fbpx

JAK DOBRZE ZAKOŃCZYĆ DZIEŃ – MOJE SPOSOBY NA DOBRY SEN

Autor: Basia Szmydt

Moja bliska znajoma zajmuje się medycyną chińską i akupunkturą. Za każdym razem, gdy się spotykamy, bierze mnie na bok, każe wystawiać język i przykłada swoje palce do moich nadgarstków. Jednym słowem bada mnie i robi skan mojego organizmu (tak na szybko, oczywiście, po koleżeńsku 🙂 ). Ostatnio powiedziała mi, że biorąc pod uwagę moje stresy (a był to akurat czas, w którym sprzedawaliśmy dom, zaczął się lockdown, a my lecieliśmy pomieszkać trochę czasu w Norwegii), to co i jak często jem (a nie było się czym chwalić) to mój organizm przed rozchorowaniem się ratuje SEN. 

Powiedziała mi, że dzięki temu, że śpię jak dziecko przez co najmniej 8 godzin, mój organizm się regeneruje na tyle, że mogę być w jako takiej równowadze, a mój układ odpornościowy sobie radzi. To dobra wiadomość dla nas wszystkich, nie sądzisz? 🙂

POROZMAWIAJMY SOBIE ZATEM O ŚNIE

Sen jest nam absolutnie niezbędny do życia. Pozwala nam się wyłączyć i wyciszyć mózg, który pracuje przez cały dzień na najwyższych obrotach. Pozwala zregenerować się wszystkim naszym układom, narządom, tkankom i komórkom. Wszystko odpoczywa! Sen jest jak najlepsze lekarstwo. Gdy chorowaliśmy w marcu – przespałam 3 dni. Ciurkiem! Mój organizm sam się tego domagał, a ja śpiąc wracałam do zdrowia. 

A teraz odwróćmy sytuację. Co się z nami dzieje, gdy się nie wysypiamy? Wszyscy to wiemy, ale może podsumuję. Ja, gdy słabo śpię jestem chronicznie zmęczona i nie dam rady przejść przez dzień bez 2-3 kaw. Jestem rozdrażniona, słabo skoncentrowana, mam szarą cerę i sińce pod oczami. Uwierz mi – wystarczy przez krótki okres czasu poobserwować swój organizm, by zobaczyć te zależności czarno na białym.

JAK TO WYGLĄDA U MNIE?

Poranki mam opanowane. Lubię zaczynać nowy dzień, lubię energię poranków i czystą kartę, którą mogę od nowa zapisać. Mam kilka swoich porannych nawyków, które weszły mi w krew: niespieszna pobudka, 15 minut rozciągania albo jogi, ciepła woda z cytryną, a tuż po niej chłodna z miodem i pyłkiem pszczelim (zalana wieczorem dnia poprzedniego), szczotkowanie ciała na sucho, prysznic, śniadanie i wreszcie upragniona kawa. Uwielbiam moje poranki – serio! Sporo pracy włożyłam w to, żeby tak wyglądały. 
Wiadomo, raz jest lepiej, raz gorzej. Wszystko zależy od dnia, ale generalnie lubię to jak działam rano.

JAK DOBRZE ZACZĄĆ DZIEŃ? ZMIEŃ NAWYKI (wpis, który stworzyłam we współpracy z marką Oral B, i w którym pokazałam jak ja lubię zaczynać dzień)

Niestety, ale ta energia i to flow kończyły mi się proporcjonalnie do upływających w ciągu dnia godzin. I kiedy nadchodził wieczór, ja orientowałam się, że jest już 21:00, moje dzieci chyba nie są w łóżkach, a ja zmęczona i z bolącym kręgosłupem bezsensownie scrolluję Internet. W konsekwencji, zanim się wykąpałam, pożegnałam się z dziećmi, wstawiłam zmywarkę itd. była 23:00, a ja kładąc się do łóżka nierzadko ponownie sięgałam po telefon. 

Wiedząc, że mi to w ogóle nie służy postanowiłam poszukać przyczyny problemu i z całego serca zapragnęłam zmiany. Stwierdziłam, że skoro udało mi się ogarnąć poranki to i z wieczorami mi się prędzej czy później uda.Zaczęłam obserwować swój dzień i spróbowałam wprowadzać zmiany. Małymi krokami. Wiesz od czego zaczęłam? Od planu dnia.

POWIEM TO PO RAZ KOLEJNY – PLAN DNIA TO PODSTAWA

Ja o planowaniu pisałam już nie raz. I jestem w tym naprawdę niezła. Udało mi się zorganizować naukę chłopakom, przeprowadzić się 2 razy w ciągu roku, znaleźć czas na swoją pracę, na remont, na podróże, na spotkania z przyjaciółmi etc. 

PRZECZYTAJ: JAK PLANUJĘ I ORGANIZUJĘ CODZIENNOŚĆ W KRYZYSOWYM CZASIE?

Ale to do czego doszłam, to że plany, a konkretnie plany dnia należy wedle potrzeby zmieniać, modyfikować i dopasowywać je do aktualnej sytuacji

Wzięłam więc czystą kartkę i zaczęłam układać nam harmonogram dnia. Jako, że moje dzieci mają już wakacje i nie muszę się z nimi codziennie uczyć w edukacji domowej to i plan musiał być inny. Tym razem skupiłam się na tym, by tak ułożyć dzień, by mieć czas na odpoczynek w środku dnia (tak, tak! 13:00-14:00 to doskonały czas, by choć na 20 minut się położyć, jeśli jest taka opcja. To właśnie wtedy odpoczywa nasza wątroba) i by mieć czas na WIECZORNE RYTUAŁY, które miały mnie przygotować do dobrego snu. Jednym słowem, zaczęłam już na początku dnia myśleć o tym, że wieczorem odpoczywam i się wyłączam. W ten sposób zamiast odkładać pracę przy komputerze na wieczór, ja starałam się ze wszystkich sił zdążyć z nią do 19:00, bo według mojego planu od 20:30 jestem już offline i szykuję się do spania 🙂 Na mnie to działa. To co wpisane na kartkę łatwiej mi realizować.

Gubiło mnie wieczorne siedzenie na telefonie. Z tym miałam ogromny problem, to zabierało mi najwięcej czasu, najbardziej mnie to frustrowało i z całego serca pragnęłam to zmienić, choć łatwo nie było. Tak naprawdę każdego dnia muszę nad sobą pracować, żeby nie pochłonął mnie świat śmiesznych memów i „jeszcze tylko coś sprawdzę” w Internecie. 

Z resztą, któż z nas nie zna tego problemu? Nie dość, że mamy niesamowite i stresujące tempo życia, to jeszcze szukając tego odstresowania, dostarczamy sobie kolejne bodźce płynące ze smartfona. Nie zawsze wszystko jest czarno białe. Mój mąż pracuje za granicą, najlepsza przyjaciółka mieszka w Krakowie, więc rozmowy z nimi na mesendżerze są dla mnie bardzo ważne. Często to właśnie wieczorami mam na nie czas. Do tego moja praca to przecież w dużej mierze obecność w Internecie. Pokusa, by sprawdzić skrzynkę mailową albo komentarze czytelników bywa ogromna. Jak to jednak mawiał mój dawny sąsiad: powolutku, pomalutku, aż do skutku. Staram się być dla siebie przede wszystkim wyrozumiała i pamiętać o tym, co powinnam zrobić, żeby się wyciszyć.

MOJE WIECZORNE RYTUAŁY

Chciałabym Ci dzisiaj opowiedzieć o tym, co mi pozwala się wyciszyć i wejść w stan głębokiego relaksu. Wszystkie te rytuały, przedmioty, praktyki pozwalają mi dobrze spać i zdjąć z siebie stres całego dnia. Moje ciało dostaje bardzo wyraźny sygnał, że oto właśnie kończymy dzień. Pora odpuścić te wszystkie napięcia.

wczesny prysznic

Wiem, że to to brzmi mało sexy, ale kiedy moje dzieci ok. 19:30 jedzą kolację, ja wskakuję pod ciepły prysznic i w piżamę. Dzięki temu, gdy chłopcy kładą się do swoich łóżek, ja od razu zyskuję więcej czasu na powolny wieczór. Robię sobie wieczorną pielęgnację buzi i jednocześnie nastawiam zmywarkę (matczyny multitasking). Dźwięk pracującej zmywarki to dla mnie trochę jak muzyka relaksacyjna 🙂 Oczywiście nie zawsze mi się to udaje, ale kiedy tylko mogę to biorę wczesny prysznic, przed moimi dziećmi.

melisa i brak kolacji

Codziennie wieczorem zaparzam dla siebie i dzieci dzbanek melisy. Moje dzieci piją melisę od dziecka. To dla nich synonim wyciszenia. Dla mnie też. Pamiętam do dziś jak mój 5 letni wówczas Marcin przybiegł do mnie i sepleniąc powiedział: mamo teraz biegnę na plac zabaw, ale jak wrócę to będę przebodźcowany i zrobisz mi melisy ok? 🙂 To nasza rodzinna anegdota.

Rzadko jadam kolację. Ostatni duży posiłek, obiadokolację, zjadam około 17:00. Zasypiając częściej delikatnie burczy mi w brzuchu niż mam uczucie przejedzenia. I to jest dla mnie ok. 
Lepiej mi się w nocy śpi, gdy mam lekkość w brzuchu.

nastrój w sypialni

Wietrzę pokój i pościel. Kocham zapach świeżo wypranej, pachnącej wiatrem pościeli. Zapalam bambusową lampkę z Ikea, która daje przepiękne, przygaszone i ciepłe światło. Do tego pachnące świece, których mam w domu spory zapas, i które bardzo lubię. Zapalam je wieczorem, bo to też dla mnie sygnał, że czas na relaks.

zapachy

Są dla mnie szalenie ważne. Ostatnio chętniej wybieram zapachy ziołowe. Czasem ciężkie jak drewienko palo santo. Bardzo lubię taki klimat. Odkrywam też fantastyczną moc olejków eterycznych. Kupiłam sobie dyfuzor do tych olejków i włączam go wieczorem. Ich zapach delikatnie roznosi się po sypialni. Relaksuje, nie drażni, jest cudownie kojący. Zwłaszcza, że wybieram te olejki, które mają działanie wyciszające i relaksujące.

Olejek lawendowy to oczywisty wybór. Lawenda od zawsze kojarzy mi się ze snem. Ja mam olejki od Klaudyny Hebdy. Lawendą mogłabym wypełnić swoje poduszki. Uwielbiam jej zapach od zawsze. 

Mam też olejek eteryczny od Klaudyny, który jest jej autorską mieszanką i nazywa się „Spokój”. Czuć w nim również lawendę, ale też kadzidło, bergamotkę, mandarynkę i rumianek. Piękny, delikatnie cięższy od samej lawendy zapach, który wprowadza mnie w błogi nastrój.

Wkraplam po kilka kropel do dyfuzora i ich zapach otula sypialnię. Kropelkę takiego olejku można również dodać do ulubionego balsamu i rozsmarować po ciele. Po ciele można też rozsmarować Balsam „Dobra nocka”. Ja używam go głównie do smarowania dzieci. Zwłaszcza w te dni, kiedy było całe morze emocji, a przebodźcowani chłopcy potrzebują wyciszenia. Niewielką ilość balsamu wsmarowuję im w klatki piersiowe.

Dla siebie i mojego męża mam eliksiry, czyli autorskie mieszanki olejków Klaudyny zamknięte  w niewielkich buteleczkach. Zaczęłam je stosować kilka miesięcy temu i jeśli tak jak ja lubisz zioła i ziołowe zapachy, to pokochasz te olejki. Moim absolutnym numerem jeden jest Eliksir „Na silne emocje”. A że tych emocji potrafię w ciągu dnia zebrać całkiem sporo, to i olejek zużywam też dosyć szybko 🙂 Mój mąż, który jedną buteleczkę eliksiru zabrał do Norwegii dobrze określił jego zapach – pachnie jak sierpniowa łąka. Co w połączeniu z wywietrzoną pościelą stanowi dla mnie duet idealny. Wmasowuję ten olejek w szyję, kark, skronie i miejsce między nosem, a ustami. Naprzemiennie, w zależności od nastroju, używam też innych eliksirów z tej serii: „Na dobry sen” oraz „Na natłok myśli”. Już same nazwy tych mieszanek są dla mnie kojące. Te olejki są również wspaniałe do masażu. Jeśli tylko masz taką możliwość – niech na dobranoc ktoś wymasuje Ci nimi plecy i kark. Coś wspaniałego!

kilka chwil dla ciała

Tutaj bez zaskoczenia – joga. Chociaż 15 minut. Ćwiczę z Małgosią Mostowską i nikt inny tak jak ona mi nie pasuje. Lubię jej głos i to jak wszystko doskonale tłumaczy. Ale przede wszystkim uwielbiam to jak moje ciało reaguje na te praktyki. To jest coś pięknego. Jeśli nie znasz jogi – spróbuj. Nawet jeśli jesteś zupełnie początkująca. Zobaczysz jak te 15 minut niespiesznego ruchu Twojego ciała sprawi, że będziesz się czuła lepiej. Moim celem i marzeniem jest to, by praktykować jogę dwa razy dziennie. Rano i wieczorem. W ciągu dnia przyjmuję tak powykrzywiane pozycje, że mój kręgosłup płacze. Joga mi pomaga zniwelować ten ból i wszelkie napięcia. 

15 minut jogi i 15 minut na macie Pranamat. O macie pisałam Ci tutaj.

CO ZROBIĆ, ŻEBY SIĘ TAK NIE STRESOWAĆ? Moje sposoby + recenzja maty Pranamat.

Jest to produkt, który zostanie ze mną już zawsze. Uwielbiam i matę, i poduszkę i gdziekolwiek w świat będę wyjeżdżać – one pojadą ze mną. Leżenie na macie rozluźnia powięzi mięśni, redukuje ból, wycisza i mnie osobiście wprowadza w stan głębokiego relaksu.

oddech na silne emocje

Są takie dni, kiedy nie chce mi się ani jogi, ani maty, ani nawet książki na dobranoc. Na przykład wtedy, kiedy mam PMS, który totalnie mnie rozstraja, który robi ze mnie nieustannie wkurzonego człowieka. To są takie dni, kiedy sama siebie mam dosyć. Oto co wtedy robię. Idę do sypialni, otwieram okno na oścież, gaszę światło, włączam relaksacyjną muzykę taką jak ta (link), na oczy kładę lnianą poduszeczkę wypełnioną suszoną lawendą, którą dostałam kiedyś od pewnej, dobrej kobiety i zaczynam ODDYCHAĆ. Na początku wcale mi nie idzie. Oddycham płytko, nieregularnie, ale gdy zaczynam się koncentrować, a mój oddech staje się coraz głębszy i coraz bardziej świadomy czuję jak z każdym wydechem wypuszczam z siebie całą nagromadzoną złość, lęk i smutek. To jest właśnie magia oddychania. Najbardziej doświadczyłam jej podczas porodów moich dzieci. Samym oddechem potrafiłam wprowadzić się w pewien rodzaj medytacji. Nauczyła mnie tego moja położna, wspaniała kobieta. Nauczyła mnie oddechu. Dzisiaj, kiedy robię sobie takie oddechowe sesje w zupełnej ciemności, na leżąco, ze swobodnie ułożonymi otwartymi dłońmi, jestem w stanie poczuć mrowienie przesuwające się po całym ciele. I dla mnie jest to rzecz absolutnie fascynująca. Spróbuj tego doświadczenia choć raz. To oddychanie – każdy to potrafi.

Offline

To bardzo ważny aspekt – bycie offline. Dla mnie najtrudniejsze wyzwanie do przepracowania. Staram się nie sięgać po telefon na dobranoc. Kiedy jesteśmy z moim mężem we dwoje w Polsce jest to dla mnie łatwe. Kiedy on jest w pracy w Norwegii łatwe być przestaje. Ale te rozmowy wieczorne są nam potrzebne i nie robię sobie z tego powodu żadnych wyrzutów. Jestem dla siebie wyrozumiała. Staram się po prostu nie konsumować bezmyślnie internetowych treści. Ten świat śmiesznych dzieci, szczeniaków, tutoriali, pięknych wykonań piosenek w konkursach nie ma końca. Przynajmniej dla mnie. Dlatego zupełnie świadomie jak najczęściej wybieram książkę i uciekam z Internetu.

Czytanie książek mnie wycisza, a światło lampki gaszę zazwyczaj, gdy zauważam, że czytając moje powieki opadają. To znak, że dzień się właśnie skończył. Moja sypialnia pachnie lawendą i świeżym powietrzem. Moje ciało jest zrelaksowane, a skóra pachnie olejkami. 

Tuż przed tym jak zasnę jak dziecko myślę sobie o kilku rzeczach, za które jestem wdzięczna i odpływam.

Tworząc mój dzisiejszy wpis podjęłam się współpracy z Klaudyną Hebdą, aromaterapeutką #1 w Polsce. Pomysłodawczynią i producentką wszystkich olejków, eliksirów i wszelkich mazideł, które pokazałam Ci w dzisiejszej publikacji. Ta współpraca to dla mnie ogromna radość, bo jestem absolutną fanką i Klaudyny i jej produktów, które na stały weszły do naszego domu. Ciężko mi dziś wyobrazić sobie swoje wieczory bez Eliksiru na Silne Emocje, o którym dziś pisałam. Pachnę nim nieustannie.
Z całego serca polecam Ci produkty Klaudyny. 

Na hasło basiaszmydt5 otrzymasz 5% rabatu na zakupy w sklepie www.klaudynahebda.pl

Poniżej zostawiam Ci raz jeszcze linki do produktów, które ja szczególnie polecam:

I bardzo mocno zachęcam do odwiedzenia kanału na YouTube Klaudyny. Znajdziesz tam ogrom cennej wiedzy na temat ziół, aromaterapii i naturalnych sposobów wzmacniania swojej odporności.

Spodobają Ci się także:

12 komentarzy

SklepyNaPlus 25 maja, 2021 - 12:56 pm

Super wpis, każdemu polecam przeczytać 🙂

Reply
Wirginia 25 maja, 2021 - 7:53 pm

Basiu, jesteś taka prawdziwa, normalna ❤️

Reply
Basia Szmydt 25 maja, 2021 - 7:59 pm
Reply
Arnika15 26 maja, 2021 - 1:57 pm

Od jakiegoś czasu przymierzam się do zakupu olejków i dyfuzora. Mam pytanie – czy do Pani dyfuzora wlewa się czyste olejki czy dodaje je do wody?

Reply
Basia Szmydt 27 maja, 2021 - 10:02 am

do mojego dyfuzora wkraplam 5-6 kropelek olejku i uzupełniam wodą.

Reply
Majka 26 maja, 2021 - 3:59 pm

Oj ja ostatnio dotykam tylko poduszki. Mi pomogła yoga

Reply
Basia Szmydt 27 maja, 2021 - 10:02 am

Joga jest wspaniała <3

Reply
Aga 26 maja, 2021 - 9:08 pm

Z prysznicem mam tak samo, a przynajmniej staram się przed dzieckiem, gdy właśnie np. je kolację albo „ma swoje sprawy”. Piękny ten sweter. W zasadzie przepiękny. Pozdrawiam.

Reply
Basia Szmydt 27 maja, 2021 - 10:01 am

dziękuję 🙂

Reply
Kasia 28 maja, 2021 - 3:21 pm

Super 🙂 ja do tego dodam że ważne jest także jak śpimy. Bardzo ważny i często pomijany jest materac. Sama miałam przez to problemy ze snem, dlatego polecam jeżeli będziecie zmieniać to najlepiej na piankowy z medycznego sklepu. Ja akuart korzystałam z ArtMedic Viscotherapy i serdecznie polecam.

Reply
Basia Szmydt 28 maja, 2021 - 7:13 pm

Ja jestem wierna materacowi Plant Pur i również go bardzo polecam 🙂

Reply
WRabceZdroju 24 czerwca, 2021 - 1:23 pm

Super tekst, Pozdrawiam 🙂

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem