JEDZENIE PODRÓŻE

GWADELUPA: CO JEMY I ILE KOSZTUJE JEDZENIE NA WYSPIE.

Grudzień 16, 2017
5

Kiedy podróżuję – jem.
Zanim wyruszę w podróż – czytam.
O jedzeniu, o najlepszych lokalnych knajpkach, do których idę w pierwszej kolejności omijając zabytki i muzea.
O tym, co ze sobą przywieźć: jakie przyprawy, owoce, specjały kuchni.
Moja podróż zawsze w ogromnej mierze kręci się wokół stołu i musisz uwierzyć mi na słowo, że naprawdę potrafię delektować się jedzeniem.
Zanim przylecieliśmy na Gwadelupę szukałam w sieci, książkach informacji o tej wyspie. Wszystkie artykuły traktujące o jedzeniu były cóż… oszczędne.
Z czym przede wszystkim kojarzą się Karaiby? No oczywiście, że ze świeżymi kokosami, owocami dojrzewającymi w pełnym słońcu, rybami prosto z morza i owocami morza. Przecież jeśli mamy do czynienia z takim miejscem – nie może być źle!

Nie jestem tylko turystką. Od tego chyba muszę zacząć, bo kiedy jesteś na dwutygodniowych wakacjach to po pierwsze nie przejmujesz się aż tak tym, co ląduje na twoim talerzu, a po drugie kalorie również nie mają aż tak wielkiego znaczenia.
Kiedy jadę na 2 tygodnie do Chorwacji doprawdy mało interesują mnie konsekwencje codziennie zjadanej pizzy, która tam jest najlepsza na świecie. Kiedy jednak przyszło mi mieszkać tutaj przez prawie pół roku – priorytety się nieco zmieniły i tu zaczynają się schody.
Bo nie mogę zabrać rodziny co drugi dzień do jakiejś fajnej restauracji, w której serwują naprawdę dobre jedzenie. Dlaczego?
Porozmawiajmy o pieniądzach, a później o tym, co można zjeść w gwadelupskiej knajpce, na którą powiedzmy, że będzie nas stać.

Chcesz wiedzieć ile kosztuje jedzenie na Gwadelupie? Przygotowałąm dla ciebie ceny przykładowych produktów. Zakupy robione głównie w sklepie Lider Price, czyli odpowiedniku naszej polskiej Biedronki.

opakowanie mrożonych, dużych krewetek (ok 30 – 40 sztuk) – 9-11 euro
opakowanie mrożonej ryby, np. tuńczyk (ok 8 kawałków) – 9 euro
1 kg piersi z kurczaka, importowanej – 6 euro (już jej nie kupujemy…)
800 g mielonego mięsa wołowego – 8 euro
1 kg muli – 8-10 euro
mleko 2 euro
śmietana 1-1,50 euro
duży owocowy jogurt z dobrym składem – 4 euro
300 g sera żółtego – 3,50 euro
bagietka – 1 euro
croissant – 1 euro
papryka –  5 euro/kg
dynia – 6 euro za dwie ćwiartki
włoszczyzna – 4 euro
pomarańcza lokalna – 3 euro / kg
ananas lokalny – 3-5 euro
małe banany – 2 euro/12 sztuk
mango z sąsiedniej Dominikany – 2 euro
granat – 4 euro / kg
awokado – 2 euro / szt
pieczarki 250 g – 6 euro
puszka pomidorów – 0.75 euro
opakowanie mrożonych warzyw – ok. 5 euro
cebula – 2 euro / kg
mleko kokosowe w puszce – 2,50 euro
pistacje 125 g – 3 euro
nerkowce 300 g – 5 euro
makaron spaghetti – 1,70 euro
butelka wody – 0,33 euro

butelka wina – od 3 euro
butelka rumu – 7 euro
1,5 litra świeżej wody kokosowej – 4 euro
obiad w restauracji przy głównej ulicy w Sainte Anne – ok 30 euro
kanapka z foodtrucka – od 3 euro
pączek od pana na plaży – 2,50 euro
mała porcja lodów gałkowanych „na mieście” – 2,50 euro

To tak w skrócie. Reasumując – tygodniowe zakupy dla naszej rodziny, przy założeniu, że nie lubimy jeść byle czego, ale jednocześnie lubimy proste jedzenie, nie wyrzucamy go, gotujemy w domu, kombinujemy – wychodzi tutaj jakieś 200 – 220 euro na tydzień.
Dużo…

Jak wygląda sprawa z restauracjami? Pokażę ci to na przykładzie wraz ze zdjęciami 🙂 Podczas niedzielnej wycieczki znaleźliśmy knajpkę, której wygląd spokojnie mógłby znaleźć się na wszystkich kartkach z pozdrowieniami z Karaibów. Klimatyczna na maksa. Nie mogliśmy tam nie zjeść. Zamówiliśmy zestaw rodzinny, na który składało się to, co widzisz na zdjęciu, czyli dwa spore udka, pieczona ryba, kilkanaście kulek smażonego ciasta kukurydzianego, starta marchewka, sałata, ogórek zielony, melon. Do tego dwie kanapki – jedna z tuńczykiem, druga z kurczakiem. Dwa desery, czyli kawałki pomarańczy zanurzone w likierze bananowym. Do tego lemoniada albo piwo do wyboru. Całość mdłe, niedoprawione, słabe i nijakie – po prostu. Zjedliśmy, bo byliśmy głodni, bo żal było zostawiać, ale to nie jest obiad, na który zabralibyśmy gości z Polski – rozumiesz. Portfele lżejsze o jakieś 160 zł. Drobiazg…

20171118_142405(0) 20171118_142744 20171118_142803 20171118_143046 20171118_143401 IMG_7065 IMG_7102

Idziemy dalej – foodtrucki! Te, które znam z Warszawy czy Lublina serwują prawdziwy festiwal smaków niczym z filmu „Chef”.
T
u w Sainte Anne, gdzie mieszkamy, tez każdego wieczoru rozkładają się food trucki. Kuszą zapachami, naprawdę! Pomyślałam, że może tam będzie lepiej? Zamówiłam kanapkę z siekanym mięsem, serem, jajkiem – na bogato. Siekane mięso składało się z siekanej parówki, kawałków wędliny i kurczaka. Całość bez smaku. Gdzie się podziewają te cudne przyprawy, które każdego ranka sprzedają piękne Kreolki na lokalnym targu??

Jestem zdemotywowana. Cenami, jakością, tym, że muszę kombinować, żeby zjeść tu dobrze. Gwadelupa póki co kulinarnie mnie mega rozczarowuje. Nie poddam się jednak. Przede mną jeszcze ponad 3 miesiące. Zamierzam porzucić samochód na rzecz spacerów, powłazić w boczne uliczki, tak jak wczoraj. Wczoraj właśnie, w jednej z takich uliczek, w maleńkim warzywniaku poza turystycznym szlakiem znalazłam dynię. Widziałam też sklep mięsny z rzeźnikiem w biełaym fartuchu, który sprzedawał wołowinę od lokalnych krów, które tutaj pasą się na trawie przez cały boży dzień (brak obór!). Marzę, by znaleźć stałe źródło świeżych ryb. Być 200 metrów od morza i kupować mrożone ryby to jest paradoks. Uruchomię mój 6 zmysł i znajdę miejsce, gdzie tu dobrze karmią, a potem tłustym drukiem napiszę na blogu adres. Kto wie, może kiedyś i ty wylądujesz na Gwadelupie i pójdziesz prosto do tego miejsca 🙂

Co na Gwadelupie jest pyszne? Owoce pod każdą postacią!
Ananasy, banany, mango, marakuja, papaja, melony, awokado, granaty.
Absolutnie pyszne, dojrzewające w słońcu, tak słodkie, że sok cieknie po rękach, gdy się je je. Obłędne!
I kokosy oczywiście. Świeżutkie, pachnące i sycące. W ilościach nieprzyzwoitych.

_MG_7016 IMG_7989 IMG_20171103_193406_445 IMG_20171031_211827_611
20171124_112851

Ok, ponarzekałam trochę to teraz pokażę ci co my tutaj jemy i jak ja się w tej nowej rzeczywistości odnalazłam. Gotuję raczej prosto i z tego, co mam akurat w lodówce. Każdego dnia wchodzę na wyższy poziom organizacji – serio. W życiu nie stałam tyle przy garach, nie wykorzystywałam zamrażarki, nie porcjowałam obiadów, żeby przy tych garach nie stać następnego dnia. Dla mnie to nowa rzeczywistość i nie, żebym jakoś specjalnie ją lubiła. Robię tak, bo muszę po prostu. Ale do rzeczy.
Mam dla ciebie trochę zdjęć, choć uprzedzam, że potrawy na tych zdjęciach nie są jakoś specjalnie fotogeniczne, a i ja nie przyłożyłam się jakoś szczególnie, by je na zdjęciach uwiecznić. Szybka fotka przed zjedzeniem. Dodatkowo większość jest na tle tej strasznej ceraty w karaibską, kolorową kratkę.

Może cię zaskoczę, ale najczęściej na naszym stole pojawiają się maga proste rzeczy, takie same jakie jedliśmy w Polsce. Oto przykłady.

Najszybsze na świecie? Wrzucone do piekarnika ziemniaki, kawałek ryby lub mięsa (przyprawione, polane oliwą). Do tego duszone na patelni warzywa (szpinak, groszek, papryka itp) z czosnkiem, cebulą, masłem. Prosty i samorobiący się obiad 🙂

20171126_144526

Albo po prostu makaron z pomidorami, cebulą, czosnkiem, pieczarkami i tuńczykiem. Często zabieramy taki na zimno do pudełka, gdy idziemy na plażę.

_MG_7839

Na plażę trzeba zabrać dużo jedzenia. Nigdzie nie jesteśmy tacy głodni, jak podczas całego dnia nad wodą. Jak to mawia moja mama: „woda wyciąga” 🙂
Zupa w słoik owinięty w ręcznik i aluminiową folię – proszę bardzo. Ta na zdjęciu to taki barszcz czerwony prawie. Z gotowanymi burakami z importu, znalezionymi w supermarkecie i z białą fasolą. Pyszne to było!

_MG_7829 1 2

Na naszym stole częstym gościem jest też domowa pizza. Każdy ją lubi z innymi składnikami. Robimy ją z tego przepisu — > klik!

3 4

Moje dzieci to klasyczny przykład dzieciaków z mocno okrojoną listą ulubionych rzeczy do zjedzenia. Niewiele rzeczy im smakuje, a ja muszę się nieźle nagimnastykować, żeby dostarczyć im porcję witamin. Wyciskam im tutaj soki ze świeżych owoców (zabraliśmy ze sobą naszą wyciskarkę), kroję owoce na kawałki, gotuję zupy z warzywami, podsuwam pod nos orzechy i tak dalej.

_MG_7841

Ale kiedy nadchodzi pora, by zjeść jakieś zielone warzywo na przykład zielony groszek, to miny zazwyczaj są takie jak ta.

IMG_8040

Kolejne nasze obiady. Proszę bardzo. Klasyczny mielony z pieprzem ziołowym, który przysłała mi mama, sałatą z miodowo – musztardowym dressingiem i domowymi frytkami 😀 Klasyka gatunku!
Do tego zupa z kurczakiem dla moich dzieci z tego przepisu — > klik!

4

Na Karaibach nauczyłam się jeść krewetki. Aktualnie je uwielbiam i często gotuję z nimi obiady. Na przykład zupę paprykowo – rybną, do której oprócz ryby wrzucam własnie krewetki. Przepis na tę zupę znajdziesz na moim blogu – jest naprawdę pyszna. Robię też curry z krewetkami, warzywami, na mleku kokosowym z aromatycznymi przyprawami, sosem rybnym i świeżym szczypiorkiem – pyszne i zdrowe danie! Mogłabym jeść je codziennie.

5

Czasem kombinuję tak zwane „cuda – wianki” 🙂 Pewnego dnia zachciało mi się letniego bigosu mojej mamy. Robiła go zawsze z młodej, białej kapusty, z dodatkiem pokrojonej w kostkę kiełbasy i sporej ilości świeżego koperku. Ja koperku nie miałam, ale znalazłam lokalną kapustę i miałam zamrożoną przywiezioną z polski krakowską – tadammm! Dodałam sporo papryki, papryczkę chilli, przecier pomidorowy i dużo innych rzeczy i wyszedł prawie bigos, tylko, że trochę karaibski 🙂
Innego dnia za nic w świecie nie chciało mi się wychodzić do sklepu i zrobiłam kaszotto. Tu również bazowałam na tym, co wzięliśmy z Polski. Kasza grczana, suszone borowiki, a oprócz tego marchewka, pieczarki, cebula, czosnek, dużo przypraw, masło, białe wino i szczypiorek – palce lizać, serio 🙂

_MG_8058 IMG_8016

Co na śniadanie albo przekąskę w ciągu dnia? Dzieciaki naleśniki, racuszki, koktajle na bazie kaszy jaglanej, miodu, kakao i mleka. Marcin czasem jajecznicę. My najbardziej lubimy owsiankę. Ta tutaj jest naprawdę tropikalna. Płatki owsiane ugotowane w mleku kokosowym, do tego świeży ananas, czasem kokos, granat, banan, zmiksowane świeże mango, jakieś orzechy, cynamon – uwielbiam!
Czasem skuszę się na jogurt naturalny z mango, choć z mlekiem wciąż mi nie po drodze. Czasem po prostu wrzucamy na luz i jedziemy do piekarni po świeżą bagietkę, croissanty i wcinamy jeszcze ciepłe z masłem, miodem i kubkiem kawy.

6 7 8

Jak widzisz wszystko, co ci tutaj pokazałam to zupełnie zwyczajne, proste rzeczy. Jemy ziemniaki, makaron, kasze, zupy, ale i kotlety mielone albo pizzę. Przed nami jeszcze kilka miesięcy na Gwadelupie, a ja powoli ze stanu wdrażania się w nowe miejsce przechodzę w stan totalnej rutyny, zatem może niedługo uraczę cię tutaj na blogu fajnymi przepisami.

Ściskam i przesyłam tonę karaibskiego słońca.

 

Może Ci się również podobać

15 Komentarze

  • Odpowiedz Karolina Grudzień 17, 2017 at 5:30 pm

    Hej, miałam przyjemność być na Gwadelupe na przełomie marca i kwietnia 2017. Niestety muszę się z Tobą zgodzić, ceny jedzenia wydawały mi się wysokie a informacje o samej wyspie są bardzo zdawkowe. To na co zwróciłam uwagę (po za tym oczym już napisałaś) to ich lokalne ziemniaki „ignamie” oraz warzywo podobne do naszego kabaczka-cukini, nie pamiętam nazwy. Raz ugotowałam danie jednogarnkowe na bazie słodkich ziemniakow -było pyszne.
    Kolejna rzecz to mieszanka przypraw Kolombo – z dużą ilością curry.
    Jak byłyśmy na wyspie Mari Galante to jadlysmy kurczaka z rożna – smakował inaczej niż standardowy Polski 🙂
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Wiosna Grudzień 17, 2017 at 7:01 pm

    Bardzo drogo tam, pieczarki 6 euro?? Ludzie na tej wyspie sa biedni, 25% z nich zyje z zasilku panstwowego i wielu odwiedza tzw. banki zywnosci. Leader Price to jeden z najtanszych sklepow, ale Lidl jest jeszcze tanszy, nie ma tam w poblizu?

    Jedzenie macie bardzo fajne, roznorodne i zaden Francuz nie nazwal by go prostym 😀 Francuskie dzieci czesto jedza tylko makaron z serem tartym, jesli jest do tego keczup, to juz jest swieto 😉
    Co do croissanta, to nie powinno sie go smarowac maslem, to we Francji takie zywieniowe faux pas.

    Jest taki blog zyciepodpalmami, tam Polka mieszkajaca na Gwadelupie opisuje, jak wydawac mniej na jedzenie, jednoczesnie jedzac dobrze i zdrowo.

    Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow kulinarnych 🙂

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 17, 2017 at 7:15 pm

      Croissant sam, bagietka z masłem.
      Blog znam 🙂 pieczarki importowane, kupione w Carrefourze, w Liderze produkty sa tańsze. Lidla tutaj chyba nie ma.
      Pozdrawiam 😉

  • Odpowiedz tekstualna Grudzień 17, 2017 at 7:49 pm

    jaka owsianka <3 jutro sobie zrobię, z truskawką polską

  • Odpowiedz kasia Grudzień 18, 2017 at 11:52 am

    jestem trochę w szoku jak drogie są np. mango, awokado czy mleko kokosowe..! cena praktycznie jak w naszej Biedronce! a wydawałoby się ze tam u Was powinny byc tanie jak barszcz 😉 a z ciekawosci – czemu nie kupujecie JUŻ piersi z kurczaka? 😉

    • Odpowiedz Basia Szmydt Grudzień 18, 2017 at 12:34 pm

      bo ta, która była w LiderPrice była „made in Poland”, tak syfiasta, że szok 🙁
      gdy kupiliśmy raz lepszą, lokalną – nie dało się jej pogryźć.
      złe doświadczenia. Czas na ryby.

  • Odpowiedz Karolina Grudzień 19, 2017 at 8:53 am

    Basiu, a jak sobie radzisz z obiadem chłopaków kiedy macie kaszotto z winem? Jedzą z wami czy robisz im coś innego? Zaskoczona jestem jak ktoś wyżej cenami „lokalnych” produktów. Wydawać by się mogło, że będą bardzo tanie, a ananas i granat to chyba droższe niż w Polsce 😛 Fajnie tam jecie. Fajnie mieć owoce czy owoce morza na co dzień, ale raz na jakiś czas zachce się kotleta 🙂

  • Odpowiedz Gosia Grudzień 19, 2017 at 9:05 pm

    dzielna z Ciebie babeczka, fajnie to wszystko ogarniasz a potrawy, które gotujesz sa bardzo inspirujące. No i kamien z serca ze nie tylko moje dzieci pluja na warzywka ;), trzymajcie sie cieplo

  • Odpowiedz Ela - themomentsbyela.pl Grudzień 20, 2017 at 8:11 am

    Drogawe to jedzenie, wydawać by się mogło że na jakichś lokalnych targach powinno być bardzo tanio, ale tych świeżych owoców to wam jednak zazdroszczę. Fajne posiłki komponujesz, pysznie i zdrowo, trochę jednak szkoda że te lokalne okazały się jak dotychczas dla was małoatrakcyjne. Kiedy wyjeżdżamy uwielbiam poznawać nowe miejsca również przez jedzenie, więc dokładnie wiem o czym piszesz.

  • Odpowiedz Ewa Grudzień 21, 2017 at 12:44 pm

    Jesteś bardzo kreatywna, potrawy wyglądają super !! A co do cen żywności, to one nigdy nie oddają rzeczywistości, jeśli nie ma się podanej informacji o zarobkach i podatkach, To tak jak ja czasami mówię komuś, że kalafior w Danii kosztuje ok. 17 PLN , bochenek chleba 12 zł. Wtedy też ludzie robią wielkie oczy, że tak drogo. No ale jak się to przeliczy w stosunku do zarobków to już tak drogo nie jest.
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Cath Styczeń 10, 2018 at 6:29 pm

    Tak to jest jak się kupuje sprowadzane na wyspie, która jest pełna pysznego jedzenia. Ja wydaję 200€ na 2 dorosłe osoby na miesiąc. Wystarczy kupować warzywa, one nie kosztują praktycznie nic – lokalne oczywiście. Dodam że kupujemy dużo w sklepach BIO.

    Tu trzeba zmienić myślenie i paczkowane żarcie na świeże jedzenie. Po pierwsze lokalne mięso (2-4x droższe niż sprowadzane) ale takiego mięsa jesz 1/3 i jesteś najedzona. To samo warzywa – najadasz się dużo szybciej lokalnymi. Krótko mówiąc – lepiej kupić porządne mięso za 20€ niż sprowadzane z fabryki krów badziewie za 6€ bo i tak cię wyjdzie taniej.

    Mam znajomych co też kupują w supermarketach. Miesięcznie potrafią przewalić 1500-2000€ na samych siebie! Ale tak się kończy kupowanie chipsów i myślenie że się tym można najeść.

    Jakość jedzenia to ilość składników odżywczych. Kupuj lokalne od farmerów, a nie na targach dla turystów gdzie jest sprawdzane badziewie to wydasz 1/3 tego co dziś. I się lepiej najesz 😀

    • Odpowiedz Basia Szmydt Styczeń 10, 2018 at 10:43 pm

      Masz dużo racji, popieram, ale osoba, która przyjeżdża na wyspę na wakacje, zazwyczaj w miejsca turystyczne, nie ma szans by znaleźć dobre, lokalne jedzenie, chyba, że poświęci połowę swojego urlopu na poszukiwanie takiego. Przyjeżdżając w miejsce otoczone z każdej strony morzem, wypełnione słońcem i latem – spodziewasz się cudownych w smaku warzyw, dobrego mięsa i przede wszystkim świeżych ryb, któych według mnie powinno być tutaj pod dostatkiem, a nie tylko jeśli masz tajne info gdzie takową można nabyć – to się kłóci.
      Daleka jestem od kupowania chipsów i innego przetworzonego jedzenia – tak nie żyję, ale w żadnym innym miejscu naświecie nie musiałam się tylenatrudzić, by jeść zdrowo.

  • Odpowiedz Kasia z Wyspy Inspiracji Styczeń 15, 2018 at 2:22 am

    Jadłam bokit z tego stoiska blisko Pointe Des Chateaux, który masz na zdjęciach 🙂 Niestety kuchnia rozczarowuje, drogo i słabo. Ja byłam na wakacjach więc mogłam sobie pozwolić na stołowanie się w knajpach, tylko że… one wszystkie były zamknięte jak byłam głodna 🙂
    Na szczęście domowe obiadokolacje serwowane w moim hostelu były przepyszne! Właściciele rano zbierali zamówienia od hostelowiczów i przygotowywali taką ilość jaka była potrzebna. wszystko w cenie 15 euro za przystawkę, główne i deser 🙂 No i wszystcy siadali do kolacji o tej samej porze, dzięki czemu mogli się lepiej poznać. To były najlepsze dania kreolskie jakie dane było mi zjeść na wyspie 🙂

    • Odpowiedz Bartek Styczeń 19, 2018 at 8:32 pm

      W jakim hostelu spaliście ze mieliście takie jedzienie serwowane przez własciciela ?

      • Odpowiedz Kasia z Wyspy Inspiracji Styczeń 20, 2018 at 11:45 am

        E. Gwada Hostel – funkcjonuje tam bar prowadzonych przez parę Francuzów, a wieczorami serwują domową kuchnię. Sam hostel jak to hostel – pokoje wieloosobowe, wspólne łazienki itd.

    Napisz odpowiedź