JEDZENIE

KOPYTKA Z BIAŁYM SEREM – czyli jak mieć święty spokój przez tydzień

Lipiec 4, 2016
18

Dziś przepis z rodzaju „Jak zrobić do jedzenia coś na kilka dni i mieć święty spokój przez resztę tygodnia”. To przepis na kopytka z białym serem. Ile domów, tyle przepisów na nie.  Dla niektórych kopytka to kluski z mąki, jajek i ziemniaków. Dla innych- jeśli z białym serem to leniwe. W dodatku niektórzy jedzą je na słodko, z cukrem, czego ja nigdy nie pojmę (choć bardziej mnie dziwią placki ziemniaczane 🙂 ). Moja babcia i mama zawsze przyrządzały je w ten sam sposób. Były nie za miękkie, nie za twarde. Z dodatkiem ugotowanych ziemniaków i zmielonego twarogu. Robione w imponującej, hurtowej ilości, były jednym z naszych ulubionych obiadów. Każdy jadł je po swojemu. Świeżo ugotowane z dodatkiem bułki tartej na maśle, przypiekane na złoto z patelni, zamiast ziemniaków do mięsa, polane sosem pieczarkowym.
Jak się zapewne domyślasz, to moja tajemna broń, kiedy nie chce mi się codziennie gotować. Część z nich zamrażam, większość zjadamy od razu. Moje dzieci je uwielbiają. A ja uwielbiam to, że muszę się napracować tylko raz.

Sztuka zagniatania kopytkowego ciasta

Najpierw musisz zmielić biały ser. Ja używam do tego maszynki widocznej na zdjęciu. To samo robisz z ugotowanymi ziemniakami. Na kilogram białęgo sera daję 6-7 średniej wielkości ziemniaków. Nie  mogą być młode. Najlepiej ugotować je dzień wcześniej. Do dużej miski przekładam zmielony ser i zmielone ziemniaki. Do masy wbijam 2 jajka i dosypuję szklankę mąki ziemniaczanej. Do tego mąka pszenna. Kiedy pytam babci „ile?” odpowiada „na oko” 🙂 Myślę, że około 60-70 dkg. Chodzi o to, żebyś dała taką ilość mąki pszennej, żeby uzyskać ciasto takie jak na pierogi. Ciasto o konsystencji trochę mokrej ziemi, trochę ciastoliny. Żeby nie było za twarde, i żebyś mogła uformować z niego kulę. Ja robię tak, że gotuję z zagniecionego ciasta kilka klusków i potem próbuję ostudzone. Jeśli nie są ok i są tak jakby zbyt rzadkie, wtedy dosypuję więcej mąki. Spokojnie, to tylko wygląda na skomplikowane. W rzeczywistości ta zabawa nie różni się za bardzo od zabawy plasteliną 🙂

7
13
6

11 12

Na zdjęciach masz pokazane jak robi się pojedyncze kopytka. Robisz sobie z ciasta taki rulon, potem go spłaszczasz i kroisz skośnie uzyskujac zgrabne kluski. Pamiętaj, żeby podsypywać blat mąką i tak samo traktować nóż, którym kroisz. W ten sposób nic nie będzie ci się do siebie przyklejało.

14 15

anigif

2

Kopytka gotuję w osolonej wodzie. Wrzucam po 15 sztuk na wrzątek i czekam kilka minut, do momentu, aż wypłyną na powierzchnię. Potem gotuję jeszcze minutę i wyjmuję na duży płaski talerz. Nie układaj ich jedne na drugich, bo ci się posklejają.

3
17

Możesz je zjadać od razu, na gorąco, albo przyrządzić tak jak my lubimy najbardziej, czyli na tak zwaną „przypiekankę”. Smaż je wtedy na rozgrzanym oleju i przewracaj delikatnie na drugą stronę. Moje dzieci jedzą je z zimnym mlekiem – ahoj wschodnia Polsko 🙂

4
5
16 20

Potem wystarczy posprzątać blat, nastawić zmywarkę, a ostudzone kopytka poprzekładać do pudełek. Część do lodówki, część do zamrażarki, a przez resztę tygodnia mieć święty spokój. Kawusia, gazetka, „Trudne sprawy” 😀

ps. przechowuję je w lodówce max 5 dni.

Smacznego!
1
9 10

Może Ci się również podobać

23 Komentarze

  • Odpowiedz Catalinka Lipiec 4, 2016 at 5:50 pm

    Ale mi narobiłaś smaka na takie podgrzewane, obowiązkowo z mlekiem :).

    • Odpowiedz Basia Szmydt Lipiec 7, 2016 at 11:28 am

      yeah! 🙂

  • Odpowiedz ana Lipiec 4, 2016 at 6:16 pm

    Leniwe jak nic:) ja z tych co wcinaja je z bulka tarta i cukrem.. mniami:) probowalam kilka razy je zrobic ale zawsze wychodzily glutowateml,mus wyprobowac twoj przepis. Piekna ta wielka miska w ktorej zagniatalas,pamietasz moze skad?:)

    • Odpowiedz Basia Szmydt Lipiec 4, 2016 at 6:17 pm

      Z lumpa

      • Odpowiedz Agata Lipiec 4, 2016 at 7:06 pm

        Mam taką samą tylko szklaną i dopiero niedawno mama zdradziła mi sekret skąd ona jest… uwaga… szyba od drzwiczek pralki 😀

        • Odpowiedz Ludwika Lipiec 5, 2016 at 12:06 pm

          Super!

        • Odpowiedz Basia Szmydt Lipiec 7, 2016 at 11:27 am

          pochwała kreatywności! 🙂

      • Odpowiedz Ana Lipiec 6, 2016 at 9:23 pm

        heh to na pewno znajdę taką sama:P

  • Odpowiedz Izabela Lipiec 4, 2016 at 8:54 pm

    Moi chłopcy uwielbiają i kopytka i leniwe. Najlepiej w wykonaniu babci, która robi je w ilościach hurtowych gdy odwiedzamy dziadków w Polsce. W Szwajcarii nie ma białego sera, więc z tego powodu leniwe to totalny rarytas. Podobnie jak np. pierogi z serem czy sernik. Ale muszę przyznać, że leniwe zawsze jadłam z wody, nigdy takie odsmażane. Kopytka tak, ale nie leniwe. Jak powiem mamie, to chyba sama będzie zaskoczona, że tak można. 🙂

  • Odpowiedz Karolina Lipiec 5, 2016 at 6:10 am

    To są szagówki 😀

  • Odpowiedz Ewa Lipiec 5, 2016 at 6:38 am

    Zrob sama ser, u nas w Australii tez nie Ma I robie sama

  • Odpowiedz Ludwika Lipiec 5, 2016 at 12:07 pm

    I to jest bardzo słuszne podejście – gotowanie hurtowe. No i rzeczywiście misa, w której zagniatasz – pięęęęękna!

  • Odpowiedz Sylvia Lipiec 5, 2016 at 2:17 pm

    Lubię:)

  • Odpowiedz Pola Lipiec 5, 2016 at 10:59 pm

    U mnie z ziemniakami to kopytka ( jemy na ostro np z sosem pieczarkowym), a z białym serem to leniwe( najlepiej z masełkiem, cukrem i cynamonem :-)) nigdy nie próbowałam twojej wersji Basiu 2 w 1 🙂

    • Odpowiedz Katarzyna Nowak Lipiec 6, 2016 at 7:10 am

      Pola, czyżby Wielkopolska? Czy jest jeszcze inny rejon Polski, który tak rozróżnia kopytka od leniwych? 🙂

  • Odpowiedz Iri Sunshine Lipiec 6, 2016 at 6:56 am

    Jaka szkoda, że w Korei ser jest taki drogi! Jakby był za złota…
    No nic, może w Polsce spróbuję zrobić kopytka z białym serem:)

  • Odpowiedz Katarzyna Nowak Lipiec 6, 2016 at 7:09 am

    PROFANACJA!!! 😀 U mnie leniwe wcina się na słodko : z cukrem, polane roztopionym masełkiem, można też posypać cynamonem do smaku 🙂
    O! Widzę, że jak w komentarzu POLI 🙂

    PS. I jakie piękne paznokcie! 🙂

  • Odpowiedz Ange76 Lipiec 6, 2016 at 7:24 am

    Hehe, jak wczoraj tutaj weszłam pomyślałam że to świetny pomyśl, żeby opędzić tymi kopytkami posiłek po powrocie mojej starszej z kolonii a młodszej od dziadków. potem dostałam telefon od starszej, ze ona już wie, co chce zjeść jak wróci do domu – placki ziemniaczane, najlepiej z jakimś sosem z mięsa 🙂 „Kopytki” więc innym razem 😀

  • Odpowiedz Kasia Lipiec 7, 2016 at 8:07 am

    U nas to są leniwe… Kopytka robi się bez sera. Przynajmniej na Mazurach. Pozdrawiam ! A paznokcie piękne:)

    • Odpowiedz Kamila Listopad 29, 2016 at 5:32 pm

      Ja też jestem z Mazur i u nas Babcia zawsze robiła kopytka z twarogiem :D, ale za to bez mąki ziemniaczanej, z samą pszenną. Jedliśmy je na słono maczając w kwaśnej śmietanie. Także chyba co dom to inaczej :).

  • Odpowiedz Pola Lipiec 12, 2016 at 3:12 pm

    Kasiu ja pochodzę z Wrocławia i u mnie w domu zawsze się je rozróżniało. Nie wiem jak to jest w innych domach :-), ale ostation będąc przejazdem we Wrocławiu wstąpiłam do mojego ulubionego baru mlecznego z czasów studenckich i tam byly „leniwe z cukrem i bułką tartą” oraz „kopytka z sosem grzybowym” do wyboru 🙂

  • Odpowiedz Jola Październik 19, 2016 at 10:52 am

    Basiu, czy na pewno na 1 kg twarogu- ok. 8 średnich ziemniaków? Mam wrażenie że na tym zdjęciu jest twarogu 0,5 kg ( dwa klinki po 250g).

    • Odpowiedz Basia Szmydt Październik 19, 2016 at 12:34 pm

      Tak na pewno

    Napisz odpowiedź