fbpx

RZUĆ WSZYSTKO I… JEDŹ KAMPEREM W ŚWIAT!

Autor: Basia Szmydt

Wakacje wczesną wiosną, w marcu, bez konkretnego planu, bez organizowania noclegów i trasy, z dwójką dzieci, spontanicznie. Jak to zrobić? KAMPEREM! 🙂

Pewnego marcowego dnia do zaparkowanego przed naszym domem kampera załadowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i pojechaliśmy przed siebie. Zgodnie z ideą #gdzieciekolkaponiosa
Poniosło nas do Włoch, po których jeździliśmy ponad tydzień, a kamperem pokonaliśmy ponad 4500 kilometrów. Po powrocie zgodnie stwierdziliśmy, że to był jeden z naszych najlepszych wyjazdów. Dlaczego? Już za chwilę wszystko ci opowiem. Zacznijmy od początku…

DLACZEGO KAMPER?

8

Pewnego dnia dostałam maila od cudnej ekipy Cordigo z pytaniem czy może nie miałabym ochoty wziąć kampera i pojechać sobie w świat. Odpisałam mniej więcej: „Halo? Czy wy właśnie chcecie spełnić moje marzenie?”. Chcieli! I to nie jedno jak się później okazało. Tym oto sposobem poznałam Dianę i Pawła – prawdziwych pasjonatów caravaningu, którzy swoją pasją chcą zarazić Polaków i przekonać ich, że kamper jest dla wszystkich, a nie tylko dla niemieckich emerytów 🙂 Kiedy ustaliliśmy termin wyjazdu próbowaliśmy z Tomkiem założyć jakiś plan podróży, zwiedzania, trasy – cokolwiek! Zawsze wtedy Diana i Paweł tajemniczo się uśmiechali, z pobłażaniem wręcz i mówili: „Zobaczycie, że pojedziecie tam gdzie was kółka poniosą”. Ale jak to tak! Bez planu? Tak nie można, zwłaszcza z dzieciakami, ja muszę mieć plan, muszę się zorganizować przecież! Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mają rację 🙂 W dniu wyjazdu, kiedy to jednocześnie wyprawiałam urodziny mojemu 4 latkowi i nastawiałam 3 pralki i 3 suszarki – odpuściłam. Niech będzie „#gdzieciekolkaponiosa , ale niech niosą do Włoch, tam gdzie ciepło. Tak Tomasz! Wieź mnie do Włoch – rzekłam. I pojechaliśmy. W siną dal.

JAKIM KAMPEREM POJECHALIŚMY I CO ZE SOBĄ ZABRALIŚMY?

4 9

Nasz kamper, który przewiózł nas między innymi po krętych i wąskich, wiejskich drogach Toskanii, który dał radę również w ekstremalnych warunkach, który wytrzymał zmasowany atak moich dwóch synów – jest małym, motoryzacyjnym cudem. Nazywa się PLA HP69, choć ta nazwa wcale nie musi ci niczego mówić. Ważne jest to, co to cudo ma w środku. Kiedy pierwszy raz weszłam do kampera Cordigo – oniemiałam. No cóż namiot, który wzięliśmy do Chorwacji to to nie był 🙂 To była, moja droga, willa na kółkach, a w środku wszystko:
– 5 miejsc siedzących, z czego fotel kierowcy i pasażera były tak wygodne, że chętnie bym je wykręciła i wstawiła u siebie w salonie. Dodatkowo obracały się tak, że można było w jednej chwili usiąść całą rodziną przy wspólnym stole i zjeść obiad.
– 5 miejsc do spania. Wielkie małżeńskie łóżko z mega wygodnymi materacami i łóżko dla chłopaków, które po naciśnięciu guzika zjeżdżało sobie z sufitu. Dodatkowo zabezpieczone było siatką, tak by chłopaki w nocy z niego nie spadli
– duży stolik, przy którym dzieciaki podczas podróży mogły malować, lepić z ciastoliny, grać w planszówki i budować z lego, i przy którym cała nasza czwórka mogła wygodnie usiąść i zjeść
– wielki bagażnik, d którego można było zmieścić pół domu, zabrać więcej rzeczy niż to jest potrzebne i przygotować się na absolutnie każdą pogodę (mój mąż rozważał zabranie deski snowboardowej)
– bagażnik zewnętrzny na 4 rowery
– dziesiątki wygodnych schowków i szuflad wewnątrz kampera
– kuchenkę, lodówkę, zamrażarkę
– prysznic, pod którym swobodnie się umyjesz nawet jeśli masz prawie 2 metry wzrostu. Toaletę oczywiście też.
– telewizor i antenę satelitarną z bajkami dla dzieciaków (lubimy 🙂 )
– ogrzewanie – w kamperze naprawdę jest ciepło, nawet gdy w nocy przymrozki
– alarm, który włączasz sobie na noc i za każdym razem, kiedy „wychodzisz w miasto” 🙂
– rozkładana, wysuwana markiza
– dodatkowo właściciele zadbali o to, żebyś jak najmniej sprzętów zabrała z domu. W związku z tym szuflady są wypełnione wszelkimi naczyniami, łącznie z kieliszkami do wina i korkociągiem, a w bagażniku czeka na ciebie składany stolik i 4 krzesła – w sam raz na poranne śniadanie z widokiem na wzgórza Toskanii

Witaj w idealnym domu na kółkach. Robi wrażenie nie sądzisz? 🙂

10

Co zabraliśmy ze sobą?
– ubrania na różną pogodę
– pościel, choć tę również właściciele oferują
– ręczniki
– zabawki dla dzieciaków
– książki, ładowarki, aparat
– blender i całą masę jedzenia, z czego połowę i tak przywieźliśmy z powrotem

NO TO CO? W DROGĘ!

trasa

Oto nasza trasa, wymyślana na bieżąco, zmieniająca się kilka razy w ciągu dnia, w zależności od pogody, ochoty, krajobrazów i często też pięknego zdjęcia znalezionego na Pintereście po wpisaniu hasła „Tuscany” 🙂

Z Warszawy ruszyliśmy do Katowic, potem przez Austrię do Wenecji. Z Wenecji nad Jezioro Garda, a stamtąd w kierunku wymarzonego Cinque Terre i miasteczka Riomaggiore. Potem już na totalnym spontanie zaczęliśmy po prostu jeździć po wzgórzach Toskanii z pominięciem jakichkolwiek autostrad. Dotarliśmy do miasteczka San Gimignano i Montepulciano. Pod koniec wyjazdu trafiliśmy do położonego wysoko w górach Castel San Niccolo, o którym Tomek wjeżdżający do niego w nocy, na moją prośbę (bo właśnie tam miał być lokalny targ) wolałby zapomnieć, a następnie do Florencji, w której dowiedzieliśmy się kilku istotnych rzeczy:
#1 Że kamperem raczej nie wolno wjeżdżać do śródmieścia Florencji, to znaczy wjechać niby można, ale później można nie wyjechać, bo bramy są bardzo wąskie, w dodatku średniowieczne
#2 Że nawet jeśli nie znasz włoskiego, a wjedziesz kamperem między wąskie, średniowieczne uliczki, to w mig złapiesz, które z wykrzykiwanych w twoim kierunku słów są przekleństwami
#3 Że Florencja nie zając nie ucieknie i że wrócić do niej można zawsze, ale teraz czym prędzej stąd trzeba uciekać, zanim nas wsadzą na 48 godzin
Zatem z Florencji, której nie zwiedziliśmy, ruszyliśmy z powrotem w kierunku Wenecji zataczając koło. Zjedliśmy pyszne kluchy na do widzenia i w nawigacji wpisaliśmy „dom”.

_MG_3256 5 6 7

NASZE WRAŻENIA Z PODRÓŻY KAMPEREM. 

O moich wrażeniach pisałam ci na bieżąco na moim Facebooku i Instagramie. To była przepiękna, fascynująca przygoda, której każdy powinien choć raz doświadczyć. Spełniło się nasze marzenie. Zawsze, odkąd pamiętam, marzyliśmy, by wsiąść z dzieciakami do kampera i ruszyć w świat. Nawet nie podejrzewałam, że taka forma podróży daje tak niesamowite poczucie wolności. Po jakiś 2 dniach skończył mi się cały stres związany z brakiem planu, a ja z uśmiechem na ustach, nie martwiąc się o nic przesuwałam sobie palcem po mapie, albo po zdjęciach na Pintereście.
Kiedy podróżujesz kamperem jedziesz gdzie chcesz, zmieniasz plany kilka razy w ciągu dnia, dostosowujesz je do humorów całej rodziny, nie spinasz się, nie denerwujesz. To ty podejmujesz decyzję czy masz ochotę poruszać się autostradą, czy chcesz z niej zjechać i się po prostu zgubić. Zatrzymujesz się przy byle polanie, rozkładasz markizę, stoliki i po zjedzonym obiedzie stwierdzasz, że albo jedziesz dalej, albo zostajesz tu na kilka dni. Możesz być ciągle w trasie i podziwiać widoki, zwłaszcza gdy pada deszcz, albo możesz zaparkować kampera i przejechać się metrem, by pozwiedzać Wenecję, a potem wrócić do swojego domu na kółkach, w którym weźmiesz kąpiel i wygodnie się wyśpisz. Z punktu widzenia rodzica to kolejna rzecz, która sprawia, że się nie stresujesz. Nie straszne ci żadne „siku,piciu”, bo kuchnia i toaleta jadą z tobą – nie zapominaj! 🙂

2
16

Podczas tygodnia podróży zobaczyliśmy tyle miejsc i doświadczyliśmy tylu wspaniałych rzeczy, że do dziś mam gęsią skórkę, kiedy oglądam zdjęcia. Żadna inna forma zwiedzania nie pozwoliłaby mi tak skondensować tego w czasie i narzucić sobie takiego tempa. Choć oczywiście kwestia intensywności podróżowania kamperem to także indywidualna sprawa. My chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej i nigdy nie spędziliśmy 2 nocy w tym samym miejscu. Z resztą jazda kamperem to frajda i nawet jeśli wieczorem obiecywaliśmy sobie, że teraz trochę posiedzimy w jednym miejscu, to rano po śniadaniu padało magiczne” no to co? w drogę?”.

Wydaje mi się, że ie było nas miesiąc, bo tyle się wydarzyło. Prosecco i pyszna pizza w Wenecji, szybkie espresso nad jeziorem Garda, śniadanie na łące spowitej mgłą, gdzieś w samym środku Toskanii, najlepsze lody na świecie w maleńkim San Gimignano, wino kupowane na litry w Montepulciano, spacer wśród domów przyklejonych do ścian w najpiękniejszym Riomaggiore, kilometry rozmów, gier z dzieciakami, śmiechów i płaczów foszastych, mroźny poranek gdzieś w górach i upalne popołudnie we Florencji. To wszystko i jeszcze więcej zamknięte w kilkunastu dniach na kółkach.

Jestem mega szczęśliwa, że mogłam tego doświadczyć! Potraktuj ten wpis jako wstęp. W następnych pokażę Ci jak kamper sprawdzał się na codzień, gdzie nas dowiózł, a gdzie mu jednak wjechać nie było wolno 🙂 O czym musieliśmy pamiętać, by podróżować nim swobodnie i nie panikować, gdy okazało się, że zapomnieliśmy opróżnić toaletę, albo gdy chcieli nam wlepić mandat – oczywiście po włosku. Opowiem ci też trochę o parkingach, miejscach postojowych, które nie są kempingami, o tym gdzie należy serwisować dom na kółkach i dlaczego to takie ważne, by o tym pamiętać 🙂

Jeśli tak jak ja chcesz pojechać kamperem w świat – zrób to koniecznie.
W kwietniu i maju (wyłączając Majówkę) dostaniesz 15 % zniżki, jeśli wpiszesz w formularzu rezerwacyjnym na stronie CORDIGO hasło „15nawiosne” (ważny do 30.04) o TUTAJ –> KLIK

Polub CORDIGO na Facebooku o tutaj –> klik!
Śledź ich kampery na Instagramie o tutaj –> klik!

Na koniec wpisuj w wyszukiwarkę hasztagi #gdzieciekolkaponiosa #cordigoontheway #cordigo #jedziemyzcordigo i zobacz jak wyglądała nasza (i nie tylko nasza) piękna podróż.
Złap bakcyla i jedź zobacz świat. To dużo bardziej cenne niż nowa para butów czy telewizor.

Uściski i do następnego

20170323_172605

Spodobają Ci się także:

20 komentarzy

Hania Ananas 12 kwietnia, 2017 - 8:23 am

Widzę Twoje zdjęcie z Cinque Terre i od razu przypomina mi się nasza zeszłoroczna podróź *_* http://www.pineap.pl/2016/06/photo-diary-cinque-terre/

Nie zwiedziłam dużo świata, więc mogę nie mieć racji, ale dla mnie te urokliwe miasteczka w skałach to najpiękniejsze miejsce, jeśli nie na świecie, to chociaż w Europie. To jest 100% mój klimat i nie umywają się do tego żadne wypasione plaże, dżungle i Bóg wie co jeszcze 🙂

Co do kampera, w sumie nigdy nie popierałam stereotypowej opinii, że to tylko dla emerytów. Naoglądałam się za dużo filmów, gdzie młodzi podróżują camperami po świecie i z chęcią sama przeżyłabym coś takiego. Myślę jednak, że trzeba być chociaż we 4, jak nie z dziećmi, to chociaż ze znajomymi, we dwójkę tak jakoś smutno 😉 No i jak jedno by spało, to drugie zostaje samo za kółkiem, a jednak fajnie, jak ktoś siedzi i zagaduje kierowcę 😉

Pozdrowienia!
Hania

Reply
Katinka 12 kwietnia, 2017 - 10:28 am

Aaaaaaaaa! ZAZDROSZCZĘ BASIK! Tak bardzo zazdroszczę! 🙂 Wspaniała przygoda! 🙂
Kamper jest super wspaniały! Jedziesz tam gdzie Cię koła poniosą! Nie jesteś uzależniona od hoteli, od pogody, OD NI-CZE-GO!

Reply
Pola - Odpoczywalnia 12 kwietnia, 2017 - 7:19 pm

Ale zazdroszczę! Cudowna przygoda! To i nasze marzenie, póki co jeździmy z dzieciakami z namiotem:)

Reply
Jolka 13 kwietnia, 2017 - 6:56 am

Ekstra!!

Basiu, z innej beczki: jak ogarnąć internet za granicą? Wykupiłaś jakiś pakiet czy korzystałaś z roamingu?

Reply
Basia Szmydt 13 kwietnia, 2017 - 8:28 am

Od swojego operatora mialam 500 MB, a pozniej uzupelnialam sobie w miare potrzeb, rowniez w swojej sieci. Myślę, ze dobrze jest tez kupic sobie po prostu jakis starter za granica z pakietem internetu.

Reply
Jolka 13 kwietnia, 2017 - 1:27 pm

Bardzo Ci dziękuję za informację!

PS. Uwielbiam tu zaglądać!

Reply
Kat Nems 13 kwietnia, 2017 - 9:03 am

Basia, następnym razem poproszę kierunek Londyn i wpadnij do mnie!! :))
Jestem zachwycona pomysłem i realizacją przygody!

Reply
Antypatycznie 13 kwietnia, 2017 - 9:13 am

Genialna sprawa! Sama jestem zachwycona, bo mam podobne marzenie. Tylko najchętniej wyjechałabym na rok, nie na 2 tyg i do Islandii nie do Włoch, ale i tak zazdroszczę 🙂 I gratuluje oczywiście, bardzo fajnie że ma taki genialny komfort.

Reply
Ewelina 13 kwietnia, 2017 - 3:32 pm

Gratuluję tak wspaniałego pomysłu i realizacji. Nam kamper chodzi po głowach od dłuższego czasu. Niestety z racji wykonywanych zawodów i faktu, że wakacje mamy tylko w tzw sezonie wysokim ceny skutecznie uniemożliwiają nam realizację pomysłu. Póki co obchodzimy się smakiem, ale kto wie może kiedyś…:)

Reply
Anna 14 kwietnia, 2017 - 10:04 am

Nasza Kochana Toskania
PS szkoda, ze po drodze nie udalo nam sie napic kawy w Wiedniu, ale moze nadrobimy przy kolejnej okazji

Reply
Monika Dawidowicz 17 kwietnia, 2017 - 4:52 pm

Powiem Ci, że mocno mnie przekonałaś do takiej podróży. Zawsze mi się marzyła, ale bez dzieci (co przez najbliższych kilkanaście lat i tak nie będzie możliwe), ale może i z nimi ma to sens.
Pewnie jak nienormalna robiłabym codziennie milion sesji zdjęciowych w camperze 😛

Reply
Magda 18 kwietnia, 2017 - 6:47 pm

Nasze marzenie odkąd się poznaliśmy :))) Świetna wyprawa! Zazdroszczę i wracam do zdjęć. P.S. Kurcze dopiero Ty mi podsunęłaś myśl, że kamperem to można też i przed sezonem jechać. Dzięki 🙂

Reply
Marta 20 kwietnia, 2017 - 7:43 am

Dlaczego dla niemieckich emerytow? Bo ich po prostu na to stac…

Reply
Magda 22 kwietnia, 2017 - 7:21 am

Pięknie wyglądacie i bardzo klimatyczny wyjazd 😉
Przypominają mi się stare, amerykańskie filmy.
Ja też tak chcę!

Reply
ola 14 lipca, 2017 - 10:52 am

Świetne, pokazujecie , ze z dziećmi mozna, niema przeszkód, my wynajmiemy we wrześniu i tez pojedziemy…. na południe Europy. Dziekuje za inspiracje.

Reply
Alicja 31 lipca, 2017 - 11:20 am

Piękny wpis. ;-; Czuję się jeszcze bardziej zainspirowana do podróży! Zacznę poważniej o tym myśleć i może za rok się uda!

Reply
Oliwia Elek 26 listopada, 2017 - 12:49 pm

Marzy mi się taka podróż już od jakiegoś czasu. Niesamowite to musi być przeżycie i jakie wspomnienia.

Reply
Danka 29 stycznia, 2018 - 7:50 pm

Uwielbiam takie wycieczki kamperem, najlepiej spontaniczne ! 🙂

Reply
hektor 20 września, 2018 - 5:08 pm

Przypomniała mi się moja historia z młodzieńczych lat. Dość podobna (nawet trasa), ale zupełni inny środek transportu niż camper – tylko na „stopa”.:))) Czyli sen pod gołym niebem i radzenie sobie z jednym dużym plecakiem. Teraz planujemy powtórzyć taką samą podróż i trasę tylko ze specjalną kapsułą mieszkalną na pickup AZAR4 https://azar4.com/pl/. Polecamy każdemu kto lubi podróżować.

Reply
Beata 11 lutego, 2019 - 5:16 pm

Pani Basiu,
Jesteście wspaniali, cudownie czytać i oglądać zdjęcia. Mam pytanie zupełnie na inny temat. Podróżuje Pani z dziećmi:)
Dlaczego słowo „dzieciak”, a nie najzwyklejsze słowo „dziecko”?. Przyznam, że „dzieciak” drażni mnie, ma dla mnie negatywny wydźwięk.
Określenie dzieciak jest potoczne, a przy tym mocno nacechowane. Mówi się tak z sympatią, ale niekiedy także lekceważąco o dziecku czy osobniku dorosłym postępującym nierozsądnie (np. Ten gruby dzieciak nie mógł się ruszać; O, kochane dzieciaki przyszły; Okropny dzieciak z niego, dąsa się o byle co…).
Osoby interesujące się sprawami ojczystego języka (znajomi) zwracają mi na to uwagę.
Dowodzą, że słowo „dziecko” bywa wypierane przez „dzieciak” w rozmaitych tekstach (np. dzieciaki chore na nowotwory, teleturniej Dzieciaki górą; serial On, ona i dzieciaki, ang. My Wife and Kids). Dzieciakami nazywa się też podobno chętnie ‚nastolatków’.
Jeśli tak się rzeczywiście dzieje, to należy przeciwko owemu natręctwu czy modzie zaprotestować.
Serdecznie pozdrawiam
Beata

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem