fbpx

10 LEKCJI, KTÓRE DAŁ MI 2021 ROK

Autor: Basia Szmydt

Moje życie to nieustanne lekcje. Uważnie na nie czekam i wyciągam wnioski. Czasem od razu, a czasem potrzebuję na to tygodni, miesięcy, a nawet lat. Czasem te lekcje są niewygodne, bolesne, nie do przyjęcia, a czasem uskrzydlają i zupełnie zmieniają mnie i bieg mojego życia. Wszystkie są tak bardzo potrzebne!

Nie chcę ich zgubić. Wolę zapisać je w moim zeszycie, a potem tutaj – na moim blogu. Z nadzieją, że i Ty weźmiesz z nich coś dla siebie.

Oto 10 lekcji jakie dał mi 2021 rok

Rok, w którym, żeby nie zwariować, żeby znowu złapać kontakt ze sobą, musiałam wyskoczyć z pędzącego pociągu.

W 2021 roku przestałam się bać. Było to dla mnie niemałym wyzwaniem. Zwłaszcza, że tak jak większość z nas, od 2 lat jestem karmiona złymi wiadomościami. Uff! Ileż można?

Zbuntowałam się i przestałam się bać. Koniec, stop, basta.
Przestałam się bać: świata, ludzi, bakterii, wirusów, tego, że mi nie wyjdzie i się nie uda i tego co ludzie powiedzą. Przestałam się bać tych nieustannie sączących się zewsząd czarnych scenariuszy i katastroficznych wiadomości.

Dzień po dniu powtarzałam sobie:

Wszystko jest i będzie dobrze.
Jesteśmy zdrowi.
Jesteśmy bezpieczni.

I cóż. To po prostu zadziałało, zrobiło mi dobrze na głowę i sprawiło, że na miejsce strachu w moim życiu pojawił się spokój, a ja stałam się mniej zestresowana.

Miałam wybór, czym będę się karmić i go dokonałam.

Nauczyłam się być dla siebie jak tarcza. Jestem jak jakiś Avengers, który odbija złe wibracje. Wyłączyłam złe wiadomości w TV, Internecie, radiu. To stało się jak nawyk. Jak tylko je usłyszę, od razu przełączam. Myślisz, że to trudne? Wręcz przeciwnie. Myślisz, że omijają mnie te super ważne informacje ze świata? Nic z tych rzeczy. Czy mi się to podoba, czy nie i tak do mnie dotrą, ale to ja je sobie dawkuję. Myślisz, że robiłabym to samo, gdyby w naszych radiostacjach albo stacjach telewizyjnych dzień zaczynał się od dobrych wiadomości? Absolutnie nie.

Przestałam obserwować te wszystkie super śmieszne profile, od których tak wielu z nas, ze mną na czele zaczynało dzień. Już nie dla mnie memy i hasła typu „… a Sasin przewalił 70 mln zł na wybory, które się nie odbyły”. Dość.

Zamiast tego włączyłam w aucie stare płyty Sinatry, moje dzieci znają teksty jego piosenek na pamięć. Obejrzałam dziesiątki pięknych filmów. Odkryłam wspaniałe kanały podróżnicze na YouTube.
Uwierz mi, naprawdę świat nie przestaje się kręcić, a Ty nic nie tracisz, jeśli się wyłączysz z tego szaleństwa.

Wyłączyłam złe wiadomości i otoczyłam się „good vibes only”. Odżyłam, odzyskałam spokój. Mój gromadzony miesiącami stres gdzieś się ulotnił.

To, co oglądam, czym karmię swój umysł i serce, ma ogromny wpływ na to jaka jestem dla siebie samej i dla innych.

A co ze spotkaniami przy stole i jednym możliwym ostatnio temacie do rozmów? Tu również albo umiejętnie go zmieniam, albo się wyłączam. Ponieważ…

Przez większość mojego życia byłam dziewczyną, która mogła dyskutować do rana, byleby tylko udowodnić, że ma rację.
Moment, w którym zdałam sobie sprawę, że wcale nie musze tego robić, że mogę zamilknąć, przestać walczyć i forsować swoje zdanie był dla mnie wręcz przełomowy. I znowu pojawił się upragniony spokój.

To nie jest tak, że przestałam wierzyć w swoje przekonania, w swoje zdanie. Wręcz przeciwnie. Ale na pierwszym miejscu postawiłam rozmowy z osobami, które tak jak ja, są ciekawe drugiej strony, które mają szerszą perspektywę i wierzą w to, że możemy się od siebie różnić. Gdy tylko pojawia się agresja słowna, albo prześmiewczy ton (ten zazwyczaj spotykam, gdy rozmawiamy o mojej pracy) ja pasuję. Zazwyczaj zostawiam rozmówcę z jakąś moją szybką ripostą (tak, tak wujek Staszek to ja) i zmieniam temat albo idę dolać wina. Bo ja wiem swoje, wiem w co wierzę i nie musze się z nikim boksować. To jest niesamowicie uwalniające uczucie i moja bardzo cenna lekcja z minionego roku.

Niby jesteśmy tacy sami, a tak bardzo się różnimy. Coś co dla jednej osoby jest normą, drugiej nie mieści się w głowie. A przecież to, że coś nie zmieści się w jednej głowie, nie oznacza, że nie zmieści się w drugiej. Jaka to trudna lekcja pokory, by zaakceptować to, że jesteśmy tak bardzo różni i że dla każdego na tym świecie znajdzie się miejsce.

Co innego sprawia, że się boimy, a co innego, że szybciej bije nam serce. Mamy inne pasje, inne priorytety, inne marzenia i cele. Nauczyłam się nie mierzyć wszystkich jedną miarą. To się nigdy nie uda.

Wiesz, kiedy ta świadomość tak bardzo się przydaje? Kiedy przy stole padają te magiczne zdania: „Ja bym tak nie mogła!” „Jak tak można?!”. Wiem co mówię. Byłam tą dziewczyną, której tak wiele rzeczy nie mieściło się w głowie.

To była dla mnie bardzo trudna lekcja, którą odrobiłam, choć dopiero pod koniec roku.

Jakie to jest wspaniałe uczucie nie wiedzieć, nie mieć zdania na dany temat, nie być pewną, zastanawiać się.

Jesteśmy tak bardzo podzieleni! Wciąż musimy deklarować przynależność do jednego z obozów. Musimy mieć zdanie!

Jesteś albo z nami, albo przeciwko nam.
Jesteś za tą partią, albo za drugą. Nie ma nic po środku.
Jesteś za aborcją albo przeciw.
Szczepisz się albo jesteś pieprzonym foliarzem i płaskoziemcą (tutaj epitetów jest mnóstwo).

Zapomnieliśmy o tym, że mamy prawo po prostu nie wiedzieć, nie mieć zdania, mieć wątpliwość i szukać odpowiedzi. Nawet całe życie!
Zapomnieliśmy o tym, że mamy prawo wszystko kwestionować, weryfikować i ostatecznie… dalej nie wiedzieć. Możemy być głupi, możemy się uczyć, możemy tego chcieć albo mieć to zupełnie w nosie.

W 2021 nauczyłam się brać odpowiedzialność za swoje słowa. Brzmi poważnie, ale tak naprawdę ta lekcja zmieniła moje życie na wielu płaszczyznach. Stałam się zadaniowcem, choć z natury jestem bujającą w obłokach artystką 🙂

Dotrzymywałam słowa – zwłaszcza danego samej sobie. Przestałam w nieskończoność szukać motywacji. Zamiast tego zaczęłam być wobec siebie fair i odhaczałam zadania w myśl zasady ZROBIONE JEST LEPSZE OD DOSKONAŁEGO.
Patrząc na to, z jakiego miejsca dzisiaj do Ciebie piszę, myślę, że to była dobra taktyka i cenna życiowa lekcja.

Zamiast w nieskończoność analizować wszystkie „za” i „przeciw”. Zamiast robić mapy marzeń i przeglądać godzinami inspiracje w sieci, kolejny rok z rzędu, po prostu wzięłam się do roboty.

Wyremontowałam z mężem dom naszych marzeń, doprowadziłam dzieci w edukacji domowej do egzaminów, utrzymałam się z pracy blogerki, utrzymałam swój system wartości. Jest dobrze. Jestem wobec siebie fair.

Trzeba im trochę pomóc. A tak całkiem szczerze to trzeba na nie całkiem nieźle zapierniczać. W 2021 roku poczułam się dosłownie kreatorką swojego życia.

Schemat zawsze wygląda dosyć podobnie. Najpierw pojawia się myśl, która jest jak natrętna mucha i wcale nie chce odejść. Potem zaczynam w swojej głowie układać puzzle. To moja wizja spełnionego marzenia. Tak było, kiedy wystawialiśmy nasz dom na sprzedaż. Tak było, kiedy zobaczyłam nasz nowy dom po raz pierwszy i zaczęłam wizualizować jak będzie wyglądał po remoncie. Tak jest za każdym razem kiedy coś sobie wymyślę, a potem, po kilku latach na przykład, okazuje się, że właśnie realizuje się moje marzenie. Niemal każdego dnia musze się uszczypnąć.

To się nie dzieje samo. Ja po prostu przebijam głową mur i nie daję sobie wmówić, że to co sobie wymyśliłam, że ta moja wizja i marzenie, są niemożliwe do spełnienia.

Ja wiem, że z reguły większość rzeczy, o których marzę jest możliwa. Tylko nie wszystko w tym samym czasie.

Za 2 tygodnie spełnię swoje kolejne marzenie i tylko ja i mój mąż wiemy ile nas to kosztowało wysiłku, ale dzieje się!

Ta lekcja bolała. Po raz kolejny musiałam dorosnąć i uświadomić sobie, że to ja sama jestem za siebie odpowiedzialna. Ja sama decyduję o tym jak się czuję, jaka będzie moja reakcja na czyjeś słowa, kto ma jaki na mnie wpływ, czym się karmię, czemu poświęcam swoją energię i uwagę, na co trwonię czas lub na co go przeznaczam.

Odkryłam, że wszystko to, czego szukałam przez tak wiele lat – jest we mnie samej. Wow! To było coś.

Dla świata zewnętrznego jestem tylko numerem pesel w spisie ludności.
Dla siebie samej jestem centrum wszechświata skąd zaczyna się wszystko.

Czym jest dla mnie duchowość? Jest kontaktem z Bogiem, z czymś, co jest ponad wszelkie podziały, konflilkty, ponad EGO. Jest medytacją, której się uczę każdego dnia. Modlitwą, uważnością, zrozumieniem, refleksją. Bez tego wszystko traci sens, pozostaje powierzchowne. Żeby bardziej zrozumieć świat, żeby zrozumieć siebie, muszę wierzyć.

Uczono mnie, że jedyną ścieżką wiary jest coniedzielna msza w kościele. Nie byłam na takiej od wielu miesięcy, a moja wiara nigdy nie była większa niż teraz.

W 2021 roku nauczyłam się porzucać zakorzenione we mnie głęboko schematy i tradycje, z którymi ciągle mi było nie po drodze. Bóg, w którego wierzę jest dobry. Każe akceptować wszystkich bez względu na ich orientację seksualną, poglądy i kolor skóry.

To jest dla mnie niesamowicie piękna lekcja.

W 2021 roku większość dni spędziłam przy komputerze albo w samochodzie. Ewentualnie remontując dom. Pod koniec roku dosyć boleśnie przekonałam się czym jest brak ruchu i ćwiczeń i pokornie wróciłam na matę.

Zmieniła mi się motywacja. To już nie jest kwestia chęci posiadania sześciopaka na brzuchu, ale chęć by plecy i szyja tak nie bolały. Chęć, by być po prostu zdrowym człowiekiem i czuć się dobrze każdego dnia. Być sprawnym, biegać po plaży albo grać z dziećmi w kosza bez zadyszki i bólu. Gdy miałam 20 lat byłam nieśmiertelna. Dzisiaj po prostu o siebie dbam 🙂

To już wszystkie moje lekcje. Każda jest dla mnie naprawdę ważna. Wszystkie składają się na całość, na nowy rozdział.

Jakie lekcje Ty dostałaś w 2021 roku?

Tutaj możesz przeczytać jakie lekcje przyniósł mi rok 2020.

Loading

Spodobają Ci się także:

27 komentarzy

Adrianna 18 stycznia, 2022 - 11:17 pm

Podpisuje sie pod kazdym slowem. Gorzej z marzeniami, bo jestem z tych osob, ktore musza uwazac o czym marza, bo sie spelni i co? Chcialam wiecej czasu spedzac z rodzina i buch! Spedzam. Jeszcze tylko brakuje mi odwagi do zmian. A z ta odpowiedzialnoscia za kazde slowo cos w tym musi byc…ucze sie milczec. Udanego urlopu,Brasil!

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2022 - 12:02 pm

Oho! <3 Niezła sprawczość :d Wszystkiego dobrego 🙂

Reply
Asia 19 stycznia, 2022 - 6:57 am

Basiu mam łzy w oczach czytając o twoich lekcjach bo okazuje że ubrałaś pięknie w słowa to co sama czuję od jakiegoś czasu i próbuje sobie poukładać w głowie. Bardzo Ci za to dziękuję i wydaje mi się że mamy tak bardzo podobne widzenie świata że czytając to co piszesz czuję się jakbym rozmawiała z najlepszą przyjaciółką:) jesteś ważną częścią mojego good vibes only:) Dziękuję ❤️

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2022 - 12:02 pm

Och <3 Dziękuję Ci bardzo <3 To mega, mega miłe 🙂

Reply
Joanna 19 stycznia, 2022 - 7:37 am

Dzień dobry,Basiu.Piękny i inspirujący tekst .Też w minionym roku odcięłam media, a informacje i tak do mnie docierają, często wzbudzając niepokój, ale i tak jest on mniejszy niż wtedy , kiedy sama oglądałam serwisy informacyjne i całe mnóstwo programów publicystycznych.Też staram się karmić pozytywnymi treściami, przynoszącymi spokój i ukojenie.Znajduję je między innymi u Ciebie.:)
Co do dyskusji na drażliwe tematy, przypomina mi się zawsze zdanie Schopenhauera z jego „Erystyki, czyli sztuki prowadzenia sporów” mówiące o tym, że przeważnie z jedną osobą na sto warto dyskutować, ponieważ tylko bardzo niewielka grupa ludzi jest w stanie w ogóle wysłuchać i zastanowić się nad naszymi opiniami i poglądami, a jeszcze mniejsza zweryfikować przekonania własne.Nauczyłam się zatem w większości wypadków milczeć i nie tracić nerwów na dyskusje z ludźmi, których racja musi być zawsze „mojsza niż twojsza.” Pięknego roku Ci życzę.Może dzięki Twojej inspiracji, też uda mi się w końcu o siebie zadbać.:)

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2022 - 12:01 pm

Życzę Ci tego z całego serca <3 Dbanie o siebie jest naprawdę kluczowe <3 🙂

Reply
Asia 19 stycznia, 2022 - 10:11 am

Basiu wspaniałe lekcje odrobiłaś i pięknie to wszystko opisałaś. Bardzo podobają mi się lekcje o dbaniu o siebie i dawkowaniu informacji. Jak nigdy wcześniej musimy bardzo dbać o zdrowie psychiczne.
Ale najbardziej spodobał mi się punkt,że jeśli masz jakieś przekonanie, nie myślisz i nie chcesz”boksować” się z kimś kto sądzi inaczej. Mam tak od zawsze i wszyscy bardzo źle to odbierali. Ludzie dopisywali sobie do tego, że nie walczę o swoje, że nie mam własnego zdania itd. a to kompletne nieprawdy. Ale mam to w nosie, a to co napisałaś dosłownie wyjełaś mi z myśli:)
Raz jeszcze dziękuję i życzę samych wspaniałości, spełniania marzeń i dużo spokoju w nowym roku

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2022 - 11:59 am

Dziękuję 🙂 i dla Ciebie też wszystkiego dobrego <3

Reply
Monika 19 stycznia, 2022 - 8:03 pm

Bardzo się cieszę, że piszesz bloga, często dodajesz nowe wpisy! Teraz kiedy większość aktywności blogerów przeniosła się na Instagram, uwielbiam do Ciebie zaglądać:) nie przestawaj tutaj pisac

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2022 - 8:34 pm

Dziękuję Monika ❤️ Blog to moje dziecko, zawsze będę tu pisać

Reply
Natalia 19 stycznia, 2022 - 8:21 pm

Basiu, ja trochę z innej strony, chciałabym zapytać o drabinkę, możesz zdradzić jakiej jest firmy in jak się wam sprawdza?

Reply
Basia Szmydt 19 stycznia, 2022 - 8:34 pm

Kochana drabinkę kupowaliśmy w sklepie Pelltech w internecie i jestem bardzo zadowolona. Tylko trzeba dac naprawdę mocne wkręty w ścianę 🙂

Reply
Agnieszka 20 stycznia, 2022 - 10:24 am

Robisz piękne zdjęcia, gdyńskie kamienie wyglądają jak nie z tego świata. Gdybym mogła za ten wpis dałabym Ci milion serduszek.

Reply
Basia Szmydt 20 stycznia, 2022 - 11:30 am

Dziękuję Agnieszka <3 To było przepiękne popołudnie, zdjęcia robiły się same 🙂

Reply
Magda 20 stycznia, 2022 - 12:10 pm

Jak to kiedyś pięknie pewien ksiądz powiedział: „Chcesz mieć rację czy relację” Nie warto wykłócać się z kimś o rację, jeżeli widzimy że ktoś nie jest gotowy aby przyjąć prawdę. Zwłaszcza jeśli zależy nam na tej osobie. Słusznie zauważyłaś,że jeśli ty sama nie zadbasz o siebie i swoją rodzinę to nikt tego nie zrobi:) Trzeba żyć bez strachu. Życie mamy jedno i to my jesteśmy za nie odpowiedzalni. Jedyne z czym się nie zgadzamy to msza święta. Ja bym nie umiała bez Eucharystii….. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Reply
Basia Szmydt 20 stycznia, 2022 - 12:11 pm

Magda dziękuję Ci za ten komentarz ❤️
Jesteśmy różni, różne i możemy się nie zgadzać też ❤️
Pozdrawiam ciepło

Reply
Marta 21 stycznia, 2022 - 7:52 am

Większość przerabiam w tych ostatnich miesiącach (strach, racje, vibes), a niektóre z impetem runęły we mnie w ostatnich dniach – kiedy „nagle” okazało się, że moje małżeństwo wisi na włosku. Niezależnie od tego, jak potoczy się sytuacja, wiem, że muszę wziąć odpowiedzialność za siebie, realnie zadbać o swoje zdrowie i wreszcie nauczyć się wierzyć w coś Większego – bez rozumienia tego i z przyzwoleniem na niewiedzę. Tak, żeby nie niszczyć siebie i najbliższych mi osób.

A marzenia? Cóż, ich jakoś brakuje, a szukanie celów na siłę jest dla mnie bezsensowne. Choć może po badaniach hormonalnych wyjaśni się więcej 😉 Na razie marzę o szansie na odbudowę związku, ale trzeba przyznać, że ten wstrząs dodał mi siły, aby drążyć głębiej i odnaleźć Siebie.

Myślę, że ujęłaś to, czego wszyscy „powinniśmy” nauczyć się w tym trudnym czasie – i że właśnie o to chodziło temu naszemu Panu Bohu ;))

Pozdrawiam i dziękuję za ten wpis! <3

Reply
Basia Szmydt 24 stycznia, 2022 - 12:29 pm

Trudna, ale myślę, że ostatecznie piękna lekcja przed Tobą. Może gdyby nie ten kryzys nie miałabyś szansy, żeby siebie poszukać ? Trzymam za Ciebie kciuki ❤️

Reply
Marta 21 stycznia, 2022 - 1:29 pm

Tak, tak, tak. Tyle kobiecej mądrości i dojrzałości bije z tego tekstu, Basiu! Rezonuje bardzo z tym co napisałaś, cześć lekcji jeszcze przede mną, ale czuję, że idziemy przez życie w podobnym kierunku❤️ Pozdrawiam Cię serdecznie, bo wiele dobrych wibracji w moim życiu pochodzi właśnie z Twojej sieciowej działalności

Reply
Basia Szmydt 24 stycznia, 2022 - 11:29 am

Dziękuję Marta, uściski ❤️

Reply
Ola Pasoń 21 stycznia, 2022 - 10:16 pm

Basiu , mam bardzo podobne doświadczenia z tego roku . Mam wrażenie ze czytam o sobie ! Moje lęki również odstawiłam na bok i odkrywam sobie inną część duchowości m.in dzięki książce „wędrówka dusz”
Dodatkową moją lekcją jest to, że kiedy myślisz że świat się zawalił i już gorzej być nie może to kolejnego dnia i tak wychodzi słońce … czy tego chce czy nie 😉 pozdrawiam

Reply
Basia Szmydt 24 stycznia, 2022 - 11:28 am

Piękne lekcje ❤️ Pozdrawiam ciepło ❤️

Reply
Anula 27 stycznia, 2022 - 8:46 pm

Moze nie koniecznie pandemia, ale dzieci i życie dalo mi dużo lekcji, które mam juz przerobione
1. Strach – mam odczucie, ze piszesz w odniesieniu do pandemii. U mnie nie nazywalabym tego strachiem, raczej ludzie ocknijmy się, nauczmy się z tym bormalnie żyć, to trwa zbyt dlugo.
Swoją pandemie przerobilam juz dwa lata wcześniej, gdy syn byl przed operacjami – dzieci nie bawimy sie od dzisiaj w piasku, idziemy na spacer, zamiast na plac zabaw, a wszystko po to aby nie złapać infekcji i nie przepadl kolejny termin. Strach dotyczyl synchronizowania wszystkie ch terminów (operacji, urlopow męża, opieki dla pozostałych dzieci, asekuracji po operacji).
2. Nie mam TV – przy czworce dzieciakow, cisza po calym dniu jest balsamem dla duszy. Zle mysli zapetlaja nas, dobre myśli nadają kierunek do dobrych rzeczy.
3. Jak ja to dobrze znam ☺️ sa ludzie, ktorzy nie uznają innego zdania – przecież zawsze mają racje i musza koniecznie walczyć o swoją pozycję. Przecież mamy wiecej kolorow niż tylko czarny i biały
4. Pokrywa sie z trójką. Różni ludzie, różne zdania. Trzeba polubić te innosci i mieć w sobie pokorę (i to duuuży worek).
5. Jakie to gienialne i proste to naturalne mieć wątpliwości, a tak jak piszesz wszyscy oczekują „objęcia stanowiska” na już, bo albo jesteś z nami albo przeciwko nam. A jest tyle aspektów, „okoliczności” ze nie da się wszystkiego włożyć do jednego worka, a tym bardziej oceniać. Dla mnie lekcja nie wiem wiąże sie z lekcją „nie oceniaj”. Przerobiona, ale zycie ciagle pokazuje, aby o niej pamiętać.
6. Do odrobienia, zawsze dotrzymuje komuś slowa, siebie stawiam na końcu – pora poświęcić trochę czasu dla siebie.
7. Wszystko jest możliwe tylko trzeba sobie zadać pytanie jak to załatwić/osiągnąć/zrobić. Jedynymi ograniczeniami jesteśmy my sami. Pięknie tego doświadczać, lekcja dla cierpliwych, wytrwalych i odważnych.
8. Po naglowku troche mi skrzydła opadly – pomyslalam Pani Basia napisze o zdrowiu, dbaniu o figurę itp.
A to są tak wazne słowa – dbanie o samopoczucie, swoje zdanie, swój czas. Narazie nie mam za wiele możliwości czasowych ale gdy wszystko idzie „zgodnym rytmem” to mam system jedynki – jedna rzecz codziennie, jedna dla mnie chocby 5 min. , jedna dla domu. Lekcja towarzysząca przy tym – nie marnuj czasu.
9. Duchowość, refleksja, pobycie sam na sam ze swoimi myślami. Mam wrażenie, ze wszystko się ze sobą łączy. ☺️
10. Do odrobienia, choć myśli kiełkują w tym kierunku.

Moje lekcje, ktore się przydaja lub wracają jak boomerang:
Wszystko po kolei – niesamowicie sie sprawdza nawet przy najwiekszym chaosie w głowie i w domu.
Niektóre myśli muszą dojrzeć – trzeba coś sobie poukładać w glowie, doprecyzować, przemyśleć wszystkie scenariusze, a czasem coś musi „poleżeć swoje” żeby nabralo mocy
Pokora, pokora, pokora – choć na tak wiele rzeczy wydaje się, ze mamy wpływ i że wszystko jest zalezne od nas samych, tak naprawdę to niewiele możemy.
Ulotność – jedna chwila, jeden moment czasem znaczy tak wiele lub tak wiele zmienia

Pani Basiu – jest Pani mądrą Kobietą, cieszę się, ze znajduje Pani czas na przemyślenia i dzieli się nimi.

Reply
Basia Szmydt 27 stycznia, 2022 - 9:30 pm

Och wow! Dziękuję za tak długi komentarz. Z przyjemnością przeczytałam Pani lekcje, podpisuję się pod nimi obiema rękami. Pozdrawiam ciepło ❤️

Reply
Wolna 28 stycznia, 2022 - 7:02 pm

Bardzo pozytywnie nastawił mnie Twój post. Dał mi nadzieję, że może więcej osób zaczyna myśleć tak jak i Ty zaczęłaś. Moje lekcje odrobiłam już dawno. Dbałam o siebie zawsze, nawet jako nastolatka wyróżniałam się wśród moich koleżanek, bo nie piłam alkoholu, nic nie paliłam, zdrowo się odżywiałam, biegałam. Z biegiem lat pogłębiałam swoją wiedzę, przeszłam na wegetarianizm, potem weganizm, a w końcu odnalazłam swoją ścieżkę na – surowy weganizm. Ćwiczę jogę, medytuję, spaceruję. Nie odwiedzam galerii handlowych ( za dużo bodźców). Mam 50 lat i na zjeździe klasowym wyglądałam najmłodziej ze wszystkich koleżanek. Uważam, że sobie zawdzięczam, że nie mam żadnych chorób i jestem w najlepszej formie fizycznej w całym swoim życiu, a nie jak to mówią niektórzy, że mam szczęście lub mam dobre gezy. Moje ciało i buzia nie poddają się grawitacji. Od lat nie oglądam mediów głównego nurtu. Sama decyduję co oglądam, co jem, jak się ruszam, nie pozwalam decydować innym czy będą testowane na mnie jakieś terapie, co na siebie zakładam, również na twarz. Również jak Ty przestałam chodzić do kościoła, a czuję się bardzo bliska Boga, Energii, Matce Naturze ( nazwę każdy może sobie wybrać).

Reply
Basia Szmydt 28 stycznia, 2022 - 10:40 pm

Dziękuję, Super, że doszłaś do takich wniosków <3

Reply
Daniela 4 lipca, 2022 - 11:18 am

Dla mnie rok 2021 to była jedna wielka tragedia. Rozstałam się z facetem po 7 latach, nie mogłam znależć pracy w branzy. Ale bardzo duzo mnie to nauczyło, po pierwsze nie poddawać się a po drugie życie w toksycznej relacji jest po prostu OKROPNE, też zrozumiałam po czasie, że w sumie nie była to juz miłość tylko przywiązanie.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem