fbpx

STARY STÓŁ, O KTÓRYM MARZYŁAM I KILKA INNYCH DROBIAZGÓW Z TARGU STAROCI

Autor: Basia Szmydt

Już jest! Stoi sobie w kuchni. Drewniany, wyszlifowany ze wszystkich warstw lakieru i farb, które ktoś kiedyś postanowił na niego położyć. Przyjechał do nas surowy, pachnący drewnem, ciężki, solidny. Gotowy, by rozpocząć w naszym domu nową historię. A raczej tysiące historii, które właśnie tutaj, przy tym stole będą miały swój początek.
Przynajmniej taką mam nadzieję. Choć wydaje mi się, że stół ten już od pierwszych dni stał się jednym z ulubionych mebli wszystkich domowników. Przy nim zaczynamy i kończymy dzień. Przy nim jemy posiłki, dzieciaki rysują, Michał odrabia lekcje, ja pracuję. Przy tym stole przyjmuję gości, lepię kruche ciasto, na nim składam pranie, które wyschło na wietrze. Centrum naszego domu.
Skąd się wziął w naszych wnętrzach? Otóż najpierw go sobie wymyśliliśmy z Tomkiem. Wiedzieliśmy, że musi mieć minimum 180 cm długości, że musi być szeroki, że ma mieć toczone nogi, że musi być z drewna (oczywiście!).
Podobały nam się stoły z szufladkami, takie jakie stały u naszych babć na wsi. Piękne, dębowe staruszki ze zniszczonymi blatami. Niestety wszystkie były za małe. Często, kiedy znajdowaliśmy długie i prawie idealne stoły, okazywało się, że kosztują jakieś nieprawdopodobne pieniądze.
Przeszukiwaliśmy allegro i olx-a wieczorami, aż w końcu Tomek znalazł TO ogłoszenie, z TYM stołem.
Gdy go pierwszy raz zobaczyłam w ogłoszeniu stwierdziłam, że to nie jest niestety mój ideał. Byłam nieprzekonana. Jednocześnie byłam w 100 % pewna, że to własnie on stanie w mojej kuchni. Taka intuicja. Nie podobały mi się belki łączące nogi i stwierdziłam, że kupujemy go pod warunkiem usunięcia ich, jak tylko przekroczy próg naszego domu.

Kiedy kurier go przywiózł i postawił w naszej kuchni ja usiadłam na sofie i zaczęłam się mu przyglądać. Tomek zaczął panikować, bo ja nie wyraziłam od razu zachwytu 😀 Potrzebowałam kilku dni zanim się z nim oswoiłam, zanim stwierdziłam, że był brakującym elementem naszej kuchni, zanim go polubiłam, zanim się do niego przyzwyczaiłam. Duża rzecz!
Jest z nami niecały miesiąc, a ja nie wyobrażam sobie już, że mogłoby go z nami nie być. Polubiłam go nawet z tymi belkami łączącymi nogi. Nie będę go zmieniać. Niech będzie taki, jaki się urodził. Niech nam towarzyszy we wszystkich porankach i wieczorach. Niech się na nim wszystko rozlewa, kruszy i brudzi. Niech przy nim wszystko smakuje, niech mruczą z zachwytu nad jedzeniem nasi goście. Niech nam służy, a my jemu.
No właśnie…Nie zabezpieczyliśmy go jeszcze żadnym impregnatem, olejem, niczym. Wszystko, co się na nim rozleje, ma szansę wsiąknąć w drewno. I nie bardzo wiemy, co z nim zrobić i czy robić cokolwiek. Czy zostawić go tak jak jest i pozwolić, by każda plama była częścią historii, czy jednak potraktować jakimś olejem, woskiem? Musimy się zastanowić.

Ile kosztował nas stół? 400 zł. W tej cenie była cena mebla, piaskowania, czyli zrywania wszystkich farb i lakierów, którym zajął się sprzedawca i transport.

Oto on – nasz stół. Serce naszego domu. Gdybyś była kiedyś moim gościem, to własnie przy nim siedziałabyś pijąc kawę i jedząc kruche z truskawkami.

Stół to nie jedyna nowa rzecz w naszym domu. Szczerze powiedziawszy to odkąd wróciliśmy z Gwadelupy wpadłam w jakiś przyjemny dekoratorski trans i jeśli zapytałabyś mnie co jest aktualnie moją największą pasją to byłoby to własnie urządzanie naszych czterech kątów. Najbardziej jednak cieszy mnie wyszukiwanie staroci albo mebli i dodatków, które ze względu na swój wiek na miano staroci jeszcze nie zasługują, ale ktoś je z jakiegoś powodu odrzucił, bym ja mogła je przygarnąć 🙂 Żadna rzecz, mebel, dodatek ze sklepu, zapakowany w pudełko, pachnący nowością nie ucieszył mnie dotąd tak bardzo jak coś „upolowane”. Tak już mam i już.
Moim ulubionym sklepem, w którym wyszukuję różne rzeczy do domu jest sklep przy ul. Chodakowskiej 1 w Sochaczewie pod Warszawą. Tam jeżdżę sobie raz w miesiącu i zaraz pokażę Ci czego najczęściej szukam.
Gdzie jeszcze szukać podobnych skarbów, jeśli podoba Ci się klimat, w którym ja urządzam swój dom?
Prawdziwą kopalnią perełek jest OLX i obiecuję, że zrobię posta o tym jak ja szukam tam różnych rzeczy, bo to naprawdę nie jest skomplikowane. Do tego jak widzisz Allegro, na którym znaleźliśmy nasz stół. Oprócz tych internetowych sklepów rozejrzyj się po swojej okolicy. Często można znaleźć takie sklepiki jak ten „mój” sochaczewski, gdzie właściciele przywożą z zza zachodniej granicy różne przedmioty z drugiej ręki. W lumpeksach też można znaleźć „działy” z przedmiotami.

No dobrze to teraz pokażę Ci kilka moich ostatnich zdobyczy i napiszę Ci czego ja szukam w moim sochaczewskim sklepiku najczęściej.

W tym krześle zakochałam się z miejsca. Kosztowało całe 50 zł. Brakuje mu jednej śrubki, którą musimy przykręcić.


Te hookery zauważyłam już cofając samochodem obładowanym zakupami. Wróciłam, bo urzekły mnie i tylko mnie, bo Tomek wciąż nieprzekonany. Są odrobinę za wysokie i będziemy ucinać im nóżki o jakieś 5 cm. Cena za sztukę – 50 zł.


Czego najbardziej szukam w takich sklepach z rzeczami z drugiej ręki? Naczyń! Pięknych talerzy, misek, salaterek, dzbanków, filiżanek i starych sztućców. Naczyń, które cieszą me oko za każdym razem, gdy wyjmuję je z mojej ukochanej witrynki.

Czyż ten dzbanek nie jest piękny?

Każdy z „innej parafii”, a wszystkie tak bardzo pasujące do mnie 🙂

Szukam też wazonów na kwiaty i ciekawych doniczek.

Koszyków, które tak dobrze współgrają mi z moimi jasnymi wnętrzami. Koszyki są super jako osłonki do kwiatków, jako pojemniki na zabawki dla chłopaków czy do spiżarki. W tej koszykowej walizeczce w witrynce schowałam wydzierane z gazet przepisy.

I sztućce! Stare sztućce to coś, co chyba kolekcjonuję. Mój wewnętrzny minimalista stara się to zaakceptować i z tym nie walczyć 🙂 Uwielbiam stare sztućce. Przyjmę każdą ilość.

Jak Ci się podobają moje zakupy? Zainspirowana, by wybrać się na poszukiwania skarbów czy to zupełnie nie Twój klimat?

Uściski
Basia

Spodobają Ci się także:

44 komentarze

Wera 20 czerwca, 2018 - 12:50 pm

Piękny masz ten biały wazon w którym na zdjęciach są rumianki i bławatki, jest sygnowany na dnie ? Ze sztućcami to u mnie i mamy zaczęło się od secesyjnej, srebrnej łyżeczki do cukierniczki. Teraz już nie liczymy ile tego jest. Z naczyniami i talerzami to chyba jak się raz kupi to potem nawet nie wie się kiedy w ręce wpadają kolejne rzeczy. Trochę ci zazdroszczę etapu urządzania wnętrz, dopieszczania dodatkami, to piękny czas dla całej rodziny 🙂 Ja ten etap mam chyba dopiero przed sobą, może kiedyś w przyszłości, jeśli założę rodzinę. Co do stołu na pewno jak najszybciej trzeba zabezpieczyć czymś, bo surowe drzewo szybko łapie brzydkie plamy. Lakier jest najpraktyczniejszy, ale olej lub wosk znacznie ładniej wygląda, tylko trzeba często konserwować. Takie stoły zamieniają się w serca domu. Zawsze wszyscy jakoś tak mimowolnie gromadzą się przy stole w kuchni-jadalni 🙂 A i ta belka na dole stołu może być fajną podporą dla stóp, z czasem wyjdzie czy się sprawdza czy nie.
Jak u Ciebie z grządkami i ogrodem ? 🙂
Pozdrawiam <3

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 8:55 am

Wera z ogrodem jest tak, że ogrodu nie ma 😀 wjechały koparki i panowie od kostki i od nowa mamy teren pobudowlany na podwórku. W tym roku tylko kwiaty w doniczkach na tarasie i zakładanie trawnika 🙂

Reply
tekstualna 20 czerwca, 2018 - 1:07 pm

dzielę Twoją miłośc <3

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:01 am

jeszcze przy nim nie siedziałaś, ale jak już zasiądziesz, jak ja Cię nakarmię…! <3

Reply
Beata 20 czerwca, 2018 - 1:09 pm

Doniczki, koszyki, filiżanki, krzesła, tace, pufa… uwielbiam sklepy ze starociami…. Kilka dni temu przytargałam 2 doniczki (osłonki ceramiczne) i tacę z drewna tekowego – w sumie 12zł!! A stół rewelacyjny! Pozdrawiam 🙂

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:01 am

Ale zdobycze <3

Reply
Paulina G Lifestyle 20 czerwca, 2018 - 2:14 pm

klimatyczny ten stół! <3 Faktycznie chyba i mi zajęłoby trochę czasu, żeby przekonać się do tych nóżek, ale to przecież własnie one tworzą ten domowy klimat !

Reply
Małgorzata 20 czerwca, 2018 - 2:20 pm

Uwielbiam giełdy staroci… w każdą pierwszą niedzielę odwiedzam taką giełdę w Świdnicy… koszykowa walizka – świetna.!!! Pozdrawiam 🙂

Reply
Anka 20 czerwca, 2018 - 3:12 pm

Czekam z niecierpliwością na post o poszukiwaniach na olx. Uwielbiam zbieractwo:)

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:02 am

Będzie, bęzie niebawem 🙂 :*

Reply
Magdalena 20 czerwca, 2018 - 5:08 pm

piekne te zdobycze, nastepnym razem jak bedziecie w Norwegii to koniecznie zaplanujcie wizyte na loppisie (løppemarket) taki targ staroci, przewaznie organizowane w szkolach, moze zreszta juz dobrze znasz – mozna upolowac niezle kaski, tylko niekiedy mocne lokcie sie przydaja 😉
oczywiscie w Polsce jak widac nie problem ze znalezieniem fajnych rzeczy, ale to taka tutejsza atrakcja 🙂
pozdrawiam

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:03 am

Zawsze gdy są te targi to nas akurat nie ma w Norwegii, ale znam, słyszałam- tam to dopiero muszą być perełki <3

Reply
Joanna 20 czerwca, 2018 - 7:25 pm

Piękny stół, stołek, hokery. Sztućce nie moja bajka, choć urok swój mają.

Reply
Monika Kudryk 20 czerwca, 2018 - 8:00 pm

Mam takie same polne kwiaty 🙂

Reply
Aga 20 czerwca, 2018 - 8:10 pm

Szafka-witrynka wymiata 😉

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:04 am

Mój ulubiony mebel w domu 🙂

Reply
Ilona 6 lipca, 2018 - 6:11 pm

A czy mogę spytać, skąd ta szklana witryna? Piękna… poszukujemę podobnej 🙂

Reply
Basia Szmydt 7 lipca, 2018 - 5:59 am

Z olx-a

Reply
Aneta 21 czerwca, 2018 - 5:09 am

Basiu do zielonego domku w Sochaczwewie zaprowadziła mnie koleżanka jakieś 7 lat temu , czułam się jak dziewczynka w sklepie z zabawkami . Miałam wtedy małe mieszkanie wiec tylko oczny cieszyłam . Dzięki Tobie wiem ze sklep ciagle prosperuje i to jest cudowne 🙂

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:04 am

Koniecznie musisz tam wrócić, by znowu poczuć się jak Mała Dziewczynka 😀 <3

Reply
Ela - themomentsbyela.pl 21 czerwca, 2018 - 6:02 am

Wyposażenie domu wyszukane gdzieś z drugiej ręki, takie na którym widać jego historię jest najlepsze. Twój stół jest świetny, co prawda ja wybrałabym nogi bez tłoczeń ale to już kwestia gustu natomiast poprzeczka choć może nie zachwycać to jest niesamowicie praktyczna i jestem pewna że genialnie trzyma się na niej nogi.

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:05 am

Pod warunkiem, że nie ma się tak długich ud jak moje 😀

Reply
Pasjonatka Życia 21 czerwca, 2018 - 7:26 am

To jest bardzo mój klimat, uwuelboam dawać nowe życie starym rzeczom Już zapowiwdziałam Mężowi, że w naszym nowym domu będą glównie „stare” meble, mebelki i dodatki
Cudowny ten Wasz stół

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:05 am

powodzenia w urządzaniu <3

Reply
Paula 21 czerwca, 2018 - 8:05 am

Cudne te skarby ja też uwielbiam biegać po sklepach z bibelotami, wczoraj np wyszukałam śliczną seledynową porcelanową miseczkę na niskiej nóżce wykończoną metalem☺️ drobiazg, a radość nieziemska

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:06 am

znajome mi emocje 🙂 <3

Reply
Ewelina 21 czerwca, 2018 - 7:06 pm

Totalnie mój klimat, uwielbiam starocie i lumpeksy! <3 Marzę już o urządzaniu naszego domu 🙂 Na razie lejemy fundamenty 😉 Pozdrowienia !

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:06 am

Ewelina wszystko co najlepsze przed Tobą <3

Reply
Mariaa 22 czerwca, 2018 - 8:43 am

Świetne meble, wszystko wygląda pięknie i z klasą 🙂

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:07 am

:*

Reply
marta 22 czerwca, 2018 - 7:13 pm

Polecam kopalnie staroci pod Warszawą

Reply
Ola 23 czerwca, 2018 - 6:46 pm

basiu pieknie

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:07 am

Dziękuję :*

Reply
Doraa 24 czerwca, 2018 - 7:25 am

Basiu, mam od lat surowy drewniany stół, który raz do roku jest ścierany przez męża zwykłym papierem ścierny i olejowany (olej z IKEA lub z Castorama bodajże). Wg mnie to najlepszy efekt. Ciepło wyglądu i dotyku takiego drewna….. I nie ma plam właściwie tylko tak ładnie ciemnieje…. Do dziecięcych prac zakrywam czasem papierem, czasem takim kuchennym zmywalnym obrusem, który potem piorę. Gratuluję zakupu! Niech Wam służy….

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:08 am

Dziękuję za podpowiedź – też myślałam o oleju.

Reply
Kasia.K 24 czerwca, 2018 - 5:23 pm

A ja po takie skarby śmigam do Lublina -targ staroci na Elizówce odbywa się co niedzielę

Reply
Basia Szmydt 25 czerwca, 2018 - 9:10 am

wstyd, że nigdy nie dotarłam na Elizówkę, mimo że jestem z Lublina 🙂

Reply
AgaR 25 czerwca, 2018 - 4:10 pm

piękne talerzyki i to krzesło!!! 🙂

Reply
Tomek 28 czerwca, 2018 - 11:08 am

Uwielbiam takie meble. Można by go jeszcze pomaziać farbo na vintage 😀

Reply
Magda 4 lipca, 2018 - 12:39 pm

Piękny stół… też uwielbiam takie meble. Mi się udało kilka dni temu upolować na OLX okrągły rozkładany dębowy stół za 70zł… i totalnie się w nim zakochałam 🙂

Reply
Magda 9 lipca, 2018 - 3:40 pm

Cudo! Stare przedmioty mają duszę… <3

Reply
Kasia 17 lipca, 2018 - 12:55 pm

Basiu,
znalazłam coś dla Ciebie na OLX.
Czy ta paterka, misa-ozdobna-na-owoce-slodycze-ciastka-patera-ceramiczna-na-nozce-CID767-IDsZNxw.html, nie pasuję idealnie do jednego z Twoich talerzyków z witrynki? Zgadnij którego:) Fajna cena!

Reply
Basia Szmydt 17 lipca, 2018 - 1:21 pm

Fajna ! ❤️

Reply
Aleksandra 23 października, 2018 - 8:36 pm

Ależ oczywiście Basiu, że mnie zainspirowałaś. Kiedyś biegałam (moze nie za często) na targi staroci i przywlokłam z nich absolutnie cudowne rzeczy. Czemu na nie nie wracam? Mam kilka rzeczy do nabycia. M.in. stare drewniane biurko, lustro i fotel. A, przydałaby się jeszcze szafka do łazienki i toaletka do przedpokoju.

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem