INSPIRACJE

31 PLANÓW, MARZEŃ I DROBIAZGÓW DO ZROBIENIA W STYCZNIU

Styczeń 8, 2018
_MG_7593

Z tymi postanowieniami noworocznymi to wcale nie jest prosta sprawa. To znaczy jest, owszem, ale w momencie, kiedy bierze się do ręki nowy, pachnący notes, ulubiony długopis, siada się przy biurku, z kubkiem herbaty i zaczyna się pisać. Oh jaki człowiek jest wtedy kreatywny, jaki twórczy! Nic cię wtedy nie zatrzyma, zmienisz absolutnie całe swoje życie i to w jeden rok! Przyjemnie jest wtedy to wszystko sobie wizualizować. Gorzej jednak, kiedy gdzieś w połowie roku sobie człowiek uświadamia, że coś chyba poszło nie tak, i że znowu w życiu mi nie wyszło. A nie chodzi przeciez o to, żeby być swoim największym hejterem – sama wiem, jakie to beznadziejne i zupełnie niepotrzebne uczucie.
Ja też lubię sobie rozpisywać różne rzeczy, plany, wizje i idealne rzeczy. Jednak z samego rozpisywania nic nie wynika. Trzeba by jeszcze wykonać. Plus, w pewnym momencie doszłam do wniosku, że wizja idealnego życia wcale mi nie odpowiada i naprawdę do serca wzięłam sobie słowa największej życiowej ogarniaczki, jaką znam – Oli Budzyńskiej, znanej jako Pani Swojego Czasu, która trąbi non stop o tym, że zrobione jest lepsze od doskonałego. I to jest moja droga najprawdziwsza z prawd.
Robię setki notatek, kocham pisać swoim wiecznym piórem, jestem stałą klientką w papierniczym i mało która rzecz jest mi w stanie tak poprawić humor, jak kupno nowego, pięknego notesu. Notuję w zasadzie codziennie, jak ambitna studentka. Postanowienie na 2018 rok? Wracać do moich notatek, a nie tylko je tworzyć 🙂 No cóż, ja też mam z tym problem. Zaczynam z tak zwanej grubej rury, a w miejsce postanowień wpisuję pełen, standardowy pakiet, czyli „sześciopak na brzuchu – angielski perfect – pierwszy milion na koncie”. Kończę z równie standardowym „ojtam – ojtam”, ostatecznie stwierdzając, że ten rok był naprawdę niezły, choć większość rzeczy, które się zdarzyły były dziełem przypadku 🙂 Znasz to?
W tym roku też kupiłam nowy, piękny notes, napełniłam pióro atramentem, zaplanowałam, postanowiłam i obiecałam sobie solennie, że teraz to już będzie inaczej niż zawsze. Co z tego wyniknie okaże się za kilkanaście miesięcy, ale póki co znalazłam na te moje postanowienia sposób i zamiast od razu rzucać się na głęboką wodę, rozpisuję je na tak zwane drobiazgi, czy jak to ktoś kiedyś powiedział – kroję wielki kawał salami na cieniutkie plasterki 😀 brzmi apetycznie? A tak serio to rozpisuję sobie swoje plany w skali miesiąca, unikając słów „muszę, powinnam” i zamieniając je na konkretne, naprawdę małe rzeczy, nawyki, które nie wymagają ode mnie ogromnego poświęcenia i pomysły, które łączą przyjemne z pożytecznym, z naciskiem na to pierwsze. Z doświadczenia wiem, że to się u mnie zawsze najlepiej sprawdza. Tym sposobem ruszałam siebie i swoją rodzinę z domu, jeździliśmy w różne fajne miejsca, próbowaliśmy nowych potraw, chodziliśmy na randki, odkrywaliśmy nową muzykę, spotykaliśmy się z przyjaciółmi i tak dalej, i tak dalej. W ten sposób realizowałam swoje noworoczne postanowienia nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W tym roku pomyślałam, że jeśliby tak wpleść w ten jakże przyjemny sposób ogarniania życia, różne inne rzeczy, które sobie w tym moim pięknym notesie postanowiłam, to może z tego wyjść jeszcze lepszy, niż dotychczas rok.

Pomyśl tylko – jeśli wpisujesz na swoją listę „MUSZĘ poprawić moją relację z mężem, znaleźć dla niego czas, zadbać o swoje małżeństwo” to wychodzi na to, że to duża rzecz jest. I zaczynasz myśleć, że musisz wykupić jakiś weekend w hotelu za miastem, założyć pas do pończoch za dwie stówy,  albo zrobić coś równie dużego, bo inaczej to nie ma co się nawet za to zabierać.
Jeśli jednak napiszesz „W piątek 05.01 piję z mężem butelkę czerwonego wina, jem camemberta i chrupiacą bagietkę, oraz oglądam z nim 3 odcinki naszego ulubionego ‚Miami Vice'” to już wychodzi, że nie dość, że jest to dosyć proste do zrobienia, to jeszcze robiąc to co piątek, relacja poprawia się w zasadzie sama, a ty odkrywasz, że właśnie znaleźliście dla siebie czas, o który ostatnio było tak ciężko.
[potraktuj to z przymrużeniem oka; zdaję sobie sprawę, że nie każde małżeństwo da się uratować kawałkiem bułki z serem i serialem z lat 80-tych].
I coś mi się zdaje, że tak jest ze wszystkim. Tak jak powiedział Krzysztof Gonciarz w swoim genialnym vlogu – zrób krok pierwszy.

Koniecznie obejrzyj jego film. Przekaz jest prosty, mocny, w sam raz na początek roku i na resztę jego dni również. Równie genialne byłyśmy kiedyś ja i Monia zakładając bloga zróbto.no , którego główną ideą było hasło „zrób to i zobacz co się stanie”. I tyle jeśli chodzi o filozofię. Jak widzisz nie jest zbyt skomplikowana. Trzeba siebie lubić, nie być dla siebie zbyt krytycznym i po prostu robić nieustannie krok pierwszy. Jeśli przerażają cię hasła w stylu „schudnę, będę mówić biegle po hiszpańsku, zmienię pracę”, zrób tak jak ja i zamień je na drobiazgi. Sama zobaczysz jak te drobiazgi się ładnie składają w zgrabną całość pod koniec roku, a ty będziesz mogła z uśmiechem na buzi stwierdzić, że udało ci się zrealizować sporo swoich marzeń i planów. No i halo! Proszę nie bądźmy dla siebie takie złe, krytyczne i dołujące! To w końcu tylko życie. Raz jest lepiej i chce się góry przenosić, a raz gorzej i plany trzeba zakopać głęboko gdzieś pod koc (najlepiej z serialem i pudełkiem lodów). Ważne, żeby się po prostu nie poddawać, nigdy w życiu.

Zatem…

IMG_8947

31 PLANÓW, MARZEŃ I DROBIAZGÓW, KTÓRE CHCĘ ZREALIZOWAĆ W STYCZNIU

1. Nauczyć chłopców wierszyka „Kto ty jesteś? Polak mały”
2. Zaszczepić gwadelupskiego kaktusa (ten, który przywiozłam z Chorwacji jest już ogromny!)
3. Codziennie zostawiać pusty zlew.
4. Pić 2,5 litra wody dziennie. (świetna aplikacja!)
5. Nie obgryzać paznokci. (maluję je 31.01.)
6. Codziennie czytać książkę przez minimum 20 minut.
7. Zrobić z chłopakami piknik na plaży St. Felix.
8. Zadzwonić na 30 minut do Babci Teresy.
9. Zadzwonić na 30 minut do Babci Zosi.
10. Zjeść każdego dnia jakiś lokalny owoc.
11. Zrobić z dziećmi projekt diy „akwarium”
12. Wybrać się na wycieczkę na wulkan razem z Tomkiem.
13. Codziennie pisać kilka zdań.
14. Pomóc chłopcom zrobić laurki na Dzień Babci i Dziadka – wysłać je!
15. Zjeść codziennie jeden posiłek bez mięsa.
16. Zrobić sesję zdjęciową na Pointe de Chateaux.
17. Sprawdzać kanały social media i pocztę 2 razy dziennie.
18. Znaleźć na jakimś targu świeżo złowioną rybę i wyprawić kolację.
19. Zorganizować chłopcom zabawę w poszukiwaczy skarbów na plaży.
20. Skończyć internetowy kurs AutoCad.
21. Codziennie ćwiczyć angielski (oglądać dokument na Netflix, uczyć się słów piosenki etc).
22. Zrobić vloga z Gwadelupy.
23. Pokonywać codziennie 10000 kroków (aplikacja!)
24. Prowadzić organizer, kalendarz i wracać codziennie do swoich notatek.
25. Ugotować jakieś tradycyjne, kreolskie danie.
26. Publikować 3 posty w tygodniu.
27. Składać pranie od razu po zdjęciu z suszarki.
28. Napisać codziennie 3 rzeczy, za które jestem wdzięczna.
29. Zrobić sobie domowy, pachnący peeling.
30. Codziennie o 18:00 odkładać rzeczy na miejsce.
31. Wypisać 31 rzeczy, za które siebie lubię.

Tak to u mnie wygląda. Na pierwszy rzut oka – pierdoły. Małe błachostki. jak tu z nimi zdobywać świat? Po prostu. To właśnie z takich drobiazgów skłąda się mój świat i bardzo go lubię. Wypisałam sobie to wszystko pięknie w zeszycie, podzieliłam te duże zadania na maleńkie, które w większości są przyjemne. Czytając je możesz domyślić się nad czym chcę w tym roku popracować. Chcę ćwiczyć swój angielski, ale nie zawsze mam czas i siłę, by uczyć się z podręczników, robić kursy etc, dlatego postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i oglądam dokumenty i seriale po angielsku, z angielskimi napisami na Netflixie, albo drukuję sobie tekst ulubionej piosenki po angielsku i ćwiczę ją dotąd, aż się nauczę. Przy okazji całkiem nieźle się bawię. Właściwie to tak kiedyś zaczęła się moja przygoda z angielskim – oglądałam namiętnie kanał muzyczny MTV z napisami na dole. Potem wyuczonych zwrotów używałam w dialogach, gdy była potrzeba.
Jestem straszną bałaganiarą. Zobowiązałam się, że to zmienię. Mam naprawdę duży problem z odkładaniem rzeczy na miejsce, stąd jeden „głupi punkt”, by odkładać rzeczy codziennie o 18:00. Ustawiłam sobie przypomnienie w telefonie i w 10 minut ogarniam nasze 4 kąty. Oby weszło w nawyk. Oprócz tego zapisałam składanie prania od razu i zostawianie pustego zlewu. To małe pierdoły, które mają szansę wejść w nawyk, a tym samym zmniejszyć moje bałaganiarstwo.
Od dłuższego już czasu piję przepisowe 2,5 litra wody dziennie. Zainstalowałam sobię tę aplikację i co godzinę dostaję prościutki komunikat „Napij się wody”. Prościej się nie da. To jak gra. Spróbuj! Tak samo jak aplikacja do robienia kroków. Skoro założyłam sobie 1000 dziennie, to wiadomo, że pod koniec dnia, jeśli do wyniku mi trochę brakuje – wybiorę się na spacer.
W moje cele na styczeń wplotłam sporo czasu z dziećmi, dużo kreatywnych zabaw, wspólny piknik, naukę wierszyka itd. Chciałabym ten czas z nimi tutaj wykorzystać najfajniej jak się da. Chcę by mieli cudowne wspomnienia, a wiadomo, że najlepiej pamięta się dzień, w którym tata budował z tobą ogromny zamek z piasku, a mama bawiła się farbami i wymyślała różne twórcze rzeczy. Nie dam rady robić tego codziennie. Już kiedyś pisałam ci, że nie lubię bawić się z moimi dziećmi. Myślę jednak, że te kilka punktór z łatwością zrealizuję.
Od początku tego roku staram się do minimum ograniczyć mój czas on line. Nie sprawdzam już 75875 razy w ciągu dnia fejsa, insta i innych „zjadaczy czasu”. Nie ma mnie też na Pudelku (świat się dalej kręci!). Narzuciłam sobie w tej kwestii reżim, stąd właśnie czas na wspólny serial z Tomkiem wieczorem, na książkę czy mecz badmintona przed domem. Czas odnaleziony!
Sporo też u mnie planów związanych z rozwojem. Chcę wykorzystać czas, który tutaj mam, by zrobić interesujące mnie kursy, by pisać codziennie choć kilka zdań, by zacząć robić filmy, by komunikować się swobodnie po angielsku. Wydaje się, że to dużo, ale wypisałam wszystko, co mogę zrobić, co jest dla mnie osiągalne, wykonalne i przyjemne. Wypisałam rzeczy, które tutaj, gdzie teraz jestem mają szansę zadziać się po prostu naturalnie.
W pewnym momencie uznałam, że powtarzając w kółko zdania typu „muszę przestać jeść tyle mięsa” albo „muszę pamiętać, by często rozmawiać z bliskimi” niczego nie osiągnę. Wciąż będę „katować” siebie za to jaka jestem niekonsekwentna, wciąż będzie mi uciekał dzień za dniem. Napisałam po prostu „zadzwonić do Babci na 30 minut” i „zjeść jeden posiłek bez mięsa w ciągu dnia”. Brzmi lepiej? Dla mnie o niebo!
Ten sposób mnie motywuje, ogarnia mnie i pionizuje. Lubię to 🙂

Jestem ciekawa czy ty masz jakiś sposób na noworoczne postanowienia. Czy robisz listy? Prowadzisz organizer, kalendarz? Spisujesz to tak jak ja? Podziel się ze mną w komentarzu.

Przesyłam ci tonę karaibskiego słońca <3

_MG_7531

Może Ci się również podobać

22 Komentarze

  • Odpowiedz Basia Styczeń 8, 2018 at 7:27 pm

    1000 kroków Barbaro? Chyba pomyłka Ci się wkradła, czy nie chodzi o 10.000 ?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 8, 2018 at 7:41 pm

      no jasne, że 10.000 – dzięki 🙂
      ps. 1000 to po kuchni podczas robienia śniadania 😀

      • Odpowiedz Basia Styczeń 8, 2018 at 8:42 pm

        U mnie tez do śniadania 1000, tylko potem jakoś licznik zwalnia ale staram się, może nie każdego dnia, bo nie zawsze się udaje. Muszę przyznać, ze aplikacje skutecznie mnie motywują, fajnie, ze są ✌

  • Odpowiedz Mariola Styczeń 8, 2018 at 7:51 pm

    Basia, tego Auto Cada mogę Cię pouczyć, pracuję w nim na codzień 🙂

    • Odpowiedz Sue Styczeń 8, 2018 at 8:47 pm

      Mariola.. o matko.. a ja na co dzień używam in designa, illustratora i photoshopa i co? Pani księgowa excela i pewnie worda jakiegoś lub comarcha… Nie ma się czym popisywać a Baśka i tak sama musi się nauczyć jeśli chce, co i jak niby ja nauczysz (więcej niż kurs z neta) ?

      Co do postanowień nigdy żadnych nie robię. Wiadomo plany itp tak ale to jak przez cały rok. Nigdy nie czułam motywu z nowymi notesami, dlugopisami.. Mam wrażenie że to straszne (zwykle) oszukiwanie siebie i wmawianie sobie ze już coś robię bo to zapisuje 😉
      Nie lepiej poprostu żyć, planować jak w trakcie roku, poprostu działać a nie pisać o tym, rozmyślać itp itd. Strata czasu a i frustracja ogromna. gdy nie wychodzi lub gdy spostrzezesz że po zapisaniu spoczywasz na laurach bo większości osób to wystarcza by podnieść sobie motywację ale tylko pozornie.

      • Odpowiedz Mariola Styczeń 8, 2018 at 9:27 pm

        Droga Sue, na temat kursów mam inne zdanie niż Ty, przeszłam niejeden, a dopiero w praktyce w pracy spotkałam się z zagadnieniami, które tylko wieloletni praktycy byli w stanie rozwiązać. Auto Cad to nie projektowanie wizytówek. Proszę o mniej krytyki i uszczypliwości, a życie wokół będzie milsze. Życzę dobrego dnia juro, bo dziś chyba nic nie zmieni Twojego nastawienia.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 8, 2018 at 11:03 pm

      Mariola, o widzisz – dziękuję, chętnie się odezwę 🙂

  • Odpowiedz tekstualna Styczeń 8, 2018 at 9:24 pm

    muszę się tego nauczyć. Trochę mnie to przerasta niestety. Ale może potrenuje 😀 i mi wyjdzie. Zrobię to i zobaczę, co się stanie. 😀
    Kocham Cię <3

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 8, 2018 at 11:02 pm

      i wicewersal <3

  • Odpowiedz Ewa Styczeń 8, 2018 at 9:43 pm

    A ja robię listy tygoniowe. W głowie mam, że się nauczę tego angielskiego, oglądam, czytam, słucham w tym języku ale co tam będę przepisywać co roku to samo…. Ogarniam przy okazji. Przechodzą z pokoju do pokoju to od razu przenoszę. Zawsze składam i sortuję odzież i od razu wkładam gdzie trzeba, po zdjęciu z suszarki. Jak widać, kwestia nawyku więc się wprawisz.
    Częściej dzwonić do bliskich to tak, to bym chciała.

  • Odpowiedz M Styczeń 8, 2018 at 10:42 pm

    Ale ten wierszyk to trochę nacjonalistyczny taki…

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 8, 2018 at 11:01 pm

      nie przesadzaj…

  • Odpowiedz Aga Styczeń 8, 2018 at 11:22 pm

    a ja mam taki malutki kalendarzyk przy lozku i przed snem zapisuje 3 rzeczy z kazdego dnia: 1. jedna rzecz, z ktorej bylam z siebie dumna
    2. jedna rzecz, ktora zrobilabym lepiej-inaczej, gdybym miala druga szanse
    3. jedna rzecz, ktora planuje na kolejny dzien.

    Zbieram sie do tego, zeby systematycznie zaczac planowac rzeczy tygodniowo (calkiem nieJe wychodzi mi juz plan posilkow, ale reszta cholera jakos lezy, a wiem, ze bylabym o wiele dalej z wieloma sprawami, gdybym tak robola). Mam dwojke malych babli (4l, 8mce), wiec po calym dniu jestem tak wyrypana, ze nie mam juz sily na nic 🙁

  • Odpowiedz Lidia Styczeń 8, 2018 at 11:25 pm

    Podoba mi się i to bardzo Twoja lista. Chyba sama stworze podobna. Bo jakoś ciężko mi z realizacją tych wielkich planów 😉 które siedzą w mojej głowie. Jak narazie udaje mi się jedynie zapisywać jedna miła rzecz lub sytuację każdego dnia.

  • Odpowiedz Monika Mo Styczeń 9, 2018 at 7:15 am

    Wiesz co Basia? To ma sens. Rozbijanie planów/celów na drobiazgi, w skali miesiąca to jest bardzo osiągalne, a nawet jak się nie uda, to na pewno mniej frustrujące niż z tymi rocznymi postanowieniami. Spróbuję.

  • Odpowiedz Ania Styczeń 9, 2018 at 11:30 am

    Basia uwielbiam Cię ! Znalazłam Cię przypadkowo szukając przepisu i chyba przeczytałam wszystkie Twoje posty. Mimo ze nie mam jeszcze dzieci, chętnie czytałam posty na ten temat. Mimo ze nie wybudowałem jeszcze swojego domku z wypiekami czytałam o waszych kolejnych etapach budowy. Podoba mi się Twój świat. Pisz do nas więcej Karaibskie Słońce wszystkim nam poprawi chumorki! Pozdrawiam

  • Odpowiedz Ela - themomentsbyela.pl Styczeń 9, 2018 at 2:46 pm

    Masz rację że z drobnostek składa się nasze życie. Warto doceniać promienie słońca w zimny dzień, miły gest, pyszny owoc. Wiesz, tak sobie uświadomiłam, że mój angielski jest na biegu wstecznym, bo jak sobie nie powtarzasz albo nie korzystasz to zaczyna się analfabetyzm wtórny. O ten element koniecznie muszę zadbać w tym roku.

  • Odpowiedz Kasia Styczeń 10, 2018 at 11:51 am

    to ja tez!
    Biorę swoje pióro, bo też je kocham (i żałuję, że teraz wszystko już mam w komputerze i tak rzadko piszę ręcznie) i spiszę sobie te 31 drobiazgów.

    Pododno jak padnie deklaracja, to trudniej sie z niej wycofac 🙂 więc uznajmy, że to oficjalna deklaracja.

    Dzięki Basiu! Samych cudnych dni 🙂

  • Odpowiedz Magda Styczeń 10, 2018 at 2:55 pm

    Basiu! Jaki to miły post jest!! Ja robię dokładnie tak samo 🙂 w tym roku dostałam piękny kalendarz od przyjaciółki i na ostatniej stronie spisałam swoje postanowienia i plany. Robię tak co roku! I co roku pod koniec grudnia zerkam na swoją listę i patrzę co się udało a co nie. U siebie też mam punkt z poprawą angielskiego- i dołączam się do twojego planu- czyli oglądania w oryginale z angielskimi napisami ( teraz oglądam The Crown więc będzie wytwornie 😉 ) ściskam cię serdecznie

  • Odpowiedz Paula Styczeń 10, 2018 at 9:11 pm

    Piękna lista, trzymam kciuki. Sama odkąd pracuje w g… godzinach listy i postanowień nie robię bo wiem, źe i tak kree w piach. Przed pracą wolę spać do 8 niź wstać o 7 i się ogatniac. Zresztą rano miewam porannego wkur…sorry.
    A po pracy jestem nie do życia. A moźe pora wpisać na listę: „zmienić robotę” ?? Ściskam i w deszczu przesyłam pozdrowienia.

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 10, 2018 at 10:44 pm

      powodzenia za pracę – trzymam kciuki <3

  • Odpowiedz Ania D. Styczeń 17, 2018 at 2:38 pm

    Mam podobne podejście. Rok 2017 to był rok z Olą Budzyńską, jej poniedziałkową kawą, książką przeczytaną od deski do deski. Zmieniłam nastawienie, wiele nawyków, odpuściłam perfekcjonizm i nie tylko moja codzienność jest lepsza, ale i moich bliskich. W tym roku nie mam perfekcyjnego kalendarza ani nawet porządnego planera od PSC, nie znalazłam czasu na szukanie fajnego egzemplarza a te blogowe niestety są drogie i …wpisuje wszystko w zwykły zeszyt. Zrobiłam prosty kalendarz od ręki i zobaczę jak się to sprawdzi. Od Ciebie dziś kopiuję nawyk odkładania wszystkiego na miejsce – to moja zmora. Pozdrawiam

    P.S. chyba już tęsknię za wpisami blogowymi z Polski 🙂

  • Napisz odpowiedź