fbpx

MOJE 30 PLANÓW NA KWIECIEŃ

Autor: Basia Szmydt

Ale co ty tak właściwie tam zapisujesz? – zapytała moja znajoma.
Zapisuję sobie rzeczy, które chciałabym zrobić w kwietniu. Przyjemności na przykład. -odpowiedziałam.
Ale po co? Nie możesz ich po prostu…zrobić?
Wierzę w magię zapisywania. Zapisywanie sprawia, że mogę usunąć z mojej głowy ogrom myśli, zastanawiania się itd. To jak zrzucenie zdjęć z pendrive’a. I choć zapisywanie planów na spędzenie wolnego czasu może wydawać się i śmieszne, i głupie, u mnie zdaje to egzamin celująco. Nawet jeśli ze stworzonej listy zrobię pięć rzeczy na krzyż (pamiętaj, że lista nie dotyczy spraw zawodowych, w których nie można robić czegoś tylko na pół gwizdka, ale całej reszty dnia, którą określam właśnie mianem czasu wolnego).

To wcale nie chodzi o to, by wyrobić 200 % normy. Naprawdę uwierz mi, że nie o to chodzi. Mnie po prostu zależy na tym, żeby fajnie i ciekawie przeżyć życie, żeby nie zmarnować dnia na scrollowanie ekranu smartfona, żeby tę codzienność ubarwić. Żeby na pytanie „Hej Baśka co u Ciebie słychać?” móc odpowiedzieć „A wiesz ostatnio pierwszy raz w życiu byłam w Muzeum Narodowym – super doświadczenie. Znalazłam też przepis na pizzę idealną – musisz go wypróbować. Byłam na bardzo spontanicznym weekendzie u przyjaciół w Krakowie, a w sobotę jeździłam z dziećmi na rolkach, choć ostatnio miałam je na nogach w liceum”. To naprawdę dużo lepsza odpowiedź niż „A wiesz, nic ciekawego, po staremu”.

Gdzieś ostatnio przeczytałam, że statystycznie rzecz ujmując zostało nam jakieś 15000 dni życia (zakładając, że jesteśmy w podobnym wieku). Oczywiście nie zapominajmy, że równie dobrze może nas nie być juz jutro, albo że możemy dożyć pięknej setki. Sęk w tym, że czas i tak upłynie, a od nas zależy jak go wykorzystamy. I choć daleka jestem od rozwojowych przemów motywacyjnych to jestem w 100 % przekonana, że planowanie nie tylko pracy, organizacji życia, ale również przeżyć, przyjemności, podróży i spotkań sprawia, że to wszystko nas po prostu spotyka.

Chcę żyć na 200 %. Po prostu. Chcę odwiedzać przyjaciół, a nie wciąż powtarzać, że musimy się spotkać. Chcę łapać wspomnienia z moimi dziećmi i uśmiechać się, gdy odkryję, że znów wyrośli ze swoich ubrań, które przecież wczoraj im kupowałam, zamiast mówić im, że nie mam wciąż czasu. chcę ten czas z nimi po prostu spędzać.
Chcę randkować z mężem zamiast mówić w chwilach kryzysu, że nigdzie mnie nie zabiera i nawet o kwiatkach na Dzień Kobiet nie pamiętał. Chcę mieć Dzień Kobiet raz w tygodniu. Wówczas mogę nie zauważyć tego właściwego.
Chcę się uczyć nowych rzeczy zamiast powtarzać, że do niczego się nie nadaję. Chcę śpiewać, sadzić rośliny i oglądać dobre filmy.

Gdy zerkniesz na moje listy z poprzednich miesięcy zauważysz, że rzeczy, które na nich umieściłam to zazwyczaj nic spektakularnego. To części składowe prostego, pięknego, ale przede wszystkim świadomego życia, które staram się sobie kreować. To zdarzenia, spotkania, czynności, które często nie wymagają ode mnie dużego wysiłku, ale kiedy zapiszę je na liście, a listę powieszę na lodówce mogą stać się planem na popołudnie, weekend, tydzień. Mega się tym wszystkim cieszę. Mega się cieszę, że tak to sobie wszystko wymyśliłam 😀

MOJE PLANY NA MARZEC
MOJE PLANY NA GRUDZIEŃ
MOJE PLANY NA LISTOPAD
MOJE PLANY NA PAŹDZIERNIK

Gdy pisze do mnie koleżanka z pytaniem, czy nie wybrałabym się z nią na kawę, ja proponuję wyjście do Muzeum Narodowego, bo wiem, że ona lubi sztukę, i że chętnie się wybierze. Przy okazji pakuję zupę w termos i robimy sobie mini piknik tuż pod wejściem do muzeum. Dlaczego nie?
Gdy moje dzieci chcą ze mną pójść do parku na rower, ja pakuję w plecak swoje rolki, bo pamiętam, że chciałam na nich pojeździć w marcu. To się po prostu dzieje przy okazji, ale tylko dlatego, że po pierwsze zrobiłam sobie listę, a po drugie, że mi się chce 🙂


Zanim opowiem Ci o moich planach na kwiecień pora zrobić podsumowanie marca. Pomimo, że był to miesiąc straty, żałoby i choroby bliskich mi osób, to przeżyłam go najpiękniej jak potrafiłam. Spotkało mnie dużo dobrych rzeczy.

1. Zorganizować przyjęcie urodzinowe dla mojego synka.

Mój synek ma już 6 lat! Przyjęcie było takie, jak sobie wymarzył. Zabrakło tylko piniaty w kształcie głowy Lorda Vadera.

2. Kupić idealne jeansy. W tym miesiącu galerie handlowe omijałam szerokim łukiem. Jakoś nie żałuję.
3. Ugotować przynajmniej jedną potrawę z książki, którą dostałam przy okazji Restaurant Week, i w której są przepisy szefów kuchni najlepszych restauracji w Polsce. Gotowałam nieustannie, ale potrawy z mojej książki. Tę zostawiam na później.
4. Zrobić porządek w garderobie chłopców i dokupić im rzeczy w odpowiednich rozmiarach.
5. Pojechać do schroniska dla psów i wyprowadzić psiaki na spacer. Żałuję, ale się nie udało.
6. Pojechać na weekend do mojego rodzinnego Lublina.


7. Założyć w końcu swój zeszyt z przepisami.
8. Sprzedać/oddać ubrania, które nie są już na mnie dobre i są mi niepotrzebne.
9. To samo z książkami.
10. Pojechać z dziećmi na spacer nad Wisłę. Spacerowaliśmy po Warszawie, ale nad Wisłę nie dotarliśmy.
11. Zorganizować sobie obłędny Dzień Kobiet. Mój Dzień Kobiet spędziłam nosząc wiadra z wodą na piętro naszego domu. Podłoga się robi. Plus jest taki, że był to doskonały trening nóg i pośladków 😛
12. Naprawić aparat fotograficzny.
13. Zrobić sobie „kobiece” badania.
14. Obejrzeć jakiś film z Meryl Streep i przeczytać jej biografię. Obejrzałam „Sprawę Kramerów” pierwszy raz. Doskonały! A Meryl Streep i Dustin Hoffman zagrali po mistrzowsku.
15. Pojechać do Moni nad morze choć na jeden dzień. 🙁
16. Zorganizować wieczór planszówek dla znajomych z dobrym jedzeniem oczywiście. Będzie już niedługo!
17. Nauczyć się na pamięć oskarowej piosenki Lady Gagi. Dalej uważam, że to dla mnie jedna z najlepszych form nauki angielskich zwrotów.
18. Przeczytać książkę „Rodzeństwo bez rywalizacji” i wdrożyć to, czego się z niej nauczę w życie.
19. Posadzić do ziemi sadzonki roślin przywiezione z Tajlandii. 
20. Kupić w końcu piękny czajnik i pozbyć się tego, który został po budowie naszego domu. No jakoś nie mogę się z tym staruszkiem pożegnać 😀
21. Wielkie porządki w spiżarce.
22.Odwiedzić Muzeum Narodowe w Warszawie.


23. Przez cały boży dzień oglądać gazety i jeść to na co mam ochotę czyli frytki. To był naprawdę doskonały dzień 😀


24. Zabrać męża na randkę.
25. Zabrać dzieciaki do Centrum Nauki Kopernik.
26. Zrobić wypasioną konstrukcję jednej z moich monster.
27. Zrobić sobie odpoczynek od cukru. Moja cera płacze 🙁
28. Pójść na rolki.
29. Przynieść do domowych wazonów bazie, gałązki, tulipany – wiosna!
30. Chodzić wcześnie spać i wcześniej wstawać.

31. Pojechać z dziećmi na spacer do lasu poszukać wiosny.


No dobrze, a teraz pora na kwiecień.


1. Uszyć z firanki woreczki na warzywa i owoce i zabierać je ze sobą na zakupy.

To jest mój numer jeden w tym miesiącu. Jakiś czas temu „przerzuciłam” się na zakupy w naszych małych, wiejskich sklepach. Miałam już po dziurki w nosie pakowane w folie pory, cukinie w ciasnych, foliowych kondomach, jabłka na styropianowych tackach etc. Mimo tego, że w domu segregujemy śmieci to po jednych zakupach potrafiliśmy zapełnić pół worka tzw. suchą frakcją. Fatalnie. W naszych sklepach na wsi większość warzyw jest z okolicznych gospodarstw lub z giełdy. Zdaję sobie sprawę, że nie są to warzywa ekologiczne, ale przynajmniej mam satysfakcję, że wspieram małe, lokalne  biznesy, a wiejskie sklepy niewątpliwie do takich należą. Problem foliowych opakowań jednak wciąż jest. Ekspedientka w sklepie pakuje mi gruszki i jabłka w siatki, które są tak cienkie, że rozpadają się przy rozpakowywaniu w domu i od razu stają się śmieciem. Nie chcę tak. Ostatnio zapytałam czy jeśli będę przychodzić ze swoimi woreczkami na warzywa i owoce czy to będzie dla niej ok. Usłyszałam, że nie ma problemu. Niech to będzie pierwszy krok w kierunku jeszcze bardziej ekologicznego i świadomego życia. Znalazłam super tutorial jak takie woreczki uszyć –> O TUTAJ!

2. Posadzić krzak jaśminu na naszej działce.
3. Upiec urodzinowy tort dla Michasia.
4. Ułożyć puzzle. Reset dla głowy.
5. Pojechać z dzieciakami na jakiś wypasiony plac zabaw w Warszawie (polecam blog Moi Mili – genialna baza takich miejscówek).
6. Kupić badmintona i rozegrać mecz z kim tylko się da.
7.  Wybrać się na długi spacer po Warszawie, a potem usiąść z dobrym jedzeniem na wynos gdzieś, gdzie będę mogła bezkarnie pogapić się na ludzi (syndrom mieszkania na wsi level hard 😀 ) SAMA!
8. Nagrać płytę z muzyką do auta.
9. 15 minut wieczornej jogi dziennie na wyciszenie (praktykuję od jakiegoś czasu, dobrze robi na ciało i głowę)
10. Pójść do klubu potańczyć. Nie ma, że chce się spać. „Ekspresso” i do przodu.
11. Naprawić aparat. Muszę w końcu, bo tak bardzo tęsknię za dźwiękiem migawki. Czy wiesz, że od roku pwszystkie zdjęcia na blogu i instagramie robię telefonem? 🙂
12. Zbudować w salonie z dzieciakami wielki dom z koców, zrobić pizzę i oglądać bajki Disneya.
13. Zrobić coś zupełnie nowego, coś czego jeszcze nigdy dotąd nie robiłam.
14. Obejrzeć kolejny film z Meryl Streep. Uwielbiam ją!
15. Przeczytać nowe przygody Chyłki.
16. Przeczytać „Rodzeństwo bez rywalizacji”.
17. Pojechać choć na chwilę do przyjaciółki do Krakowa. Nie, nie na chwilę. Jadę na 3 dni.
18. Oprawić plakat od Tekstualnej w piękną ramę i podziwiać swój pierwszy „gadżet” do gabinetu na antresoli 🙂


19. Przez cały boży dzień słuchać Enrique Iglesiasa <3 Tak, to była prawdziwa miłość.
20. Zrobić sobie podróżniczą listę marzeń na najbliższe 5 lat, a potem zastanowić się kiedy i gdzie skreślić z niej pierwszy punkt.
21. Odwiedzić Tekstualną nad morzem i pójść z nią wypić wino na plaży. I z Jokunią ofc.
22. Zrobić mojej rodzinie piękne zdjęcia na dworze. Naprawionym aparatem oczywiście.
23. Piknik nad Wisłą z Moniką M.
24. Pozbyć się niepotrzebnych rzeczy z domu. To proces dlatego ten punkt ląduje na mojej liście co miesiąc i jest już taaaak dobrze.
25. Pojechać z dziećmi do Centrum Nauki Kopernik.
26. Założyć warzywniak. Czas na zbicie skrzynek z desek, impregnację i kupienie dobrej ziemi, w której wyrosną NASZE warzywa. No dobra, pomogę w tym Tomkowi.
27. Odwiedzić Zachętę albo jakieś inne muzeum, które wpadnie mi do głowy.
28. Wyprowadzić psiaka ze schroniska na spacer. Mam nadzieję, że teraz się uda.
29. Pójść na tajski masaż <3
30. Codziennie zapisywać w notesie za co jestem wdzięczna. Robię to od tygodnia. Czytanie takiej kumulacji dobrych myśli niesamowicie dobrze robi na głowę na koniec dnia.

No to do dzieła. Ja skreślanie punktów zacznę od filmu z Meryl. Tego dziś mi trzeba.
Polecam Ci z całego serducha takie planowanie. Zobaczysz, że rzeczy same będą się dziać – przy okazji. Spróbuj – co Ci szkodzi? Najwyżej Ci się nie spodoba 🙂

Uściski
Basia

Spodobają Ci się także:

19 komentarzy

Aga 2 kwietnia, 2019 - 8:58 pm

Basiu podziel sie prosze tą joga co cwiczysz masz cos z youtube czy to Twoja inwencja tworcza pozdrawiam
Aga

Reply
Basia Szmydt 2 kwietnia, 2019 - 9:29 pm

Ćwiczę z Gosia Mostowską, ma świetny kanał na jutubie.

Reply
Monika Joanna 5 kwietnia, 2019 - 4:32 pm

Też z nią ćwiczę. Jest świetna. I jeszcze Ola Żelazo, trochę inny styl, ale też fantastyczna:)

Reply
Karina 3 kwietnia, 2019 - 8:34 am

Nabyłam ostatnio woreczki do pakowania jedzenia (z szyciem u mnie raczej na bakier) i byłam taaaka dumna z siebie po pierwszych zakupach. Panie ekspedientki, które jak automat sięgają po plastikowe woreczki, były mile zaskoczone.
Moim planem na kwiecień jest jeszcze zrobienie ekologicznego proszku do prania oraz kostek do zmywarki.
Dobrze mi z tym 🙂

Reply
Ela - themomentsbyela.pl 3 kwietnia, 2019 - 9:02 am

Ograniczanie śmieci to też mój numer jeden. A kij mi w sumie jak się na mnie patrzy pani na kasie lub inny klient, może kiedyś też przyjdą z własnymi woreczkami. Wybieramy się do Egeru po zapas pysznego wina i mam nadzieję że w końcu uda się nam zgrać wolny czas ze znajomymi. Na dzisiejszy wieczór zaplanowałam przemyślenie co fajnego można zrobić w tym miesiącu.

Reply
Żaneta 3 kwietnia, 2019 - 9:23 am

Zainspirowałam się i sama zaczęłam tworzyć swoją listę. Aż bardziej się chce! 😀 Dziękuję Ci Basiu za bycie taką inspiracją! Kalafiorowa u nas ciągle jest petardą 🙂

Reply
Szyciownik 3 kwietnia, 2019 - 10:18 am

Cześć,
Łoł! Plany masz niesamowicie ambitne 😀 u mnie plan ma może z 10 punktów i tyczą się głównie ogarniania remontu 😉 powodzenia! Na pewno się uda!
Pozdrawiam,
Kasia

Reply
puch ze słów 3 kwietnia, 2019 - 5:17 pm

nigdy nie robiłam takiej listy takich planów pisemnych… hmmm muszę pomyśleć przemyśleć. powodzenia życzę w realizacji

Reply
Agata 3 kwietnia, 2019 - 7:16 pm

Robiłam listę na październik i listopad. I miały one naprawdę jakąś magię w sobie. Czasami pozycja z listy działa się „przy okazji”. Nie wiem czemu zrezygnowałam z tego? Dziękuję Ci za przypomnienie. Kwietniowa w trakcie tworzenia 🙂
Ściskam
Agata

Reply
Ania Jagoda 3 kwietnia, 2019 - 7:40 pm

Genialna sprawa z takimi listami planów 🙂 Oprócz listy planów ja robię jeszcze tak, że po każdym tygodniu wypisuję sobie na kartce, co udało się zrealizować z takiej listy. To konieczny punkt każdego tygodnia u mnie, bo pomaga mi zobaczyć ile się działo, gdy wydaje mi się, że miałam mega przeciętny tydzień, stoję w miejscu i ogarnia mnie poczucie frustracji i smutku.

Reply
Joaska 3 kwietnia, 2019 - 8:21 pm

Zrobiłam listę na marzec i o dziwo duuuuzo się udało moja na kwiecień też zawiera urodziny dla Michasia ale jest jeszcze sporo innych mniejszych lub większych punktów i oby się udały 😉

Reply
Iza 4 kwietnia, 2019 - 9:42 am

Basiu, czy mogłabym zapytać jaki masz termos na zupę? Jestem właśnie na etapie szukania i jeśli mogłabyś jakiś polecić, byłabym wdzięczna:). A plany piękne!

Reply
Basia Szmydt 4 kwietnia, 2019 - 10:59 am

najlepszy jaki mam jest z ikei za niecałe 3 dyszki, taki srebrny z czarną zakrętką 🙂

Reply
Zuzka 5 kwietnia, 2019 - 1:18 pm

Basiu, tym wpisem zainspirowałaś mnie do tego, żeby się sprężyć i zrobić taki plan na kwiecień 🙂

Reply
Natalia 6 kwietnia, 2019 - 9:39 am

Też robie takie listy i mega mi się to sprawdza! Ograniczyłam frustrację w stylu :nigdy nie sprawia sobie przyjemności bo się nie wyrabiam. Of course nie zawsze faktycznie mam czas, ale jak się coś zaplanuj, większa szansa że się zrobi!

Reply
Namysłowska 3 7 kwietnia, 2019 - 6:46 am

Brawo za woreczki. Ja swoje dostałam pod choinkę od mamy. To był prezent na życzenie i fantastycznie się sprawdza. Cieszę się, że coraz więcej osób w to wchodzi. W DE nawet sieci handlowe wprowadzają „siateczki”; oczywiście odpłatnie ale to już i tak wiele.

Reply
kasia 7 kwietnia, 2019 - 8:14 pm

Może gdzieś można gdzieś kupić takie siatkowe torby z elastycznej siatki, wprawdzie plastikowe, ale wielorazowego użytku? Tak zwane dziadówki. Pamiętam takie z dzieciństwa, kiedy reklamówki nie były na porządku dziennym. Po zmięciu zajmowały mało miejsca, a po rozciągnięciu można było napakować full i były niezniszczalne. Warzywa swoją drogą, ale ile mamy pakowanej żywności w plastiki i co z tym zrobić? Chodzić po jogurt ze słoikiem, tylko gdzie?, Kiedyś mleko, jogurty, kefiry i śmietana były w butelkach szklanych na wymianę, ale przerzuciliśmy się na plastiki i jak do tego wrócić?

Reply
Basia Szmydt 7 kwietnia, 2019 - 8:50 pm

Takie siatki plecione są teraz wszędzie w internecie, jeśli myślimy o tych samych. Ja też nie umiem zrezygnować z wielu pakowanych produktów. Ale jeśli mogę – wybieram mniejsze zło. Chciałabym kupować kasze na wagę, ale w naszej wsi oprócz możliwości kupna kaszy w kilogramowym opakowaniu zamiast w małych woreczkach nie mam innego wyboru.

Reply
Kaja - Moi Mili 9 czerwca, 2019 - 6:29 am

Hej, ale uśmiech na mojej twarzy wywołałaś… Dziękuję pięknie za polecenie mojego bloga, nie miałam pojęcia, że odwiedzasz moje miejsce w sieci. Moc serdeczności!

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem