INSPIRACJE

MÓJ UKOCHANY WAKACYJNY ALBUM Z MALAGI

Czerwiec 16, 2015
2

Czy pamiętacie mój wpis o kartkach, które powstały tylko z kilku ogólnie dostępnych i tanich materiałów? Spodobało mi się tworzenie w ten sposób i zabrałam się za przenoszenie zdjęć z komputera na papier. Takich prawdziwych, wywołanych, takich, które będę oglądać wieczorami, wzruszać się na maksa i wspominać cudowne chwile.

Do pierwszego, ręcznie robionego albumu wybrałam zdjęcia z podróży mojej i Tomka do Malagi, sprzed roku.
Te zdjęcia niosą ze sobą bardzo wiele pozytywnych emocji dla mnie i dla Tomka. To była nasza pierwsza podróż bez dzieci.
Podróż zorganizowana od a do z przez mojego męża. Niespodzianka z okazji moich 30 urodzin. Bardzo, bardzo szczęśliwe chwile.

Czego potrzebowałam, żeby zrobić taki album?
– bazę mojego albumu. Możecie kupić gotową, na przykład tutaj. To nic innego jak spięte metalową sprężyną kartki. Mogą to być kartki z papieru wizytówkowego, z okładką zrobioną z twardej tektury. Mogą to być karty z cieniutkiej tektury, tzw. beermaty. Jeśli nie chcecie kupować gotowej bazy, możecie ozdobione karty zanieść do punktu xero i tam zbindować. Upewnijcie się jednak, że w danym punkcie bindują za pomocą sprężyny metalowej, a nie plastikowego grzbietu. Papier wizytówkowy czy cienką tekturę możecie kupić w hurtowniach papierniczych lub na allegro. Polecam jednak korzystanie z gotowców, jeśli tak jak ja nie posiadacie bindownicy.
– szary papier. To bardzo dla mnie wdzięczne tworzywo. Wykorzystałam go do obłożenia okładki. Stał się też elementem przewodnim na pozostałych kartach albumu.
– czarny żelopis, bo uwielbiam pisać. Kupuję te firmy Pentel, cieniutkie, idealne.
– marker olejowy z cienką końcówką
– farby akwarelowe i cienki pędzelek
– klej Magic i nożyczki
– fragmenty kolorowych papierów i jakieś drobiazgi (guziczki, cekiny, washi tape etc.)
– zdjęcia.

Zdjęcia, które robicie na wyjazdach i te, które wykorzystujecie później w Waszych albumach to według mnie bardzo ważna sprawa. Zawsze staram się uchwycić emocje, momenty. W naszych albumach oprócz oczywistych zdjęć portretowych przedstawiających naszą rodzinę, można znaleźć zdjęcia jedzenia, krajobrazów, przedmiotów, które w danym momencie nam towarzyszyły. To sprawia, że doskonale pamiętamy te chwile, wszystkie smaki, zapachy i dźwięki.
Nie każdy ma aparat lustrzankę, nie każdy jest mistrzem fotografii. W magazynowaniu i celebrowaniu momentów z życia nie chodzi jednak o to, żeby robić i wklejać do albumu zdjęcia niczym z blogów lifestylowych. Ważne, żeby starać się zrobić je czymkolwiek. Telefonem, aparatem jednorazówką, a potem wywołać i skrupulatnie zbierać swoje wspomnienia.

Zapraszam Was do oglądania albumu z naszych wakacji. Jest minimalistyczny, a zdjęcia są jego główną ozdobą. Ma wymiary około 27 cm x 20 cm.

Każdą ze stron starałam się ozdobić jakimś szczegółem, znaleźć motyw przewodni. Wybrałam wspomniany szary papier, czarne napisy i małe kleksy z turkusowej i ciemnoróżowej farby akwarelowej. Gdzieniegdzie pojawiły się małe złote gwiazdki (oderwane chyba z jakiejś starej kartki) i fragmenty papierów do scrapbookingu.

Szalenie ważne było dla mnie zapisanie na kartach jak największej ilości wspomnień. Zdjęcia ułożyłam chronologicznie, tak jak miało to miejsce podczas wizyty w Maladze.

2 4 5 8 9 10 11 12 13 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 61 71 141 311

Czy przebrnęliście przez te ponad 30 zdjęć? Czy album wam się podoba? I wreszcie czy wydaje Wam się on trudny do zrobienia? Album nie jest trudny do zrobienia. Przyjrzyjcie się szczegółom na zdjęciu, temu jak układam kompozycję, jak dodaję fragment papieru pod niektórymi zdjęciami. Zwróćcie uwagę jak umieszczam białe napisy na ciemnych fragmentach zdjęć, jak używam markera białego lub czarnego, żeby zrobić obramowania fotek, lub też kreski dookoła każdego bezpośrednio na zdjęciu. Kleksy z farby akwarelowej? To nic innego jak kapanie pędzelkiem zamoczonym w wodzie i farbie – spodoba Wam się! Do tego ręczne pismo – według mnie główna ozdoba albumu. Zanim stworzyłam napis na okładce ćwiczyłam go ołówkiem dobre 15 minut. Przeglądałam zdjęcia na Pintereście wpisując w wyszukiwarkę hasło „hand lettering”. Ładne pismo jest kwestią wprawy i ćwiczeń. Może przyjść łatwo, może też wymagać wielu ćwiczeń. Ostatecznie zawsze można wydrukować napisy na drukarce.

Puenta jest jedna – nie potrzebujesz wyszukanych sprzętów i materiałów, żeby stworzyć album z wakacji. Wystarczy Twoja wyobraźnia, odrobina chęci i czas. Jeśli jednak nadejdzie dzień, w którym postanowisz tak jak ja zacząć przenosić swoje cyfrowe zdjęcia na papier, to gwarantuję, że ich oglądanie w albumie, na balkonie z lampką wina będzie czymś ekstremalnie przyjemnym. Zatem do dzieła! Zrób sobie album.

a

Może Ci się również podobać

2 Komentarze

  • Odpowiedz Monika Rudnik-Kulikowska Sierpień 29, 2016 at 9:29 am

    Basiu, suuuuper pomysł!! W takim razie ja zabieram się za swoje wakacyjne foty, co prawda sprzed kilku lat ale w jesienne i zimowe wieczory to świetne zajęcie na uporządkowanie fotograficznych wspomnień 🙂

  • Odpowiedz pani Mondro Czerwiec 30, 2017 at 7:43 pm

    kurde ale ten album mi się podoba… taki prosty, z banalnych materiałów, ale to jak każde zdjęcie ubrałaś w te zwykłości i jak je opisałaś jest mistrzowskie, pokłony moje dla Ciebie mistrzu 🙂

  • Napisz odpowiedź