gałązce głogu? Przecież to wszystko jest takie piękne!
Owszem jest, ale zanim wybierzemy się na zakupy, warto przejrzeć to, co już mamy w domu, a potem przypomnieć sobie, że te wszystkie rzeczy wyciągamy tylko raz do roku.

4. Przerwij wielopokoleniowy schemat pracy ponad siły, bo przecież idą święta!

Jeśli znany jest Ci scenariusz z rodzinnego domu, w którym to mama do ostatniej chwili szoruje łazienkę domestosem, a pod nosem narzeka, że jak zwykle co roku wszystko jest na jej głowie, a potem umordowana zasiada do wigilijnego stołu, to…daję Ci znać, że Ty nie musisz powielać tego schematu. Możesz wprowadzić swoje, bardziej łagodne zasady obchodzenia świąt i one wcale nie muszą być równe lenistwu. Ja i moja siostra od kilku lat na zmianę organizujemy Wigilię. Niemałą, bo na kilkanaście, a czasem i na kilkadziesiąt osób. Jednak żadna z nas nie jest tą Wigilią zmęczona, zanim ta na dobre się zacznie. Mamy czas i na to, by pośpiewać pod nosem kolędy, by pójść do kosmetyczki, czy pobawić się dekorowaniem pierniczków. Dlaczego? Bo po pierwsze ustalamy, że każdy z gości przynosi do wspólnego stołu 2-3 potrawy, dzięki czemu każdy czuje, że bierze udział we wspólnym świętowaniu, a jednocześnie nie jest urobiony po pachy. Po drugie bardzo często korzystamy z oferty ulubionej garmażerki. Żyjemy w Polsce, a Polska ma absolutnie przepyszną ofertę gastronomiczną. W naszym kraju nawet gotowce smakują wybornie, wierz mi.

5. Dekoruj po swojemu.

Jeśli te wszystkie przepięknie udekorowane na Instagramie domy sprawiają, że czujesz się … niewystarczająca (mam nadzieję, że nie!) to po prostu zaufaj prostocie. Porozstawiaj w kątach domu wazony z uciętymi gałązkami iglaków lub głogu. Włóż do słoika białe lampki choinkowe. Ciesz się starymi bombkami i eklektyczną choinką. Zagotuj w garnuszku kilka lasek cynamonu, goździków i plasterków pomarańczy tak, by pachniało na cały dom i zawieś krzaczek jemioły przewiązany czerwoną wstążeczką pod żyrandolem. Czasem wystarczy kilka prostych rzeczy, by dom od razu zrobił się miękki i przytulny. Nie musisz kupować niczego nowego. Często najpiękniejszą atmosferę tworzą przedmioty, które już są w Twoim domu: stare ozdoby z historią, świeczki, które czekały, żebyś zapaliła je na specjalną okazję lub ulubiony koc.
Jeśli czujesz, że masz ochotę zaszaleć – zrób to. A jeśli w tym roku wystarczą Ci dwie świece i kilka lampek, to też jest w porządku. Każdy grudzień może wyglądać inaczej.

6. Znajdź każdego dnia chociaż 20 minut spokoju dla siebie.

Po to, by napić się filiżanki pysznej kawy z cynamonem i kardamonem. Po to, by usiąść w fotelu i przeczytać rozdział książki ze świąteczną atmosferą w tle (ja teraz czytam „Pierwszą Gwiazdkę” Natalii Sońskiej) lub po to, by w swoim notesie zapisać kilka zdań podsumowujących mijający rok.
Robiąc podsumowanie skup się na tym wszystkim, za co możesz dziękować, a nie na tym, co musisz w sobie poprawić, by stawać się najlepszą wersją siebie. Te 20 minut to dobry czas, by zauważyć drobiazgi, które czynią ten rok wyjątkowym: ciepłą rozmowę z kimś bliskim, śmiech dziecka, spokój w domu, swoje małe sukcesy, których na co dzień nawet nie zauważasz.
Może to też być chwila, w której robisz coś zupełnie nieproduktywnego: przeglądasz albumy ze zdjęciami, malujesz, układasz puzzle albo patrzysz na choinkę.

Z doświadczenia wiem, że to właśnie w tym spokoju pojawiają się odpowiedzi na takie pytania jak: „czego teraz najbardziej potrzebuję?”
„czy naprawdę muszę to kupować?”
„jak i z kim chcę spędzić najbliższy czas?”

7. Jak najmniej bodźców.

Grudzień potrafi być męczący. Dni są krótkie, światła jest mało, wychodzimy do pracy, gdy jest jeszcze ciemno i wracamy z niej, gdy jest… już ciemno. Do tego wszędzie reklamy, kolejki, złe wiadomości w radiu, powiadomienia, maile i wszystko, co woła o naszą uwagę. Nic dziwnego, że jesteśmy bardziej zestresowani, zmęczeni i sfrustrowani. Warto więc świadomie odciąć się od tego, co nas stresuje i przeciąża: wyłączyć newslettery sklepów z ofertami, odinstalować na chwilę aplikacje, które wywołują w nas presję, a zamiast galerii handlowej wybrać zakupy online lub małe lokalne sklepiki.

Polecam też wyłączyć radio z wiadomościami w aucie, w domu czy w pracy i zamiast tego przestawić się na słuchanie wysoko wibracyjnej muzyki. Ja uwielbiam utwory Ludovico Einaudi, radio Chilli ZET lub radio RMF Classic, które w grudniu gra najpiękniejsze, świąteczne piosenki.

Bycie niedostępną, bycie nie zawsze „na bieżąco” to wspaniały luksus, na który większość z nas może sobie bez problemu pozwolić. Kiedy w grudniu świadomie ograniczysz bodźce, zobaczysz, jak szybko wraca do Ciebie spokój.

8. Słowa i myśli mają moc.

Masaru Emoto, japoński autor, zasłynął kiedyś eksperymentem, w którym zamrażał wodę po wcześniejszym kierowaniu do niej różnych słów. Do jednego naczynia mówił rzeczy pełne pogardy i złości, a do drugiego słowa ciepłe, pełne miłości i wdzięczności. Według jego obserwacji negatywna woda tworzyła chaotyczne, nieregularne kryształy, a ta nakarmiona dobrymi słowami harmonijne, piękne wzory.

Niezależnie od naukowych sporów wokół tego eksperymentu, jedno jest pewne: to, jak mówimy do innych i do samych siebie, zmienia nas od środka. Tak jak woda reaguje na energię, tak samo reagują nasze ciała i nasze emocje, a to z kolei wpływa na naszą codzienność. Czyż nasze ciała nie składają się z 60 % wody? 🙂 Dlatego warto pamiętać o tym, że słowa, które wypowiadamy i myśli, które myślimy, mają ogromną moc, a to, czemu poświęcamy najwięcej uwagi, rośnie w siłę.

Polecam Ci z całego serca książkę Eddiego Jaku „Najszczęśliwszy człowiek na ziemi”. To opowieść ocalałego z Auschwitz więźnia, który przetrwał w najkoszmarniejszych warunkach, jakich nawet nie potrafię sobie wyobrazić, właśnie dzięki sile swojego umysłu i dzięki praktykowaniu wdzięczności. Podjął decyzję, że to od siebie samego, od miłości i wybaczenia zacznie zmianę świata, w którym przyszło mu żyć. Poruszająca, dająca nadzieję i przypominająca o docenianiu swojego życia lektura.

A wracając do słów i myśli, które mają moc – ja odczuwam ich działanie niemal codziennie. Pomyśl: jeśli każdego dnia będziesz powtarzała, że coś Ci się nie uda, że z czymś nie dasz sobie rady, to jakie masz szanse na powodzenie w sprawie, na której Ci zależy? Jeśli w okresie przedświątecznym najwięcej uwagi poświęcisz rodzinnym konfliktom, korkom na ulicach, szefie w pracy, który wkurza, to czy zauważysz te wszystkie banalne, ale przynoszące szczęście drobiazgi, które przytrafiają się tylko w grudniu?

To, co do siebie mówisz, często staje się rzeczywistością. Mów więc do siebie z troską i czułością.

9. Stwórz listę swoich miłych rzeczy do zrobienia.

Możesz zainspirować się tą, którą opublikowałam w grudniu na moim blogu:

30 MIŁYCH RZECZY DO ZROBIENIA W GRUDNIU

10. Bądź zmianą, której pragniesz w innych.

Ostatni punkt jest jednocześnie tym najtrudniejszym, ale przynosi też najwięcej dobra, zwłaszcza nam samym. Jestem o tym przekonana.

Oczekujemy od innych, że będą bardziej życzliwi, że będą bardziej rozumnymi kierowcami na drogach, że się domyślą, że będą serdeczni, będą nas dobrze obsługiwać w sklepach, będą uśmiechać się, rozumieć nas, wybaczać, nie przerywać i słuchać jak należy.

A przecież my nie mamy wpływu na to, jak zachowają się inni, dorośli ludzie. Jedyne na co mamy wpływ to nasza reakcja i to, jak my się zachowamy w danej sytuacji. A tu już mamy spore pole do popisu. Choć wybranie spokoju, gdy świat jest niespokojny, wcale nie jest łatwe.

Czasem jednak wystarczy jeden uśmiech do ekspedientki, która dziś obsłużyła już setki klientów. Jedno „proszę, ja mam czas” i przepuszczenie kogoś w kolejce. Jeden głęboki wdech i wydech zamiast kolejnej kłótni czy zgryźliwego komentarza. Te drobiazgi robią różnicę nie tylko w energii wokół nas, ale przede wszystkim w nas samych. Bo kiedy zachowujemy się tak, jak chcemy, żeby zachowywał się świat, zaczynamy go trochę zmieniać.

Każda sprzeczka, każda kłótnia, każde obgadywanie kogoś, każde noszenie w sercu urazy zabiera energię przede wszystkim nam samym i to nas zatruwa od środka. Dlaczego więc nie być tą zmianą, którą pragniemy zobaczyć w drugim człowieku? Co najgorszego może się stać?

Podobne wpisy

11 komentarzy

  1. Basiu, jak zwykle pięknie i wszechstronnie potraktowałaś temat! Tak się cieszę, że odkryłam Twojego bloga, choć stało się to stosunkowo niedawno. Temat świąt to temat rzeka- przyznaję, że jestem osobą, którą bardzo stresują przygotowania i odczuwana presja. W tym roku chcę spróbować przeżyć je inaczej- w spokoju i bez pośpiechu, odrobinę odcinając się od świata. I tego życzę wszystkim 🙂

  2. Dziękuję za ten piękny artykuł do porannej kawy. Jakoś tak mi od razu lżej na sercu.

    P.S. Ciastka czekoladowe zjedzone w niecałą dobę, dziś testujemy kolejny przepis;)

  3. Basiu, dziękuję za ten piękny wpis. Uwielbiam czytać Twojego bloga. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich najbliższych na Święta 🙂

  4. Basiu jak zawsze miła lektura 🙂 na szczęście dla mnie już od kilku lat nieaktualna 🙂 odpuszczam w grudniu i nie porywa mnie ta magia – nie bywam w centrach handlowych, więc światełka widzę w tygodniu przedświątecznym jak powiesimy 🙂 od lat u siebie goszczę zarówno w Wilgilię jak i pierwszy dzień rodzinę Męża i moją – z roku na rok już liczniejsza bo pojawiają się partnerzy 🙂 i kompletnie nie przejmuję się porządkami ale za to gotuję wszystko sama – lata doświadczeń więc harmonogram już sprawdzony 🙂 od lat grudzień mam rozpisany i dzięki temu jest czas na spacer, zaległe lektury i gotowanie z radością 🙂 a prezenty były lata, ze były tzw.na bogato a były lata, że każdy dostał voucher na spacer i powiem Ci że radość zawsze ta sama.
    Dziękuję, że przypominasz i jesteś orędowniczką tej normalności

  5. Kasiu wspaniale czytać ten komentarz. Bije z niego ta dojrzałość, do której mam nadzieję i ja dorosnę 🙂

  6. Basiu, dziękuję za ten wpis. Takie słowa były mi dziś bardzo potrzebne ♥️

  7. To się chyba udziela wszystkim niezależnie od planów :O U mnie teoretycznie spokój: nie przygotowuję wigilii, prezentów parę… ale ciężar grudniowy jest. Nie pierwszy raz. To dziwny miesiąc – łączy odpoczynek i przyjemność z zapier… dzielem, żeby ze wszystkim zdążyć.

    No… może ja zastąpiłam przygotowania świąteczne ogarnianiem firmy 😅 Albo jednak coś jest na rzeczy, że energia zbiorowa…😁

    Pozdrowienia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Obserwuj mnie na Instagramie

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.