fbpx

ZROBIŁAM OPERACJĘ OCZU – oto moje doświadczenia związane z korektą laserową wzroku

Autor: Basia Szmydt

Naprawiłam swój wzrok! Przez ostatnie 25 lat niemal nieustannie nosiłam okulary i przez większość czasu nie przeszkadzały mi jakoś szczególnie. Przyzwyczaiłam się do faktu, że po prostu jestem okularnicą i co parę lat zmieniałam oprawki.

Gdy patrzę na moje stare zdjęcia to stwierdzam, że większość z tych oprawek była zupełnie nietrafiona i postarzała mnie o jakieś 10 lat. Tylko moje ostatnie okulary, granatowo – szare oprawki od Hugo Bossa, znalezione na dziale męskim w Vision Express były strzałem w 10. Przyznam, że odrobinę za nimi tęsknię. Do dziś uważam, że dodawały mi charakteru. Były zwieńczeniem stroju i makijażu. Bez nich czułam się naprawdę nieswojo.

Okularnicy zrozumieją 🙂 Gdy zdejmie się z twarzy okulary, które nosiło się przez ostatnie lata to człowiek czuje się jakiś taki niekompletny i bez wyrazu. Oczywiście to prędzej czy później mija. U mnie później, bo od operacji minęło 1,5 miesiąca, a ja wciąż się przyzwyczajam 🙂

MOJA WADA WZROKU

Nie miałam dużej wady wzroku. Na prawym oku -1,75, a na lewym – 1,50. Miałam jednak spory astygmatyzm, a to już jest niezłe cholerstwo. Bo przyczyną astygmatyzmu jest zniekształcenie rogówki, co w praktyce oznacza tyle, że bez okularów wszystko dla mnie było zupełnie nieostre, rozmyte i niewyraźne.

DLACZEGO ZROBIŁAM OPERACJĘ?

Lubiłam swoje oprawki, nie miałam dużej wady wzroku. Skąd zatem decyzja, by poprawić wzrok? Powodów było kilka.

Po pierwsze myśl o tym, by zrobić KIEDYŚ korektę pojawiła się w mojej głowie już dawno. To były czasy jakiegoś pierwszego reality show. Big Brother? Może Bar? Nie pamiętam. Pamiętam tylko, że jedna z uczestniczek opowiedziała wtedy o tym jak zrobiła sobie taki zabieg. W mojej głowie zaczęła kiełkować sobie myśl, że może kiedyś…Wiadomo, że przez te wszystkie lata nie było to wysoko na mojej liście priorytetów, bo zawsze było cos ważniejszego, na co trzeba nazbierać, a potem przeznaczyć pieniądze.

Po drugie – moje dzieci kochają chodzić na basen. Ja niekoniecznie, ale zanim znalazłam im zajęcia grupowe, w których ja nie muszę z nimi uczestniczyć, uczęszczałam na ten basen regularnie 1-2 razy w tygodniu. Oczywiście w okularach. Musiałam je mieć na nosie, żeby dojrzeć w wodzie swoje dzieci. W przeciwnym wypadku nie byłam w stanie odróżnić moich synów od innych wystających ponad wodę głów. Nie muszę chyba mówić jak głupio się czułam? To właśnie wtedy, podczas jednej z wizyt na basenie, zapragnęłam z całego serca zmiany.

Pomyślałam sobie: „a dlaczego nie?” Pieniądze? Zawsze są potrzebne, bo zawsze są wydatki. Takie jest życie. Skoro to jest dla mnie ważne, to i kasa się znajdzie.

Miałam ogromną ochotę, by przestać być okularnicą 🙂

ZAPRAGNĘŁAM ZMIANY

Ostatni rok jest dla mnie rokiem przełomowym pod wieloma względami, ale jedna rzecz, ale jedna rzecz, która się we mnie zadziała jest szczególna. Otóż postanowiłam przestać odkładać swoje cele i marzenia na „kiedyśtam”. Postanowiłam wziąć za nie odpowiedzialność i jeśli czegoś pragnę z całego serca, po prostu to zrobić. Albo przynajmniej zacząć robić cokolwiek w kierunku ich spełnienia. Dalej wpisuje się to w moją dewizę, by grać kartami, które się ma, ale gdy tylko pojawia mi się jakaś otwarta furtka – działam. Nie jęczę, nie biadolę, że może kiedyś, tylko to robię. Robię to co mogę i ile mogę, ale robię. I to jest jak domino. Jedna podjęta decyzja uruchamia kolejną, a we mnie rodzi się jakieś takie ogromne poczucie sprawczości.

Korekta laserowa wzroku dała temu początek. Zapisałam się na lekcje pływania dla dorosłych, bo zawsze chciałam nauczyć się pływać i nie dałam sobie wmówić, że jestem na to już za stara. A pływać chcę dobrze, bo zamierzam naprawdę spędzić wciąż kawał swojego życia na wyspie takiej jak Gwadelupa.

Postanowiłam przestać na wszystko czekać, przestać wszystko odkładać w nieskończoność. Nie mam na to czasu.

Wróćmy zatem do tematu przewodniego tego wpisu – korekty laserowej wzroku.

KLINIKA, KTÓRĄ WYBRAŁAM I PIERWSZE BADANIE

Klinikę, w której ja robiłam zabieg poleciła mi znajoma. Sama była już po korekcie i namówiła mnie bym i ja sobie taką zrobiła. Czasem odpowiednich ludzi musimy spotkać w odpowiednim czasie. To był dla mnie impuls. Następnego dnia zapisałam się na pierwsze badanie. A potem było już z górki 🙂

Klinika, w której ja wykonywałam operację to Optegra na ulicy Gęsiej w Lublinie. Mają swoje filie w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie, Szczecinie, Katowicach, Łodzi i Rzeszowie. W Lublinie polecam z całego serca doktor Beatę Sawicką – Wojtiuk.

Koszt mojej operacji w lubelskiej klinice to 6800 zł. Za wizyty kontrolne płaciłam i będę płacić osobno.

Pierwsza wizyta to kompleksowe i zupełnie bezbolesne badanie wzroku. O tym jak się do tego badania przygotować opowie nam osoba zapisująca nas na wizytę. Ważna rzecz – jeśli nosisz soczewki kontaktowe, musisz z nich zrezygnować na minimum tydzień przed badaniem kwalifikującym. O tym też jesteśmy informowani podczas rejestracji.
Ja zabrałam ze sobą ostatnie wyniki badań od okulisty, żeby optometrysta i okulista mogli zobaczyć jak mój wzrok się zmieniał na przestrzeni ostatnich lat. Dobrze jest tego dnia zrezygnować z makijażu i mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne, bo będziemy mieć zakraplane krople rozszerzające źrenice.

Badanie trwa ok. 70 minut i jest niezbędne, żeby lekarz stwierdził czy kwalifikujemy się do operacji. Po nim możesz, ale nie musisz się zdecydować na kolejny krok, czyli operację. To sprawa bardzo indywidualna. Ja gdy tylko usłyszałam, że moja wada wzroku kwalifikuje się do korekty, zapisałam się na zabieg.

DZIEŃ OPERACJI

Na 24 godziny przed operacją nie można spożywać alkoholu.
W dniu operacji nie można pić kawy ani napojów z kofeiną.
Należy być bez jakiegokolwiek makijażu i kremu.
Trzeba być na czczo.
Należy mieć kogoś, kto odwiezie nas do domu po zabiegu. Prowadzenie auta jest niemożliwe. Ja nie dałabym rady wrócić do domu sama nawet autobusem.
Należy mieć ze sobą dobre okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV. Bez tego też ani rusz. Światło słoneczne po zabiegu będzie nie do wytrzymania.
Polecam ubrać się wygodnie i zaplanować jakieś 2-3 h wolnego czasu.

W dniu operacji wykonano mi raz jeszcze szczegółowe badania. Tym razem zajęły one mniej, bo jakieś 30 minut. Następnie zostałam zaprowadzona na salę operacyjną. Doktor, która miała mi wykonywać zabieg długo i szczegółowo opisywała mi krok po kroku co będzie się działo podczas operacji. Pokazywała laser, opowiadała nawet o dźwiękach, które będę słyszała podczas wykonywania korekty. To było dla mnie bardzo ważne i dawało mi ogromne poczucie bezpieczeństwa.

Zostałam kilkukrotnie znieczulona (kroplami do oczu, nie dożylnie). Po znieczuleniu kroplami nic nie czułam. Naprawdę nic. Lekarka dotykała mojego otwartego oka, a ja nie dość, że nic nie czułam, to nawet nie mrugnęłam. Dla mnie najtrudniejsze było pogodzenie się z faktem, że ktoś robi mi coś przy oczach. Na przykład dotyka czymś moją gałkę oczną, ja to widzę, ale nie czuję. Jest to nieprzyjemne doznanie, ale natury emocjonalnej, nie fizycznej. Nie bałam się bólu, bo zostałam zapewniona, że nie będę nic czuła i tak rzeczywiście było.

Cała procedura zabiegowa (rozmowa z lekarzem, znieczulenie, wprowadzenie na salę etc) trwa 20-30 min, ale sama praca lasera to w moim przypadku po kilkanaście sekund na każde oko.

Pani doktor spokojnym głosem, dotykając moich ramion odliczała ze mną sekundy pracy lasera, uspokajając mnie i. mówiąc jak do dziecka. I jest to cholernie ważna rzecz! Bo najtrudniejsze w tej operacji jest pogodzenie się z tym, że to operacja w znieczuleniu miejscowym na wzroku, który mamy tylko jeden i uświadomienie sobie, że jest się w dobrych rękach i że wszystko będzie dobrze. Nieprzyjemny był dla mnie zapach przypalanej skóry, kiedy laser pracował przy moim oku. Wyobraźnia pracuje wtedy na najwyższych obrotach. Trzeba zaufać. Sobie, lekarzowi i doskonałej maszynie, która wyłącza zasilanie przy najdrobniejszym błędzie ludzkim. Wszystko jest wyliczone co do milimetra, nic nie ma prawa pójść nie tak. Błąd ludzki jest tu niedopuszczalny.

PO ZABIEGU

Moja korekta była wykonywana metodą FemtoLasik i została wybrana przed lekarza na podstawie przeprowadzonych badań. Po skończonym zabiegu przez pierwsze 15-20 minut widziałam tylko światło. Zostałam zaprowadzona do pokoju wypoczynkowego i tam, przy zasłoniętych roletach mogłam sobie powolutku dojść do siebie. Po tym czasie zaczęłam niewyraźnie widzieć. Wciąż działały krople znieczulające. Lekarka ponownie mnie zbadała, żeby zobaczyć czy wszystko ok.

Z receptami, szczegółową instrukcją stosowania kropli (z antybiotykiem, przeciwzapalnych i silnie nawilżających), w ciemnych okularach, wyszłam samodzielnie z kliniki, gdzie w samochodzie czekał na mnie mąż. I w tym właśnie momencie krople znieczulające przestały działać. Oczy zaczęły mnie bardzo piec. Co chwilę zakraplałam nawilżające krople i w zasadzie nieustannie miałam zamknięte oczy. Dlatego to tak bardzo ważne, by mieć kogoś, kto nas odwiezie do domu.

Po powrocie do domu wzięłam ibuprofen i poszłam spać na kilka długich godzin. Mój organizm zawsze błaga o sen, gdy chce się zregenerować. O tym jak cholernie ważny jest sen dla naszego zdrowia pisałam tutaj:

MOJE SPOSOBY NA DOBRY SEN.

Pod żadnym pozorem nie można oka pocierać i dotykać przez pierwsze dwa tygodnia. To, czego dokonał laser musi się tak jakby zrosnąć. Dlatego też w nocy spałam w plastikowych nakładkach na oczy i takiej opasce bawełnianej. Przez miesiąc się nie malowałam i nie stosowałam żądnych kosmetyków w okolicy oczu. Generalnie trzeba być bardzo delikatnym i ostrożnym. No i nie rozstawałam się z okularami przeciwsłonecznymi. Przez pierwsze dni chodziłam w nich nawet po domu.

POPRAWA WZROKU

Poprawę mojego wzroku zauważyłam juz dzień po zabiegu i od razu się do tego przyzwyczaiłam 🙂 Nie szukałam odruchowo okularów i przeszłam z tą zmianą do porządku dziennego, co mnie samą nawet nieco zaskoczyło. Mój wzrok polepszał się z dnia na dzień.

Minęło 1,5 miesiąca od zabiegu. Widzę bardzo dobrze, ale o określonych porach dnia astygmatyzm się odzywa i mój wzrok, np. o zmierzchu traci swoją ostrość. Dalej widzę z oddali osoby, potrafię rozpoznać kto stoi 100 metrów ode mnie, ale muszę się bardziej wysilić, żeby złapać ostrośc, niz wtedy, gdy po prostu zakładałam na noc okulary.

Od teraz mogę polegać tylko na swoich oczach. Kiedy czuję, że są suche – zakraplam krople nawilżające. Często po całej nocy też musze wkroplić parę kropli kropel. Korekta laserowa nie zniwelowała moich anatomicznie ogromnych źrenic, które potrafią rozszerzyć się do 6-7 mm, a ja wtedy wyglądam jakbym miała czarne oczy. W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że do oka wpada mi ogromnie dużo światła, co uprzykrza mi życie na przykład podczas jazdy autem nocą. Światło aut jadących z naprzeciwka po prostu mnie oślepia. Dlatego nie lubię jeździć autem nocą. Co nie zmienia faktu, że mogę swobodnie prowadzić auto i za dnia, i w nocy.

KOREKTA LASEROWA OCZU – MOJE WNIOSKI

Napisałam chyba wszystko, co wiem 🙂 To moje subiektywne odczucia, pamiętaj o tym. Nie jestem lekarzem, nie mam wiedzy medycznej, a co za tym idzie mogłam popełnić błędy na przykład w nazewnictwie anatomii oka.

Bardzo się cieszę, że zrobiłam ten zabieg. Komfort życia jest dla mnie nieporównywalnie większy. Mój wzrok z dnia na dzień staje się coraz lepszy, bo oczy wciąż się goją. Skończyło się nieustanne szukanie okularów, czyszczenie szkieł i noszenie dwóch futerałów z okularami (korekcyjne zwykłe i korekcyjne przeciwsłoneczne). Mam wrażenie, że nieco odmłodniałam bez tych okularów, a moje duże oczy w końcu wyjrzały zza szkieł.

Mam nadzieję, że w moim wpisie znajdziesz odpowiedzi na nurtujące pytania. Jeśli jednak jest coś jeszcze, o co chciałabyś/chciałbyś zapytać – śmiało, zostaw swoje pytanie w komentarzu.

Spodobają Ci się także:

1 odpowiedź

Alicja 10 czerwca, 2021 - 9:21 am

Fajny tekst, też mam małą wadę wzroku i czasem mam dość okularów, więc zastanawiam się na takim zabiegiem.. poczekam jeszcze, aż najmłodsze dziecko pójdzie do przedszkola, bo na razie mogłoby być ciężko z regeneracją..

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem