fbpx

CHCIAŁABYM MIEĆ DLA NICH CZAS

Autor: Basia Szmydt

Sobota. Wyłączam telefon. Wyłączam laptopa. Nie chcę tracić czasu na bezsensowne głaskanie swojego smartfona. Dziś jest sobota, dzisiaj zwolnimy i odetchniemy. Dzisiaj ze sobą pobędziemy.
Tak po prostu. Poleżymy i się poprzytulamy. Pogadamy sobie i pomarzymy trochę też.„Dla ciebie Mamo!” mówi moje 5 letnie dziecko i wręcza mi kubek z kawą, którą robi mi przyciskając guzik w ekspresie, a ja zawsze mówię mu, że to najpyszniejsza, czarna kawa jaką świat widział. To taki nasz numer popisowy, kiedy śpią u mnie moje koleżanki 🙂 On robi mi tę kawę i patrzy na mnie tymi swoimi przejętymi oczkami, a ja się rozpływam.

Dziś jest sobota, a ja obiecałam im, że pójdziemy na rower, a potem zbudujemy domek z koców i krzeseł, i że dostarczę im do tego domku domowe frytki.
Dziś sobota więc z piekarnika dochodzi zapach muffinów marchewkowych – też obiecałam.
Obiecałam też, że obejrzymy razem wszystkie odcinki Lucky Luke’a i że będą mogli zaprosić kolegów.
I że poczytamy wieczorem w łóżku też obiecałam.
I nie ma dla mnie większych priorytetów teraz niż dotrzymywać tych obietnic złożonych moich dzieciom.
Bo to małe rzeczy są. Naprawdę małe.

Chciałabym już zawsze umieć zwalniać w sobotę. Niezależnie od tego czy będą mieć 5, 15, 25 lat.
Chciałabym, by rozpływali się na myśl o tym cieple i zapachu dochodzącym z piekarnika tak samo jak ja na myśl o smaku murzynka, który piekła dla mnie mama po szkole w mroźny dzień. Specjalnie dla mnie.
Chciałabym mieć czas, by zatrzymać się, kiedy Marcin daje mi zerwanego kwiatka. Zawsze z króciutką łodyżką. By czytać im wieczorami książki i dawać się namówić na jeszcze jedną, ostatnią, „pliiiis”.
Chciałabym, żeby im było wygodnie i ciepło, by nigdy nie zabrakło im czegoś do jedzenia podczas długiego dnia w szkole.
Chciałabym mieć czas i mądrość taką w sobie, że kiedy moje dziecko mi powie, że szkoła jest głupia, pani jest niesprawiedliwa, a koledzy mu dokuczają, powiedzieć mu, że jestem z nim, że go wysłucham, że wezmę jego stronę, że wspólnie poszukamy rozwiązania problemu, że jestem po jego stronie.


I obiad zrobię ulubiony nawet jeśli dostanie pałę z fizyki. Bo przecież ta pała to nie jest koniec świata, a obiad od mamy ma szansę rozwiązać przynajmniej połowę kłopotów. Chciałabym, żeby wiedział, że razem możemy uratować nawet ten całkiem beznadziejny dzień. Żeby czuli się tak jak ja, kiedy byłam dzieckiem, które od swojej mamy słyszało, że mam jej mówić nawet najgorszą prawdę, bo ona zawsze będzie za mną.
Chciałabym znać imiona ich kolegów i koleżanek. Wiedzieć co im się dzisiaj śniło i czego się boją.
Znać ich marzenia i robić niespodzianki.
Chciałabym być na czas na szkolnych przedstawieniach i pamiętać o tym, że jeden chciał się przebrać za rycerza, a drugi za kowboja.
Naprawdę będę się starać, by wiedzieć, że Lloyd jest synem Garmadona, a szturmowce i klony ze Star Wars to zupełnie dwa różne ludziki.
Chciałabym byśmy już zawsze mieli swoje małe rytuały. By na hasło „czas zrobić herbatę” każdy wiedział, że pora się wyciszyć, a kiedy atmosfera robi się napięta ktoś tak jak teraz włączał „Happy” Pharella.
Chciałabym zachować umiejętność przepraszania swoich dzieci i pokazywania im, że dorośli też popełniają błędy.
Chciałabym pokazywać im świat, który ja widzę swoimi oczami. Mimo, że nie zawsze chcą wyjść z domu, bo jak twierdzą w domu im najlepiej.
Chciałabym, by na pytanie kto jest moim najukochańszym synem każdy bez wyjątku odpowiadał mówiąc swoje imię.
I chciałabym, by nie były to tylko słowa. By wiedzieli, że jestem, że patrzę im w oczy, że słucham, że traktuję ich serio i poważnie, i że ich problemy nie są tylko dziecięcymi błahostkami.


———————————————————————————————————————————

2 lata temu 14 – letnia dziewczynka ze wsi obok naszej powiesiła się. To była zwykła rodzina. To był zwykły dzień tygodnia. Jej rodzice zwyczajnie byli w pracy. Kiedy wrócili ich córka wisiała na żyrandolu. Podobno się zakochała w chłopaku. Nigdy go nie widziała, ale dodali się na fejsie i na fejsie ze sobą godzinami gadali. Ona zwierzała mu się z sekretów, mówiła o uczuciach. Okazało się, że to jej rówieśnicy założyli fałszywy profil i przez długi czas mieli z niej niezły ubaw.
Nie była w stanie znieść tego upokorzenia. Wzięła pasek od spodni ojca i się powiesiła. Tragedia, której nie sposób opisać.
Nawet nie chcę myśleć co musieli czuć i co nadal czują jej rodzice.
Czego się bała? Dlaczego nie schowała się przed tym okrutnym światem w swoim domu albo w ramionach swoich rodziców?
Można sobie „gdybać” i zadawać morze pytań, na które często nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Odpowiedzią niech będą statystyki.
Co 10 dziecko w Polsce ma myśli samobójcze. W zeszłym roku 2000 dzieci próbowało się zabić. 469 tych prób zakończyła się śmiercią.
Najgorsze jest mówienie „Ja bym wiedział, gdyby mojemu dziecko coś się działo, gdyby miał jakieś problemy”. Albo „Nie umiem z nim rozmawiać, przechodzi jakiś bunt, niech idzie do pokoju”.
Samobójstwa dzieci to wciąż temat tabu.
O sprawie śmierci tej 14 letniej dziewczynki nikt więcej nie mówił. Nie było rozmów z psychologiem w szkole. Dzieci nie bardzo wiedziały co się stało. Kurtyna milczenia i czas, który i tak upłynął sprawił, że sprawa się przedawniła.

Dlaczego dzieci popełniają samobójstwa? Bo są samotne, odrzucone przez rówieśników, niezrozumiane, opuszczone. Bo nikt nie zwraca na nie uwagi. Bo desperacko próbują tę uwagę na siebie zwrócić. Bo zabija je fala hejtu i hejterzy, który w dzisiejszych czasach są całkowicie bezkarni i bardzo odważni we władaniu słowem. W końcu są anonimowi – to ich największa broń.
Bo dzieci mają zaburzone wzorce tego jak wygląda świat realny i ten przedstawiony w Internecie (nie wierzysz? Wystarczy wejść na Instagram). I wreszcie, bo nie mają poczucia bezpieczeństwa w domu, bo nie potrafią rozmawiać ze swoimi rodzicami, a rodzice z nimi, bo nikt nigdy w domu nie miał dla siebie czasu. Bo zamiast bycia ze sobą rodzice mieli ogrom pracy, a dzieci ogrom zajęć pozalekcyjnych.

Dzisiaj jest 10 września. To Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. To dobry moment, by postanowić, że w nadchodzącym tygodniu zabierzesz swoje dziecko na wagary, weźmiesz wolne w pracy i po prostu z nim pobędziesz, posłuchasz co ma do powiedzenia, będziesz w 100 % dla niego.
Z wyłączonym telefonem, bez listy spraw do załatwienia, bez pośpiechu.
To dobry moment, by ustanowić nową rutynę w domu. Taką, która Tobie i dziecku daje tylko jeden, wspólny dzień w całym szalonym tygodniu. Nie, tu nie chodzi o szukanie nowych prezentów albo dodatkowych zajęć. Chodzi o czas, o Twoją obecność, o bycie tu i teraz. Naprawdę nie trzeba wiele.
Najprostsze rzeczy to te najlepsze. Rozmowa, wspólne gotowanie, obejrzenie ulubionego filmu, bliskość, wspólne sprawy i sekrety, bezpieczeństwo i poczucie, że dziecko zawsze może na Ciebie liczyć, że zawsze będziesz po jego stronie.

TEN JEDEN DZIEŃ MOŻE BYĆ WART CAŁE ŻYCIE.

Spodobają Ci się także:

18 komentarzy

Monika 10 września, 2018 - 7:59 pm

Piękny wpis!!!!!!! <3

Reply
asia 10 września, 2018 - 9:15 pm

piękny. Aż boli…

Reply
Ela 11 września, 2018 - 5:03 am

Pięknie napisane. Też bym tak chciała, ale ogromnie się boję, że temu nie sprostam nawet po części. Dzieci póki co nie mam. Też byłam kiedyś jedną z tych 2000. Też miałam (prawie) 14 lat. Też nikt ze mną nie rozmawiał. Ani przed, ani po. Minęło od tego czasu ładnych paręnaście lat, ale widzę, że nic się nie zmieniło. A może i na gorsze właśnie. Brak czasu to przekleństwo. Dopóki rodzice będą uważać, że dają wszystko, bo dzieci mają za co jeść, co ubrać i za co wyjechać na wakacje, to nie będzie lepiej. Oczywiście to ważne, ale o ile bardziej bym chciała, żeby ktoś ze mną wtedy znalazł dla mnie chwilę i porozmawiał… Życzę Ci spełnienia Twoich „chciałabym”. Zwłaszcza że pewnie to nie tylko Twoje marzenia, a i Twoich chłopaków pewnie też. Nawet jeżeli nie do końca zdają sobie z tego sprawę 🙂

Reply
Gosia 11 września, 2018 - 6:52 am

Wzruszający mądry, dający do myślenia wpis, dziękuję Basiu! Poplakalam się, to takie ważne, takie proste a takie trudne….

Reply
E. 11 września, 2018 - 8:16 am

Dzień dobry. Bardzo pięknie to napisałaś. Niby takie oczywiste sprawy a świat stał się wokół tak nieoczywisty, że to zwyczjaność jest niezwykła. Mój syn jest bardzo wrażliwy, pokuszono się nazywać to spektrum autyzmu nawet. Pomagamy, trenujemy życie codzienne ale jest jeszcze sfera emocji do której trudniej dotrzeć. Drżę o niego i tę kruchą istotkę w środku która nie wierzy w siebie, która jest melanholijna i pesymistyczna. Poszedł do pierwszej klasy jest zagubiony i przestraszony boi się zostawać na świetlicy. Ja powinnam wracać do pracy zaraz ale widzę, że to jemu jestem najbardziej potrzebna teraz. Słyszę, że za miękka jestem, że pracować mi się nie chce i wymyślam a on się przyzwyczai. Pewnie by się przyzwyczaił tylko co by wiedział, w swojej pieknej główce, że problemy musi dzwigać sam, że musi zacisnąć zęby i być twardy, że musi się znieczulić bo i tak będzie jak być musi. Nie godzę się na to ochronię go bo ma czas na trudne życie a żeby się na nie przygotować musi być teraz mocny we mnie, w nas rodzicach. Mój przyjaciel wiele lat temu piwiesił się wiele światów wtedy legło w gruzach bo młody, mądry, przystojny czy to, że zawsze był sam bo praca była pasją rodziców miało kluczowy wpływ…pewnie niekoniecznie ale był sam…

Reply
Magda 11 września, 2018 - 8:25 am

Tak bardzo się cieszę, że to jest priorytet i mojej codzienności. Nawet jak mi czasem strasznie przykro, że nie mogę im kupić wszystkiego co by chciały to najważniejsze jest dla mnie być przy nich zawsze gdy będą mnie potrzebowały. Mam nadzieję, że Bóg pozwoli. Wszystkiego dobrego.

Reply
Paulina 11 września, 2018 - 9:30 am

Jest to jeden z najpiękniejszych tekstów, jakie kiedykolwiek czytałam. Poruszył mnie do głebi i w pewien sposób otworzył stare rany… Ale to dobrze. Staram się w życiu uczyć nie tylko na własnych, ale i cudzych błędach. A potem analizować je i wyciągać wnioski. I mam w związku z tym nadzieję, że będę w stanie stworzyć tak ciepły dom jak Twój.

Reply
Agnieszka 11 września, 2018 - 10:30 am

Basiu, uwielbiam Twoje posty. Mój komentarz do akcji, która moim zdaniem spłyca problem.
Nie wystarczy być z dzieckiem i spędzać czasu, żeby czuło się kochane i rozumiane. Nie wystarczy ustawić czasomierza w telefonie na 60 minut, a gdy miną zająć się swoimi sprawami, o których i tak się myślało przez cały czas. Z dzieckiem trzeba być całkowicie i otworzyć się na nowe informacje, doznania, słuchać i działać, wychodzić ze swojej strefy komfortu, patrzeć na świat inaczej. Ty robisz to dobrze :)) Co z tego, że ojciec spędza czas z córką, jeśli ma w nosie bajki, które ogląda, nie znać imion koleżanek i nie wiedzieć, do której chodzi klasy. Wydaje mi się, że rodzicielstwo to najtrudniejsza, najbardziej wymagająca i dająca najwięcej satysfakcji rola, jaką człowiek bierze na swoje barki.

Reply
Szalony Max 11 września, 2018 - 10:58 am

Świetny artykuł 🙂 Bardzo mądry, świetnie się go czytało 🙂

Reply
Marta 11 września, 2018 - 11:38 am

Czasami tak się boję, że mimo szczerych chęci, ogromu miłości i troski nie podołam, że gdzieś popełnię błąd…

Reply
Paulina G Lifestyle 11 września, 2018 - 2:24 pm

To przerażające zjawisko samobójstw ma również miejsce w Hiszpanii, a ja ze strachem patrzę na to wszystko i doprawdy nie wiem jak rodzice powinny rozmawiać z dziećmi, aby unikać takich sytuacji.
Spędzanie wspólnie czasu i tworzenie własnie takiego domu jaki opisałaś zdaje się być antydotum. 😉

Reply
Paulina z simplistic.pl 12 września, 2018 - 6:08 am

Jesteś cudowną matką, naprawdę! Chciałabym, aby wszyscy rodzice podchodzili do tematu wychowywania dzieci w taki sam lub podobny sposób do Twojego. Szkoda, że najczęściej otwieramy oczy dopiero po tragedii, wcześniej udając, że jest wszystko okej lub „to taki wiek”.

Reply
Anita Chabrowska 12 września, 2018 - 9:34 am

Piękny i poruszający wpis. Na początku zapowiadał się inaczej, ale przeszedł do bardzo ważnego tematu. Super, że o tym piszesz. Pozdrawiam serdecznie!

Reply
Leonka 13 września, 2018 - 5:17 pm

Przepiękny tekst….boli…bo przecież wszystko co dajemy dzieciom – dajemy MY – RODZICE…….pracujemy więcej, szybciej, pracujemy w soboty, pracujemy z domu….i jakąż mamy satysfakcję…możemy wysłać nasze dziecko na super fajne zajęcia dodatkowe, kupić rozwijające gry, książki, sprzęt sportowy…przecież w tym nie ma nic złego….wręcz przeciwnie…wszystko mądre, dokładnie zaplanowane…..ale, nie ma NAS.
Zadziwia mnie, że tak łatwo przyjęliśmy 500+.
A przecież te pieniądze mogły by być przelewane na indywidualne konta dzieci. Dla dzieci szkolnych – aby z tych pieniędzy szkoły pobierały środki na wycieczki, zajęcia dodatkowe, książki, gry…..aby każde dziecko miało odpowiedni rozwój i poziom….bo powiedzcie mi proszę – jak się ma 500+ plus w rodzinie, gdzie jest 6-ro dzieci a jak w rodzinie z dwójką dzieci……
Bo przecież, część z tych środków mogła by być przekierowana na rozwój młodej, chętnej kadry pedagogów i psychologów szkolnych….nie było by zaniedbanych dzieci, samotnych, dzieci, które wracają do pustych domów…albo do domów gdzie jest mama, ale mama jeszcze ogarnia trójkę pozostałych dzieciaków….
Każdy chce dobrze……..ale ani 500+ ani 300 na wyprawkę nie zapewni czasu….ktoś ten czas dla naszych dzieci musi mieć……
Nikt nie śledzi, jakie filmy są w TV….M jak miłość – gdzie każdy ma super prace w której jest obecny 24 godziny na dobę, i jednocześnie ma czas dla domu, na normalny urlop….
Na piszecie – a kto, to ogląda…nasze dzieci….. i film o szkole……nasze dzieci……….i stąd dziecko wie czym jest samobójstwo i jak je ma popełnić…….
Czas…………………………………………
Rodzic, pedagog, szkoła……………………..

Reply
AnWuWu 16 września, 2018 - 8:11 am

Dziękuję Ci za ten tekst.

Reply
Beti 16 września, 2018 - 6:37 pm

Piekny wpis. Taki prawdziwy i dajacy do myslenia.
Dziekuje Ci! Za to, że mimo tego iz jestem matka samotnie wychowujaca syna, uczaca się, majacą stresującą pracę zatrzymałam się. Niby wiele z tego co napisałas wiemy, co z tego skoro wiedziec a zrobic to nie to samo.
Syn jest najwazniejszy a czas z nim spedzony bezcenny. Co z tego, że potem zarwę pół nocy by uczyć sie do kolejnego egzaminu. Bede szczesliwa, bo moje dziecko bedzie szczesliwe!!!

Reply
mm 17 września, 2018 - 6:48 am

Pięknie napisane. Myślę, że każdy rodzic to powinien przeczytać. 15 lat temu wraz ze swoim kolegą odebrał sobie życia syn naszych znajomych (powiesili się w lesie). To była normalna rodzina. Nie jakaś tam patologia. Rodzice wykształceni, po studniach, pracujący. Może nie powinnam tego pisać ale napiszę. Choć na pewno nigdy by nie chcieli żeby ich dziecko popełniło samobójstwo to niestety uważam, że zrobili bardzo wiele żeby to się tak skończyło. W tym domu choć z pozoru wszystko było (jedzenie, ubrania, zabawki itp.) to niestety było też bardzo mało zrozumienia, wsparcia i właściwie miłości. Zabiegani rodzicie przegapili wiele problemów swojego dziecka. Nie tylko tych w domu ale i tych w szkole. A dziecko pozostawione samo sobie, bez wsparcia, zrozumienia widocznie nie widziało innego rozwiązania. Do tej pory myślę o tym chłopcu i mam wyrzutu sumienia, że ja też nie zrobiłam nic aby mu pomóc. Teraz po latach jestem mu bardzo wdzięczna bo dzięki niemu dużo rzeczy przewartościowałam. Pozdrawiam.

Reply
Magda 2 października, 2018 - 8:11 pm

Witam.Cala prawde napisala Pani az boli ale prawdziwe.Mamy takie glupie czasy ze kazdy dazy za ta kasa lepszym autem pieknym domem ale to nie jest tego wszystkiego warte.Kiedys nasi rodzice nie gnali przed siebie jak my teraz.Internet jest super rzecza ale i mozna w niego wpasc calkiem.Mam coreczke ktora ma 6 lat bardzo sie boje aby nikt jej nie skrzywdzil az na sama mysli slabo mi.Ona jest taka delikatna krucha zawsze martwi sie o innych .Zawsze staram sie spedzac z nia najwiecej czasu .
Ostatnio bylam w sklepie i kupowalam gotowe pierogi a taka Pani do mnie „co nie chce sie robic samemu „?a ja do niej”wole spedzic czas z corka mezem niz siedziec i klecic pierogi dla mnie kazda chwila jest na wage zlota”to popatrzyla mnie bardzo dziwniejak bym z innej planety byla.Dziekuje za taki wpis.
Magda

Reply

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, rozumiem