15 MIŁYCH RZECZY DO ZROBIENIA W CZERWCU

Chyba nie ma dla mnie piękniejszego miesiąca, niż czerwiec. To właśnie teraz najłatwiej o to, by wyczarować piękne dni pełne smaków, zapachów i kolekcjonowania wspomnień. Jestem pewna, że w czerwcu wystarczyłoby zjeść po prostu kilka sezonowych potraw, jak najczęściej poprzebywać na łonie natury, otoczyć się roślinami i zatrzymać się na chwilę, a już człowiek miałby poczucie, że żyje bardziej intensywnie, niż w innych miesiącach. Czerwiec przecież ma nam tyle do zaoferowania. Ogród eksploduje, warzywniaki zapełniają się kolorowymi warzywami, miasta organizują imprezy plenerowe, a zwykły spacer zamienia się w ucztę dla uszu, oczu i nosa!

Zapraszam Cię do mojej subiektywnej, nieco zdominowanej przez ogrodnictwo, listy miłych rzeczy do zrobienia w czerwcu. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie.

Na początku lipca są moje urodziny. Z tej właśnie okazji sprezentowałam sobie udział w warsztatach kulinarnych. Pod okiem kucharza z Tajlandii będę zgłębiała tajniki kuchni tajskiej i uczyła się gotować prawdziwego pad thai, zupy tom cha i deseru mango sticky rice. Nie mogę się doczekać! Od dawna najlepsze prezenty to dla mnie takie, których można doświadczać albo je zjeść.

Faza na ogrodnictwo trwa u mnie w najlepsze. Właściwie to dzień bez wizyty w szkółce roślin, to dla mnie aktualnie dzień stracony. Codziennie staram się zrobić cokolwiek w naszym ogrodzie, by z dnia na dzień stawał się coraz piękniejszy i daje mi to mnóstwo satysfakcji. Moim największym marzeniem jest stworzenie na naszym kawałku ziemi w mieście – prawdziwie naturalnego, czasem wręcz dzikiego ogrodu, który będzie odwiedzany przez pszczoły, trzmiele i ptaki. Dlatego w planach mam kolejne nasadzenia starych odmian irysów, piwonii, naparstnic czy ostróżek.

W zeszłym roku zupełnym przypadkiem trafiłam z moją rodziną na grecką wyspę Korfu i…wszyscy przepadliśmy! Do dziś wspominam cudownie sielską atmosferę, przemiłych ludzi i grecką kuchnię, a ta musaka śni mi się po nocach.

MUSAKA – PRZEPIS NA PYSZNĄ, GRECKĄ ZAPIEKANKĘ

Postanowiliśmy w tym roku również spędzić wakacje w Grecji, ale tym razem chcemy eksplorować inną wyspę. Jeśli możesz mi jakąś polecić – będę wdzięczna!

Gdzie szukać ogrodniczych inspiracji? Niemal wszędzie! Wystarczy uważnie się rozejrzeć, by natknąć się na ciekawe pomysły na rabaty i kompozycje roślinne. Ja jednak jedno z czerwcowych popołudni zamierzam spędzić w lubelskim Ogrodzie Botanicznym. To miejsce jest mi szczególnie bliskie – podczas studiów odbywałam tu praktyki, dlatego każda wizyta staje się dla mnie sentymentalną podróżą do dawnych lat. Tym razem zabiorę ze sobą kajecik, w którym będę zapisywać nazwy najpiękniejszych odmian kwiatów i krzewów. Dzięki temu później bez trudu znajdę je i kupię przez internet.

Smak mojego dzieciństwa, smak początku wakacji i końca szkolnego roku. Smak z kuchni mojej babci. Kuchni, na której zawsze leżała cerata w czerwono – białą kratkę, w której zawsze coś się gotowało, w której zawsze padało magiczne „Basiu zjedz coś!”.
Zostawiam Ci przepis na ten barszcz. Jest naprawdę doskonały!

BARSZCZ UKRAIŃSKI BABCI ZOSI – PRZEPIS

Ten punkt jest nie tylko o kwiatach, które można znaleźć przy drodze i zrobić z nich piękny bukiet. Jest o tym, żeby jak najczęściej się na te spacery się wyprowadzać i praktykować ważność. W świecie, który wciąż tak pędzi i dostarcza nam tyle bodźców to potrzebna, darmowa i przede wszystkim przynosząca ulgę praktyka. Zwykły spacer i mały bukiecik w ręce. Tylko tyle i AŻ TYLE!

Nasz podest po zimie wymaga solidnego odświeżenia karcherem, a grill, który zbudował Tomek – ulepszenia i modernizacji. Sporo pracy przed nami, ale mam dużo pomysłów na ten zaułek w ogrodzie i sporo grillowych przepisów do wykorzystania. Przed nami zakup stołu, ławek i oczywiście…kolejnych roślin!

Przez to całe ogrodnictwo ostatnio trochę zapomniałam o regularnym dbaniu o skórę swojej twarzy, dlatego postanowienie na czerwiec to zapisać się na jeden z moich ulubionych zabiegów – mezoterapię. To zabieg, który pomaga na odwodnioną i szarą skórę, na utratę jej jędrności, na drobne zmarszczki czy cienie pod oczami.Najlepsze rezultaty daje seria zabiegów wykonywanych co 2-4 tygodnie.

Przez ten krótki czerwcowy czas mamy szansę zebrać pachnące kwiaty czarnego bzu. Ja robię to już kolejny rok z rzędu. Po co? Aby przygotować zapas domowego syropu, który doskonale sprawdza się jesienią i zimą, zwłaszcza w sezonie przeziębień. Moi chłopcy uwielbiają zabierać do szkoły termosy z herbatą, a ta z dodatkiem syropu z czarnego bzu zawsze cieszy się największym powodzeniem.

I to na mojej trawie! Bo ogród zakłada się przecież nie tylko po to, żeby pracować w nim od świtu do wieczora, ale i po to, żeby się w nim relaksować prawda? Dlatego w czerwcu zamierzam sobie o tym dość często przypominać. Będę rozkładać koc, zabierać ze sobą miseczkę truskawek i krzyżówki albo książkę i będę patrzeć w niebo.

Czerwiec to miesiąc, który co roku ma dla mnie szczególne znaczenie. Kończy się rok szkolny moich dzieci, a przed nami obietnica bardziej leniwych, rodzinnych dni. Jest to jednak też miesiąc przed moimi urodzinami i dlatego lubię zrobić sobie moje osobiste podsumowanie. Co się we mnie zmieniło? Co osiągnęłam? Z czego świadomie zrezygnowałam? Z czego mogę być dumna? Co chciałabym poprawić? Jakie marzenia spełniłam, a jakie wciąż chcę spełnić? Jakie są moje cele? O czym wciąż do ucha szepcze mi mój wewnętrzny krytyk? Czego już mu nie pozwalam mówić? I tak dalej, i tak dalej. Uwielbiam taką „randkę” ze sobą samą. To pozwala mi się nieustannie rozwijać i uczyć czegoś nowego o sobie, bliskich mi ludziach i otaczającym mnie świecie.

W czerwcu planuję także wybrać się na seans filmu „Drugie życie” z Carmen Maurą w roli głównej. Lubię takie mniej oczywiste produkcje, które nie są szeroko reklamowane i często umykają uwadze widzów. Jeszcze bardziej cenię sobie kameralne kina, bez nadmiaru reklam i hałasu. W Lublinie moim ulubionym miejscem na takie seanse jest Kino CK przy Centrum Kultury lub Kino Bajka.

Sam film zapowiada się bardzo interesująco.Opowiada o kobiecie, która po wielu latach musi pożegnać się ze swoim domem. Choć początkowo wydaje się, że traci wszystko, co było jej bliskie, los przygotowuje dla niej zupełnie nowe możliwości. To historia o zmianach, które przychodzą niespodziewanie, oraz o tym, że na przyjaźń, miłość i nowe początki nigdy nie jest za późno.

Pewnie nie raz wspominałam o tym, że kocham nasze, polskie morze, ale tylko poza szczytem sezonu turystycznego. Liczę na to, że w czerwcu nad Bałtykiem nie będzie jeszcze tłumów, a ja spędzę kilka dni w moim ukochanym Trójmieście. Zupa rybna i kanapka z flądrą w Barze Przystań to będzie dla mnie punkt absolutnie obowiązkowy tej wycieczki.

Czy widziałaś może filmy na Instagramie, na których ekran jest podzielony na pół – na jednym ekranie jest osoba w czasie teraźniejszym, a na drugim ta sama osoba udająca, że jest 5-10 lat wcześniej? Prowadzą ze sobą coś w rodzaju wywiadu. Młodsza wersja tej kobiety pyta tę starszą wersję, jak potoczyło się jej życie? Co się wydarzyło przez te kilka lat? Co ją zaskoczyło? Starsza wersja tej samej osoby, która żyje dziś odpowiada: „Nie uwierzysz, co mnie spotkało! Jakie marzenia spełniłam! Jaką mam świetną pracę, chociaż wtedy się bałam. Jakiego mam super męża i dzieci!”. Za każdym razem, kiedy zobaczę ten trend w Internecie na maksa się wzruszam, bo czy 20 letnia wersja nas samych uwierzyłaby w to, jak wygląda nasze życie dziś? Nie sądzę. Dlatego zamierzam przeprowadzić podobny eksperyment i napisaszę dziś list do samej siebie – 5 lat starszej. List do kobiety, która miała odwagę sięgnąć po swoje marzenia. Tej, która przestała odkładać pomysły do szuflady i w końcu zrealizowała projekty, o których myślała od dawna. Tej, która nie pozwoliła, by strach przed oceną innych decydował o jej wyborach. Chcę napisać do kobiety, która żyje odważnie, ufa sobie bardziej niż opiniom postronnych osób i nie boi się próbować nowych rzeczy. Myślę, że to może być fantastyczne doświadczenie i ciekawe ćwiczenie rozwojowe.

Francuski, ach francuski….Jak to możliwe, że za każdym razem, kiedy jestem w Paryżu, mój francuski jest coraz gorszy ? 🙂 Chyba mój mózg się nieco starzeje. Albo to kwestia zminimalizowania picia wina. Po winie zazwyczaj mówiło mi się dużo lepiej, a w głowie odblokowywały się jakieś tajemnicze klapki, w których spokojnie drzemały sobie zapomniane słówka i zwroty 🙂 Tak czy siak zbyt dużo wina pić się nie opłaca, a ja plan na czerwiec mam taki, żeby otoczyć się tym językiem. Zamiast kolejnego durnego reality show typu „Love is blind” (żałuję, że włączyłam to „dzieło” i co gorsza obejrzałam do końca!), włączę sobie podcast po francusku.

To już wszystko. Mam nadzieję, że znajdziesz dziś u mnie jakaś inspirację dla siebie, a twój pierwszy, letni miesiąc będzie po prostu wspaniały.

Tego Ci oczywiście życzę <3

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Obserwuj mnie na Instagramie