15 MIŁYCH RZECZY DO ZROBIENIA W LUTYM
No i mamy luty, a jak luty to i dni świętowania miłości! Ja w tym miesiącu mam zamiar świętować i celebrować głównie miłość do siebie samej, bo ta przychodzi mi czasem najtrudniej. A przecież, gdy to my same zaczniemy siebie doceniać, wspierać, reagować z czułością na swoje potrzeby, wybaczać sobie, uśmiechać się do siebie w lustrze, to całe nasze otoczenie na tym zyska. To kwestia energii – jestem tego pewna. To co wysyłasz w świat, wraca do Ciebie podwójnie.
Niech więc ten luty będzie pełen drobnych gestów, które dla siebie uczynimy. Tak, żeby było nam miło, przyjemnie, byśmy się dobrze bawiły i w końcu się od siebie odczepiły!
Przypominam też moją styczniową listę 15 miłych rzeczy do zrobienia. Skrócenie jej okazało się być dla mnie strzałem w dziesiątkę, bo udało mi się zrealizować niemal wszystkie punkty: zrobiłam swoja mapę marzeń, zaplanowałam kobiecy weekend, zrobiłam porządek w aplikacjach na telefonie, mailach i w ozdobach świątecznych, przejrzałam zamrażarkę i lodówkę, obejrzałam fantastyczny film „Ciemna strona Himalajów”, zaczęłam robić samodzielnie treningi siłowe i rozpoczęłam swoja przygodę z journalingiem. Poniżej znajdziesz moje podsumowanie stycznia:
STYCZEŃ 2016 | NOTATKI Z ŻYCIA – KLIKNIJ TUTAJ
Pamiętaj, że ta lista ma być dla Ciebie obietnicą fajnie spędzonego czasu i relaksu. Pod żadnym pozorem nie narzucaj sobie niezdrowej presji, bo wtedy to po prostu nie ma sensu. Zastanów się na spokojnie, co Tobie sprawi przyjemność w tym miesiącu? Co odkładasz od dawna i teraz jest dobra pora na realizację tego? To nie muszą być duże, spektakularne rzeczy. To z drobiazgów składa się nasze codzienne życie, a lista 15 miłych rzeczy pozwala nam te drobiazgi zauważyć i docenić, czyż nie?
Oto, co ja dla siebie zaplanowałam na LUTY:
1. SPĘDZĘ WALENTYNKI Z PRZYJACIÓŁKĄ
A nawet z dwiema przyjaciółkami! Zrobimy sobie prawdziwie babski weekend pełen dobrego jedzenia, długich rozmów, domowego SPA, starych filmów o miłości i śmiechu. Mam zamiar pięknie się ubrać i pójść na walentynkową kolację. Kto powiedział, że tak nie można? 🙂 Wyznaję zasadę, że jeśli pragniemy w życiu dobrych relacji z bliskimi ludźmi, to o te relacje trzeba dbać. Nawet wtedy, gdy pogoda za oknem sprawia, że nam się nie chce nigdzie wychodzić i z nikim spotykać. Dlatego moje bilety PKP do Gdańska już kupione. Nie mogę się doczekać!
2. WEZMĘ LEKCJĘ JAZDY NA NARTACH

Od wielu lat wpisuję to na listę moich marzeń, czekam na mroźną zimę, obserwuję stoki narciarskie w okolicy Lublina (tak, tak, mamy takie) i…. mija czas, a ja kolejny rok stwierdzam, że jeszcze nigdy nie miałam na nogach nart. Ciągnie mnie do zimowych sportów, dlatego teraz umieszczam ten podpunkt wysoko na mojej liście lutowych celów. W lecie po raz pierwszy zaliczyłam lekcje pływania, teraz nadszedł czas na naukę jazdy na nartach. Jestem po 40-tce i mam w sobie wciąż chęć na to, by próbować nowych rzeczy. Jestem ciekawa, czy spodoba mi się na nartach i czy uda mi się zachować klasę chociaż na oślej łączce 🙂 Jeśli będziecie w Rąblowie niedaleko Kazimierza i zobaczycie dorosłą, całkiem wysoką blondynkę, która większość czasu na stoku spędza leżąc w śniegu lub upadając na kolana, to wysoce prawdopodobne, że to będę ja.
3. KUPIĘ SOBIE JAKIŚ WALENTYNKOWY PREZENT ODE MNIE DLA SIEBIE
I nie nie będzie to zestaw ściereczek kuchennych albo nowy wieszak do przedpokoju. Postawię na coś, na co zazwyczaj szkoda mi pieniędzy: bukiet przepięknych kwiatów, delikatną filiżankę inspirowaną Bridgertonami lub luksusowo pachnący balsam. Specjalny, walentynkowy prezent podarowany z miłością – ode mnie dla mnie. Na pewno będzie trafiony. W końcu nikt nie zna mnie lepiej niż ja sama.
4. NAUCZĘ SIĘ PIEC JAKIEŚ NOWE CIASTO

Bardzo rzadko piekę ciasta, a gdy już to robię, to takie, które lubią moje dzieci. Ich lista życzeń, jeśli chodzi o desery jest dosyć krótka: brownie, sernik, muffinki, drożdżówki lub babka cytrynowa. A ja mam chęć na jakiś cukierniczy, nieco wymagający eksperyment. Może będzie to podlaski Marcinek, a może nauczę się piec tak doskonałe torty, jakie robi moja siostra?
5. WYBIORĘ SIĘ NA FILM „PRZEPIS NA SZCZĘŚCIE” DO CENTRUM KULTURY
Za każdym razem, gdy przygotowuję listę miłych rzeczy do zrobienia w danym miesiącu, sprawdzam repertuar i ofertę lubelskich domów kultury, a potem wybieram dla siebie ciekawe wydarzenia, wystawy czy filmy. W tym miesiącu, miesiącu, w którym świętujemy miłość, nie mogło zabraknąć filmów o miłości właśnie. Mój wybór to „Przepis na szczęście”.
Kiedy Cécile przygotowuje się do realizacji swojego największego marzenia o otwarciu własnej restauracji, nagle musi wrócić do wioski, w której spędziła dzieciństwo, aby zaopiekować się ojcem, który przeszedł zawał serca. Z dala od zgiełku Paryża, ponownie spotyka swoją miłość z dzieciństwa. Wspomnienia odżywają, a pewność siebie ulega zachwianiu…(opis ze strony Filmweb)
Uwielbiam klimat kameralnych kin w moim mieście. Dla mnie to zupełnie inna jakość odbioru. Duże kina z wielkimi ekranami i na maksa podkręconym dźwiękiem mnie męczą.
6. UMÓWIĘ SIĘ Z MAMĄ I SIOSTRĄ I WEZMĘ LEKCJĘ ROBIENIA NA DRUTACH
Moja mama jest mistrzynią dziewiarstwa. Od lat najpiękniejsze swetry mam właśnie od niej. Wiele razy próbowałam opanować sztukę robienia na drutach, ale moim dotychczasowym największym sukcesem jest koślawy szalik, który zrobiłam w liceum. Ostatnio postanowiłyśmy z moją siostrą, że pora to zmienić. Wybieramy się na proszoną herbatkę do mamy i konkretną lekcję rękodzieła. Nie pokładam zbyt wielkich nadziei w moje umiejętności w tym temacie, ale i tak cieszę się na ten wspólnie spędzony czas. Może po prostu wyspecjalizuję się w robieniu małych szaliczków dla maskotek moich siostrzenic.
7. NAPISZĘ DO SIEBIE LIST MIŁOSNY

W tym liście docenię siebie za wszystko, co osiągnęłam, za to, jak się staram każdego dnia i przeproszę się za to, jak potrafię się do siebie przyczepić i się skrytykować. List będzie intymny i tylko dla mnie.
Gorąco zachęcam Cię do napisania takiego listu do samej siebie. To może być niezwykle terapeutyczne i oczyszczające. Zorganizuj sobie czas, gdy możesz być sama albo zabierz się na randkę do jakiejś przytulnej kawiarni, gdzie nie będzie zbyt wielu osób i pisz. Czasem potrzeba nam tej samotności, bo cisza pomaga nam poukładać różne rzeczy w głowie.
8. PRZYRZĄDZĘ MĘŻOWI NA ROMANTYCZNĄ KOLACJĘ KURCZAKA „MARRY ME CHICKEN!„
To danie jest naprawdę banalne w przygotowaniu, ale jego nazwa sprawiła, że uznałam, że to będzie doskonała potrawa na romantyczną kolację we dwoje. Wyobrażam sobie, jak mówię do mojego męża: „Kochanie dziś na kolację kurczak – wyjdź za mnie”.
9. POSTARAM SIĘ KAŻDEGO DNIA JAK NAJŁADNIEJ UBRAĆ
Co wcale nie jest takie oczywiste, gdy pracuje się z domu i ręce w garderobie z automatu sięgają po wygodne dresy i bawełniane koszulki. W lutym postanawiam to zmienić, bo to w końcu miesiąc miłości. Do siebie również. Zamierzam więc dobrze się ubierać, ładnie czesać, zakładać ulubioną biżuterię i robić delikatny makijaż, bo wiem, że to naprawdę zmienia nastawienie i postrzeganie siebie.
10. PATRZĄC W LUSTRO CODZIENNIE POWIEM SOBIE „KOCHAM CIĘ”

Rozmawiałam dziś przez telefon z moją przyjaciółką. Powiedziała mi, że gdy pracowała ze swoją mentorką nad poczuciem swojej własnej wartości i rozwojem swojego biznesu, ta poleciła jej, by każdego dnia, niezależnie od nastroju i od tego, jak bardzo jej się to będzie wydawało bezsensowne, stawała przed lustrem i mówiła do siebie „Kocham Cię, jesteś wspaniała, piękna, dobra i perfekcyjna dokładnie teraz, dokładnie taka, jaka jesteś”. Na początku było to dla niej tak trudne, że uciekała wzrokiem, gdy patrzyła w swoje odbicie, głos jej się zacinał, a czasem nawet płakała. Potem, po jakimś czasie tej konsekwentnej praktyki zaczęła się uśmiechać i … wierzyć w to, co do siebie mówiła. Bardzo mi się to spodobało i uznałam, że muszę spróbować. Głównie dlatego, że nasz mózg wierzy w to, co powtarzamy mu codziennie. Więc jeśli słyszy od nas, że mamy grube nogi, krzywe zęby i na pewno coś nam się nie uda, to właśnie to zakoduje i utrwali w nas to przekonanie. Co nam więc szkodzi, by zacząć wysyłać mu zupełnie odwrotne sygnały? Co najgorszego może się stać? 🙂
11. NAUCZĘ SIĘ NA PAMIĘĆ JAKIEJŚ ANGIELSKIEJ PIOSENKI O MIŁOŚCI
Uczenie się na pamięć angielskie tekstów piosenek, to dla mnie wciąż jedna z najlepszych metod nauki języka. A skoro mamy luty, to piosenka też będzie o miłości. Wybrałam piosenkę Billie Elish „Birds of Feather„.
12. ZROBIĘ PORZĄDEK W SZUFLADZIE Z … RAJSTOPAMI I POŃCZOCHAMI
Nie byłoby mojej listy miłych rzeczy, gdyby nie jakieś porządki 🙂 W tym miesiącu zmierzę się z moją szufladą pełną poplątanych rajstop i pończoch. Plan jest prosty – najpierw selekcja, a potem umieszczenie każdej pary w małym woreczku strunowym i podpisanie woreczka naklejką z drukarki do etykiet.
13. PÓJDĘ NA JAKIEŚ SPOTKANIE AUTORSKIE DO BIBLIOTEKI
Och jak ja pragnę takich spokojnych, analogowych spotkań! Staram się tworzyć taką atmosferę na comiesięcznych spotkaniach mojego Klubu Książki i to jest tak wielka wartość w czasach szybko znikających rolek na Instagramie i wszechobecnego pędu.
14. BĘDĘ KONTYNUOWAĆ MÓJ JOURNALING

Journaling, z którym zaczęłam zabawę w styczniu okazał się być dla mnie jednym z najbardziej relaksujących hobby ostatnich lat! Fakt, lubiłam jeszcze remont naszego domu, ale w przypadku „wyklejanek” człowiek się nieco mniej męczy niż przy wynoszeniu gruzu z domu 🙂
Czym jest taki journaling zwany czasem junk journalingiem (wpisz sobie takie hasła na Pinterest – polecam ku inspiracji)? To forma zapisywania i utrwalania wspomnień, zdarzeń, myśli i emocji. Polega na tworzenia stron w kalendarzu lub notesie za pomocą wycinek z gazet, zdjęć, naklejek, papierowych taśm, biletów, suszonych kwiatków, farb, zapisanych słów i wszystkiego, co tylko nam przyjdzie do głowy. W tym temacie ogranicza nas tylko własna wyobraźnia. Najważniejsze to się dobrze bawić i … wyrobić sobie nawyk zbierania śmieci 🙂
Zobacz, co o journalingu napisała jedna moich czytelniczek:

15. ZROBIĘ SOBIE JOGOWE WYZWANIE
15 minut dziennie dla rozciągania bioder – to jest to, czego moje ciało potrzebuje teraz najbardziej <3
Luty to miesiąc miłości – wystarczy się rozejrzeć. Ja w drodze do dentysty złapałam na czerwonym świetle taki billboard 🙂


Punkt 9 bardzo ze mną rezonuje:) Jakieś odwieczne ciche pragnienie, żeby postarać się wyglądać ładnie dla samej siebie. W książce którą czytam jest fajny cytat apropos tego postanowienia: Aby trwać w odwadze, dbaj o siebie. Nic tak nie podnosi morale, jak poczucie fizycznej świeżości i nic tak bardzo go nie niszczy, jak drobne zaniedbanie.’ Coś w tym jest;) P.s. Ale masz fajnie Basia, że możesz wpaść do mamy razem z siostrą:) To skarb codzienności mieszkać blisko siebie 🙂
Dobre przesłanie ❤️
Dobrze się to czyta 🙂 Chyba ukradnę pomysł kupienia sobie czegoś osobistego (jeśli coś mi przyjdzie do głowy, nic na siłę – w sumie ostatnio kupiłam sobie cudne perfumy 😉 ). Trochę się poczułam zainspirowana i zmobilizowana do podjęcia jakichś działań, ponieważ jestem w stanie dość mocnego zimowego zahibernowania (częściowo świadomie, w tym okresie po prostu wiem, że muszę mocno zwolnić), jednak wpadłam w jakąś mini depresyjkę po schowaniu ozdób świątecznych i zakończeniu tego uroczego okołoświątecznego czasu, wiosna wydaje się jeszcze odległa, ale przecież nie na tym to polega, by „jakoś przetrwać”… pozdrawiam ciepło (P.S. Lublin odwiedzony poświątecznie, jeszcze był klimat, no uwielbiam wracać do tego mojego miasta).
Zainspirowałaś mnie kilkoma punktami z listy,które z przyjemnością zrobię dla Siebie. Luty u mnie to też miesiąc celebrowania miłości do siebie samej ♡
Punkt 10 praca z lustrem,patrzenie sobie w oczy i mówienie pozytywnych słów o Sobie/do Siebie to takie pokochanie Siebie na głębszym poziomie.
Jakiś czas temu zakupiłam książkę
Louise Hay „praca z lustrem” i zaczęłam codziennie patrzeć w lustro i powtarzać tylko dobre słowa o sobie,jak jest napisane w tej książce Potwierdzam to było trudne na początku,bo jednak każda z nas ma te negatywne myśli o Sobie;)
ale z czasem ten spokój w myślach,taka wewnętrzna radość,pewność siebie i wiara w te słowa które wypowiadam przyszły.
Na prawdę polecam to każdemu
Dobrego miesiąca pełnego Miłości ♡