Dla dzieci DZIECI JEDZENIE

RATUNKU! MOJE DZIECKO NIE CHCE JEŚĆ! + przepis na magiczną pomidorową

Kwiecień 29, 2016
12-3

Ten post jest dla Ciebie, jeśli jesteś mamą niejadka. Jeśli Twoja Mała Istota wybrzydza ile tylko jej sił starczy, a w jej menu jest rosół, potem długo, długo nic i na przykład jabłka. I na tym zakończymy. Ja wiem, że to doprowadza Cię do rozpaczy, że się zamartwiasz i wciąż szukasz sposobu na to, by Twój Maluch jadł więcej. Wiem, bo sama jestem mamą niejadka od 6 lat nieprzerwanie. Uwierz – popełniłam wszystkie możliwe błędy i jestem głęboko przekonana, że to, że moje dziecko jest niejadkiem, jest w dużej mierze winą nas – rodziców. No i może trochę osób towarzyszących, w postaci osób niosących dobrą radę o każdej porze dnia i nocy, jeśli wiesz, co mam na myśli. Ja ze swoich błędów wyniosłam cenną lekcję. Lekcję, którą z przyjemnością dziś Ci przekażę. Gdybym wiedziała to wszystko na początku swojego macierzyństwa, życie moje i mojego dziecka byłoby łatwiejsze.

Oto tajemna wiedza w pigułce. Mam nadzieję, że uda Ci się wprowadzić w życie moje porady i zaczniesz spać spokojniej.

#1 PRZESTAŃ NATYCHMIAST ROBIĆ WOKÓŁ JEDZENIA TAKI SZUM

To stresuje! Nie chwal przesadnie dziecka, kiedy zje miskę zupy, a już na pewno pod żadnym pozorem nie mów, że jest grzeczne, bo tę zupę zjadło. W niemałym rozumku małego niejadka zakoduje się przekonanie, że jeśli zje obiad jest grzecznym i chwalonym dzieckiem, a jeśli go nie zje to rodzice będą niezadowoleni i smutni. To nie tworzy zdrowego podejścia do jedzenia. Pamiętam, że gdy Michaś miał hardcorowy okres bycia niejadkiem, my siedzieliśmy podczas posiłku jak na szpilkach i co chwilę wysyłaliśmy sobie porozumiewawcze spojrzenia, kiedy Mały skubnął kotleta. Masakra. Przecież mały człowiek wyczuwał atmosferę i zaczynał się stresować. Odpuść. Bo choć jestem przekonana, że ze wszystkiego można zrobić event, to w przypadku niejadka trzeba włączyć tzw. tryb „ostudzonych emocji” i olewki.

#2 ZDIAGNOZUJ MENU SWOJEGO DZIECKA.

Weź kartkę i długopis i przez cały dzień, a najlepiej dni kilka zapisuj skrupulatnie wszystko, co Twój Maluch zjadł. Możesz odkryć dwie rzeczy. Po pierwsze może się okazać, że Twoje Dziecko wcale nie jest tak hardcorowym niejadkiem jak myślałaś, a pożywienie, które codziennie przyjmuje sprawia, że mały żyje i rośnie. Po drugie możesz odkryć, że Twoje dziecko zamiast śniadania, obiadu, podwieczorka i kolacji zjada dziennie kilkanaście przekąsek – zapychaczy, bo Ty tak bardzo boisz się, że będzie głodne. Wtedy raczej nie powinnaś dziwić się, że nie jest głodne. Ty też byś nie była. Nie możesz wciskać w niego obiadu z dwóch dań, jeśli od rana karmiłaś go herbatnikami, rodzynkami i chrupkami. To tak nie działa. Czas byś zastanowiła się, co Twoje dziecko lubi jeść, biorąc pod uwagę w miarę wartościowe posiłki, a nie słodycze, i le tak właściwie ma w ciągu dnia przekąsek. My dowiedzieliśmy się, że Michał kocha rosół, frytki i jabłka. I Ty musisz mi uwierzyć, że rosół, frytki i jabłka były obecne na jego talerzu przez jakieś pół roku, ale o tym za chwilę. Wiedzieliśmy już sporo. Byliśmy gotowi i Ty też musisz, na kolejny krok…

#3 USTALENIE RYTMU DNIA

To było kluczowe. Od tego zaczęły się nasze wielkie zmiany. Dzieci (nasze na pewno) uwielbiają rytm dnia i zasady (w granicach rozsądku). To im daje poczucie bezpieczeństwa. Nasze dzieci lubią przewidywalność. Zatem ustaliliśmy stałą porę śniadania, drugiego śniadania, obiadu, podwieczorka i kolacji. Przez pierwszy tydzień był płacz i zgrzytanie zębów. To niestety nie było tak, że Michał nagle zatrybił, mył rączki i siadał z apetytem do dwudaniowego obiadu. Oczywiście buntował się w najlepszym stylu. Mówiliśmy mu, że do stołu usiąść musi nawet jeśli nie chce jeść. Obserwował nas kiedy jedzac kotleta wydawaliśmy dźwięki zachwytu jakby to było najlepsze tiramisu. Po skończonym obiedzie nie jedliśmy do następnego, ustalonego posiłku. Nie ma, że głodny, że serek. Żadnych zapychaczy. Istotne jest to, że gotowałam mu ten jego ukochany rosół, więc dosyć szybko załapał nowy porządek. Jeśli jednak mowa o rosole…

#4 POSTARAJ SIĘ O JAK NAJLEPSZE SKŁADNIKI TYCH KILKU POTRAW, KTÓRE AKCEPTUJE TWÓJ MALUCH

Jeśli lubi rosół to szukaj wiejskiego koguta, hoduj włoszczyznę albo kupuj tę eko. Żadnych kostek rosołowych, bąź uczciwa. Jeśli frytki to te z ziemniaków, które sama pokroisz, upieczone w piekarniku, albo usmażone w świeżym oleju rzepakowym. Ja przemyciłam do nich domowy keczup z duszonych pomidorów i szklankę mleka (tak, tak – to u nas rodzinne, jemy frytki z mlekiem 🙂 ). Zwłaszcza w przypadku niejadków ta walka o jakość posiłków jest tak szalenie istotna. W końcu ich menu jest dosyć krótkie. Walcz, by było jak najlepsze.

#5 SŁÓW KILKA O SŁODYCZACH

Do tej pory moje dzieci deser po obiedzie traktowały jak coś najnormalniejszego na świecie. W zasadzie to obiad jadły dla deseru. To nie miało sensu więc dosyć niedawno wprowadziliśmy zasadę jedzenia słodkości w weekendy. Najpierw standardowo nastąpił lament. Po 3 dniach chłopcy przestawili się na nowe. Najważniejsza podczas tych pierwszych dni i dalszych również była nasza żelazna konsekwencja. Potem poszło z górki. Dzieciaki domagają się po obiedzie jabłka lub bakalii. W piatek wracają z przedszkola z uśmiechem na ustach, pod pachą taszcząc paczki popcornu.

#6 MOŻE SPRÓBUJESZ CZEGOŚ NOWEGO SYNKU?

Podsuwaj raz na jakiś czas nowe rzeczy, ale nigdy nie zmuszaj do jedzenia. To przyniesie odwrotny od zamierzonego skutek. Na początku możesz nie odniesć spektakularnego sukcesu, ale w końcu Twój Maluch „zatrybi”, że to nic strasznego. Pomyśl co czułam, gdy pewnego dnia na moje zadawane nieprzerwanie od roku pytanie „Synku może zjesz teraz pysznego kotlecika”, Michał odpowiedział tak po prostu „ok”. Zbierałam szczękę z podłogi, tłumiąc emocje (patrz #1). Postaw na wysokości dziecięcych rączek miseczki z orzechami albo pokrojonymi owocami w porze drugiego śniadania, albo podwieczorka. W końcu się uda 🙂 Musisz uzbroić się w cierpliwość. Ja dostałam nagrodę za swoją – mój Michał je z apetytem prawie wszystkie zupy, kopytka z białym serem, kotleciki, ryby w panierce, racuchy, pierogi i większość owoców. Ostatnio w przedszkolu coraz częściej próbuje nowości. Opłaca się czekać i dać czas sobie i swojemu dziecku, opłaca się być…

#7 PRZEMYTNIKIEM WITAMIN

To prawdziwe pole do popisu. Kiedy Michał miał ok. 3 lat zastąpiłam kaszkę kupowaną do tej pory w sklepie (która notabene jest masakrycznym zapychaczem), ugotowaną i zmiksowaną kaszą jaglaną, z mlekiem i miodem. Początkowo dodawałam też zmiksowanego banana. To był nasz strzał w dziesiątkę, bo Mały w mig przerzucił się na zdrowszą wersję porannej kaszki i przestał tak często chorować.
Przemycaj witaminy gdzie tylko się da. Piecz marchewkowe ciasto zamiast kupować paczkę żelek. Wrzuć do zupy kaszę jaglaną, miksuj warzywa na krem. Wyciskaj soki, dodawaj do nich zielone liście warzyw. Kombinuj i …opowiadaj historie! Dzieci uwielbiają bajki! Michał zaczął pić koktajl ze szpinaku, ananasa i jabłem, bo udowodniłam mu, że to sok z gumijagód. Rozumiesz? Udawałam supermoce. Do tego dołożyłam coś, co dzieci kręci najbardziej – sekret. Nauczyłam go na pamięć składu soku, a potem pod żadnym pozorem nie pozwoliłam zdradzać tego sekretu kolegom. Oczywiście Michał największą frajdę miał wtedy, kiedy po powrocie do domu opowiadał mi ilu swoim kumplom zdradził nasz sekret. Picie soku było tylko tłem. Jakże istotnym! To naprawdę działa lepiej niż przebieranie się za klauna i wciskanie kolejnj łyżki zupy.

#8 PRZYPOMNIJ SOBIE SWOJE DZIECIŃSTWO

Serio? Byłaś złotym dzieckiem do jedzenia? Przypomnij sobie. Bo kiedy ja zaczęłam grzebać w przeszłości, to niestety przypomniałam sobie dosyć wstydliwe fakty. Na przykład: Święta Wielkanocne, miałam jakieś 10-12 lat. Czekałam, aż rodzice na sekundę się odwrócą, żebym mogła wypluć jajko. Do dzisiaj za nim nie przepadam. Dopiero w liceum zaczełam jeść większość rzeczy, takich jak pizza czy ser żółty. Serio. Coś Ci powiem. Wczoraj po raz pierwszy, w wieku prawie 32 lat spróbowałąm kaszy gryczanej. Ty wiesz, że dobra! Do dziś jednak nie jadłam większości owoców morza i śledzi. Jestem niejadkiem. Czy zatem powinnam wymagać aż tyle od mojego dziecka?

Odpuść trochę swojemu dziecku, odpuśc sobie. Olej perfekcjonizm. Jesteś naprawdę dobrą matką! Najlepszą! Martwisz się, bo CI zależy. Bądź cierpliwa, i zrozum, że Twoje dziecko jest mądrzejsze niż CI się wydaje. Możesz z nim rozmawiać, możesz mu tłumaczyć czym jest ciało człowieka i czego potrzebuje, możesz mu spokojnie wtłumaczyć, że się martwisz i dlaczego, wreszczcie możesz mu puściś bajkę „Było sobie życie”, albo kupić jakąś książkę. To zawsze coś zostawi w małej główce. Musisz jednak dozować tę wiedzę. Pamiętaj – nie rób z tego eventu 🙂

Bądź cierpliwa i nawet jeśli Twoje dziecko lubi jeść tylko rosół do mu gotuj ten rosół do cholery i wykorzystaj do jego przygotowania najlepsze skłądniki, jakie znajdziesz. Miej świadomość, że niedługo to, to małe pójdzie do liceum, na imprezę, a tam poczęstują go normalnym jedzeniem. Z rozsądku nie odmówi. Zobaczysz 🙂

W nagrodę, za to, że dotrwałaś do tego miejsca, daję Ci sekretny przepis na magiczną pomidorową. Prawdziwą bombę witaminową
Lubianą praktycznie przez każde dziecko. Ja pewnego dnia postanowiłam zamienić jej klarowną postać, gotowaną zazwyczaj na niedzielnym rosole, podawaną z makaronem lub ryżem, na prawdziwą bombę witaminową. Konsystencja naszej „pomidorowej” w finalnej jej wersji przestała przypominać rzadką zupę, o czym przekonacie się za chwilę, dlatego polecam wprowadzać udoskonalanie jej stopniowo.

Składniki na MAGICZNĄ POMIDORÓWKĘ WG. BASI SZMYDT:

– 5 sporych marchewek
– 2 pietruszki
– por (biała i zielona część, niewielki)
– kawałek selera
– 3 ząbki czosnku
– cebula (niewielka)
– kilka łyżek oliwy
– przecier pomidorowy i pomidory w puszce (można dodać kilka świeżych)
– pieprz, sól, bazylia (można dodać kilka listków świeżej)
– kasza jaglana zamiast ryżu lub makaronu
– sól, pieprz, zioła
– możesz dodać niedzielny rosół, lub/i 2 łyżki masła

Marchewki, pietruszkę, pora, selera, cebulę, czosnek kroimy na kawałki i wrzucamy do dużego garnka. (Proponuję nie kroić zielonej części pora, ale wyjąć ją, gdy się ugotuje, tak żeby zupa nie miała zbyt cebulowego smaku).
Polewamy je kilkoma łyżkami oliwy, mieszamy tak, żeby wszystkie kawałki były pokryte oliwą i dopiero wtedy ustawiamy garnek na gazie. Mieszamy warzywa co jakiś czas przez kilka minut, aż oliwa zacznie skwierczeć, w ten sposób warzywa oddadzą swój smak. Zalewamy całość wodą, mniej więcej do połowy objętości garnka. Wrzucamy listki bazylii, dodajemy łyżkę soli i gotujemy, aż warzywa zmiękną. Wyjmujemy zieloną cześć pora, dodajemy przecier pomidorowy i pomidory w puszce. Gotujemy jeszcze chwilę, a następnie zdejmujemy z gazu i czekamy, aż zupa ostygnie. Wtedy blendujemy całość na gładki krem. Jeśli jest taka potrzeba, jeśli zupa jest za gęsta, a Twoje dziecko takiej nie lubi – dodajemy odrobinę wody lub rosołu. Przyprawiamy do smaku ziołami, solą i pieprzem. W osobnym garnku gotujemy kaszę jaglaną według przepisu na opakowaniu i podajemy razem z zupą.

Moje dzieci uwielbiają taką wersję pomidorówki, choć był to proces. Warty jednak poświęcenia, bo ilość warzyw, które mały pochłania w takiej zupie jest nieporównywalna do klasycznej wersji zupy. Do tego kasza jaglana, która gdzieś tak za 3 razem zaczęła być normalna, a pytania „gdzie jest makaron” przestały mieć rację bytu.
Z zupą można kombinować. Można zmiksować kawałki drobiowego mięsa z rosołu, albo pieczoną paprykę.

Nie pospieszaj go niech je w swoim tempie. Nie krzycz, nie każ, daj czas, uwierz w siebie. Życzę Ci powodzenia! Daj znać jak Ci poszło.

12 21 zupa-pomidorowa-dowody-1080x810

Naszą pomidorową zabieramy ze sobą w termosie nawet na miejskie wycieczki.

9 7 1 2

A tak pałaszują zupę moi chłopcy w zaciszu domowym. Michaś pokazuje, że jest ok, Marcin też by chciał, ale jeszcze nie umie pokazać kciuka w górze, więc pokazuje trzy palce 🙂

6 5 3 4

Uściski
Basia

Hej! Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi i kliknij, w któryś z tych dwóch niebieskich guzików :).

Może Ci się również podobać

11 Komentarze

  • Odpowiedz Marta Kwiecień 29, 2016 at 8:50 pm

    Ja swoją gotuję na rosole i też dodaję całą włoszczyznę + mięso 😉
    Taka pomidorówka ma zupełnie inny smak! Bardzo ją lubimy, choć zwykłą pomidorową też nie pogardzimy 😉

  • Odpowiedz Ja Kwiecień 30, 2016 at 12:56 am

    Ser feta do pomidorowej-kremu z kasza jaglana smakuje idealnie 🙂 polecam

  • Odpowiedz Milena Ch. Kwiecień 30, 2016 at 7:34 am

    Dzięki za te rady Basiu. Mam niejadka i robię w majtki przy każdym posiłku. Dzięki za konkrety co i jak.

  • Odpowiedz Ewa Kwiecień 30, 2016 at 5:27 pm

    Pomidorowa to ulubiona zupa moich dzieci. Ja podobnie jak dziewczyny robię na rosole. Na szczęście moje dzieci nie wybrzydzają, nie mam z nimi problemu. Synek ma swoje fanaberie- np nie je białych rzeczy i serów wszelakich. Na chlebie nie może być masła. Oczywiście żadnych zasad nie ma w przedszkolu- tam jada wszystko. Moje dzieci uwielbiają dania z mięsa mielonego- wszelkie kotlety, pulpety, spaghetti. Ostatnio uczyłam córkę jeść szparagi. Niestety to jak nasze dzieci jedzą często jest wynikiem tego co widzą w nas. Moje menu jest np mocno ograniczone. Dopiero od niedawna uczę się jeść więcej owoców i warzyw.

  • Odpowiedz Pani KoModa Kwiecień 30, 2016 at 8:57 pm

    Oj widzę że smakowało 🙂

  • Odpowiedz Agata Maj 1, 2016 at 5:27 am

    Dobrą metodą jest zaangażowanie dziecka w drobne prace przy przygotowywaniu posiłku. Np. można zrobić sałatkę owocową gdzie jest dużo miękkich rzeczy, do których nie potrzeba ostrego noża. Można kupić jakiś super-ekstra owoc, którego dzieci pierwszy raz widzą na oczy i oprócz prostych jabłek, pomarańczy, dodać sekretny składnik 😀

  • Odpowiedz blogmatki.pl Maj 1, 2016 at 10:57 am

    Super pomysł ze zblendowaniem warzyw. Ja z reguły ścieram, ale nie lubię. Musze spróbować Twoja wersje. Fajny blog.

  • Odpowiedz Salusiowo Maj 1, 2016 at 6:39 pm

    My pomidorowa lubimy najbardziej na świecie..
    Ciekawe rady!!

  • Odpowiedz justyna Maj 4, 2016 at 7:39 am

    To najlepszy wpis dla mam niejadków jaki do tej pory czytałam. Konkretny i bez banalnych rad, które nic nie wnoszą.

  • Odpowiedz Ange76 Maj 4, 2016 at 8:04 am

    Moja młodsza niejadka nie lubi pomidorowej 😀

    A serio, sama byłam niejadkiem i myślę, ze udało mi się nie popełnić błędów moich rodziców, co nie zmienia faktu, ze idealnie tez nie było. Bywały nerwy, był stres, ale udało mi się w tej kwestii osiągnąć jako taka równowagę. Jako matka obecnie prawie 11-latki, która przez pierwsze lata była ciężkim niejadkiem potwierdzam, że można z tego wyjść. Moja starsza córka obecnie chętnie próbuje nowych rzeczy, chętnie słucha o zdrowym żywieniu, gdy jej coś mówię i przede wszystkim je wszystko, co podaję w domu. W szkole bywa różnie, ale nie mogę jej winić, ze nie chce zjeść klusek na parze na słodko, bo to tez nigdy nie była moja bajka 🙂

    U nas tak dobrze jak Twoja pomidorowa wchodzi porowa z rosołu, 1 marchewki, pietruszki, kawałka selera, 2-3 porów i kilku ziemniaków. I najważniejsze – jest to mega szybka zupa do przygotowania 🙂

    Poza tym – świetne rady!

  • Odpowiedz Amelia Maj 11, 2016 at 8:02 pm

    Ja jakimś sposobem przekonałam synka, ze kasze (jaglaną, mazurska, kuskus, bulgur, pęczak i inne) to ryż,mtylkominny rodzaj i zajada ze smakiem! Pomidorowa to jego ulubioną zupą. Uwielbia krem pomidorowy ze zrobto.no ! Muszę spróbować tej wersji ☺ już wiemy co jutro na obiad

  • Napisz odpowiedź