fbpx

GRUDZIEŃ W MOIM OBIEKTYWIE

Autor: Basia Szmydt

Jeszcze wczoraj zajadałam się najlepszym w moim życiu makowcem i tańczyłam na sylwestrowym parkiecie, a tu już mamy połowę stycznia. Nowy Rok wziął rozpęd – wow! Czas leci jak szalony, a im większe ma tempo, tym bardziej ja konsekwentnie i uparcie łapię w kadry i słowa te wszystkie piękne, zwykłe i najważniejsze w życiu momenty. Układam z nich później, jak z puzzli, moje miesiące w obiektywie.

To co najlepsze, najsmaczniejsze, najbardziej warte zapamiętania przydarza nam się często tuż pod nosem, w zwykłej codzienności, każdego dnia. Trzeba tylko pozostać uważną i tym banalnym drobiazgom nadać wielkie znaczenie.

„UWAŻNOŚĆ” było moim słowem na grudzień.

Wiedziałam, że w pracy będę miała jazdę bez trzymanki.
Wiedziałam, że z różnych przyczyn każdy ze wszystkim będzie chciał zdążyć i wszystko domknąć do końca roku.
Wiedziałam, że święta cała rodzina spędzi przy stole w naszym domu.
Wiedziałam, że przez te wszystkie dni przez nasz dom przejdzie masa naszych gości, rodziny i przyjaciół.
Wiedziałam, że przede mną szukanie prezentów, gotowanie i próba wyrobienia się ze wszystkim.
I wiedziałam, że będzie mnie to kosztować sporo energii.

Tym bardziej postanowiłam sobie sama, że będę UWAŻNA. Będę dla siebie dobra. Będę łapać oddech w każdej możliwej chwili i będę kolekcjonować te wszystkie mikromomenty, z których później ulepię sobie piękne wspomnienia.

Zapraszam Cię na GRUDZIEŃ W MOIM OBIEKTYWIE.

  1. W pierwszych dniach grudnia zrobiłam sobie Test Gallupa, czyli takie badanie psychometryczne, które bardzo trafnie określa nasze mocne strony, inaczej talenty. Samo zrobienie testu to było dla mnie trochę za mało. Dlatego moje wyniki skonsultowałam ze specjalistką Olą Burdyńską i wow! Co to była za konsultacja! Początek miesiąca, a ja dowiedziałam się o sobie tylu rzeczy! Moim największymi talentami jest: strateg, empatia i odpowiedzialność. To tłumaczy dlaczego potrafię ogarniać tyle rzeczy w tym samym czasie, dlaczego mam tendencję do perfekcjonizmu w pracy i dlaczego nie do końca umiem pracować w zespole. Ale to tylko maleńka część tego, czego się dowiedziałam o swoich talentach. Ola powiedziała mi, że każdy talent można użyć w dobry albo zły sposób. Liczy się nasza interpretacja i intencja. Ta rozmowa zupełnie zmieniła moje podejście do wielu spraw zarówno w domu, jak i w pracy. I pozwoliła mi uważniej przeżyć ten intensywny grudzień. Zostawiam Ci link do konta Oli na Instagramie, świetna, profesjonalna dziewczyna – bardzo polecam.
  2. W grudniu zapisałam pierwsze strony w moim nowym kalendarzu. Zapach nowego papieru, czyste karty, nowy rok – uwielbiam ten etap!

3. Nieustannie testuję i eksperymentuję byleby tylko przemycić moim dzieciom więcej witamin i więcej zielonego na talerzu. Mamy niejadków mnie zrozumieją. Tutaj mistrzowski makaron z eko kurczakiem i sosem z brokuła. Pyszka. Szkoda, że nie zapisałam przepisu 🙂 ps. Monia uwielbiam te talerze, dziękuję!

4. Lniane zasłony, które wiszą w naszej sypialni kupiłam 12 lat temu. Przez tyle lat i te wszystkie nasze przeprowadzki, leżały w kartonie w szafie. Czekały na swoje miejsce. Tu jest idealnie. Kocham to światło o poranku.

5. Skończyliśmy remont łazienki na dole. Jest mi w niej taaaak dobrze 🙂 To nasze prywatne SPA, z którego korzystam właściwie tylko ja. Chłopaki wolą prysznic – wiadomo 🙂 Nie protestuję. Niedługo pokażę ją tutaj w całości.

6. Obłędnie pachnące świece, które dostałam w prezencie od super zdolnej ekipy Kyuka Design pachną na cały dom. Jedna Karaibami, druga Orientem. Nie mogę się zdecydować, którą lubię bardziej.

6. Wciąż mówię o każdym pomieszczeniu w naszym domu, że jest moim ulubionym. Co poradzić? Klęska urodzaju 🙂 Ależ się cieszymy tym domem!

7. W grudniu zrobiliśmy też małą metamorfozę naszego salonu i przemalowaliśmy jedną ze ścian. Tutaj możesz podejrzeć nasz salon w całej okazałości. Spędziliśmy na tej sofie większość grudniowych wieczorów, oglądając filmy.

8. Świąteczne przystrajanie zaczęliśmy w drugim tygodniu grudnia. Chciałam się nacieszyć tym klimatem, bo ja jestem z tych, które rozbierają choinkę 2 stycznia 🙂

9. Zobaczyłam ten wieniec na Instagramie i przepadłam. Zamówiłam jeden do naszej jadalni i to była najpiękniejsza tegoroczna świąteczna dekoracja. Cała jadalnia pachniała eukaliptusowymi gałązkami. Wieniec kupiłam TUTAJ

10. Latem w Sopocie kupiłam przepiękne magnesy. Nie mogłam się im oprzeć i wracałam trzykrotnie na stoisko, aż w końcu kupiłam wszystkie możliwe kształty, od kapitana, po mewę. Za te dzieła sztuki odpowiadała ekipa Ceramik Story.

11. Ucieszyłam się jak dziecko, gdy okazało się, że obserwują mnie na Instagramie i w dodatku postanowili mi wysłać swoje świąteczne zawieszki. Są przepiękne! Zajrzyj do nich koniecznie, bo tworzą cudeńka.

12. Kalendarza adwentowego w tym roku miało nie być. Pomyślałam, że moje dzieci są już na to za duże. Jakże mogłam się mylić 🙂 Sami się upomnieli, a kalendarz oprócz tego, że dał nam mnóstwo radości i różnych refleksji, to był wspaniałym budzikiem dla moich synów. Zbiegali po schodach do kuchni codziennie rano, ścigając się który pierwszy otworzy paczuszkę.

13. Białe święta! W końcu!

14. Na ten plakat zerkam bardzo często w ciągu dnia ” Let’s do what we love, and do a lot of it” – Róbmy to, co kochamy i róbmy tego mnóstwo! 🙂

15. Nasze stareńkie drzwi, które mają ze sto lat podobno. Wyglądają tak ładnie z tymi wieńcami, kupionymi za grosze w Auchan i tak mnie to cieszy 🙂 !

16. Nasz tegoroczny kalendarz to były głównie zadania do wykonania.

17. 15. grudnia wyjęliśmy pudełka z ozdobami choinkowymi. Jak zwykle było mnóstwo radości przy oglądaniu bombek, bo raz że nie pamiętamy nigdy, co mamy. A dwa, że mamy taką tradycję, że co roku kupujemy dwie bombki i piszemy na nich datę.

18. 19. Pierwsza choinka pod tym adresem, no kto by pomyślał jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy było tu tylko mnóstwo gruzu 🙂

20. Kuchnia w świątecznej odsłonie jeszcze bez szafek wiszących po prawej stronie. Pewnego dnia siedząc i narzekając, że coś mi w tym rogu jednym nie pasuje, mój mąż po prostu wstał, pojechał do IKEA i kupił przeszklone szafki wiszące, tak żeby było symetrycznie. Podobała mi się ta jego decyzyjność 😀

21. Pierwsze świąteczne gotowanie. Wszystko mi się udało. Może dlatego, że gotowałam bez stresu i z miłością. A może dlatego, że zapraszając gości na WIgilię poprosiłam, żeby każdy przyniósł 2-3 potrawy. Dzięki temu wszyscy zaproszeni mieli ten upragniony luz.

22. Przepisy na tę rybę po japońsku i pyszny warzywny pasztet opublikowałam w tym wpisie — > KLIK

23. Ten kalendarz adwentowy sprawił, że my dorośli odrywaliśmy się od pracy i spędzaliśmy z dziećmi super wartościowy czas. Jednego dnia zawoziliśmy karmę do schroniska dla zwierząt, po drodze stojąc w korkach i długo rozmawiając. Drugiego dnia szliśmy do teatru na przedstawienie. Magiczny czas. Jestem za niego wdzięczna. I sobie samej za swoje pomysły też jestem wdzięczna 🙂

24. No i zrobiliśmy Wigilię dla całej naszej rodziny. Było spokojnie, bez stresu, bez szorowania fug i gotowania w pocie czoła. Każdy przyniósł coś do jedzenia i to był strzał w dziesiątkę. Uniknęliśmy też gorączki kupowania prezentów dla każdego. Zamiast tego zrobiliśmy losowanie i określiliśmy budżet. W ten sposób każdy miał zorganizować prezent dla jednej osoby. W przyszłym roku to powtórzymy! Ta sukienka to też powtórka. To już moja 4 Wigilia w niej i jest to dla mnie zupełnie ok 🙂

25. Dzieci zawsze potrafią rozśmieszyć. Marcin już ok. 13:00 zarezerwował sobie miejsce przy stole 🙂 Najbliżej choinki, po którą leżały prezenty – wiadomo 🙂

26. Mistrzowski sernik i mistrzowski przepis mojej babci Zosi. Znajdziesz go tutaj –> KLIK

27. 28. Przyłapany na bożonarodzeniowym podjadaniu 🙂

29. 30. 31. Tegoroczną Wigilię zamknęłam w fotoksiążkach, które będą prezentem z okazji zbliżającego się Dnia Babci i Dziadzia.

32. 33. Jak co roku, przychodzi u nas taki moment, kiedy nie możemy już patrzeć na barszczyk, krokieciki czy świąteczny bigos przegryzany sernikiem. Jak to dobrze, że nasze ulubione, lubelskie Thai Story było otwarte. Ich Pad Thai to mistrzostwo świata.

34. Układanie klocków znalezionych pod choinką. Jaki tu spokój… 🙂

35. Żadna pomidorówka nie smakuje mi tak dobrze, jak ta poniedziałkowa mojej mamy. Ugotowana na rosole oczywiście. Zupy od mamy, przynoszone w słoikach, ratowały mnie w grudniu wiele razy. Mamo Dziękuję! <3

36. Grudniowa choinka na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Wow!

37. Najlepszy prezent gwiazdkowy, jaki mogłam sobie zrobić. Od siebie dla siebie. 4 dni w Sopocie, sama, samiusieńka.
Oj, o tym to napiszę chyba osobny wpis. Bo nie dość, że samotny wyjazd wciąż tak często budzi kontrowersje, to w dodatku spędzanie czasu samej ze sobą wcale nie jest takie łatwe, jakby się mogło wydawać.

38. Turystka w ukochanym Sopocie. To miasteczko zachwyca mnie zawsze, ale dopiero poza sezonem odkrywa wszystkie swoje karty. Nigdy nie byłam tu tak długo zimą. Powietrze ma inny zapach, a niebo i morze inny kolor. Wszystko jest takie surowe i takie piękne! Uwielbiam tu być.

39. Po zrobieniu 25 tysięcy kroków brzegiem morza, przy minus 10 stopniach, nagrodziłam się mocną kawą, pysznym ciastem marchewkowym i kilkoma rozdziałami książki. Chwilo trwaj <3

40. Kolory naszego Bałtyku – magia!

41. Co chwilę stawałam i się zachwycałam. Uśmiechałam się do siebie jak dziecko. Po intensywnym grudniu ten wyjazd był lepszy niż terapia. Mogłabym patrzeć na morze godzinami.

42. Najlepsza pizza, jaką jadłam w Trójmieście. Z polecenia Gawła – dziękuję! Pizzeria nazywa się PROSTO i jest na ulicy Kościuszki w Sopocie.

43. A tę pizzę zjadłam z moją osobistą Królową Trójmiejską czyli Moniką Tekstualną oczywiście <3 <3 <3

44. Rozpieszczania ciąg dalszy. W końcu samotne wyjazdy to też brak planów i zobowiązań wobec reszty towarzyszy podróży 🙂 Masaż lomi – lomi był cudny.

45. 46. Na sam koniec mojego pobytu w Sopocie weszłam na latarnię. To ta wysoka wieża przy Monciaku z tarasem widokowym. Nikt nigdy nie chciał tam ze mną wejść, bo zawsze ciekawsze były gofry i plaża. Ale w końcu byłam sama i sobie weszłam 🙂 Tadamm!

47. Magiczny Sopot i upragnione przeze mnie niespieszne fotografowanie codzienności. To mieszkanie z balkonikiem w wakacje było na sprzedaż 😉

48. 49. W grudniu udało mi się dostać do mojego ulubionego Aleksandra Siczka i znowu mogłam poczuć się jak księżniczka. Tylko Alek umie mi zrobić takie fale, a ja zawsze śmieję się, że czar pryska po północy 🙂 Dobrze, że jesteś chłopaku.

50. Z nową fryzurą, po sopockiej wycieczce mogłam zacząć imprezować Sylwestrowo. Oczywiście u nas w domu 🙂 Nasi przyjaciele nie widzieli innej opcji. W końcu nie tylko my czekaliśmy na ten dom.

51. Moja kochana Madzia pomogła mi przygotować całą imprezę. Nie ma to jak gotowanie z przyjaciółką w kuchni, z winem i muzyką w tle. Uwielbiam.
Zdjęć z imprezy mam jak na lekarstwo, ale bawiłam się wyśmienicie. Tutaj krótki filmik — > KLIK

Mam nadzieję, że Twój grudzień był wspaniały <3

Życzę Ci, żeby Rok 2022 był dla Ciebie pełen cudów, akceptacji, miłości, zrozumienia i wewnętrznego spokoju <3

Spodobają Ci się także:

7 komentarzy

Anula 17 stycznia, 2022 - 10:25 pm

Pani Basiu, co kilka dni zaglądam czy jest coś nowego. I dzisiaj niespodzianka.
Dobrze robić takie podsumowania – można nacieszyć sie chwilą i jednocześnie zobaczyć, że czas nie ucieka nam między palcami.

Oj dla mnie (i rodziny) narazie trudny czas, jesteśmy zapetleni w chorobach. Z utęsknieniem wyglądam wiosny (choć zimę ta prawdziwą ze śniegiem kocham na całego). Jedyne czego nam potrzeba to zdrowia i stałości trwajacej dłużej jak tydzień. U mnie podsumowanie to narazie odchaczanie z językiem na brodzie.

Mam nadzieję, że jak dzieci ciut podrosną (a mam ich czworeczke w wieku przedszkolnym) odnajdę ten złoty kadr jak u Ciebie i zatrzymam na dłużej 🙂

Pozdrawiam serdecznie i oby rok 2022 był owocny „w te perełki” złapane na zdjęciach.

Reply
Basia Szmydt 18 stycznia, 2022 - 9:10 am

Przede wszystkim duuuuużo zdrowia dla Was. Wiem jak ciężko jest, kiedy małe dzieci chorują jedno po drugim, a przy takiej gromadce to już w ogole wyższa szkoła jazdy wszystko mija ❤️
Polecam robić zdjęcia tej czasem niełatwej codzienności, bo to się później tak dobrze wspomina. Zwłaszcza wtedy, gdy dzieci już podrosną, a my tak szybko zapominamy, że były małe ❤️

Reply
Beata 18 stycznia, 2022 - 7:14 am

Basiu, jak miło to czytać i przeglądać zdjęcia<3
Pisałaś, że przyczyną sprzedania poprzedniego domu była jego wiejska lokalizacja. Jak blisko macie teraz centrum miasta? Czy macie dostęp do autobusów/tranwajów?

Reply
Basia Szmydt 18 stycznia, 2022 - 9:11 am

Teraz mamy 15 minut do centrum i przystanek prawie pod domem 🙂
Z perspektywy czasu myślę, że tamten dom po prostu nie był dla nas. Nie umiem tego do końca racjonalnie wytłumaczyć, ale to po prostu nie było nasze miejsce. Wiem to dlatego, że widzę jak się czuję tutaj 🙂

Reply
Beata 18 stycznia, 2022 - 11:58 am

Oj dobrze Cię rozumiem, ponieważ mam podobną sytuację. Chciałabym zmienić miejsce zamieszkania ale mieszkam w Krakowie i tutaj ceny mnie przerastają.

Reply
Basia Szmydt 18 stycznia, 2022 - 1:43 pm

Rynek nieruchomości z cenami wprost oszalał trzymam kciuki za powodzenie w Twoich planach i marzeniach 🙂

Reply
Gosia 19 stycznia, 2022 - 11:20 am

Bestie z brązu to genialna książka, którą serdecznie polecam!

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem