INSPIRACJE

#18 ULUBIONE W SOBOTĘ

Maj 5, 2018

Oh jak dawno mnie tu nie było z moimi plakatami pełnymi inspiracji. Będąc na Karaibach miałam od czasu do czasu zapędy, by wybrać się do papierniczego sklepu gdzieś na drugi koniec wyspy, by znaleźć biały brystol, który jest mi do stworzenia takiego plakatu potrzebny, ale ostatecznie poddałam się na starcie, a raczej wtedy, gdy posłuszeństwa odmówił mi aparat. Dzisiaj mam i sprawny aparat i cały zapas białych brystoli, i nowe farby akwarelowe i całe naręcze wiosennych kwiatów. Właściwie to na dworze jest tak pięknie, że wystarczyłoby bym na dzisiejszym plakacie zostawiła tylko te kwiaty i już zrobiłyby robotę. Ale jestem tu po, by pokazywać Ci ładne, zdrowe, ciekawe i inspirujące rzeczy, zatem oto on – nowy plakat i moje ULUBIONE W SOBOTĘ.

Przy okazji pozdrawiam moją czytelniczkę Sławkę, która chyba najczęściej przypominała mi wszelkimi możliwymi sposobami, że czas już na nowy plakat 🙂

ULUBIONA KSIĄŻKA 


Jak zapewne wiesz w księgarniach można dziś znaleźć poradniki dotyczące każdego aspektu życia. Są pięknie wydane i z reguły mają bardzo dużo obrazków, ślicznych czcionek i zdarza się, że niewiele merytorycznej treści. Ciężko oprzeć się pokusie, by ich nie kupić i nie postawić sobie na półce. Ja też lubię poczytać od czasu do czasu jakiś poradnik, zwłaszcza, że niektóre z nich są naprawdę ciekawe i sporo wnoszą do mojego życia.
Książka Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek” była tą, obok której przechodziłam obojętnie. Do czasu. Samo hasło „uroda Koreanek” albo „koreańska pielęgnacja cery” przestało dla mnie brzmieć obco na evencie Ireny Eris, na którym byłam jakiś czas temu. To właśnie tam obserwowałam pokaz makijażystki, która próbowała obecnym na sali kobietom przekazać, że makijaż to przede wszystkim pielęgnacja cery. Panie były bardzo sceptyczne, głównie dlatego, że większość z nich miała za sobą kilka miesięcy zimy i klimatyzowanych pomieszczeń. Gdy rozejrzałam się po sali i gdy sama spojrzałam na siebie w lustrze zrozumiałam, że my wszystkie z namalowaną twarzą czujemy się atrakcyjniejsze. Ja miałam twarz, która przez 5 miesięcy wystawiania jej na palące słońce po prostu się postarzała, reszta pań miała na sobie ciężki makijaż, który miał ukryć poszarzałą i zmęczoną skórę. Jak zatem miałyśmy uwierzyć tej makijażystce, że wklepywanie odpowiednich kremów, rozświetlaczy i delikatne muśnięcie warg szminką to makijaż, do którego powinnyśmy dążyć? Abstrakcja! Ale ziarenko ciekawości zostało we mnie zasiane. Później kilka razy natknęłam się na tę książkę w sieci, polecało ją wiele moich koleżanek blogerek. W końcu szukając czegoś do poczytania w pociągu, zrezygnowałam z nowego kryminału i w akcie desperacji (moja cera wyglądała po prostu okropnie) – kupiłam ten poradnik.
No dobrze i co było dalej? Zaczęłam bardzo powoli wprowadzać w życie 10-stopniową pielęgnację wg. Charlotte Cho. Jak ona powinna wyglądać masz na zdjęciu poniżej. Skupiłam się najbardziej na podwójnym oczyszczaniu – najpierw kosmetykiem na bazie olejku, później na bazie wody. Zaczęłam stosować też tonik, który wcześniej był dla mnie abstrakcją. Do tego doszło serum z witaminą C i dobry krem, ale uwaga – zrobiłam to po swojemu. W książce autorka daje Ci linki do koreańskich kosmetyków, które z powodzeniem możesz kupić online w polskich sklepach. Ja wybrałam kosmetyki polskie, z naturalnym składem, o których niebawem ci napiszę.
Moja cera pełna stanów zapalnych, łuszczącej się, wysuszonej i jednocześnie przetłuszczającej się skóry, zmęczona i odwodniona zaczęła po około tygodniu dawać pierwsze oznaki, że wraca do żywych i nabrała blasku. Wypryski zniknęły. Czy jest to zasługa książki? Poniekąd. Na pewno znalazłam w niej sporo cennych informacji, co powinno się z buzią robić po kolei, jakie błędy popełniałam, jakich kosmetyków powinnam używać, co, kiedy, w jakiej kolejności.
Musisz jednak pamiętać, że aby dbać o cerę należy podejść do tematu holistycznie. Moja unormowała się dlatego, że rozpoczęłam odpowiednią pielęgnację i pogodziłam się z tym, że krem Nivea to w pewnym wieku ciut za mało, ale i dlatego, że zaczęłam pić 3 litry wody dziennie, suplementować się witaminą C i siarką, a także dlatego, że do minimum ograniczyłam cukier i alkohol. Zerknij sobie na moje ostatnie zdjęcie na insta – o tutaj KLIK!
Dla mnie to mega duża zmiana. Marzę o tym, by przynajmniej w lecie ograniczyć makijaż do minimum, a żeby tak było muszę mieć zadbaną buzię. Czuję, że między innymi dzięki tej książce obrałam właściwą ścieżkę dlatego dziś ją Tobie polecam 🙂

ULUBIONY KOSMETYK

Pozostając w temacie cery oto mój ulubiony kosmetyk, który testuję od jakiegoś czasu – Tonik do twarzy polskiej marki Naturativ. Ma doskonały skład: woda różana, rozmarynowa, lawendowa i maruna nadmorska, wszystkie z certyfikowanych upraw, ekologiczne. Tonik działa kojąco na wrażliwą skórę twarzy, jest hipoalergiczny, łagodzi stany zapalne i przywraca skórze odpowiednie pH. Po co używam toniku? Bo z książki Charlotte Cho dowiedziałam się, że tonik przygotowuje odpowiednio skórę buzi przed aplikacją serum czy kremu.
Koniecznie sprawdź inne naturalne kosmetyki certyfikowane w sklepie Naturativ. Dobre, bo polskie 🙂

ULUBIONE SMAKI

Gdyby moja babcia albo mama w podstawówce czy liceum powiedziały, że kiedyś na moim kwiatowym pięknym plakacie z inspiracjami położę paczkę kiszonej kapusty, której wówczas nie cierpiałam, parsknęłabym śmiechem. Pospolita, polska, śmierdząca kapucha i ja promująca jej prozdrowotne właściwości? Nigdy!
A jednak pochylam nisko głowę w pokorze, przepraszam się z tą paczuszką pełną źródła zdrowia i powiadam Ci: jedz jak najwięcej tej śmierdzącej i super zdrowej kapusty kiszonej. Twoje jelita i miliony szczepów dobrych bakterii będą Ci wdzięczne, a Ty po prostu będziesz zdrowa.
Kiedy byłam na Gwadelupie zachorowałam na anginę. To była turbo angina, a lekarz na wyspie przepisał mi turboantybiotyk, po którym w ciągu trzech dniach jak gdyby nigdy nic wróciłam do żywych. Wszystko fajnie, wszystko pięknie, ale antybiotyk ten totalnie wyjałowił mi florę bakteryjną. W połączeniu z toną makaronu, hektolitrami wina, zerową aktywnością fizyczną, które składały się na mój ówczesny lifestyle – z rajskiego pobytu wróciłam chora. Nie mam na myśli anginy rzecz jasna, ale fatalną cerę, chroniczne zmęczenie, kilka, jeśli nie kilkanaście kilogramów na plusie, nieustanne przeziębienie i ból brzucha. To tylko niektóre z objawów, które pojawiają się u mnie, gdy dobre bakterie zostają wyparte przez wstrętną Candidę. Pisałam Ci o tym kiedyś w tym tekście „Dieta przeciwgrzybiczna, detoks cukrowy”.
Będąc w Polsce i mając pod dostatkiem dobrego jedzenia postanowiłam ponownie zawalczyć o dobre zdrowie i również w tym aspekcie podejść do tematu holistycznie. Zdrowie zaczyna się w brzuchu. Wiedziałaś, że większość chorób cywilizacyjnych nie miałaby miejsca gdybyśmy zachowywali równowagę dobrych bakterii w jelitach? W dzisiejszych czasach to wcale nie jest takie proste. Chemia w jedzeniu, nawet tym na pozór dobrym, stres i ciągła gonitwa, by być najlepszą i szereg innych czynników wcale w tej walce o dobrą florę jelitową nie pomagają. Dlatego trzeba zadziałać w inny sposób. Kapusta kiszona, kiszone domowe ogórki, zakwas z buraków, dobry probiotyk, dużo wody, przynajmniej lekkie treningi, spokój i jak najwięcej relaksu – spróbuj, a zobaczysz jak bardzo Twój organizm będzie Ci wdzięczny.

Ode mnie dostajesz przepis na najzdrowszą surówkę z kiszonej kapusty. Zjadaj ją codziennie do obiadu.
– opakowanie dobrej, kiszonej kapusty, odsączonej z soku i posiekanej
– pokrojona drobno duża, biała cebula
– marchewka starta na tarce
– duże jabłko starte na tarce
– sól do smaku
– 1/3 szklanki oleju rzepakowego
– łyżeczka pieprzu ziołowego
Wymieszaj wszystko i nakładaj całą górę na talerz. Na zdrowie!

Ah zapomniałabym! Na plakacie położyłam paczuszki z nasionami. Otóż Barbara zakłada warzywniak i zamierza to zrobić dobrze, z sukcesem i obfitymi plonami – trzymaj kciuki 🙂

ULUBIONA PIOSENKA

Ileż emocji jest w tej piosence?! Ileż erotyzmu, namiętności! I to bez pokazywania nagości, bez oczywistości! Wracam do starych kawałków, tęsknię za takim klimatem.

ULUBIONY FILM

Ciężko mi określić jak bardzo przyjemnie było oglądać serial „Miami Vice” będąc na Karaibach, które z kolei są bardzo blisko Miami, gdzie dzieje się akcja filmu. Pamiętasz intro z tymi wznoszącymi się do lotu różowymi flamingami, szybkimi samochodami, kobietami w oldskulowych bikini i trwałą ondulacją i facetami w marynarkach z poduszkami na ramionach? Boże co to były za czasy! Czasy, gdzie wszyscy używali telefonów stacjonarnych!
Scena, w której Sunny zatrzymuje swój samochód gdzieś na przedmieściach Miami i przy piosence „In the Air Tonight” Phila Collinsa oświetlany światłem neonów wchodzi do budki telefonicznej (!!!), by przed akcją zadzwonić do ukochanej to jest po prostu majstersztyk 😀 Obejrzeliśmy z Tomkiem wszystkie odcinki, wszystkie sezony, a ścieżka dźwiękowa z tegoż filmu dudniła z głośnika w naszym karaibskim domku co wieczór. Piękny czas.

ULUBIONE KONTO NA INSTAGRAMIE

Spotykam czasem w życiu takie osoby, które mnie czymś totalnie zachwycają. Tak jest z tą dziewczyną. Ma tak doskonałe poczucie estetyki, a jej zdjęcia i instastories, jej idealne kadry z podróży inspirują mnie na maksa. Piękne podróże, piękne miejsca, jedzenie, kobiecość, kwieciste sukienki zamknięte w maleńkich, kwadratowych, instagramowych zdjęciach. Poza tym podobno wszystkie Baśki to fajne dziewczyny są.
Basiu Kochana wybacz, ale próbowałam namalować Ci piękną sukienkę, przypominającą te, które nosisz na codzień, ale moje umiejętności artystyczne są nieco ograniczone.
Ja trzymam kciuki i liczę na to, że Basia pewnego dnia zostanie blogerką, a Ciebie zapraszam na jej INSTAGRAM.

ULUBIONE SŁOWO

Na koniec wcisnęłam w róg plakatu coś z przymrużeniem oka. Moja ulubiona forma relaksu? Polowanie na OLX. Nie śmiej się, ale ja tu się zbieram, by zrobić Ci krótki instruktaż kupowania na OLX-ie. Jak ja kocham to miejsce, fakt, że można znaleźć perełki bez wychodzenia z domu, że można dać rzeczom drugie życie. Jeśli miałabym wybrać całodzienne zakupy ze stylistką w jednej z warszawskich galerii albo całodniowe buszowanie w spokoju na OLX zgadnij co bym wybrała? No dobra i to, i to 😀 Ale OLX to moje ukochane źródło domowych sprzętów, kwiatów i wszystkiego, co tylko przyjdzie mi do głowy. Moją szafkę medyczną już widziałaś?

Mam nadzieję, że w dzisiejszych ULUBIONYCH znajdziesz coś dla siebie.
Uściski i dobrej niedzieli <3

Może Ci się również podobać

11 komentarzy

  • Odpowiedz Anka Maj 6, 2018 at 10:31 am

    Basiu napisz koniecznie proszę o swojej pielęgnacji cery bo ja ostatnio też mam kłopoty ze skórą może znajdę coś dla siebie

  • Odpowiedz Ilona Maj 6, 2018 at 6:37 pm

    Ale ja za tym tęskniłam :). Książka kusi czasem, ale wciąż nie kupiłam, zresztą przyznać muszę, że od lat nie maluję się na co dzień, a cerę choć nie idealną, mam raczej w niezłej kondycji, gorzej z włosami :). A olx też uwielbiam, zwłaszcza jeśli chodzi o szukanie zabawek dla dzieci.

  • Odpowiedz Ewelina Maj 6, 2018 at 6:52 pm

    Moja ulubione seria wróciła :)))))

  • Odpowiedz Bernarda Maj 6, 2018 at 7:48 pm

    Zwolenników ULUBIONYCH jest więcej ;-)) . Do moich ulubionych produktów z Naturativ należą linie otulająca i hipoalergiczna, z mocnym akcentem na peelingi. A co do kapusty kiszonej , to kiedyś śpiewano piosenkę o marchewkowym polu, a ja się zastanawiam dlaczego nikt jeszcze nie napisał tekstu o pięknych charsznickich polach kapuścianych. Widok ich jest niesamowity z perspektywy okna w pociągu relacji Katowice-Kielce.

  • Odpowiedz Sławka Maj 6, 2018 at 8:32 pm

    No way, Basia! Niemożliwe, że piszesz o mnie he he :)) Niemożliwe, że to ja jestem tym wrzodem sama wiesz gdzie 😉 Oto jak w elegancki sposób można się dowiedzieć prawdy o sobie 😉 Ha,ha,ha! Pozdrawiam równie serdecznie :))
    Ps. Książka trafia do mojego koszyka :*

  • Odpowiedz zola Maj 7, 2018 at 6:33 am

    Łaaa, jaka ładna cera! Super! Aż mnie zainspirowałas, żeby coś zrobić ze swoją… Bo ostatnio strasznie się zaniedbałam, mam jeden wielki maraton chipsów i wyprysków.
    No i właśnie, zaciekawiłaś mnie tą suplamentacją siarką – czy mogłabyś proszę napisac troszkę więcej na ten temat?

    • Odpowiedz Basia Szmydt Maj 7, 2018 at 6:43 am

      Odsyłam do książki doktora Jerzego Zięby 🙂

      • Odpowiedz zola Maj 7, 2018 at 7:45 am

        Oj, doktor Zięba 🙁 Jakoś nie mam do niego zaufania, za dużo było kontrowersji wokół jego działalności. Ale poczytam w innych źródłach.

  • Odpowiedz Aga Maj 7, 2018 at 9:11 pm

    A mnie zaintrygował ten „dobry probiotyk”. Czy mozesz napisać Basiu coś więcej na ten temat. Na co zwrócić uwagę wybierając probiotyk wlasnie? Może polecasz coś konkretnego?

  • Odpowiedz Karolina Maj 8, 2018 at 3:10 pm

    Uwielbiam!

  • Odpowiedz Gonia Maj 19, 2018 at 8:41 pm

    Ooo, praktyczna instrukcja obsługi OLX, świetna myśl!

  • Napisz odpowiedź