fbpx

TO CO? MOŻE JA KAWĘ ZROBIĘ? (+ PRZEPIS NA PYSZNE TIRAMISU)

Autor: Basia Szmydt

Filiżanka dobrej kawy w naszym domu pojawia się w przeróżnych sytuacjach, ale ma jeden wspólny mianownik – zawsze kojarzy się z czymś dobrym i z chwilą przerwy.

To na przykład podanie sobie ręki na zgodę. Kiedy się na siebie fochujemy i jedno z nas w końcu stawia przed tym drugim filiżankę czarnej jak smoła kawy, to znak, że pora odpuścić, że już wystarczy, że te fochy niepotrzebne są i bez sensu.

Kiedy przez cały dzień dzieci biegały, krzyczały, a Ty miałaś wrażenie, że jeszcze chwila i Twoja głowa eksploduje… Przychodzi wreszcie magiczny moment – późne popołudnie. Dzieciaki zajmują się zabawą albo włączają bajkę, Ty siadasz na sofie z kubkiem kawy, który przyjemnie grzeje Twoje dłonie. Opierasz głowę o poduszkę i głośno wypuszczasz powietrze. Przerwa.

Gdy mam tysiąc spraw do załatwienia i każda ważniejsza od poprzedniej… Gdy w związku z tym ogarnia mnie zbyt duży stres, to ta kawa zrobiona wspólnie, i te słowa Tomka, zawsze te same, że to trzeba usiąść i na spokojnie pomyśleć najpierw o tym, co najważniejsze, zawsze pozwalają mi wrócić na właściwe tory.

Gdy moja przyjaciółka obładowana walizkami wysiada na stacji kolejowej w mojej wsi i gdy docieramy wreszcie do mojego domu, to nie muszę jej pytać o to, czy chce kawy. Wiem, jaką pije, wiem, że właśnie w tej chwili jej potrzebuje, wiem, że się musi w tym domu moim w dres przebrać i się „za-checkować” 🙂 Zawsze wtedy powtarza mi, że kawa, którą ktoś dla Ciebie zrobi, smakuje lepiej. Ma rację.

Ten wpis pisałam, gdy przyszedł do nas pierwszy od dawna deszczowy dzień i gdy odrobinę już pachniało nadchodzącą jesienią. I choć dla mnie lato mogłoby trwać w nieskończoność, to magia jesiennych popołudni z kubkiem kawy, na tym parapecie to również kusząca i przyjemna wizja.

Przyjemne i bardzo smaczne jest też tiramisu – deser, za który dałabym się pokroić i wobec którego jestem tylko słabym człowiekiem z równie słabą silną wolą. Jest idealne, w sam raz na przerwę z czarną jak smoła kawą.

To tiramisu robię w małych, szczelnie zamykanych słoiczkach, tak, by nie przechodziły zapachem lodówki i by były w sam raz na jeden raz. Zwłaszcza na takie deszczowe dni jak ten dziś. Przechowuję je w lodówce do dwóch dni, choć zazwyczaj i tak znikają wszystkie naraz.
Bo wiesz, że robienie ich w małych słoiczkach… to taka próba oszukania samej siebie 🙂


PRZEPIS NA PYSZNE TIRAMISU (6 słoiczków)

opakowanie biszkoptów (tzw. kocie języczki, ok. 200 g)
opakowanie serka mascarpone
200 g śmietanki 30%
2 jajka zerówki
szczypta soli
70 g cukru pudru
kakao
dwa espresso
1,5 szklanki wrzątku

Jajka zerówki myję dokładnie pod bieżącą wodą. Oddzielam białka od żółtek.
Białka ubijam na sztywną pianę ze szczyptą soli.
Żółtka ucieram z cukrem pudrem i dodaję do nich serek mascarpone.
Śmietankę ubijam na sztywno ze szczyptą soli i dodaję do serka z żółtkami.
Na koniec ubite białka łączę delikatnie z masą.
Zaparzam kawę. Ja robię przedłużoną czarną kawę, czyli podwójne espresso z podwójną ilością wody.
Biszkopty maczam w wystudzonej kawie (tak, by dobrze nasiąkły) i układam je na dnie słoiczka. Mają utworzyć 2-3-centymetrową warstwę. Na biszkopty wykładam wcześniej przygotowaną masę. Na nią kolejną warstwę namoczonych w kawie biszkoptów i ponownie masę. Słoiczki zamykam szczelnie i wkładam do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem posypuję przez sitko surowym kakao.

Do tego dobra książka i filiżanka kawy, i robi nam się z tego sceneria jak z Wenecji.


Te zdjęcia wklejam tu tylko jako wspomnienie pięknej podróży, bo tak naprawdę teraz przyszło mi jeść to tiramisu i pić tę pyszną kawę w miejscu równie pięknym. Ma dla mnie szczególne znaczenie, bo po pierwsze jest w naszym domu, a po drugie mówię o siedzisku, które mój mąż zrobił całkiem sam, i tym samym spełnił moje marzenie o tym, by móc siedzieć na parapecie przy wielkim oknie (pamiętasz te amerykańskie seriale z lat 90.?). Jestem z niego mega dumna! Tu się naprawdę dobrze pije popołudniową kawę 🙂


A skoro mowa o kawie. Kiedyś była dla mnie zupełnie bez znaczenia. Zalewałam kilka łyżeczek rozpuszczalnej „neski”, pół na pół z mlekiem i dwiema łyżeczkami cukru i byłam zadowolona. Te czasy to oczywiście stare dzieje. Tuż po nich nastąpił okres picia klasycznej latte, ale już z ekspresu, który był z nami przez 9 lat, i wykończył się staruszek. Jego miejsce zajął ekspres De’Longhi ElettaCappuccino Top, a wraz z nim przygotowywanie kawy stało się jeszcze prostsze. Dzisiaj oboje z Tomkiem gustujemy w czarnej, mocnej kawie, ale pojawienie się w naszym domu Eletty sprawiło, że znowu od czasu do czasu wracam do kaw mlecznych. Na rynku mamy dziś również mleka roślinne, przeznaczone dla baristów, które doskonale się pienią, i z których i ja korzystam, bo nie lubię pić mleka krowiego.
Eletta jest piękna i doskonale pasuje do wystroju naszej kuchni, co cieszy mnie szczególnie 🙂


Wspólnie z ekipą De’Longhi przygotowaliśmy z Tomkiem film, w którym opowiadamy, co dla nas było ważne przy wyborze ekspresu, co ma nasz nowy ekspres, a czego nie miał stary, i jakie kawy lubimy pić my, a jakie nasi goście, i jak to wszystko razem pogodzić.

Mam nadzieję, że przybliżyliśmy Ci odrobinę ten temat, więc jeśli stoisz przed trudnym wyborem ekspresu do kawy, to nasz film pomoże Ci podjąć decyzję 🙂

A teraz wróćmy do tej przyjemnej chwili z tiramisu, cappuccino i książką.

Spodobają Ci się także:

16 komentarzy

Szyciownik 30 sierpnia, 2019 - 7:56 pm

Cześć,
Mamy od 5 lat ekspres Phillipsa x small i super działa, ale myślimy nad zakupem większego, więc chętnie zobaczę Wasz film 🙂
Pozdrawiam
Kasia

Reply
ju ju 31 sierpnia, 2019 - 11:19 am

Hej:-) a jakiego mleka roslinnego uzywasz? nie moge trafic na dobre do kawy:-(

Reply
puch ze słów 31 sierpnia, 2019 - 12:14 pm

Hej. Lubię kawę pół na pół z mlekiem i najlepiej jak sama sobie zrobię. Nie lubię tiramisu… Dobrego weekendu życzę 🙂

Reply
Paulina 31 sierpnia, 2019 - 2:34 pm

Wieki nie jadłam tiramisu! I chyba na jednym słoiczku bym nie poprzestała, zwłaszcza w taki deszczowy dzień 😉 ale Wy tam macie pięknie!

Reply
Wiola 1 września, 2019 - 11:40 am

Kawa i tiramisu to duet idealny! uwielbiam 🙂

Reply
Marta 1 września, 2019 - 3:06 pm

Nie stoję przed wyborem ekspresu, ale dzięki filmikowi, obraz Basi, ktora czytam od lat uzupełnil mi się o Twój sympatyczny głos:) Taka bardziej realna się zrobiłaś:) Fajni jestescie!

Reply
Alicja 1 września, 2019 - 7:50 pm

Jacy naturalni i fajni jesteście! 🙂 Lubię Was jeszcze bardziej.

Reply
cafesilesia.pl 2 września, 2019 - 9:04 am

Znakomity przepis. Pozwolimy sobie tylko poradzić, że jeśli ktoś dysponuje kolbowym ekspresem do kawy, to do tiramisu szczerze polecamy espresso z takiego ekspresu. A jeśli ktoś nie posiada takiego w domu, to kawa z kawiarki również będzie dobrym pomysłem. Pozdrawiamy

Reply
Ania 2 września, 2019 - 10:03 am

Lubię jak wstawiasz tu przepisy, wiesz dlaczego? Bo one ZAWSZE się udają i nie są przekombinowane! Nie muszę szukać jakichś ciastek, które są w jednym sklepie w mieście, na porcję zawsze zużywa się czegoś całe opakowania a i smaki są takie domowe 😉 Dziękuję!

Reply
Karolina 2 września, 2019 - 3:37 pm

Siedzisko idealne. Kolejne zdjęcie z waszego domu, które mogę przekopiować do folderu „wymarzone w domu” 🙂
Tiramisu nie jadłam wieki! Takie w słoiczkach to super pomysł 🙂

Reply
Ola 3 września, 2019 - 4:32 am

Basiu, ty przed kamera to chyba jak ryba w wodzie sie czujesz. Rewelacyjny ten film i ty w nim taka naturalna, pozdrawiam i zapraszam juz chyba tylko na herbate, bo na kawe nie odwaze sie 🙂

Reply
Ela - themomentsbyela.pl 4 września, 2019 - 9:20 am

Książkę „Pierwsza kawa o poranku” przeczytałam już jakiś czas temu i bardzo mi się podobała.
Film idealnie pokazuje jakimi fajnymi jesteście ludźmi. Bije od was taka naturalna pogoda ducha.

Reply
Ola 5 września, 2019 - 5:26 pm

Siedzisko na oknie to mi sie marzy od zawsze i wciaz nie przestaje! W ogole jestem #teamkawa i #teamciastko (KAZDE) wiec teraz slinka mi pociekla! Ja to lubie takie tiramisu w szklanej misce, zeby mozna bylo zasiasc w kolko, kazdy ze swoja lyzka i tak wspolnie wyjadac, plotkowac i cieszyc sie soba! Milego Basia!

Reply
Asia 11 września, 2019 - 11:46 am

O takim siedzisku przy oknie marzę od dziecka (zawsze uwielbiałam siedzieć na parapecie i czytac) i mam nadzieję że jak już stanie ten nasz wymarzony dom to takie siedzisko tam będzie. A ekspres do kawy był naszym pierwszym wspólnym zakupem po ślubie więc jest z nami od 10 lat i codziennie łączy nas przy wspólnej kawie o poranku. Pozdrawiam goraco

Reply
Magda 12 września, 2019 - 11:54 am

Tak ekspres na pewno by mi się przydał, nawet design ładny. 🙂

Reply
LIlla 28 kwietnia, 2020 - 10:10 pm

Dzięki za fajny artykuł! Ja też niedawno kupiłam ekspres z firmy Delonghi i nie wpadłam na pomysł, że z jego udziałem mogę przygotować pyszne tiramisu! Jest to moje ulubione ciacho, które pewnie będzie często gościć teraz na moim stole.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem