fbpx

TOKSYCZNI LUDZIE – JAK POZBYŁAM SIĘ ICH ZE SWOJEGO ŻYCIA?

Autor: Basia Szmydt

„Toksyczny człowiek” – jak często zdarza Ci się słyszeć to pojęcie? „Toksyczny człowiek” czyli jaki? Czy za bardzo się czepiamy? Czy jesteśmy zbyt drobiazgowi? Czy to nowa moda? Czy może rzeczywiście mamy szczęście żyć w czasach, w których dostęp do wiedzy, do książek, do terapii daje nam możliwość bycia bardziej świadomym, a tym samym stwierdzić, że toksyczne osoby są obecne również w naszym życiu.
I że nie mamy na ich towarzystwo najmniejszej ochoty?

Miałam ostatnio w życiu kilka nieprzyjemnych sytuacji. Takich, w których musiałam skonfrontować się z drugim człowiekiem. Człowiekiem, którego bez problemu, na zimno, po upływie czasu mogę określić właśnie mianem toksycznego.
Ostatnia taka sytuacja miała miejsce kilka tygodni temu, a moja reakcja na nią pokazała mi jak dużą pracę wykonałam nad sobą przez ostatnie 2-3 lata i jak bardzo ta reakcja różni się od tej sprzed lat.  Dziś w moim życiu nie ma miejsca na toksyczne zachowania ludzi. Niektóre z tych osób usunęłam ze swojego życia, inne są w nim ciągle, ale nie pozwalam im już wejść sobie na głowę. Nauczyłam się stawiać granice.

Dzisiejszy post niech będzie dla Ciebie inspiracją.

Chciałabym Ci pokazać, że jesteś ważna, że masz prawo żyć według swojego scenariusza i nie masz najmniejszego obowiązku, by spełniać oczekiwania innych ludzi i co najważniejsze: nie możesz i nie powinnaś pozwalać, by ktoś sprawiał, że czujesz się mało wartościowa i niewystarczająco dobra.
Czas skończyć z tym raz na zawsze.
Zaczynamy noworoczne porządki. Zacznijmy od relacji, bo gwarantuję Ci, że to najtrudniejsza działka.

KIM WEDŁUG MNIE JEST TOKSYCZNA OSOBA?

No cóż. Taka osoba może mieć naprawdę wiele obliczy. Ja na potrzeby tego wpisu, bazując na własnych doświadczeniach stworzyłam i nazwałam kilka typów:

– PAN PUNKTUJĄCY – to ktoś, kto wiecznie Cię punktuje. Znajomy, znajoma, której się na przykład zbierało przez cały rok i po tym czasie, ni z gruszki, ni z pietruszki wysyła Ci smsa o długości encyklopedii lub dzwoni i tonem rodzica wytyka Ci wszelkie Twoje niedociągnięcia. Że jesteś ciągle zajęta, że nie masz dla niej czasu, że 12.01 powiedziałaś to i to, że nie pamiętałaś o imieninach jej babci, że pojechałaś z Marysią na wakacje, kiedy powinnaś była pojechać z Mariolką, że on/ ona się przez Ciebie w 1997 źle czuł, że co Ty wiesz o życiu, że ludzie to mają problemy, a Ty epatujesz swoją zajebistością, że za dużo gadasz o dzieciach, że się spóźniasz i tak dalej, i tak dalej. Generalnie wysłana roczna ocena pracownika (tak to odbieram) jest słaba, słabiutka.

PAN NARCYZ – to ktoś, kto nawet nie udaje, że Cię słucha albo czeka kiedy weźmiesz wdech pomiędzy jednym zdaniem, a drugim, by móc w końcu zacząć monolog o sobie. To ktoś, kto nie jest zainteresowany Tobą, ani tym co się u Ciebie dzieje, ale traktuje Cię jako darmowego terapeutę, powiernika, konfesjonał tudzież śmietnik swoich spraw.

PAN WYSYSACZ ENERGII – to ktoś, kim od pierwszej chwili spotkania masz potrzebę się zaopiekować, bo tak mu w życiu źle. To ktoś, przy kim nie możesz cieszyć się ze swoich sukcesów, przygód, bo jeśli tak zrobisz zobaczysz jego reakcję – smutną minę, głęboki wdech i wydech i komentarz, że Tobie to dobrze, że nie każdy ma tak fajne życie, że on musi pracować w kopalni, ma słabego męża / żonę, mieszka w beznadziejnym miejscu, ale nie gadajmy o nim, lepiej powiedz co u Ciebie. Tu znowu wdech i wydech.

PAN MANIPULANT – to ktoś, kto jest w stanie tak poprowadzić rozmowę z Tobą, że na koniec zawsze czujesz się winna. To ktoś, kto zapyta Cię jak Ci minęło popołudnie. Gdy odpowiesz, że spędziłaś je z Moniką na rowerze na bank powie, że szkoda, że o nim nie pomyślałaś, przecież on też uwielbia rower, ale ok widocznie on nie jest Moniką, trudno. To ktoś taki, kto nie ma najmniejszego problemu, by powiedzieć Ci, że ok, możesz nie przyjeżdżać na święta, ale lepiej żebyś miała świadomość, że to mogą być ostatnie święta babci Janiny.

No dobrze i co Ty na to? Jak się czujesz w towarzystwie takich ludzi? Jeśli potrafisz ich ignorować i kolokwialnie rzecz ujmując masz ich głęboko w poważaniu – brawo, gratulacje! Ja, by móc się takich ludzi pozbyć lub po prostu ich ustawić, by wyznaczyć swoje nieprzekraczalne granice potrzebowałam paru lat. Pomogła mi w tym bardzo terapia i bardziej świadome dzięki niej życie.

Kiedyś, gdy spotykałam na swojej drodze toksyczną osobę, która mnie punktowała, traktowała jak konfesjonał, wzbudzała we mnie poczucie winy lub po prostu sprawiała, że czułam się wiecznie niewystarczająco dobra z reguły przepraszałam i nieustannie się tłumaczyłam. Wciąż zastanawiałam się czemu ta osoba tak myśli, czemu mnie nie lubi i jak mogę sprawić, żeby między nami było dobrze.  Gdy ktoś taki miał mnie odwiedzić pucowałam mieszkanie na wypadek, gdyby miał zapytać czy nie myślałam, żeby zatrudnić panią do sprzątania, bo ona to by tak nie mogła w takim bałaganie. Chciałam non stop analizować, rozmawiać, przepraszać i sprawić, żeby było między nami fajnie. Już teraz rozumiesz?

Dziś już wiem, że nie każdy musi mnie lubić, że mój czas jest ważny, że ludzie przychodzą i odchodzą, że mam prawo powiedzieć „nie” i mam prawo mieć swoje granice. Dojście do tego momentu było dla mnie niezwykle trudne
i emocjonujące, ale wiem, że jest to do zrobienia. Chciałabym opowiedzieć Ci jak tego dokonałam.

KONFRONTACJA

W Twoim towarzystwie pojawia się toksyczna osoba. Możesz jej unikać, co jest metodą łatwą, ale mało skuteczną lub się z nią skonfrontować, co jest metodą trudną, ale długotrwałą i skuteczną. Trzeba wziąć głęboki wdech, a potem powiedzieć prosto i dobitnie, że to w jaki sposób ta osoba do Ciebie, o Tobie i o czym mówi Tobie nie odpowiada.  Moje konfrontacje były różne. Jedne mniej, drugie bardziej wybuchowe. Te sprzed lat kosztowały mnie morze wylanych łez, trzęsących się rąk, bo na przykład traciłam przyjaciela, toksycznego, ale jednak człowieka, z którym spędziłam kilka, kilkanaście lat. Im dalej w las tym było mi łatwiej. Dziś, kiedy czuję, że ktoś przekracza moje granice mówię o tym.
Z empatią i szacunkiem, ale jednak mówię. Wybaczam, współczuję, ale trzymam się swoich granic. Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok. Później taka osoba może nie odpuścić i „szczekać” dalej albo wręcz przeciwnie – odczepić się od Ciebie i szukać dalej ofiary. Wszystko zależy od Ciebie na co i na ile jej pozwolisz, dlatego….

NIE DAJ SIĘ SPROWOKOWAĆ

Nie daję się wciągać w dyskusje, ucinam rozmowę krótko i dobitnie, ignoruję kolejne wiadomości. Taka droga okazuje się być dla mnie najlepsza. Nie daję się wciągnąć w tę gierkę, bo toksyczna osoba zawsze będzie wymuszała moją uwagę, stawiała siebie na pierwszym miejscu i wzbudzała we mnie poczucie winy. Ona nie robi miejsca na normalny dialog. Zamiast nich gustuje w słownych przepychankach i nie przestanie, dopóki nie przyznasz, że ma rację. Nie daj się sprowokować.  Krótko i zwięźle poinformuj o swoich granicach i utnij temat. Bez dyskusji. Napisz koleżance, która zarzuca Ci, że o niej nie pomyślałaś jadąc na wakacje z tą drugą, że sobie nie życzysz tak prowadzonej rozmowy, że nie masz potrzeby tłumaczenia się z tego jak i z kim spędzasz wakacje, i że nie masz w sobie miejsca na tego typu sytuacje. Taka osoba na pewno będzie chciała dyskutować w nieskończoność, chętnie obrzuci Cię błotem. Nie daj się wyprowadzić z równowagi.
To są czasem naprawdę trudne sytuacje, bo po drugiej stronie masz osobę, którą do tej pory uważałaś za bliską. To, że ktoś jest Ci bliski, nie oznacza, że nie ma na Ciebie destrukcyjnego wpływu. Czasem lepiej się rozstać. Jak to mawia moja znajoma – z przyjaciółmi też się czasem zrywa. Tak samo jak z chłopakiem.
To naprawdę nie oznacza, że jesteś egoistką, że jesteś samolubna. Czasami w życiu, świadomym życiu przychodzi taki moment, kiedy dostrzegamy, że nie chcemy już niektórych ludzi i ich wpływu na nas. To naturalne, a dostrzeżenie tego to już połowa sukcesu.

NIE OBWINIAJ SIĘ

Toksyczni ludzie zrzucają swoje frustracje i niepowodzenia na innych. Wciąż szukają atencji, tworzą niepotrzebne konflikty i stresujące sytuacje. Każdą rozmowę pokierują tak, by być w centrum uwagi jako ofiara. Czasami takie osoby naprawdę mają w życiu słaby moment i mnóstwo problemów i zaczynają gadać jak w „szajbie”. To tak jak z tą reklamą, w której pada hasło „nie jesteś sobą, zjedz snikersa”. Wykaż się zrozumieniem, empatią, powiedz sobie, że ten ktoś ma słabszy moment w życiu i dlatego zachowuje się jak ostatni czub. Nie hejtuj, ale jednocześnie nie pozwalaj sobie wejść na głowę. To nie jest Twoja wina, że ktoś zalicza w życiu kolejne niepowodzenia. Nie jesteś workiem treningowym. Nie musisz pozwalać, by ktoś mógł mówić do Ciebie wszystko, na co tylko ma ochotę, bo ma słabszy dzień. Miałam takiego znajomego, który po poślubieniu swojej żony stał się zupełnie innym gościem. Stał się Panem Punktującym. Było mi bardzo trudno zrezygnować z tej relacji, przepłakałam kilka dni, ale powiedziałam sobie: ok, masz teraz szajbę, poślubiłeś czarownicę, która zrobiła Ci z głowy siano. Gdybyś postanowił znowu powrócić do swojej dawnej formy to ja się z Tobą chętnie wódki napiję, tymczasem żegnam.
Drugą formułkę, którą stosuję, na przykład po jakiejś smsowej kłótni, w której ktoś mi zarzuca, że jestem najgorszym człowiekiem świata jest „Dziękuję Ci za wszystkie wspólne lata, za wspólne przygody i fajne dni – to był super czas. Niestety nie mam już w sobie miejsca na Twoją krytykę mojej osoby dlatego musimy się rozdzielić i pójść w swoją stronę. Nie chcę się już z Tobą spotykać, ani kontaktować”. Nie koleguję się z toksycznymi ludźmi. Nie ściemniam, że ich lubię, kiedy tak nie jest. To bez sensu.
Nie przeklinam, nie schodzę do tego samego poziomu, co toksyczna osoba, jestem szczera, konkretna i pilnuję swoich granic. Mam do tego prawo. Ty również. W starciu z toksyczną osobą najważniejsze to umiejętnie zarządzać emocjami.

MUSISZ SIEBIE POLUBIĆ

Ludzie z niską samooceną nie dostrzegają toksycznych w swoim towarzystwie. Zawsze szukają winy w sobie. Dlatego pierwszym krokiem jest polubienie siebie i powiedzenie sobie, że jest się ważnym. Potem ustalenie swoich granic. Masz prawo stwierdzić, że nie zgadzasz się, by teściowa codziennie przynosiła mężowi pomidorową w termosie. Masz prawo nie zgadzać się, by koleżanka w nieskończoność opowiadała Ci o swoich romansach. Masz prawo nie mieć już w sobie miejsca na ciągłe kłótnie z przyjacielem. Jeśli masz problem z akceptacją siebie rekomenduję pójście na terapię. Pisałam o tym w tym wpisie –> POROZMAWIAJMY O TERAPII.
Terapeuta pomoże Ci się rozprawić z ciągłym chodzeniem na paluszkach wokół wszystkich, z nieustannym tłumaczeniem się i poczuciem, że jesteś niewystarczająco dobra. Masz wreszcie prawo się porządnie wkurzyć i powiedzieć „Dosyć tego! Od teraz będzie tak jak ja chcę!”. Praca nad poczuciem własnej wartości i zauważenie, które zachowania niektórych ludzi Ci nie pasują to początek porządków w relacjach.

OTOCZ SIĘ NAJBLIŻSZYMI

To nie jest tak, że jeden toksyczny człowiek może wystawić Ci jedyną słuszną opinię. Pamiętaj, że masz w okół siebie swoich najbliższych: rodzinę, przyjaciół, dzieci. Nawet jeśli jest ich garstka – skup się właśnie na nich. Oni akceptują Cię niezależnie od tego czy przeklinasz czy nie, czy masz muchy w nosie czy też nie. Lubią Cię, lubią Twoje towarzystwo
i wspólny z Tobą czas. W ich odbiciu możesz się przyjrzeć. Olej tych, których nie stać na normalną rozmowę i zostaw czas dla tych naprawdę ważnych. Oni nie sprawią, że poczujesz się niewystarczająco dobra. W tej kwestii liczy się jakość, a nie ilość.

No dobrze czas chyba na jakieś podsumowanie. Puenta jest taka, że szkoda mi czasu na ludzi, którzy mnie w jakiś sposób nie lubią, których uwieram jak metka w bluzce, a oni dają temu wyraz przy każdej możliwej okazji. Uważam, że niepotrzebnie się wówczas męczymy. Uwielbiam otaczać się ludźmi, przy których czuję się swobodnie, przy których nie muszę nieustannie zastanawiać się czy spełniam ich oczekiwania, czy są zadowoleni, czy może jednak zrobiłam znowu coś nie tak. Ja się już nie zastanawiam. Nie muszę. Ludzie, którzy są mi bliscy na co dzień, kiedy coś jest nie tak mówią mi o tym na bieżąco. Tak byśmy mogli wspólnie to naprawić. Bo wtedy chce się naprawiać! Kiedy możemy normalnie porozmawiać, kiedy każda ze stron jest ciekawa drugiej osoby, jej historii, kiedy jest wzajemne zrozumienie i szacunek do decyzji drugiego człowieka, nawet jeśli tą decyzją jest wyjazd na wakacje z Marysią, a nie Zosią.

Masz prawo zrezygnować z relacji z toksyczną osobą pamiętaj o tym.
I choć to bywa bolesne to uwierz mi, że poczujesz ulgę.
Życzę Ci powodzenia <3

Spodobają Ci się także:

49 komentarzy

ANNA 22 stycznia, 2019 - 5:23 pm

dziękuję za ten tekst <3

Reply
Pimpinella 3 lutego, 2019 - 12:53 pm

Czasem może się jednak okazać ze to właśnie my jesteśmy toksyczny. I to nie tylko dla innych . Dla siebie. Co wtedy ??

Reply
Olga 22 stycznia, 2019 - 7:16 pm

Wielu toksycznych w swoim życiu przerobiłam, wiele z tych relacji znikło samoistnie. Odkąd urodziłam trzecie dziecko, liczba znajomych i koleżanek skurczyła się do minimum, zostały 3 najbliższe mi osoby. Często to ja pierwsza zabiegałam o kontakty, chciałam dbać o relacje ale nie było chęci z drugiej strony… A toksyczne papui gadające tylko o sobie wolę trzymać od siebie z daleka. Trzeba umieć dać innym odejść, mi pogodzenie się z tym zajęło sporo czasu…Teraz liczy się jakość relacji A nie ich ilość. Przyszło mi to dopiero z czasem i wiekiem…

Reply
Joanna 22 stycznia, 2019 - 7:56 pm

Najtrudniej, kiedy to bliska osoba okazuje się być toksyczna. Czasem latami trudno się zorientować…. I cholernie wysoką cenę się płaci i za bycie w takim zwiazku , i za wyjscie z niego… Nie życzę nikomu. Dobrą strona jest fakt, ze człowiek, który uwolni sie z toksycznego związku jest zaszczepiony na wszelkie manipulacje na wieki wieków.

Reply
Marlena 28 stycznia, 2019 - 8:06 am

Nie jesteś w tym sama Kochana.

Reply
Magda 22 stycznia, 2019 - 8:21 pm

Myślę że pewność siebie to jedno ale chyba też – mimo wszystko – trzeba czasu żeby dojrzeć do pewnych wniosków, zobaczyć w innym świetle to co dotychczas stanowiło codzienność, złapać dystans i wybrać jakość zamiast ilości. Mi to przyszło z wiekiem. Niestety.. . Ale, jak to mówią, lepiej późno niż wcale 😉

Reply
Wiola 22 stycznia, 2019 - 8:26 pm

Bardzo ważny tekst…

Reply
Kasia 22 stycznia, 2019 - 10:46 pm

Moja mama jest toksyczna. I to taki jeszcze jeden typ człowieka – pani męczennica. Robi za dużo i nie to, o co się poprosi, a potem wielkie pretensje, że zmęczona i niedoceniona. Beznadziejna babcia do tego. Smutno mi. Boli jak cholera, ale niestety 2-3 dni, to jest max, żeby jakoś znieść jej wizytę i się nie pokłócić.
Za to gadatliwe koleżanki mi nie przeszkadzają:). Lubię słuchać i umiem słuchać. Byle tylko nie „pier*****” głupot;)

Reply
Alex 22 stycznia, 2019 - 11:27 pm

A co jeśli cena za to będzie zostanie calkiem samemu?

Reply
Mama Ania 23 stycznia, 2019 - 8:29 am

Minimalizm – ten motyw nakierował mnie kiedyś na ten blog.
Minimalizm – nie odnosi się tylko to rzeczy. To również ograniczenie relacji, bycie offline, skupienie uwagi i czasu na tych, którzy są nam najbliżsi.

Reply
Mina 23 stycznia, 2019 - 9:01 am

Basiu najgorzej jest jak toksyczne osoby są wśród rodziny. Ja tkwie w takim bagnie, które utrudnia mi życie. Toksyczny teściowa i ojciec, nie wiem jak się uwolnić od tych relacji, bo rozmowa nic nie daje

Reply
Monika Kudryk 23 stycznia, 2019 - 5:32 pm

Dokładnie, toksyczna osoba w rodzinie to trudna sprawa, ja przerabiam to u siebie, dotyczy to mojej siostry… Ale to trzeba przeżyć, żeby cokolwiek potem powiedzieć czy napisać.

Reply
Nina 23 stycznia, 2019 - 9:10 am

A jeżeli najbliżsi są toksyczni? Mąż, który obwinia o wszystko, rodzic, który kochając krytykuje i zajmuje swoimi problemami? Ciotka, która wspiera szczerze, ale to wsparcie polega na dramatyzowaniu problemu, o którym jej mówisz? Koleżanka zwana przyjaciółką zajmuje swoimi problemami a spotkanie wygląda tak, że mówimy jednocześnie ale jedna drugiej nie słysz.
Doszłam do punktu, w którym mam smutną świadomość, że nie ma absolutnie żadnej osoby, na której można się wesprzeć. Jest się samotnym w rodzinie, samotnym wśród znajomych, którzy non stop wpraszają się i przesiadują w moim domu. A tak naprawdę wśród tych wszystkich osób nie ma nikogo. Jestem w momencie życia, w którym gdy nikt nie zawraca mi głowy czuję się najlepiej. Ludzie chcą u mnie przesiadywać, wciąż zapraszają, ale są to puste nic nie znaczące relacje. Z mężem problemów nie poruszam, bo wszystkie są przecież z mojej winy. Najbliższe osoby starsze z rodziny, gdy tylko dowiedzą się o problemie „kontemplują” go i przypominają o nim latami i dramatyzują, zamiast wesprzeć. Koszmar. To, że nie zwariowałam to cud. Szkoda, że nie da się od nich wszystkich uciec

Reply
Ann 23 stycznia, 2019 - 10:58 am

A co jeśli taką osobą jest mąż?

Reply
m 24 stycznia, 2019 - 9:37 am

No właśnie. Też szukam odpowiedzi i rozwiązania.

Reply
Anna 24 stycznia, 2019 - 9:14 pm

Coraz częściej myślę i mówię o tym, że chciałabym to zakończyć, rozwieść się… mam dość tego wiecznego narzekania i punktowania, o którym pisała Basia – za chude nogi, nie taka grzywka, za głupia, przykłady możnaby mnożyć. Przy nim nigdy nie czuję się wystarczająco dobra i wartościowa. Nawet gdy mówię o swoich uczuciach i planach aby coś w końcu zmienić w naszym smutnym życiu, zawsze zmienia perspektywę tak, że to ja czuję się winna, bo za dużo chcę…
Myślę o terapii, bo wiem, że sama z tego nie wyjdę.

Reply
m 31 marca, 2019 - 8:32 pm

Boli. Znam to.

Reply
Monika 23 stycznia, 2019 - 11:44 am

Bardzo ważny temat.
Mądre i spokojne podejście do sprawy.
Przeczytałam dwa razy. Zmotywowałaś mnie do przemyśleń i podjęcia działania w swojej sprawie, dla dobra mnie samej. Czas dorosnąć, nazywać rzeczy po imieniu i określać swoje granice.
Jedna konfrontacja przede mną.

Reply
puch ze słów 23 stycznia, 2019 - 1:00 pm

dzień dobry 🙂 cenię jakość A nie ilość… to tyczy się też otoczenia, ludzi w sumie wszystkiego. czasami bliskie nam osoby trudne ( toksyczne) są nam dane po coś by nas czegoś może nauczyć… gdyby wszystkie osoby które znamy były jak anioły to czy nie nazywało by się to niebo? A to jest ziemia. o ile można pomachac na pożegnanie ludziom których nie ogarniamy uczuciowo o tyle bliscy trudni, to inna bajka inna droga i inny kaliber inne wyzwanie i podejście. pozdrawiam asia

Reply
Joanna 23 stycznia, 2019 - 2:00 pm

Jestem na etapie „oczyszczania się” z toksycznych relacji, gdzie uważam, że nieustannie bywały przekraczane granice mojego jestestwa, ba! mojej godności. Dwie znajomości już zakończyłam. Została mi bardzo mała garstka „bliższych” ludzi. Jednak zadaję sobie to samo pytanie co Alex – a co, jeśli zostanie się zupełnie samemu?

Reply
Megi 23 stycznia, 2019 - 9:00 pm

Bardzo Ci dziękuję za ten tekst. Właśnie teraz był mi potrzebny.

Reply
Iza 24 stycznia, 2019 - 10:08 am

Jestem / byłam trochę jak ty – jak ktoś był dla mnie niemiły, toksyczny, problemu szukałam u siebie. Jest to przykre, ale tak chyba mają osobą z dużą dozą empatii – czasami odbija się ona czkawką. Do dziś pamiętam 2 przyjaciółki, z czego 1 z nich robiła między mną a sobą konkurencję która z nas jest bliższa 3 dziewczynie. Brzmi dziwiacznie, niestety tak właśnie było i świadomie zrezygnowałam z obu znajomości. Efektem tych doświadczeń jest to, że stałam się bardziej nieufna wobec ludzi, skupiam się na pielęgnowaniu zaledwie kilku znajomości i relacji z najbliższymi, ale ostatecznie tak mi jest lepiej, lżej.

Reply
Tula 25 stycznia, 2019 - 11:40 am

Basiu, bardzo, bardzo ciekawy tekst. Ja sama zerwałam relację z toksyczną koleżanką. Było mi bardzo trudno, ponieważ od czasu gdy podjęłam decyzję o „rozstaniu” ona odzywała się jeszcze przez kilka miesięcy, ale ja nie odpowiadałam. Mówiła mi straszne rzeczy o mnie, o naszej znajomości, o tym co inni ludzie mówią na mój temat i z czym ona się zgadza. Po kilku miesiącach przestała się odzywać, ale wiem że wielu osobom naopowiadała o mnie różnych nieprzyjemnych rzeczy. Nadal boję się, że się do mnie odezwie, że przypomni sobie o mnie, ale jestem już trochę spokojniejsza. No i niestety – trochę nadal za nią tęsknię, bo jednak czasem było dobrze. To chyba jest w tym wszystkim najdziwniejsze. Pozdrawiam!

Reply
nae 25 stycznia, 2019 - 8:10 pm

Mam taką teściową. Samotna matka jedynaka wychowanego pod dyktando jego babki. Zresztą babka nie lepsza. One dwie, on w ich centrum wszechświata i ja – chyba wiadomo, kto do układanki nie pasuje? Słyszałam od nich mnóstwo słów, które nie były chamskie wprost, ale pod przykrywką „wypsnęło mi się”, „nie o to chodziło”, „ona jest przewrażliwiona” wbijały mi szpilę od lat. Nawet mało bystry człowiek zauważy, gdy sprawia komuś przykrość, ale one nie zauważyły, mąż z nimi rozmawiał, tłumaczył, ale one nie widzą swojego niewłaściwego zachowania, ba, one się uważają za najświętsze i najpobożniejsze w całej wsi. Długo mąż mnie przed nimi „bronił”: spotkania rzadkie, krótkie, stawanie po mojej stronie, ale to na nic. Teraz ja się bronię przed spotkaniami, w zasadzie widujemy się od święta, a i to zawsze potem emocjonalnie odchorowuję. Jedno, co się zmieniło i nie umiem już tego odkręcić, to fakt, że zrozumiałam: one nie muszą lubić mnie, a ja nie muszę lubić ich. Ulżyło. Do dopracowania mam nauczenie się obronić się sama, nie chcę mieć męża – adwokata podczas świątecznych spotkań z nimi. Ideałem by była sytuacja, kiedy one miarkują się w tym, co mówią, bo ja się obronię sama. Dotąd siedziałam cicho jak ostatnia sierotka. Już wystarczy. Byłam u terapeuty w tej sprawie, może to dla kogoś błahostka, dla mnie emocjonalna karuzela po każdym spotkaniu była nie do zniesienia. Terapeuta zalecił mi właśnie szukać siły i granic w sobie, nie w mężu, a poza tym spojrzeć na nie jak na osoby niedojrzałe, to one z tego powodu mnie nie akceptują, a im bardziej o to zabiegam, to pokazuję swoją słabość. Ciekawostką jest fakt, że żadnej sympatii mojego męża nie akceptowały, ba, nie akceptowały nawet jego ojca. Chciałabym dojść do stanu, kiedy wyjście do nich nie wiąże się dla mnie z żadnymi emocjami, bo mąż kontaktów z najbliższą rodziną nie zerwie, a ja je mocno poluzowałam, ale jednak te święta już też niech nie będą takie okropne.

Reply
Asia 29 stycznia, 2019 - 4:09 pm

Super tekst chyba najmądrzejszy jaki kiedykolwiek w tym temacie czytałam .Najbliższą toksyczną mi osobą jest siostra mojego męża…Od lat wmawia mi kompleksy niczym szemrzący strumyczek a jak przetnie to wykręca kota ogonem,nauczyłam się już z tym żyć ,ograniczam kontakty do minimum…temat rzeka jednak warto wiedzieć ze taki osoby są wśród nas bo ja zawsze sobie wmawiałam ze to ja przesadzam może ,może jestem przewrażliwiona itd…Jak najdalej od takich ludzi i trzeba być tego świadomym ze to oni są biedni…Najbardziej mnie śmieszy ze wszystkie jej historie są naszpikowane negatywnymi emocjami ,gdzie pójdzie ,z kim się spotka tam zaraz wchodzi z kimś w konflikt !Teraz mnie to śmieszy ale potrzebowałam czasu by to wszystko zrozumieć …

Reply
Wolna 30 stycznia, 2019 - 8:17 am

Ja właśnie rozstałam się z toksycznym mężem. Dla mnie definicja toksycznego męża brzmi tak: „nie mogę żyć pod jednym dachem z człowiekiem, który nie jest moim przyjacielem”. To są słowa Ewy Minge z jakiegoś wywiadu. Przez lata uciekałam z domu kiedy tylko mąż miał wrócić z pracy, do koleżanek, do rodziny, na spacer, na zakupy, byle tylko nie przebywać z nim pod jednym dachem. Gdy już spędzaliśmy czas razem zawsze znajdywałam sobie jakieś rzeczy do zrobienia.. sprzątanie, układanie ubrań, sprzątanie w szafkach, w piwnicy, na strychu, byle tylko nie przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. Nie było jakiejś dużej patologi. Były 2 osobne tory. Każdy jechał na swoim. Te tory nigdy się nie krzyżowały, chyba, że do kłótni, nie łączyły. Przez lata dusiłam się w małżeństwie, umierałam z żalu i smutku, nabawiłam się chorób, nerwicy, poważnych problemów żołądkowych. Uratowali mnie rodzina i przyjaciele i te wszystkie ucieczki do nich. Setny raz wysłuchiwanie tego samego, jak mi jest źle i jaki on jest okropny. Aż do teraz kiedy wreszcie po latach powiedziałam dość! Najgorszy dzień w moim życiu? Podjęcie decyzji. A potem wieeeelka ulga. Teraz uczę się od nowa spokoju, cierpliwości do synka, szacunku do siebie, uśmiechu… Dużo pracy przede mną, ale nie dam się już skrzywdzić. Tkwiłam w tym bo tak wypada, bo przecież świadomie wybrałam, bo może coś się zmieni, bo muszę popracować nad sobą, bo to ja jestem winna, bo rozstanie okaże się moją życiową porażką, dla dziecka. Nic bardziej mylnego. Dziecko ma się dobrze. Dużo rozumie, widzi różnice. Jest spokojniej, ciszej. Jest dobrze! 🙂

Reply
Anna 4 lutego, 2019 - 3:01 pm

Jeśli takie toksyczne osoby są wśród znajomych czy dalekich krewnych, pół biedy. Ale jeśli to jest osoba z bliskiego kręgu rodzinnego, z którą nie chcę bądź nie mogę ograniczyć kontaktów? Ja mam teściową – panią punktującą. Każda jej wizyta w moim domu to dla mnie stres. Jeszcze 2-3 dni po jej wyjeździe czuję dyskomfort. Teściowa ciągle zwraca mi i mężowi uwagę. To są oczywiście często bzdury, z którymi nie da się polemizować merytorycznie, ale tych bzdur jest każdego dnia ileś. Przykładowo, teściowa nie potrafi zrozumieć, że my pijemy wodę (!) Ona nigdy czystej wody nie lubiła i cyklicznie nas przekonuje, że powinniśmy pić herbatę (zamiast, a nie oprócz wody). Tłumaczymy, że lubimy i koniec, że to najzdrowsze dla zębów itp. Nie ma takiego argumentu, który jest w stanie ją przekonać. Po prostu ona tego nie jest w stanie pojąć, to wykracza poza jej światopogląd. Takich rzeczy jest wiele, ale najwięcej dotyczy jedzenia. Wiedza mojej teściowej z tego zakresu na ogół zatrzymała się 30 lat temu („cukier krzepi”). A każde spotkanie rodzinne toczy się także przy stole…
Na ogół te zarzuty olewam, na część odpowiadam, ale i tak mnie to męczy. Wszelka konfrontacja, stawianie granic jest bardzo trudne, bo do mojej teściowej pewne kwestie po prostu nie trafiają. Ona wie swoje i koniec, do tego ma misję nawracania. Ale ogólnie jest dobrą kobietą, bardzo kocha wnuki, jest pomocna. Nie wyobrażam sobie powiedzenia jej „mamusia przestanie ciągle gadać o wodzie (i 50 innych rzeczach) albo może mamusia do nas nie przyjeżdżać”. Takie stawianie sprawy na ostrzu noża do mnie nie przemawia.

Reply
asz222931 3 marca, 2019 - 9:54 am

Czytam od rana, bardzo dziś potrzebuję tego, podjęłam decyzję z którą nie godzi się mój ojciec… Poczucie winy, prowokowanie mnie itp… Zdania nie zmienię, będę trwać przy swoim bo bronię swojej rodziny, a on swojej,przeżyję ale odchoruję bardzo, nIe pierwszy raz, czuję się bezwartościowym człowiekiem do takiego stanu mnie doprowadził, ale postanowiłam nie zrobię już nic bo tak trzeba, wypada, wdzięczność, szacunek dla kogoś kto mi wbił nóż w plecy, mówię NIE! Basiu BARDZO SZALENIE TEN TEKST POMAGA MI SIĘ PODNIEŚĆ❤️LOVE U ❤️

Reply
Adam 18 kwietnia, 2019 - 7:42 am

Są jeszcze dwa typy toksycznych ludzi które mógłbym dodać do tego wpisu. Pierwszy to taki który zawsze ma przeciwne zdanie do twojego i za wszelką cenę próbuje udowodnić Ci swoje racje. Nieważne w jakiej sprawie, czy jest to teoria powstawania czarnych dziur, czy też spieranie się czy jedzenie łososia jest dobre dla naszego organizmu. Zawsze mają przeciwne zdanie, a wracając do tematu kiedy indziej w innym towarzystwie potrafią zmienić zdanie i używać dokładnie odwrotnych argumentów, tylko dla tego aby wejść w spór. Drugi typ to taki który za dużo gada, ale nie piszę tu o ludziach którzy nie dopuszczają Cię do słowa. Chodzi mi o ludzi którzy nie pozwalają Ci wyjść z pokoju, mieszkania, lub odłożyć słuchawkę. Dzwonią i kradną Ci 2 godziny z życia wisząc na słuchawce.

Reply
Izabela 24 stycznia, 2020 - 7:15 am

Lubię czytać takie wpisy. Sama pozbyłam się (wreszcie!) z mojego życia toksycznych osób, jednak teraz jestem na dziwnym etapie walki z negatywnymi emocjami – mam do siebie często żal o to, że wcześniej nie reagowałam na zachowania, które były dla mnie przykre. Dlaczego lata temu nie potrafiłam powiedzieć pewnym osobom „Stop”, odmówić kolejnych spotkań itp. …. Od drugiej połowy 2018 roku zaczęłam robić w relacjach porządki na poważne. Rok 2019 był dla mnie rokiem odczuwania ulgi… A początek roku 2020 to dla mnie taki lekki wstrząs – widzę, że moje życie bez toksycznych ludzi jest możliwe, jest lepsze i mam do siebie żal o to, że wcześniej nie zawalczyłam o takie życie.

Reply
Basia Szmydt 24 stycznia, 2020 - 7:57 am

Głowa do góry! Wykonałaś ogrom pracy. Zamiast mieć do siebie żal – pogratuluj sobie świadomego życia 🙂 lepiej późno niż wcale ❤️

Reply
Urk 18 lutego, 2020 - 6:14 pm

Witam jestem w związku małżeńskim.Nasi wieloletni znajomi są toksyczni Tak uważam Przekonałem się o tym nie raz Po prostu to wiem Klasyczny przypadek . Zdecydowałem zakończyć te znajomość Jednak moja żona ma inne zdanie.Uważa że przesadzam ze nic się aż takiego nie dzieje Po prostu nie umie czytać między wierszami i jak sączy sie jakiś jad od tych znajomych mam po prostu zero wsparcia Zostaje sam na polu bitwy Daje sobie radę ale nie jest to łatwe Toksyczni znajomi o tym wiedzą i dobrze to wykorzystują Są wyrachowani i cyniczni a zarazem inteligentni. Najgorsze jest to że jak się od nich odetnę to będzie ich sukces Wiedzą że są toksyczni i wiedzą że ja o tym wiem.W ten sposób mnie wyeliminują i będą manipulować żoną Tylko na to czekają I co dalej? Jakieś pomysły?Zawsze można pierdyknąć pięścią w stół 🙂 ale to ostateczność Żona to wspaniała i mądra kobieta tylko niestety nadaje w systemie zero-jedynkowym i dla tego nie potrafi trafnie ocenić sytuacji tzn.widzi ale jednak za mało…

Reply
Izabela 19 lutego, 2020 - 6:50 am

Jednostce zdecydowanie łatwiej się odciąć niż parze… Gdybym ja była w takiej sytuacji jak Ty, porozmawiałabym z drugą połówką i zadała takie pytania: 1. Co daje Ci znajomość z tymi ludźmi? 2. Czy otrzymujesz od nich to, czego oczekujesz? 3. Czy gdyby nagle wyjechali na drugi koniec świata i urwał się z nimi kontakt na dobre, to czy brakowałoby Ci ich?

Ewentualnie, gdyby to nie pomogło i żona dalej będzie chciała utrzymywać kontakt, to Ty się nie odcinaj, skoro oni tacy są. Uczestnicz w spotkaniach, w znajomości, ale gdy oni zaczynają wykazywać toksyczne zachowania, to reaguj. Ja np. miałam kiedyś znajomą, która cały czas podkopywała moje poczucie wartości i nawet mój wizerunek w oczach innych. Kiedyś byliśmy ze znajomymi na wypadzie i byli tam Niemcy. Koleżanka dowaliła tekstem, że Niemki są brzydkie i obleśne, wyglądają dokładnie tak jak sobie je wyobrażała – włosy spięte niedbale, brak makijażu i ciuchy w odcieniach szarości. Ten opis pasował do tego, jak… ja wyglądałam tego dnia. Dlatego zrobiłam debilny uśmiech i powiedziałam: „Opis faktycznie się zgadza, ale ja nie jestem Niemką, urodziłam się w Polsce”. Innym razem ta sama koleżanka, również przy znajomych, zaczęła naśmiewać się z górników i mówić rzeczy typu „Ja rozumiem, że skądś trzeba mieć węgiel, ale mieć górnika w domu to musi być straszne. To brudne i śmierdzące i pewnie głupie jak niewolnik w starożytnym Egipcie, bo gdyby facet był mądry, to miałby bardziej ludzką pracę” po czym dodała: „Ojej, Iza, ja takie coś powiedziałam przy Tobie, a kiedyś Twój tata pracował w kopalni”, także znowu zastosowałam taktykę ciągnięcia tematu i powiedziałam, że ona chyba też za mądra nie jest, bo w przeciwnym razie otaczałaby się osobami z wyżyn społecznych a nie rodziną górników. I tego typu akcje… Nie będę więcej opisywać, bo nie chodzi tu o to żebym się wyżalała na ludzi z którymi już nie mam kontaktu, piszę o tym tylko dlatego żeby pokazać Ci mechanizm jaki ja obrałam, gdy nie miałam możliwości odcięcia się. Jednak gdy już tę możliwość miałam, to skorzystałam i odcięłam się. To jest najlepsza opcja, jednak nie zawsze do zastosowania – bo np. druga połowa może chcieć utrzymywać kontakt. Jednak podejmując spokojną ale przemyślaną „walkę” można sobie ułatwić funkcjonowanie i możliwe, że osoby toksyczne same się odczepią widząc, że nie nakarmią się Twoją energią.

Reply
Basia Szmydt 19 lutego, 2020 - 7:18 pm

Iza dzięki za komentarz ❤️

Reply
Urk 20 lutego, 2020 - 5:43 pm

Tak odciąć się całkowicie nie mogę choćby z tego powodu że mamy wspólnych znajomych z którymi się przyjaźnimy ale na pewno kontakty zostaną ograniczone do minimum.Bedę ich widywał na imieninach u tychże znajomych.Naszym wspólnym znajomym też nie mogę za dużo się skarżyć bo pójdzie to z kolei w drugą stronę i to ja będę toksyczny choć mamy wiele wspólnych spostrzeżeń.
Sytuacje które opisujesz ze swoich doświadczeń nakreślają ten sam schemat.Znam to.Można powiedzieć że jestem mistrzem riposty tylko tu nie oto chodzi.Na wieść że gdzieś tam będziemy się widzieć już mi skacze ciśnienie a po nasiadówce jestem wypalony nawet jako silny facet.Sytuacja jest patowa.Myślę że z czasem sama się rozwiąże.Coś w końcu pęknie,coś się musi stać prędzej czy później a scenariuszy mam w głowie wiele…..Napisałem tu bo byłem ciekaw co o tym myślą zupełnie obce mi osoby.Generalnie nie jestem typem który płacze w sieci.To taki mały dla mnie eksperyment 🙂 Dziękuję

Reply
Iza 22 lutego, 2020 - 8:07 pm

Z obcymi toksycznymi ludźmi łatwo zerwać kontakty. Z rodziną już nie. Mój tata był toksyczny i co miałam z domu go wyrzucić? Próby rozmowy nic nie dawały. Dzisiaj już go nie ma między nami bo umarł. Taki był. Czasem mi go brakuje. Moja siostra jest do niego podobna. I co mam zrobić? Nie widzi tego że jest b.podobna do niego. Też patowa sytuacja. Mimo to to moja siostra nie wrzucę jej z mojego życia, bo pseudo znajomi dzisiaj są a juto może ich już nie być. A ona pozostanie ze swoimi wadami i zaletami.

Reply
Basia Szmydt 27 lutego, 2020 - 7:17 am

Toksyczni rodzice albo rodzeństwo to całkiem często spotykane. Każda sytuacja jest inna, osobista, ale to co każdy z nas może zrobić to pracować nad swoją reakcją na słowa, czyny toksycznej osoby. Jeśli nie możesz zmienić osoby, nie możesz się z różnych powodów odciąć – zmień swoją reakcję. Pracuj nad sobą, bo rodzina za nas życia nie przeżyje.
Pozdrawiam ciepło

Reply
Ala 26 marca, 2020 - 11:47 am

Wychowałam się w toksycznej rodzinie. Ojciec alkoholik, przemocowiec, matka toksyczna osoba, której marzeniem było by jej dzieci nie ułożyły sobie zycia. Wyjezdzajac na studia, uslyszalam że wroce na kolanach. Z wyniesionych z domu wzorców, wybieralam na partnerów, na „przyjaciol” toksyczne osoby. Mimo, ze sama jestem pozytywna osobą, jak to każdy mowil zbyt dobra- mowil i wykorzytywal ta cechę dla swoich korzyści. Bo ja zawsze wybaczalam, zawsze wspieralam, bylam na kazde zawolanie. Matka nauczyla mnie, ze mam przejmowac sie opinia innych :nie mow nic o sobie, co o tobie pomysla. Przez lata wkladano mi do glowy, jak mam zyc, czego nie wypada. Obracałam się tylko w toksycznym towarzystwie. Tzn, pojawiały się osoby z pozytywnym nastawieniem, które wręcz mówiły mi w twarz : zmień znajomych, to nie są kolezanki dla ciebie, to nie są partnerzy dla ciebie. Ja zdawałam się nie słyszeć. Uciekalam od tych osob. Ocknelam się dopiero w wieku 30lat. Zobaczylam te manipulacje, tą toksyne ładowaną mi do głowy przez lata. I tak, musiałam odciąć się od kazdego kogo znałam dotychczas, od rodziny by zacząć odbudowywać siebie. Bylo to trudne na początku, teraz w koncu zaczynam być szczęśliwa.

Reply
Basia Szmydt 28 marca, 2020 - 8:30 am

Ciężko mi sobie wyobrazić jak wiele siły musiało Cię to kosztować. Trzymam kciuki za każdy Twój szczęśliwy dzień nowego życia ❤️❤️❤️

Reply
Natalka 6 sierpnia, 2020 - 4:39 pm

Dziękuję <3

Reply
Lori 21 sierpnia, 2020 - 12:23 pm

A dlaczego ci toksyczni ludzie są toksyczni? Co spowodowało, że się nimi stali? Czy o tym wiedzą? Czy nie cierpią kiedy są odrzucani? Może warto im pomóc, rozmawiając z nimi, zamiast urywać kontakt? Oczywiście nie z każdym jest to możliwe, ale niektórzy może nie są tego świadomi?

Reply
Justyna 23 sierpnia, 2020 - 12:28 pm

Cześć, może źle zrozumialam ten tekst, ale nie zgadam się z jedną rzeczą. Czy ludzie, którym w życiu coś nie wyszło i mają zły moment, skupiają się trochę bardziej na sobie są zawsze toksyczni? Czy nie mają prawa ponarzekać i pożalić się bliskiej osobie, bo zepsują jej tym humor? Myślę że to mało empatyczne, bo kiedy ktoś źle się czuje powinien móc liczyć na wysłuchanie ze strony bliskiej osoby nie tylko terapeuty.

Reply
Basia Szmydt 5 września, 2020 - 7:00 am

Hej Justyna, źle zrozumiałaś mój tekst. Przyjaciele i bliscy są od tego, żeby wysłuchiwać i wspierać gdy ktoś źle się czuje albo ma słabszy moment.

Reply
Karo 16 września, 2020 - 8:40 pm

Jestem w małzeństwie i toksyczna osoba jest moja teściowa mąż zmienił się czuje ze jest Żr mną bo jest był manipulowany od samego początku ale najgorsze jest to ze ona chce rządzić synem naszym a mąż się jej boi i każda rzecz jaka oba mnie zdenerwuje olewa…uważa ze może wszystko bo jest bogata i ma władze nie wiem jak się wyplątać z tej toksycznej relacji aby odczepiła się od naszego syna

Reply
L... 14 października, 2020 - 6:07 am

Witam, autorko tekstu przeczytałam skrupulatnie i dokładnie (już kolejny tekst nie tylko twojego autorstwa) o toksyczności, manipulowaniu, chorych relacjach, o strachu i poczuciu winy…. Piszesz należy się odciąć i zrozumieć że ktoś nas niszczy (rozumiem i wiem), że mamy rodzinę i bliskich …. ale co mam zrobić jak mam taką osobę (raczej miałam) osobę w domu, z którą teraz „walczę” w sądzie, zrozumiałym kim był i kim jest ten człowiek (delikatnie powiem złym człowiekiem…). Autorko, a co zrobić jak mam córkę, dorosłą i od jakiegoś czasu zaczynam ją obserwować i jej zachowania, tak samo postępuje ze mną jak robił jej ojciec, próbuję na wszelkie sposoby powiedzieć jej o tym, że mnie rani, że nie szanuje mnie, że nie życzę sobie, już tak nie chcę, nie przekonują jej moje prośby i argumenty, o co proszę o czym mówię, jej złość i agresja i krzyki i wychodzenie z domu (reaguje jak jej ojciec) na moje prośby i próby rozmowy, stwierdza że nie będzie ze mną rozmawiała, bo nie chce, bo nie.
Jak byś wybrnęła z tak patowej sytuacji, jak byś z postąpiła, również byś postawiła granicę i odcięła się od własnego dziecka.
Pozdrawiam L

Reply
Basia Szmydt 18 października, 2020 - 8:37 pm

Wydaje mi się, ze poszłabym na terapię poszukać odpowiedzi na te wszystkie pytania w sobie przede wszystkim.

Reply
Malumika 17 października, 2020 - 8:44 am

Podobnie jak URK mam toksyczną osobę w towarzystwie… Potrafi mi zepsuć cały dzień 10 min rozmową przez telefon. Jest typową manipulantką, potrafi zadzwonić i dopytywać dlaczego nie zaprosiłam akurat jej na spotkanie, a na jakiej podstawie zapraszałam innych… Nie pomogła nawet twarda asertywna konfrontacja, dosłownie się „wepchała” na nasz prywatny wyjazd i wymęczyła nas swoim gadaniem i wypytywaniem! Jedynym rozwiązaniem było siłowo ją wyrzucić (no ale nie zrobiliśmy tego). Według mnie, to te osoby mają brak szacunku do innych, to co ona robi jest po prostu chamstwem, a ja nie chcę schodzić do jej poziomu. Nie potrafię tego ogarnąć jak ktoś, kogo nie widuje pół roku (czasami więcej),do kogo nie dzwonię,nie piszę potrafi zadzwonić i pytać dlaczego ją nie zapraszam… przecież to jest śmieszne 🙂 ale nie mogę już tego więcej tolerować…

Reply
Marti 18 lutego, 2021 - 6:44 pm

Dziękuję za wskazówki. Też mam problematyczna znajomą z pracy. Całe szczęście w nieszczęściu zostałyśmy obie zwolnione z pracy po zaś styczniowych cięć. Bo chyba bym oszalała. Niestety znajoma wciąż do mnie wydzwania, o bardzo różnych porach. Mnie już ściska w gardle na tą okoliczność .Do niej nie można zadzwonić bo zawsze rozmowa przełączona jest na sekretarkę. To zawsze ona oddzwania i zawsze zaczyna od pretensji. Potem mówi o problemach zawsze tych samych i czasem zdawkowo zapyta co u mnie. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Już nie dopuszcza mnie do głosu. Dziś na koniec rozmowy zaczęła mnie ustawiać że mam odbierać, mieć przy sobie telefon itd. Puściły mi nerwy i odpowiedziałam że nie będziemy w ten sposób rozmawiać. Pożyczyłam jej miłego popołudnia i rozłączyłam się. Myślę że nie dotarło nic do niej. Mam w sobie ogrom gniewu i chce jej to wykrzyczeć w twarz ale wiem że nie będzie słuchać. Narazie by się uspokoić zablokowałam ją. Ale wiem że ma inny telefon i pewnie zadzwoni by mnie ochrzanić. Brak słów. Wcześniej miałam skrupuły ale teraz jestem gotowa zerwać tą znajomość.
Trzymajcie kciuki bo to będzie na dniach.
Pozdrawiam tu Wszystkich
Marti

Reply
Basia Szmydt 18 lutego, 2021 - 8:36 pm

Trzymam kciuki bardzo mocno, żebyś jak najszybciej wyjaśniła tę relację.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem